Napisane przez: pirath | 18 czerwca 2012

Yves Rocher – Comme une Evidence Homme, czyli ciche drewienko…


Miał być kolejny szybki przelot przez… Y jak Yves Rocher, gdyż zapragnąłem poznać najnowszego Evidence Green… przypomniałem sobie, że w pasażu handlowym jednej z weekendowych świątyń zakupoholizmu narodowego – widziałem salon firmowy YR… zwlokłem spasione dupsko z fotela i nie bez wysiłku wpakowałem je w fotel automobilu, obniżając przy tym zawieszenie o parę centymetrów i pojechałem… omijając watahy naciągaczy chcących popilnować mi samochód za 2 złote, „przypastowanych” handlarzy sygnetami z tombaku i unikając rozjechania przez wyjeżdżających po omacku z parkingu „weekendowych kierowców” – stanąłem przed ścianą sklepów… WTF? a gdzie się podział Yves? na jego miejscu zastałem kolejny bar z nieśmiertelnym kebabem…

Uparta ze mnie bestia, więc i tak zdobyłem interesujące mnie próbki… szkoda tylko, że nie mieli tej najbardziej przeze mnie pożądanej, czyli Evidence Green… kolejnym zaskoczeniem jest fakt, że fabryczne próbki Rochera, to kawałek nasączonej zapachem chusteczki… jeśli czyta to ktoś z YR, to chciałbym zauważyć, że zapach wtarty w skórę chusteczką, lub wąchany wprost z chusteczki – pachnie i zachowuje się na skórze inaczej, niż psiknięty atomizerem, jak sztuka nakazuje… w celu uniknięcia rozczarowań ze strony klientów, proponuję przemyśleć opcję z tradycyjnymi epruwetkami, które można użyć więcej niż jednorazowo (chusteczka wysycha)… trochę rozczarowała mnie taka forma próbek, ale skoro nie ma się tego co się lubi – to się lubi co się ma…

Autorem Comme une Evidence Homme z 2008 roku jest Antoine Maisondieu (Burberry London, Gucci Rush Men), czyli nazwisko kojarzone raczej z niszą (Comme des Garcons, Etat Libre d`Orange) co dobrze wróży samej kompozycji i dobrze świadczy o mocodawcach YR – gdyż widać, że starają się aby ich kompozycje nie powstawały jako seryjny, anonimowy wypust jednej z perfumeryjnych korporacji z rodzaju „wybierz sobie coś z tego, co nasze etatowe nosy wymyślają z natężeniem pierdyliona formuł dziennie – w przerwie pomiędzy nowym aromatem budyniu, a płynem do dezynfekcji toalet„…

Zapach zaczyna się delikatnym, wręcz klasycznym otwarciem, osnutym na cytrusach i cyprysie… nic powalającego, ani specjalnie odkrywczego, ale to tylko otwarcie… już po chwili anemiczne cytrusy schodzą z pola i do zapachu dołączają nuty drzewne w osobach gwajaku i cedru… wciąż jest delikatnie, lekko i niezobowiązująco, ale już po chwili drewno gwajakowe zaczyna przybierać na sile… zaczyna dominować serce kompozycji – coraz rzadziej dopuszczając do głosu symboliczną paczulę i cedr – za to dając fory przedzierającej się wprost z akordu bazowego róży… wszystko to trwa dość szybko (rzekłbym za szybko) i niemal bezgłośne serce, zaczyna przypominać kompozycję drzewno kwiatową…

Gwajak, róża i muszkat tworzą umiarkowanie intensywny drzewno kwiatowy akord bazowy… absolutnie nic tu nie krzyczy, nie terroryzuje (szczególnie wspomniana róża, co nie ukrywam bardzo mnie cieszy), ale aż by się chciało, by zapach oddychał pełniej i głębiej… nawet przejawiający zazwyczaj mordercze skłonności muszkat jest zadziwiająco cichy… zupełnie jakby ukrywał w tapczanie martwą prostytutkę… 🙂

Comme une Evidence Homme pachnie delikatnie i niezbyt wylewnie… aż chciałoby się, aby zapach rozczochrał sobie tę ulizaną grzywkę i przekląwszy cicho pod nosem – poszedł z kumplami pograć w piłkę i na piwo… jest przyjemny, ale nazbyt nieśmiały – choć posiadany arsenał argumentów w składzie zwiastował, że może zdrowo dać popalić… generalnie „szału nie ma„, ale  jeśli ktoś szuka subtelnego „drewienka” codziennego stosowania, to będzie jak znalazł, choć czasem trzeba będzie się odrobinę wysilić, aby je poczuć…

Głowa: cyprys, mandarynka i bergamotka
Serce: paczula, drzewo gwajakowe i cedr
Baza: gałka muszkatołowa, pieprz, róża i kardamon

Reklamy

Responses

  1. Pirath, też jestem z O., z wielką przyjemnością czytam Twoje wpisy i tylko jedno, jedno ‚spać mi nie daje’ – dlaczego nie parkujesz (nie parkujesz?) na solarisowym, wielopoziomowym parkingu? Rozwiązanie bez wad. Pozdrawiam motoryzacyjno-olfaktorycznie. Anna.

  2. o jak miło zobaczyć ziomalkę (bo krajanka jeszcze dziwniej brzmi i zalatuje mięsem) 😉
    już tłumaczę: znalezienie tam wolnego miejsca parkingowego w weekend graniczy z cudem, stać za darmo można tylko godzinę, a jeśli nie zabierzesz auta z Solarisa do 22, to wracasz do domu taksówką, albo na piechotę 😉

  3. ‚nuty w osobach’ – to się nazywa mistrzostwo grafomanii.

  4. ‚nawet przejawiający zazwyczaj mordercze skłonności muszkat jest zadziwiająco cichy… zupełnie jakby ukrywał w tapczanie martwą prostytutkę…’ to jakiś idiotyzm kompletny!

  5. powiem krótko… chłopie daj se już siana…
    po co silisz się na uszczypliwości – gdy brak ci odwagi cywilnej aby pisać pod swoim ostatnim nickiem… choć pewnie też zmyślonym…

  6. Wspaniały zapach i energetyzujący opis. Pozdrawiam

    • dziękuję i również pozdrawiam 🙂

  7. Całkiem dobry. Evidence Green jeszcze lepszy. Ale (imho) oba na głowę bije Ambre Noire (Christophe Raynaud m.in. 1 million) i do tego bardzo podoba się kobietom, choć niestety trwałość ma baaardzo mizerną a wielka szkoda…

    • no niestety YR którego miałem w mieście zamknęli, więc nie mam jak poznać reszty ich oferty…

      • Jakbym (Ambre Noir) miał to (w zamian za uczciwą – ze stertą świetnych fotek – recenzję ;-P ) bym Ci wysłał odlewkę, ale z uwagi na jego mizerną trwałość zrezygnowałem z zakupu (podobnie zresztą jak z Lalique White nad czym niezmiernie ubolewam)… ale może jak kiedyś. Dam znać jak coś 😉

        • dzięki, będę to miał na uwadze 😉

          • mam Ambre Noir, kupiłam małżonkowi i sama się psikam… co prawda po pierwszych zachwytach, ostatnia aplikacja przyprawiła mnie o ból głowy, ale może to nie Ambre wina, tylko pogody…

            Z YR mam też Vanille Noir i Rose Oud – latem mnie nie kręcą w ogóle, ale na chłody bardzo przyjemne zapachy.

          • oj kojarzę tę wanilię od IR, moja przyjaciółka jej używa i rzeczywiście potrafi dać popalić :), pozdrawiam


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: