Napisane przez: pirath | 23 lipca 2012

Calvin Klein – Be, czyli zapach który prawie wygrał konkurs na najlepszy odświeżacz…


W efekcie mini wylewu powstałego na wskutek powąchania CK Be, postanowiłem rozpisać konkurs na najlepszy odświeżacz powietrza do samochodów i toalet… zapachy biorące udział w plebiscycie zaciekle walczyły o palmę pierwszeństwa, a walka trwała do ostatniego spuszczenia wody w klopie… a jest o co walczyć, ponieważ rynek odświeżaczy powietrza to segment przynoszący corocznie gigantyczne przychody… w końcu każdy chce, aby jego dom i samochód ładnie pachniał – a toaleta w jak najkrótszym czasie nadawała się do ponownego „posiedzenia rady nadzorczej„…

Nie be przyczyny w zestawieniu znalazł się zawodnik dość nietypowy, bo na co dzień startujący w nieco innej kategorii – ale przez swój niewątpliwie bezpłciowy (dosłownie i w przenośni, gdyż to unisex) bukiet, wprost idealnie nadawał się do podniesienia poprzeczki w konkursie… ponieważ nie miałem sumienia dla tak niemedialnej i obciachowej konkurencji fatygować mej ulubienicy Joasi – więc postanowiłem rozpisać dla czytelników perfumomanii konkurs z nagrodami! tak!, piekło nie zamarzło, to najprawdziwszy konkurs z co prawda niezbyt wyrafinowanymi nagrodami – ale czy nagroda zawsze musi być kosztowna i mieć logo Apple?

A więc zasady konkursu: proszę pod wpisem zamieszczać swoje rekomendacje odnośnie najlepszego według Was odświeżacza powietrza, dostępnego na rynku… ponieważ są to produkty ledwie pokrewne z przyjętą tematyką bloga – zatem mogę sobie pozwolić na odrobinę bezinteresownej kryptoreklamy, więc proszę bez skrępowania zamieszczać pełne nazwy opisywanych specyfików, wraz z krótkim opisem czym Was uwiodły… całkowicie subiektywnie i absolutnie stronniczo wyłonię zwycięzcę, z którym skontaktuję się pierwszego sierpnia w celu przekazania nagrody… a nagrodą jest nieużywany zwycięzca dzisiejszego rankingu odświeżaczy powietrza (sztuk jeden) oraz specjalnie zrecenzuję wybrany przez zwycięzcę zapach… oczywiście jeśli będę w stanie zdobyć jego próbkę – więc proszę nie wymyślać vintageowych attarów z XIX wieku… 😉

W celu wyłonienia zwycięzcy i uniknięcia posądzenia o stronniczość – poszczególne odświeżacze będę prezentował alfabetycznie, posługując się kluczem pierwszej litery nazwy producenta… pod uwagę brałem cenę, zapach, dostępność, poręczność aplikacji i czas działania…no to lecimy!

Brise Citrus – klasyczny odświeżacz powietrza w sprayu… kosztuje kilkanaście złotych i w zamian oferuje totalnie syntetyczną woń cytrusów, których ojcem jest pipeta, a matką probówka… nic szczególnego, ale dostać go można w każdym sklepie, drogerii i hipermarkecie… bierze się puchę w łapę i przy jednym naciśnięciu atomizera można zacząć zacierać ślady po paleniu, porannym posiedzeniu i palonej w pokoju trawce… jego zapach utrzymuje się około 10-15 minut, co powinno wystarczyć do zatarcia wszelkich śladów niepożądanych woni…

Brise One Touch Konwalia – czyli metoda pozwalająca wyeliminować cykliczne naciśnięcie palucha na atomizerze, w zamian za kosztujący kilkadziesiąt złotych bajer, który zrobi to za nas… a gdzie przyjemność ze swobodnego rozpylania, jaką się odbiera użytkownikowi? pachnie bardzo przyjemnie konwalią i choć jest to woń w 100% syntetyczna (jak dotąd nie udało się wyekstrahować naturalnej woni kwiatów konwalii), pachnie dość autentycznie i przyjemnie dla nosa… do kupienia w większości sklepów, przy czym zamienny wkład wychodzi za mniej więcej tyle co nowy starter… zupełnie jak z drukarkami i pachnie nawet podobnie krótko, co taki „startowy” tusz drukuje…

Brise Leśny – wersja z żelową wkładką, która przez cały czas stopniowo uwalnia przyjemny, choć syntetyczny zapach – mający z lasem tyleż wspólnego co sex z przydrożną prostytutką i grzybobranie… choć w sumie jest pewna analogia 🙂
specyfik kosztuje kilka złotych i jest do dostania dosłownie wszędzie… ze względu na intensywność z jaką oddaje otoczeniu swój bukiet – często można go spotkać w gęsto uczęszczanych toaletach, gdzie czyni atmosferę „znośną” przy bardzo dobrym stosunku ceny do czasu działania… aplikacja polega na zdjęciu folii ochronnej z opakowania i ustawieniu odświeżacza w dogodnym miejscu – gdzie będzie neutralizował nieprzyjemne wonie przez około miesiąc…

Calvin Klein Be – czyli odświeżacz powietrza z górnej półki, pod którym w 1996 roku podpisała się Ann Gottlieb… jego wyrafinowany bukiet zapachowy idealnie uplasował go wśród rasowych odświeżaczy powietrza – choć zdecydowanie przegrywa z nimi w innych kategoriach… po pierwsze jest diabelnie drogi – średnio 150 zł, choć sieciowe perfumerie w których można go dostać od ręki, oferują go w cenie znacznie przekraczającej 200 zł!… pachnie raptem kilka godzin i totalnie bezpłciowo w konfrontacji z klasycznymi odświeżaczami ze średniej półki… szklane opakowanie można przypadkiem stłuc, a aplikacja wymaga co najmniej kilkunastu absorbujących naciśnięć atomizera w celu uzyskania względnie pożądanego efektu… i nawet pomijając tę szczególnie upierdliwą formę aplikacji – zapachowi ciężko będzie zniwelować odór puszczonego cichaczem bąka… jest tak delikatny i nijaki, że nie mam zielonego pojęcia gdzie mógłbym go zastosować…

Dr. MARCUS Vanilla – oto przedstawiciel kategorii odświeżaczy samochodowych… banalny i transparentny do tego stopnia, że pomimo iż tuż po wejściu do samochodu wykręca nochal swą upierdliwie waniliową, monotematyczną nutą – to już dosłownie po kilku minutach przestajemy czuć jego obecność… dostępny w każdym dziale auto w marketach i na każdej stacji benzynowej… zamocowany na wlocie powietrza będzie cieszył nos słodkawą wonią syntetycznej wanilii przez co najmniej miesiąc, a przy umiejętnym dawkowaniu nawet i dwa… kosztuje kilkanaście złotych, działa bardzo długo – ale przedawkowany wywołuje ból głowy i dość szybko nudzi…

WUNDER-BAUM Black Classic – odświeżacz prawie idealny… kosztuje kilka złotych, kupić można go wszędzie,  nawet na plaży w Międzyzdrojach, gdzie skutecznie odstrasza małe owady latające – ale przede wszystkim pachnie naprawdę zajebiście! wiesza się taką choinkę na lusterku (znajomy sprzedawca zdradził mi, że powinien wisieć w folii – którą powinno się zsuwać z niego stopniowo, aby jak najdłużej pachniał) i już można cieszyć się wonią najlepszego wunderbauma ever! biorąc pod uwagę cenę, dostępność (do kupienia na każdej tankszteli 24/7) i przede wszystkim jakość samej kompozycji zapachowej – niniejszym obwołuję czarną choinkę zwycięzcą w pierwszym konkursie perfumomanii!

po głębokim zastanowieniu postanowiłem dać zwycięzcy konkursu możliwość zrezygnowania z nagrody (planuję wysłać ją pocztą, ale ktoś może z różnych względów sobie tego nie życzyć…) i przekazania jej na cele charytatywne… niechaj dumnie powiewa przez pół roku na wstecznym lusterku samochodu piratha… 😉

Głowa: bergamota, jagody jałowca, mandarynka, mięta, lawenda, białe piżmo
Serce: delikatne przyprawy, magnolia, brzoskwinia, białe piżmo
Baza: drewno sandałowe, opoponaks, tonka, białe piżmo

Advertisements

Responses

  1. Głosuję na Wunder Baum. Klasyk, no po prostu klasyk. Jak masz auto, a nie masz choinki na lusterku tożeś wieśniak 😀

  2. hehe, zawsze myślałem, że do tego trzeba mieć Golfa III z naklejką Pioneer… 😉

  3. Ty jak pojedziesz…
    Choinki są imho jeszcze straszniejsze niż klauni, a to już najprawdziwszy szczyt straszności. Waniliowa sprawia, że mam ochotę powiesić się na pasie bezpieczeństwa albo udusić podnoszoną szybą. Wszystkie inne w sumie też.

    Z wymienionych wybrałabym Be CK. Nie wiem, czemu tak się go uczepiłeś, to naprawdę fajny transparentny skórzak. One jest zdecydowanie gorsze i to ono powinno się w tym wpisie znaleźć.

    Albo Cool Water…

  4. Nie, Cool Water lepiej nie, ktoś pomyśli że kisimy w domu ogórki.
    😀

  5. dzięki, właśnie oplułem barszczem monitor…
    ja pojadę? a kto pojechał z ogórami po Cool Water, tak że mi kapcie spadły? 😀
    z tą jednak różnicą, że CW przynajmniej czuć i pachnie lepiej i donośniej niż odświeżacz do kibla za 6 zł, czego o CK Be powiedzieć nie można… jest skórzane? a z której strony, bo waniliowa choinka o niebo wyraziściej daje o sobie znać niż to kosztujące dwie stówy dno, którym bałbym się nawet perfumować swój papier toaletowy – ale to raczej z obawy, że będzie mnie szczypać niepolityczna część ciała… 😀

  6. Ok, dobra, zanim odpowiem na to pytanie, udam się do perfumerii co by Be raz jeszcze powąchać. Tak go pamiętałam, ale może po zmianie diety na amułaże i montalki, na Be zareaguję inaczej… Czyli na przykład, wcale. Lub niezauważalnym Be-knięciem.

    P.S. Barszcz? W lipcu? O.o

    P.S.II A nie, ok, to tylko moje spaczenie. Barszcz z uszkami jadam raz w roku, więc jak przystało na logicznie myślącą istotę, uznałam że wszyscy tak robią 😀

    • tak, proponuję odświeżyć pamięć… a po kuracji Amłażowo Montalowej pewien niedosyt wręcz gwarantowany… 😉
      barszcz w lipcu? jasne! i nie ważne jaka pora roku, forma i temperatura barszczu i powietrza…

  7. no no konkurs pierwsza klasa!!!
    Będę Inna i wybiorę Brise Citrus – dlaczego?
    Bo będę miała choć jakąś przyjemność z rozpylania TEGO specyfiku!
    Reszta porażka w szczególności WSPANIAŁE choinki!!!!!!!!
    W moim czterokołowcu nie ma ani jednej i nigdy nie zawiśnie! Nie toleruję takich talizmanów, odstraszaczy czy jakkolwiek to zwał:)
    Ale gdzieśw odchłani magazynowej mojego auta(czytaj gagażnik-składwosiko wszelkiej wytwórczości, a jest pojemny) mam mały woreczek a w nim coś co zwie się potpourri – o zpachu len.
    Nie rzuca się w oczy ani w nos co daje mu moje No.1
    A wsteczne lusterko nie będzie wieszakiem dla takich „wspaniałości”
    Ostatnio służy mi do innych celów:):)

    • Wiolu niech zgadnę, odkryłaś że w lusterku można się malować w drodze do pracy? 😉
      też jestem wrogiem czegokolwiek dyndającego na wstecznym lusterku… od płyt kompaktowych mających pacyfikować fotoradary, przez pluszowe kostki do gry i odświeżacze…
      odświeżacz wtykam w otworek wentylacyjny nad radiem i skręcam na minimum, co by nie powodował udaru u osób które wożę… 😉
      p.s. a ile pachnie ten wynalazek co wozisz w odmętach bagażnika?

  8. W pełni zgadzam sie z Wiolą,tez nie lubie jak mnie cos rozprasza w czasie jazdy,wole równiez woreczki z potpuri,a zapach lnu zawsze bedzie kojarzył mi sie ze swiezoscia i pachnącą łąką wykrochmaloną poscielą.
    Wracając do tematu,nigdy bym nie użył Be nawet jako odswiezacza nawet w samochodzie,to wiązałoby sie z dodatkowymi kosztami(sam Be to juz powiedzmy stówka),trzeba by jeszcze wymyslic rozwiązanie zeby na kazdym wyboju lub dziurze w drodze wyskakiwala chmurka z butelki,bo ten zapach przegrał u mnie z kretesem ze wzgledu własnie na trwałosc,po prostu kiepsciutko…teraz wiadomo czemu robią butle po 200 ml,żeby na 2 tygodnie starczylo…wiem,wiem jestem złosliwy troche,ale w porównaniu z innymi Kleinami to tego jak by wcale nie było.
    Jednak nawet One jakis czas czuc,a tu klapa.

    Wiolka,pewnie jak by dobrze u Ciebie poszukał to spawareczke też bym znalazł…..????

    Widziałem ten bagażnik i bym sie wcale nie zdziwił….hi,hi

    to tak na poprawe humoru po tym czarnym CK.

    • też się zastanawiam co ciekawego antropolodzy i paleontolodzy odnaleźliby w Wiolkowym bagażniku… 😉 co prawda nie widziałem, ale wiem co moje koleżanki noszą w torebkach i gdy sam je nosze w czasie gdy one udają się do kibelka… a niejednokrotnie taką torebką można śmiało ćwiczyć bicepsa wykonując uginanie ramion… 🙂

  9. O tak Robercie, na dzsiaj mam: pingwina z połamanym nosem- ale jest ok, piłkę i kosiareczkę do trawy!!!!
    Ale dla Ciebie też coś się znajdze – może makitka??? lub wiertareczka??? coś suchego np. płatki na ząbek……

  10. O tak,tak….płatki kukurydziane jak najbardziej,doznania dla podniebienia i nosa,bo…..te płatki naprawde ładnie pachną,w domku zawsze mam zapasik,możesz wpasc na mleczko z płatkami…..
    Dosc offtopu bo nas wuja Pirath opiepszy…cii…

    • a tam opieprzy… w porę się opamiętaliście, wiec już zawróciłem wojska z nad granicy… 😉

  11. Płatki tak
    mleczko feee
    a zainteresowanych zapraszamy….
    starczy dla wszsytkich:)

  12. Drogi Piracie niestety nie należę do grona „blondynek” ( z całym szacunkiem) i lusterko służy mi do sprawdzania kogo zostawiłam w tyle pędząc na ostatnią chwilę do pracy….
    lub uciekając przed „kupą złomu” która wypełniona jest łysymi głowami w ilości znacznie pzekraczającej zapis w dowodzie rejestracyjnym
    (oj rozpędziłam się)
    która pragnie pokazać kto jest górą i zaśmierdzieć spalonym olejem w moją wentylację,
    co zakłóci mój węch
    a to spowoduje zachwinanie roróżniania zapachów w mojej pracy:)
    ci o mnie znają potwierdzą TO!!!!
    a co do trwałości zapachu, w zależności jak silny powiew powietrza wyzwala Twoja fura tak długo pachnie- ale są olejki do kupienia którymi można nasączyć susz i zapach jest silniejszy.

  13. Ja Wiolke znam i potwierdzam ze sprawny i niczym nie zmącony nosek jest Jej tak samo potrzebny jak Jacquesowi Polge do tworzenia perfum.
    Zdradze,że Wiola tez tworzy zapachy tyle,że w innej formie.

  14. cały zamieniam się w słuch jakież to Wonności Wiolka uskutecznia… proponuję na maila, co by o prywatnych i czasem poufnych kwestiach nie prawić an kameralnym ale wciąż publicznym piracim blogu 😉

  15. Uprzejmie mi donieśli iż zostałeś poinformowany o tym i owym……
    Jak wrażenia? Wycieczka już była????

  16. a owszem, czapa z głowy 😉
    wycieczka jeszcze przede mną, na razie jestem tak zaganiany w robocie, że prawdopodobnie schudnę… 😉

  17. Widzę Piracie, że wybitnie nie pasują Ci zapachy lekkie i subtelne. A ja wręcz przeciwnie. cenię sobie przyjemną, bliskoskórną aurę wokół swojej osoby. A skoro porównujesz CK Be do odświeżacza powietrza, to taki Costume National Ph, Loewe 7, czy Gucci PH wg. moich kryteriów powinien uchodzić za preparat do szorowania muszli klozetowych 🙂
    Ps. CK Be jest spoko… Lubię, choć chyba bardziej pasi mi CK One 🙂

  18. a tam, lekkie też bardzo lubię: Essential, CkIn2U, ogródki Hermesa, Aventusa, Bvlgari PH, Cartier Roadster, itp – ale warunek, muszą mieć w sobie coś intrygującego, zniewalającego i niepowtarzalnego… a CK Bee swoim bukietem może co najwyżej powalczyć o palmę pierwszeństwa w segmencie środków do pielęgnacji stali nierdzewnej, więc się nie łapie… 🙂

    p.s. RoQ kiedy wtaczasz do Oppeln?

  19. A co intrygującego ma w sobie CkIn2U?

    Ps. Jestem chwilowo w Londynie. W Oppeln będę na początku wiosny 🙂

  20. tajemnica 🙂 (ale powiedzmy, że łagodzi u mnie przebieg PMS) i ogłnie to bardzo wdzięczny, nieskomplikowany i przyjaźnie owocowy zapach…
    p.s. zatem czekam i nie zapomnij przytargać wiadomych flaszek do Oppeln… 🙂


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: