Napisane przez: pirath | 9 czerwca 2012

Joop! – Jump Men, czyli prekursor lub ofiara gatunku?


Wolfgang Joop jest niesamowicie płodnym kreatorem mody… szkoda tylko, że ta „rzesza” (o pardon, niezręcznie zabrzmiało 😎 ) – ten szturm klonów, którym dosłownie zalewa rynek, ma tak niewiele świeżości do zaoferowania… tak naprawdę jedynym wielkim zapachem domu mody Joop! – jest Homme z 1989 roku, autorstwa Michela Almairaca, który zresztą doczekał się aż siedmiu różnych wariacji, różniących się od siebie jak południowoamerykańskie telenowele…

Zresztą nieważne, czy chodzi o Homme, Go, Jump, czy inną flagową linię – zmienia się w zasadzie tylko forma upstrzenia „czymś” flakonu, bieżący rocznik w nazwie i słówko klucz w rodzaju: summer, hot, electric, sexy, heat… zaś rewolucja w samym brzmieniu kompozycji – to jakaś kosmetyczna różnica w korelacji nut…
ale zawsze to kolejna nowość w ofercie, klienci się cieszą a interes kwitnie… zastanawiam się, czy Wolfgang częściej poddaje liftingom swoje zapachy, czy swoją skórę? 😀

Joop! Jump to z pozoru kolejna kompozycja nie wznosząca absolutnie nic nowego… no prawie, bo patrząc na datownik dochodzę do wniosku, że to właśnie Jump stał się prekursorem dla pewnego nurtu na rynku perfum – który po doszlifowaniu, stał się z czasem niezawodną receptą na sukces, podchwyconą przez wiele marek spragnionych szybkiego komercyjnego sukcesu… a może Wolfgang pozazdrościł Kurkdjianowi sukcesu Le Male, które tak pięknie komponuje się z kanonami Joopowego portfolio? ale to tylko moje luźne dywagacje…

Niestety nie obyło się bez zgrzytów tzw. wieku dziecięcego, gdyż po przyjemnym, tkliwym casualowym otwarciu – przychodzi gwałtowne załamanie w postaci podnoszącej treść żołądka nucie „zmrożonej wódki„, która kompletnie burzy porządek schematu reprezentowanego przez liczne zapachy pokroju: Custo Man Custo Barcelona, L’Homme YSL, Salvador Dali Laguna, Jacques Bogart pour Homme i inne klony z nurtu „Le Male„… pojęcia nie mam czy ten „alkoholowy dysonans„, wręcz tąpnięcie to planowany zabieg mający tchnąć w kompozycję odrobinę oryginalności, ale efekt jest tragiczny…

Szczęśliwie po wywracającym bebechy sercu nastaje spokojna, dobrze wszystkim znana baza i zapach już bez efektu kołysania, płynie w dal po niczym niezmąconej tafli tonkowo piżmowego jeziora… Joop! Jump z 2005 roku, bez wątpienia trafi w gusta osób lubiących pachnieć z lekkim wykopem i rozmiłowanych w słodszych kompozycjach… tu Jump nie odstaje od tzw. „średniej Joop’owej„, ale i tak gubi się w gąszczu kompozycji należących do marek z dużo większym budżetem na marketing… ale ze względu na atrakcyjną cenę, jest interesującą alternatywą dla wiodących przedstawicieli gatunku… zresztą ludzie i tak stwierdzą, że pachniemy JPG, YSL, albo Custo, a najpewniej jakąś podróbką… 😉

Głowa: rozmaryn, tymianek, grejpfrut
Serce: zmrożona wódka, liście kolendry, heliotrop
Baza: tonka, wetyweria, piżmo

Advertisements

Responses

  1. Szkoda, ze nie probowales Joop What About Adam. Wg mnie najlepszy Joop. Niestety nie jest juz produkowany.

  2. wiele dobrych zapachów nie jest już produkowanych, bo zazwyczaj są zbyt ambitne względem oczekiwań klienta a to oznacza że się nie sprzedają, więc do kasacji…


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: