Napisane przez: pirath | 26 czerwca 2012

Kaktus…


Gnijąc w barłogu, złożony choróbskiem – człowiek w przerwach pomiędzy spaniem i faszerowaniem się lekami dużo rozmyśla… niemal tyle co w komnacie wielkiej rozkminy – bardziej swojsko zwanej sraczem… bardziej normalni rozmyślają o życiu, pracoholicy o pracy, a onaniści oderwani od klawiatur rozmyślają o RedTube… wybaczcie mój rynsztokowy langłydź, ale w tej chwili chciałbym sobie wyłyżeczkować mózg – byleby przestał boleć mnie łeb…

Cofam się pamięcią o kilka epok lodowcowych do czasów mego dzieciństwa i napotykam w jednej z komnat ze wspomnieniami Kaktusa – mojego jamnika ostrowłosego… ten kto bluźnierczo uważa, że koty są wredne i fałszywe – ten nigdy nie posiadał jamnika… to była dopiero złośliwa, zazdrosna i charakterna bestia… wygląd miał rozbrajający – mikrusie łapki, za duże uszy i sierść jak po grzmotnięciu piorunem… z pozoru przesłodki jamniczek, ale to było prawdziwe diable… mściwe, zadziorne i diabelnie przewrotne… absolutnie nic nie uszło jego uwadze… lustrował świat swymi niewinnymi oczkami, lecz gdy nikt nie widział jego wzrok zmieniał się… mrużył ślepia i jego źrenice zmieniały się w malutkie przenikliwe punkciki, złowieszczo lustrujące świat z wysokości 20 cm od podłogi…

był trochę ciemniej umaszczony i wyglądał równie niewinnie po wypruciu paru poduszek z ich zawartości…

Bestia była z niego przebiegła i doskonale planował… nawet jak podstępnie upierdzielił mnie w łydkę, zawsze robił niewinną minkę, zaskomlał żałośnie na zawołanie i kulejąc na jedną łapkę opuszczał nieśpiesznie pokój – wyglądając jak zahukane siedem nieszczęść, o mince zranionej sarenki… moja mama zawsze dała się na to nabrać i dostawałem ostrą reprymendę za dokuczanie Kakusiowi… bestia stojąc na progu odwracała łepek i przysięgam, że rzucała mi pełne drwiny, szydercze łypnięcie… stojąc już na cudownie ozdrowionych czterech łapkach, truchtała do sypialni z zadartym triumfalnie ogonkiem, stukając rytmicznie pazurami o parkiet…

Jamnik radość okazywał też dość specyficznie, zadzierając jednostronnie górną wargę niczym Elvis śpiewający „Hound Dog„… uwielbiał być w centrum uwagi i bardzo źle znosił samotność… kompletnie ignorując fakt, że ludzie pracują i chodzą do szkoły… miał specyficzną metodę na zwrócenie na siebie uwagi i karanie domowników, że znów śmieli zostawić go samego w domu na dłużej niż kwadrans… ściągał zębami wszystkie narzuty z łóżek, kanap i foteli, znosił na środek pokoju, robił stos, a na samej górze stawiał fantazyjnie zakręconego klocka… po czym zwijał się w kłębek w swoim koszyczku i strzelał fochem na cały świat i ościenne galaktyki…

ale i tak go kochałem i pomimo jego złośliwości, wciąż łezka mi się zakręci jak sobie o nim pomyślę… ten pies miał wybitną osobowość i charakterek, którym można by obdzielić cały tuzin trzęsących się Chihuahua (to nie nazwa indiańskiej makatki, tylko rasa koto-psa*)…

*według Jeffa Dunhama – psem nie jest zwierzę, które podskakuje gdy szczeka… 🙂

Reklamy

Responses

  1. aaa już wieczór… masz coś na gorączkę? 😉

    też mam we wspomnieniach piesę i ściska mnie jak myślę…. moja piesa rozumiała wszystko co się do niej mówiło, była ze mną w najtrudniejszych chwilach, najbliżej ze wszystkich i umiała siadać jak człowiek…

  2. Błąd Ci się wkradł na końcu – podskakuje gdy szczeka. Swoją drogą Spark of insanity Dunhama jest fenomeno-genialny! Uwielbiam. Nawet jego początek, który niby jest tylko wstępem, jest mega.

    Co do piesa, no cóż, mógłbym tu się rozwodzić godzinami. Mam 16 letnią już mieszankę jamnika szorstkowłosego (nie wiem czy to nie inna nazwa na ostrowłosego po prostu?) i ratlerka. Też źle zawsze znosiła samotność, teraz jest dużo lepiej bo więcej śpi. Ale wie dokładnie kiedy ktoś powinien przyjść i spóźnij się tylko 15min to Mika już czeka pod drzwiami. Uwielbia jak w domu są wszyscy, łącznie ze mną. Wtedy, pomimo swojego wieku szaleje jak nastolatka 😉 Jest niesamowicie inteligentna i cholernie uparta. Ale nigdy nie robiła takich akcji jak Twój Kaktus. Tak czy siak, jak powiedziała mi nie tak dawno moja mama, kiedy ja jestem w domu to Mika pozwala sobie na znacznie więcej. Ale ja wybaczam jej bardzo dużo, bo strasznie jesteśmy do siebie przywiązani. I nawet gdy mnie czasem zdenerwuje, wystarczy, że przyjdzie z tym swoim spojrzeniem, delikatnie opuszczonymi uszami i nosem zwróconym do podłogi. Popatrzy chwilę na mnie, a potem po prostu się łasi z gracją godną szlachcianki, delikatnie trącając moją rękę nosem. Kawał życia z nią przeżyłem. A, no i generalnie też z nią rozmawiam 😉

    Pozdrawiam i kuruj się jak najszybciej!

  3. skarbku, a nie widać po tym jak bredzę, że cała kasa na środki zbijające gorączkę poszły na tanią wódę? 🙂

    szymku – też uwielbiam Dunhama, jest genialny i dzięki za wyłapanie błędu 😉

  4. a nie zauważyłeś… że zauważyłam, że nie zażyłeś ;P

  5. zauważyłem, że zauważyłaś, że nie zażyłem 🙂

  6. Też uwielbiam Dunhama! 😀

  7. mnie w nim troszeczkę irytuje ta maniera patriotycznego populizmu objawiająca się w kreowaniu stanów jako pępek świata… ale komikiem jest świetnym 😉


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: