Napisane przez: pirath | 11 czerwca 2012

Arran Aromatics – Bay Citrus for Men EdT, czyli grün sturzkampfflugzeug…


A teraz łapka do góry (plus klik na lajka) jeśli ostatnie słowo tytułu zatrzymało Was przy składaniu wszystkich literek do kupy dłużej niż 10 sekund… nie wspominając o próbie wypowiedzenia go na głos… 😀 a sturzkampfflugzeug to po prostu niemiecka nazwa bombowca nurkującego – u nas określanego skrótowo (czyli w wersji do wymówienia) Sztukasem 🙂 moje pierwsze chwile z tym zapachem porównałbym właśnie do pikującego z rykiem ku ziemi – tytułowego zielonego sztukasa

Oręż wywołujący tak wielką trwogę w szeregach wroga nie często przetacza się przez karty historii… Niemcy mieli stukasy, Rosjanie katiusze, Polacy husarię, armie Napoleona syfilis, a Amerykanie mają Oprah Winfrey… sam już nie wiem co bardziej przerażające… pikujące bombowce ze śmiercionośnym ładunkiem, czy widok Oprahwciągającej” na raz quarter poundera… 😉
tym niemniej pierwsze chwile z Bay Citrus to obrazek żywcem wyjęty z nalotu rujnującego jedną z europejskich metropolii… złowieszczy pomruk przedziera się przez nisko zawieszone, ołowiane chmury… wycie syreny potwierdza moje obawy…

Potworny ryk nurkującej maszyny rozdziera powietrze i uszy… maszyny spadają coraz szybciej… są coraz bliżej ziemi… ogłuszający hałas zagłusza szaleńcze bicie serca, rozbijając kłębiące się w głowie myśli… uciekać, skryć się zanim śmiercionośny ładunek znów dotknie ziemi… przywieram w kuckach do zimnej posadzki, za załomem ściany nośnej jakiejś gigantycznej ruiny – będącej ongiś dumnym monumentem cywilizacji, która ją wzniosła… dziś to sterta zoranych bombami ruin, ledwie przypominającej zarys swej dawnej świetności… lecz nie urodę architektury pragnę podziwiać, tylko szukam w jej okaleczonych trzewiach schronienia… ryk opadających z nieba maszyn zagłusza krzyk biegnących kobiet i dzieci… widzę jedynie ich rozdarte w niemym krzyku twarze…

Przyciskam z całych sił dłonie do uszu… już nawet nie słyszę szumu płynącej przez ciało krwi… czuję jedynie silne uderzenia, tłukącego się jak oszalałe serca… przywieram roztrzęsionym ciałem do upiornie zimnego muru, kulę się w kuckach niemal przywierając do zasypanej tynkiem posadzki… czuję jak cały budynek wibruje od rozdzierającego powietrze ryku wyjących maszyn… nagle oślepia mnie błysk rozświetlający mrok mego schronienia, by po chwili aż podskoczyć od fali uderzeniowej pierwszej tego wieczoru bomby… siła potwornej eksplozji poderwała z ziemi tumany kurzu i odłamki gruzu, które wpadły przez oczodoły okien i gruchnęły z impetem o przeciwległą ścianę…

Głuche, dudniące uderzenia, które bardziej czuję niż słyszę – raz po raz targają mną mocniej niż konwulsje mego własnego, sparaliżowanego strachem ciała… naprzemienne, odległe błyski poprzedzają kolejny grad odłamków masakrujących ścianę naprzeciw mej kryjówki… raz po raz… rytmicznie, niczym takty upiornej symfonii śmierci… pojęcia nie mam ile trwało to piekło, ale w końcu głuche tąpnięcia ustały niemal tak gwałtownie jak się zaczęły… nieśmiało otwieram zaciśnięte powieki i stopniowo zmuszam mięśnie do zelżenia nacisku dłoni na uszy… każdy ruch ciała strząsa ze mnie miałki, siwy pył… odkasłuję i chwytam łapczywie każdy łyk przesyconego pyłem powietrza… nigdy nie zapomnę jego cementowego posmaku i jak szczypie w oczy… w uszach słyszę jedynie pisk… znów się udało… śmierć spadła obok… ja żyję…

Pierwsze chwile Bay Citrus to ogłuszające wybuchy ziołowo kwiatowych pocisków odłamkowych, o ekstremalnie pacyfikującej sile rażenia… jak otumaniony miotam się na krześle, gdy mój nos obrywa odurzającymi falami uderzeniowymi przy każdym wdechu tych perfum… wrażenia są tak ekstremalne, jak podczas zobrazowanego nalotu bombowego… poczułem się jak ofiara fizycznej i psychicznej przemocy – podczas gdy ten zapach masakrował mój zmysł powonienia, a nieznośny ból głowy próbował rozerwać mi czaszkę… Pino Silvestre ma ekstremalnie zielony prolog – ale do tego zapachu nawet się nie umywa – pozostając (no offence) w sferze dziecięcego syropku na kaszelek…

Po dłuższej chwili zielony pył opada i przez spowite gryzącym dymem ziołowe pogorzeliska przedarły się pierwsze promienie słońca… mroki nieznośnie traumatycznego otwarcia ustępują czemuś niosącemu ukojenie i nadzieję… ta gwałtowna, niesamowicie intensywna, wręcz dusząca kakofonia „wszystkiego„, ustępuje z wolna pola czemuś zdecydowanie bardziej strawnemu i przyjaznemu… jakiż szalony chemik wpadł na szatańską myśl stworzenia czegoś tak nieznośnie przeładowanego jako otwarcie? niemiłosiernie skoncentrowany ekstrakt wszystkiego co pachnie, zostało zapędzone do odegrania otwarcia Bay Citrus… już wolę Oprah pożerającą w całości burgery, bez przełykania…

Co dziwne po piekielnym, nieznośnie zielono przyprawowym otwarciu nastaje bardzo urodziwe, kwiatowe serce i jeszcze piękniejsza i głęboka kwiatowo drzewna baza… to klimaty zbliżone do Drakkar Noir, ale zdecydowanie najbliżej tej kompozycji do szykownego ciepła Ungaro III… tylko po co zepsuto całokształt tym traumatycznym preludium? Bay Citrus to zapach, który będzie ciężko uświadczyć w krajowych drogeriach… nawet alledrogo milczy jak zaklęte, a wujek google jest dziwnie lakoniczny… ale jeśli nie straszne Wam apokaliptyczne otwarcia, to bez wątpienia odnajdziecie w Bay Citrus przepiękne, bogate kwiatowe serce – absolutnie nie przynoszące ujmy definicji męskości…

Skład wyłoniony metodą na tzw. „czuja”: zioła, cytrusy, cały kwietnik z ogrodu, liść laurowy, gałka muszkatołowa, paczula, róża, vetiver, sandałowiec, cedr, mięta pieprzowa


Responses

  1. Mam tylko jedno pytanie: skąd Ty to wytrzasnąłeś? 🙂

  2. a dostałem ostatnio od znajomego w pakiecie z innymi próbkami 😉

  3. Dostępne na http://www.mydla.pl, i w dobrze zaopatzonym Douglasie:)

    • Bywa też w sklepach Tk Maxx.

      • owszem, w TK Maxie można czasem trafić niezłe perełki, mi się kiedyś udało trafić dwa zapachy L.T.Pivera

        • Fakt. Też kupiłam dwa zapachy L.T.Piver – dla siebie Musk (nie mogłam się powstrzymać), a dla męża Cedre. Ostatnio pojawił się znakomity Fath za śmieszne pieniądze. Ale tego „starego” Balmain polecam zdecydowanie.

  4. dzięki za cynk Wiolu 🙂


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: