Napisane przez: pirath | 28 Maj 2012

Balmain – Carbone, czyli coś poruszającego…


Dla takich chwil warto żyć… no dobra, ze zbyt grubej rury pojechałem, ale objawienia w rodzaju Carbone to jeden z tych momentów, które przywracają mi wiarę w sensowność coraz trudniejszego ostatnimi czasy zajęcia – jakim jest opisywanie perfum… było, było, plagiat, słabizna, dno, było, było i tak w kółko…
przedzierając się przez gąszcz beznadziei, tnąc maczetą nędzne popłuczyny – wciąż odnajduję kompozycje przywracające wiarę w nosy i podsycające nadzieję, że nie wszystko jeszcze stracone… widać wciąż powstają i zapewne nadal (choć rzadziej) będą powstawać perełki – wywołujące swą urodą zachwyt i wyraz błogości na pyszczku, przy każdym niuchnięciu…

Co tu dużo mówić – zadużyłem się w Balmain Carbone bez pamięci, od pierwszego bloterka… uwiódł mnie i rozanielił jak wizja wieczoru filmowego z 630 gramowym słoiczkiem Nutelli, tylko we dwoje… dawno nic mną tak nie poruszyło… ostatnie ohy i ahy tego kalibru przeżywałem przy poznawaniu Dirty English, ale to było prawie rok temu… owszem w tak zwanym międzyczasie przewinęło mi się przez łapki wiele pięknych kompozycji, ale ta jest szczególnie urodziwa… po prostu majstersztyk… majstersztyk powołany do życia w 2010 roku przez Nathalie Lorson – tak, tą samą która skomponowała męskie Lalique Encre Noir
(nawet flakonik ździebko podobny, nie sądzicie?)

Balmain Carbone jest jak czarne Audi S8… diabelnie eleganckie i niezbyt walące po gałach stylistyką nadwozia… i nie ważne ile w międzyczasie styliści spłodzą „liftów” – jego ponadczasowa linia nadwozia długo będzie cieszyć oko, uświetniając swą obecnością każdą rodzinną uroczystość… dodatkowo do jej szykownego bagażnika załaduję więcej niż komplet kijów do golfa – a w trasie ta niepozorna limuzyna skopie dupsko nie jednej wyścigówce… taki jest właśnie Carbone… ponadczasowy, wybitnie szykowny, porażający elegancją, nienaganną prezencją, stonowaną i wyrafinowaną aranżacją i przede wszystkim zachowując wszelkie znamiona oryginalności – posiada pazury zdolne poruszyć do żywego…

Otwarcie to powalające bujną inscenizacją połączenie wysokogatunkowego burbonu z żywicą elemi, pieprzem i czymś głęboko wytrawnym, osadzonym w tle kompozycji aż po samą jej bazę… to wytrawne „coś” do złudzenia przypomina mi powalającą głębię Encre Noir… pomyślałem, że gdyby usunąć z Laliquevetiverową, chwilami gorzką cierpkość – to powstała baza z powodzeniem posłużyłaby jako podkład dla Carbone… i żeby nie było, że się nakręcam – to wpadłem na tą rewelację znacznie szybciej, niż dotarł do mnie fakt, iż kompozycje mają wspólną matkę… 😉

Dalsza faza to rozkwit aksamitnego serca, uspokojonego dodatkiem miękkiego, słodkawego kadzidła… producent deklaruje też czarną figę, ale jej brzmienie jest chwilami tak głęboko osadzone, że mój nos doznaje halucynacji odczytując w akordzie jakby woń migdałowego marcepanu…  pieprz i burbon nadały kompozycji wyrazistego polotu, a aksamitne, wręcz jowialne kadzidła, elemi i benoes nadały jej ciepłego, wręcz aksamitnego brzmienia… a wszystko spasowane ze sobą tak kunsztownie, że d.pę urywa…

Carbone będąc kompozycją szalenie wyrazistą, wręcz pikantną – wciąż pozostaje subtelną, dopieszczoną w każdym aspekcie wykwintnością… to najwyższych lotów wirtuozeria w aranżacji… nuty delikatne, przeplatając się z wdziękiem z ostrzejszymi, łączą się w perfekcyjnie zgrane pary – tańcząc z wdziękiem to dostojnego walca, aż po elektryzujące namiętnością tango… pełen nonszalancji majestat i dynamiczna ekspresja w jednym… pomyślicie, że to niemożliwe – a jednak!… niedowiarkom proponuję przeżyć ten pozytywny wstrząs na własnej skórze…

Tym jednym zapachem z powodzeniem można zastąpić cały rządek flakonów na toaletce… jest tak uniwersalny i szykowny, że śmiało można w nim śmigać przez niemal cały rok – bez wahania aplikując go na wieczorowe wyjścia i oficjalne spotkania… Carbone odnajdzie się w każdej sytuacji, zapewniając nosicielowi powrót z tarczą, wianuszek komplementów, a może nawet osobę towarzyszącą przy śniadaniu… 🙂

Po prostu muszę go mieć, więc już dziś zaczynam na niego żebrać, tfu odkładać… więc jeśli zobaczycie przed Dworcem Centralnym żebraka z kartonikiem „zbieram na flakon Carbone” i jako sztuczkę pokazującego kota, który potrafi spać nieprzerwanie przez 22 godziny na dobę – wrzućcie proszę ze dwa złote do koszyczka… 🙂

Głowa: pieprz Bourbon, żywica elemi, zielony bluszcz
Serce: czarna figa, kadzidło
Baza: benzoes syjamski, kadziło

Reklamy

Responses

  1. Choć nie podzielam Twojego zachwytu Carbone miło jest przeczytać recenzję przepełnioną takim entuzjazmem. Jeśli nie masz ambicji by kupować to pachnidło u Missalów to z taką sztuczką nie powinieneś mieć problemów by na nie zebrać, pojawia się w perfumeriach internetowych w bardzo przyzwoitych cenach.
    Głaski dla Kota. Jak już się obudzi, niedospane biedactwo.

  2. ha! a ja Ci kilka miesiecy temu pisalem o Carbone i polecalem 🙂

  3. perfumy to moja największa pasja, więc entuzjazm wydzielam jakby z automatu – nawet w kontakcie z gniotem, ale bardzo Ci dziękuję… co prawda nie komentuję, ale zaglądam na Twojego bloga i często kontempluję głębię myśli, które przelewasz na e-papier…

    nie, nie mam ambicji by kupić akurat u Missalów, wiec chętnie skorzystam z korzystniej cenowo oferty… dzięki za cynk, będę zatem wypatrywał okazji…

    kicia dziękuje za głaski, nawet ruszyła powieką jak przekazywałem 😉

    p.s. dobrze że już weekend za pasem, więc koty będą mogły spokojnie odespać ten morderczy maraton… 😀

  4. tak Andrzejku, bardzo Ci dziękuję bo to zaprawdę Twoja zasługa i cały splendor oczywiście należy się Twojej zacnej osobie 🙂

    ale zostawimy odrobinkę dla nishy w podziękowaniu za próbkę, którą mi przesłała? 😉

    pozdrawiam

  5. Piracie, to że ja komentuję Ciebie nie zobowiązuje Cię do czytania czy komentowania mnie. Piszę u Ciebie bo chcę- i tyle.
    Carbone jest właśnie na perfumeria pl za 108 zł.

    Moje dwa Koty chyba poczuły instynkt współzawodnictwa i chęć rywalizacji bo gdy się z nimi podzieliłam wieściami o osiągach Twojego Kota… poszły spać.
    Żałuję, że nie mogę iść w kocie ślady.

  6. he he, dzięki za wspaniałą nowinę o Carbone, właśnie dzięki Tobie go nabyłem i przesyłam Ci dużego buziaka… :*
    i różyczkę: @–\–/—-
    to i ja dorzucę coś od siebie ku pokrzepieniu… też mam dwa koty i razem ważą ponad 17 kilo 🙂
    ale jaki pan, taki kram – więc kotów w sensie wagowym przybywa mi dosłownie… 😀

  7. mnie nie chodzi o splendor, Drogi Kolego 🙂 ciesze sie, ze Tobie rowniez sie tak bardzo spodobal.

  8. ale i tak Ci dziękuję za zwrócenie na ten zapach uwagi
    właśnie idzie do mnie moja własna setunia za 108 zł… 😉

  9. f….k, gdzie kupiles za 108? ja najtaniej w necie kupilem za 140, a u Missalow 295 – skad oni biora te ceny…

  10. nie chcę uprawiać kryptoreklamy, ale przeczytaj ostatni wpis Trzy Ryby…
    odpowiadając na Twoje pytanie – zapewne z cennika sugerowanego… 😉

  11. Witam 🙂
    Można się dowiedzieć jak u Panów z trwałością tej wody ?

  12. szczerze powiedziawszy szału z trwałością nie ma i zapach potrafi kaprysić… rozsądny interwał czasowy gdy wiemy że pachniemy Carbone bez szukania go nosem w miejscu aplikacji to 5-7 godzin…

  13. A czy w jakiejś stacjonarnej perfumerii typu Duglas można powąchać ten zapach? szukam czegoś dla swojego Chłopa, dużo czytałam o tych perfumach i chętnie bym je sprawdziła przed zakupem bo w ciemno nie chcę brać, ale nigdzie ich znaleźć nie mogę.

  14. obawiam się, że ciężko będzie go trafić w sieciówkach… osobiście nie widziałem go ani w Douglasie, ani w Sephorze… poluj na próbki na allegro, albo umów się z kimś na wymianę…
    pozdrawiam

  15. Podzielam Twój entuzjam. Carbone jest świetnym zapachem. Fajne w nim jest podobieństwo do Gucci PH. Całość pachnie jak Gustaw zanurzony w jakimś kremie lub balsamie. Tylko ta trwałość. Raz pachnie dosłownie przez chwilę, a innym razem bardzo długo.
    Pani Lorson ma ogromny talent. Co udowodniła już w Encre albo pretendującym do genialnego La Purete Zadig & Voltaire. No i w Carbone rzecz jasna.

  16. La Purette powiadasz? muszę sprawdzić, chociaż reklama mnie skutecznie odstraszyła… 🙂

  17. Reklamę raz może widziałem, więc nie wpłynęła na decyzję o zakupie. To zapach zdecydował 😉
    Jeśli lubisz zapachy „dziwne” koniecznie sprawdź (ja roboczo nazwałem sobie tę woń słodkim betonem).

  18. brzmi interesująco… zdecydowanie bardziej niż roznegliżowany brodacz z blond hipiską w stanie ekstazy… 😉

  19. „Carbone jest właśnie na perfumeria pl za 108 zł” serio? Co za ból bo właśnie wczoraj za setunie zostawiłam u Missalów uwaga …… 350 zł! Ależ jestem na siebie zła, że nie sprawdziłam innych miejsc

  20. heh ja właśnie tam, za dokładnie 108 zł kupiłem swego… naprawdę opłaca się czasem poszperać w sieci…

  21. Mam mieszane odczucia co do Carbone . Napewno ma potencjał, jest elegancki i ma klase. Z drugiej strony jest ciut za mocno stonowany. Jest w Douglasie czy we wszystkich nie wiem na Malcie w Poznaniu go mają.

  22. Carbone to bardzo specyficzny zapach, sprawia wrażenie zdawkowego i nie każdemu spodoba się minimalizm w jego wydaniu… p.s. Tom, mam nadzieję, że dostałeś mojego ostatniego maila z potwierdzeniem odbioru Twojej przesyłki? jeśli nie to ponownie serdecznie Ci dziękuję… 😀

  23. Pirath tak dostałem za nie długo spodziewaj sie kolejnej przesyłki wtedy dam Ci szanse na rewanż . Pozdrawiam

  24. Tomku, zapomniałeś że na Twojej kopercie są dane nadawcy, więc szansę na rewanż trzymam poniekąd w garści… 😉
    p.s. a zestawienie obu M7 już niebawem 😉

  25. Czy Carbon jest jeszcze w podobnej cenie dostępny gdzieś w sieci?? Szukam szukam i nie moge znaleźć ;-( Na perfumeria.pl nie ma go ;-(

    • niestety na Carbone trzeba polować, czasem pojawiają się pojedyncze flaszki w bardzo atrakcyjnej cenie, ale zazwyczaj są to testery, które ktoś okazyjnie próbuje sprzedać… obawiam się, że w regularnej sprzedaży i niestety dość zaporowej cenie występują tylko w dobrze wyposażonych sklepach Douglasa i Sephory…

  26. Mylisz się co do Sephory, gdyż Douglas ma wyłączność na produkty Balmain.

    • teraz tak i akurat w Polsce… wyłączność na dany brand jest przyznawana czasowo i regionalnie, stąd najnowszego Balmaina (damskiego) bez problemu dostaniesz w niemieckich i francuskich Sephorach… Hermes też do niedawna też był tylko w Douglasach, a teraz dostaje go w Polsce Sephora…

  27. Nie, Hermes najpierw był w Sephorach i Douglasach, po czym na czas jakiś został wycofany z Sephory. Jakoś w zeszłym roku wrócił.
    Ja mówię o rynku polskim, tylko i wyłącznie. Nie wiem, czy Balmain kiedyś będzie w Sephorze, ja jeszcze nigdy nie widziałem tej marki w tej sieciówce.

    • to się ciągle zmienia, zmieniają się dystrybutorzy ich polityka, więc niczego nie można być pewnym… p.s. Douglas to też sieciówka, a Balmain Monsieur wąchałem po raz pierwszy w tym usytuowanym w Silesia City Center…

  28. Ciśnienie mi się podniosło i ślinka pociekła na szczęście przeczytałem recenzję Sabbath i mi minęło ;D. Powinniście pisać razem tak dla równowagi.

    • w wielu kwestiach się z Sabb nie zgadzamy, ale w końcu co człowiek to inny punkt widzenia, gusta i priorytety. Ale jakże nudny, pozbawiony smaku i nijaki byłby świat, gdyby wszyscy mieli te same gusta i się ze sobą zgadzamy. Ponadto moja i Sabbath skóra zupełnie inaczej wybarwiają nawet te same perfumy, stąd zupełnie inne odczucia i czasem zupełnie sprzeczne wnioski.

  29. Pisałem już wcześniej pod Durbano BT i wspominałem tam o tym, że szukam ciekawych perfum, nietuzinkowych i z klasą, które dodatkowo długo utrzymują się na skórze. Ta moja ciekawość poszczególnymi perfumami rozpoczęła się właśnie po przeczytaniu recenzji Carbone, w której zostały też wymienione perfumy Encre Noir. Tak się składa, że miałem dziś okazję wywąchać zarówno Carbone jak i Encre Noir i mogę powiedzieć, że wiem więcej i jednocześnie mam więcej pytań. Encre Noir mnie zaskoczyło, czegoś takiego jeszcze nie czułem i nie jestem w stanie powiedzieć czy ten zapach mi odpowiada, więc postanowiłem dać sobie czas i wrócić do niego pewnego dnia. Podczas gdy jeden nadgarstek był spryskany Encre Noir, drugi zostawiłem na Carbone i wychwyciłem zapachy, które świetnie znałem, a które w naturze były mi obojętne lub wręcz mnie odrzucały. Wyczułem tytoń, którego nie znoszę, a w perfumach jest wręcz hipnotyzujący. Później wyczułem coś dziwnego, co przypomina mi rozerwany wzdłuż…ołówek. Nie wiem czy mam prawo czuć coś tak dziwnego, ale jeśli tak, to jest to najdziwniejszy zapach jaki czułem w perfumach, a najlepsze jest to, że ten zapach świetnie tam pasuje. Ciekawe jest to, że Carbone został zaaplikowany jednym obfitym psiknięciem, a Encre noire jednym słabym, ponieważ tester był na wykończeniu. Noire pachnial mocno i ostro pomimo słabego psiknięcia, zaś nadgarstek spryskany obficie Carbone musiałem wąchać nieco mocniej bo nie był aż tak dominujący. Na chwilę obecną Noire jest ledwo wyczuwalny, podczas gdy Carbone jest nadal wyraźny.
    W pojedynku Carbone vs Noire wygrywa dla mnie Carone, a najlepszym dowodem na to jest fakt, że pracuję za biurkiem i nie zacząłem jeszcze nic robić, bo wciąż wącham nadgarstek 😀
    Szukam czegoś eleganckiego, z klasą, co będzie idealne na okres jesień/zima i co będzie się na mnie utrzymywać jak najdłużej. Póki co Carbone jest górą, a do jesieni bedę testował kolejne zapachy 🙂

    • To co piszesz jest bardzo ciekawe, wręcz jestem zaskoczony, że u Ciebie to właśnie Carbone okazał się tym trwalszym. Osobiście wyżej stawiam projekcję i trwałość Encre Noire wyżej, ale tu dużo zależy od skóry, a w przypadku En również od pogody. Te perfumy choć nietuzinkowe i absolutnie zjawiskowe lubią wilgoć i różnie się układają na skórze w zależności od różnych pór roku, gdy jest sucho pachną inaczej niż gdy jest mokro i to chyba jedna z najciekawszych ciekawostek związanych z tym zapachem, a wierz mi potrafi zaskoczyć swoimi innymi odsłonami. Dla mnie EN na jesień i zimę jest idealne, Carbone ma na mnie stosunkowo niewielką projekcję, więc do biura jest idealny, ale na dworze przestaję czuć te perfumy.

      • Nie wiem jak będzie się na mnie trzymał w otwartej przestrzeni, bo póki co wąchałem go tylko po jednym psiknięciu w jednej z perfumerii, ale fakt jest taki, że perfumy dziwnie trzymają się na mojej skórze i zazwyczaj po dwóch lub trzech godzinach są słabo wyczuwalne. Najdłużej trzymał się na mnie STR8 original i coś co z ciekawości psiknąłem kiedyś na nadgarstek podczas zakupów w biedronce, jednak ta mocna trwałość tego drugiego była wadą, bo nie chciałem tego dłużej czuć.
        Mam nadzieje, że w otwartym terenie Carbone będzie wyczuwalny nie tylko po zbliżeniu nosa do skóry, ale mam jeszcze trochę czasu i może znajdę coś jeszcze lepszego, ważne by było czuć kadzidło i skórę bo uwielbiam te zapachy 🙂

        • różne perfumy reagują różnie z różną skórą (sorry za masło maślane) więc wcale nie jest powiedziane że u Ciebie zapach nie będzie projektował lepiej. W każdym razie to są mimo wszystko dość delikatne perfumy (o niezbyt agresywnym bukiecie) więc możesz śmiało zaryzykować ich używania latem.

  30. taki troche zapach mebli, terpentyna, srodek na mole, nie wiem, dosc oryginalny ale wg mnie bardziej na meble niz na cialo, jesli chodzi o zapachy ktore mialy by zachwycac bym wolal zapach ropy, diesla, benzyny, zywicy swierkowej, z ledwo wyczuwalnym piżmem, troche cytrusa, brudny, orzezwiajacy i zastanawiajacy to to do ch… jest to cos – jak na razie mocno intensywny tester paco black XS jest tym co lubię a szukam tego z opisu 😉

    • jeśli szukasz zapachu terpentyny, smarów i środków na owady, to polecam Ci poszukać próbki CB I Hate Perfume – Cedarwood Tea i Comme des Garcons (Monocle Scent) – Hinoki, a będziesz wyć z rozkoszy, pozdrawiam 🙂

  31. Czy ktoś wie coś na temat tego że teraz Carbone jest w białym pudełku i z białą etykietką na flakonie?

    • prawdopodobnie producent jedynie zmienił/odświeżył opakowanie (taką mam nadzieję), bo nawet na ich stronie widnieją flakony w nowej szacie graficznej.

  32. Dziękuję Ci pirath że rozwiałeś moje obawy bo już zacząłem myśleć że kupiłem jakąś podróbkę.
    P.S Mam nadzieję że odświeżyli tylko opakowanie…;-)

    • ja też bo to świetne perfumy i szkoda by było, gdyby okazało się że zmodyfikowano ich brzmienie.

  33. A gdzie to cudo można kupić


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: