Napisane przez: pirath | 24 czerwca 2012

Kilian – Rose Oud EdP, czyli przewrotne i niespodziewane z Kilianowym oudem i różą spotkanie…


ze specjalną dedykacją dla skarbka, autorki bloga skarbka nosem, która ostatnio mi „wywróżyła” nad wyraz szybkie i jeszcze bardziej niespodziewane spotkanie z Rose Oud – którego próbkę dostałem z kolei od przesympatycznej nishy z bloga nisha.pl… obie panie serdecznie z tego miejsca pozdrawiam… 🙂

Powtarzam się, ale musicie wybaczyć staruszkowi pirathowi, bo starość i związana z nią demencja rządzi się swoimi prawami – podobnie jak prostata wielkości dorodnego melona… więcej na ten temat mogą powiedzieć kolesie z pełnymi pęcherzami, którzy czekają przed drzwiami kibla w knajpie, nim wyjdę wycisnąwszy swoje „kropelki” – policzywszy w trakcie kafelki na wszystkich ścianach pomieszczenia… 😎

A więc doświadczamy ostatnio oudomanii… jak grzyby po Czarnobylskim deszczu powstają kolejne kompozycje z oudem w roli głównej, co by każda marka swoje parę groszy na nim zarobiła – nim się oud ludziom się znudzi, przeje, uleje i zapragną czegoś nowego… jak przystało na niepoprawnego indywidualistę – omijam szerokim łukiem wszelkie mody, trendy i przede wszystkim rynkową histerię na punkcie oudu
ale przedwczoraj skarbek pod jednym z wpisów zapytała mnie, czy znam już Rose Oud Kiliana i zgodnie z prawdą zaprzeczyłem – dodając, że niezbyt mi ku niemu śpieszno… dziś sięgam do zawiniątka z próbkami, przesłanymi mi przez nishę i zgadnijcie co wylądowało w moich poskręcanych starczym uwiądem łapkach?… przyznacie, że taka przewrotność losu, pomimo mej awersji do wszech eksploatowanej tematyki oudu – musiała znaleźć ujście w recenzji… 😉

Psikam na łapkę i pełen obaw czekam aż tandem róży i oudu zmasakruje mi nos i zepsuje wieczór potworną migreną… wywróci mi trzewia niczym promocyjna kiełbasa grillowa za 3,99 kilo, by na koniec wywołać usilne myśli samobójcze… tak już mam, że zapach róży preferuję wprost z krzaczka, a nie z wnętrza pachnącego flakonu… ale mijają kolejne minuty z Rose Oud z 2010 i apokalipsa nie nastaje… co więcej zapach jest naprawdę urodziwy i bezsprzecznie orientalny… orientalny pełną gębą, dzięki połączeniu oudu, róży i szafranu tworząc wytworny, szykowny i odrobinę wyniosły spektakl na skórze… jeśli istnieje pachnidło, którego używała Szeherezada w swych pałacowych buduarach, to bez wątpienia byłby to Rose Oud Kiliana… to nie błąd, gdyż kompozycja pomimo silnego zabarwienia oudem, jest na wskroś damska…

Rose Oud to niesamowicie wyważona kompozycja, gdzie żaden z jej potężnych składników nie dominuje reszty – intonując ortodoksyjnie orientalną pieśń, idealnie zestrojonymi głosami… niesamowite, z jaką lekkością silna róża i mocarny oud opowiadają tę historię… ich splecione w miłosnym uścisku dłonie oplata gruby szal z szafranuszafranu szlachetnego, subtelnie scalającego i delikatnie separującego tam, gdzie królewskie nuty oudu i róży wymagają przestrzeni na oddech… cieszy mnie hojność z jaką Calice Becker sypnęła do tej kompozycji szafranu… jego obecność wybornie rozświetla i wzbogaca serce zapachu, nadając mu szlachetnej głębi – dlatego szkoda, że sięga się po szafran tak rzadko i tak oszczędnie… tu Calice poszła na całość i nie żałowała najdroższej przyprawy świata – jak na rasowy, bezkompromisowy orient przystało…

Zapach długo dojrzewa wybrzmiewając na skórze, lekko z biegiem czasu łagodniejąc… najbardziej zaskakujące jest, że nie jest to siermiężny killer, na co wskazywał minimalistyczny, acz dobitny wykaz nut… godna pochwały prostota, pięknie i łagodnie wyartykułowana… delikatność tej kompozycji bardziej przystoi kobiecie – ponieważ zapach rozkwitając na skórze daje obraz bliższy raczej kobiecemu łonu, niż męskim lędźwiom… pod sam koniec bazy do głosu dochodzą ambrowe nuty, okrywając śpiących w miłosnym uścisku kochanków koronkową kołderką… dla miłośników róży i oudu, nie posiadających morderczych instynktów względem swego otoczenia – pozycja obowiązkowa…

Skład: róża, szafran, drzewo gwajakowe, oud, ambra

Reklamy

Responses

  1. oooohahaha , najpierw się solidnie obśmiałam
    ( nie pierwszy raz z resztą podczas wizyty u Ciebie ) a potem doszłam do jednego wniosku- bardzo podobnie odbieram Rose Oud. Z różą mi jakoś nie bardzo po drodze, oudy- jak mówiłam , a tutaj nie drażni , nie męczy, nie powoduje ścisku w gardle, i nawet nie przyszła mi do głowy żadna pieśń typu : „żegnam cię mój świecie wesoły” albo ” anielski orszak niech twą duszę przyjmie ” 😛 . To wlaśnie jeden z tych zapachów , w których oglądałam sampler z każdej strony z powątpiewaniem . I pewnie ten „gruby szal szafranu” , który wprost uwielbiam spowodował że Rose Oud polubiłam i stanął na miejscu 2 rankingu Kilianów zaraz za Straight to Heaven. Chyba. Na razie. Bo może później zmienię zdanie .
    😉

  2. dokładnie, choć skład temu zaprzecza, to bardzo delikatne i przede wszystkim noszalne połączenie róży i oudu… no i bez wątpienia szafran łagodzi obyczaje… moja lista best of Kilian wygląda identycznie… na pierwszym miejscu SoH a potem Rose Oud… 😀

  3. Rose Oud pachnie jak nadzienie w pączku. Róża bardzo apetyczna, Oud na puchato. To również mój numer 2, na pierwsze miejsce jest za drogi 😀


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: