Napisane przez: pirath | 19 sierpnia 2012

Hugo Boss – Selection, czyli epicki postrzał w stopę z głębokim drugim dnem…


Dziś będzie inaczej i od d… strony jak na standardy perfumomanii… znaczy się, najpierw będzie rzeczowo o samym zapachu (szok!), a potem będzie przydługi wstępniak z szokującą pointą, który mimo wszystko polecam Wam przeczytać…

Dawno dawno temu wąchałem ten zapach z blotera i wydał mi się interesujący na tyle, by zapamiętać jego nazwę… jakieś 900 odcinków Mody na Sukces później – dostałem od Olfaktorii (pozdrawiam serdecznie) próbkę Bossa Selection i wreszcie mogłem skrobnąć reckę…

Boss Selection, to kompozycja obdarzona przyjemnym i powtarzalnym jak idealne szwy garniturów od Bossa otwarciem… odrobina cytrusów i soczystych owoców doprawiona szczyptą pieprzu jest przyjemna dla nosa – ale oryginalna i przełomowa jak lody o smaku śmietankowym… chwytliwe otwarcie nie stanowi też właściwej kompozycji – zaskakując jedynie przyjemną nutą geranium, wyzierającą pod koniec połączanych akordów otwarcia i serca lecz również błyskawicznie wygasa… później jest już śmiertelnie nudno, nijako i beznamiętnie… zapach zatrzymuje się w nijakiej, silnie naznaczonej przez cedr i piżmo pozie – tworząc dość skąpą, płaską i niezbyt żywotną kompozycję drzewną i koniec… nie śpieszyłem się zbytnio z publikacją tego tekstu, gdyż zapach okazał się w praniu tak rozczarowujący i beznamiętny, że straciłem wenę i niemal zupełnie o Selection zapomniałem – wynajdując sobie parę bardziej zajmujących tematów zastępczych… aż podczas ostatniej nasiadówki z przyjaciółmi na Bolko, zeszliśmy na temat mundurów i pozwoliłem sobie na wygłoszenie takiej opinii… „mówcie co chcecie, ale Niemcy mieli najlepiej skrojone i najlepiej prezentujące się mundury podczas II wojny światowej” na co kolega wypalił mi z tekstem: „nic dziwnego, w końcu były szyte przez Hugo Bossa„… i wtedy kopara opadła mi na klepisko… ……………. (schemat przebiegu moich fal mózgowych podczas przetwarzania tej informacji)

Naprawdę aż do zeszłego piątku nie miałem o tym fakcie pojęcia (do mojej ziemianki nie dociera nic poza sygnałem radia z Torunia, a z dobrodziejstwa internetu korzystam wyłącznie dzięki nielicznym publicznym hotspotom) – choć wcześniej słyszałem, że min. Bayer produkował cyklon B, Siemens opracował krematoria dla Auschwitz, a BMW, Mercedes, Bosch i inni zatrudniali robotników przymusowych w swoich zakładach produkcyjnych… zatem niemieccy oficerowie zawdzięczali niekwestionowany szyk i prezencję swoich mundurów kunsztowi krojczych od Hugo Bossa… garnitur, mundur jeden grzyb powiecie i w pełni się z tym zgodzę – wszak była wojna i cały przemysł został przestawiony na produkcję wojenną i normalnie darował bym sobie złośliwe pastwienie się nad Hugo Bossem za stare dzieje, gdyby nie jeden detal… otóż Hugo Ferdinand Boss był zagorzałym zwolennikiem narodowego socjalizmu, członkiem NSDAP i zapewne dzięki koneksjom z najwyższymi władzami partii, mógł przytulić intratny kontrakt na ubieranie całego Wehrmachtu, SS i Hitlerjugend

Po wojnie Hugo Boss i inni się pokajali, wpłacili karnie pieniądze na fundusz ofiar robót przymusowych i wszystko jakoś rozeszło się po kościach… wspomniane koncerny dziś wciąż świetnie prosperują – i nie da się ukryć, że niewolnicza praca przymusowych robotników i związane z nią oszczędności, przynajmniej pośrednio przyczyniła się do zbudowania ich dzisiejszej pozycji rynkowej… aż tu wczoraj zabieram się za wynajdowanie fotek do recenzji Selection z 2006 roku i z niedowierzaniem trafiam na to zdjęcie:

Twarzą Hugo Boss Selection jest Thomas Kretschmann! wręcz etatowa twarz i ikona niemieckiej kinematografii wojennej – z upodobaniem obsadzana w niezliczonych rolach esesmanów i oficerów z czasów II wojny… prawdopodobnie jego specyficzny typ „frytzowatej” urody i wzorcowa prezencja w mundurze – zaowocowały niezliczonymi epizodami w min: The Stalingrad, Der Untergang, Eichmann, Valkyria i The Pianist, U-571, a przytoczyłem tylko te najbardziej znane kreacje Thomasa… jest tak specyficzny i rozpoznawalny, że pozwoliłem sobie użyć kadru z Walkirii do zilustrowania reklamy – której pastisz, oparty o zmodyfikowane motto III Rzeszy spreparowałem specjalnie na okoliczność tego wpisu:
ein reich, ein volk, ein führer, und ein einheitliches / anzug von Hugo Boss! (jedna rzesza, jeden naród, jeden wódz i jeden mundur/garnitur od Hugo Bossa) 😀

Wybór Kretschmanna to niefortunny zbieg okoliczności, złośliwy czarny humor – czy celowy, podprogowy przekaz zamieszczony z premedytacją? i najważniejsze pytanie: czy mocodawcy z Hugo Bossa są tego świadomi, że w roli twarzy Selection (jakże dwuznaczna w kontekście konotacji z nazizmem, narodowym socjalizmem i ostatecznym rozwiązaniem nazwa), obsadzono aktora kojarzonego z oficerami Wehrmachtu noszącego (niczym świetnie skrojone garnitury) mundury szyte również przez Hugo Bossa? a Wy jak się zaopatrujecie na moją teorię spiskową?

Głowa : akord świeżej zieleni, mandarynka, różowy pieprz, grejpfrut
Serce: petitgrain, liście cedrowe, liście geranium, anyż
Baza: drewno cedrowe, paczula, wetywer, heliotrop, piżmo

 

 

 

 

(poniżej galeria najpopularniejszych ról Thomasa Kretschmanna)

Advertisements

Responses

  1. Jak tylko Piracie wspomniałes o przekazie podprogowym to przypomniał mi sie film „Oni Żyją” i takie nieswiadome skojarzenie oczywiscie humorystycznie:
    BOSS=KLOSS.
    Osobiscie tego Bossa nie lubie,jest w nim cos co mnie odpycha,to tyle.

  2. Aleś mnie rozbawił porównaniem! 😉 Samego zapachu nie kojarzę, pewnie nawet nie zwrócił niczym mojej uwagi. Zauważyłam za to jeszcze jedną, ekhem, ciekawostkę. Nazwa tych perfum w normalnych warunkach najzwyklejsza, ze śmiertelnie nudnego gatunku konsumencko-elitarno-snobistycznych, w przedstawionym przez ciebie kontekście staje się bez mała – upiorna… :> Hugo BoSS Selection, brrr!
    Aż zimno przeszło mi po plecach.

  3. Właśnie doczytałam, że i to nie uszło Twej uwadze. Gapa ze mnie. 🙂

  4. he he prawda? niby nieistotny detal, ale jakiego znaczenia nabiera gdy spojrzeć na tę nazwę z przez pryzmat nazistowskiej machiny wojennej… naprawdę ciężko mi uwierzyć, że te wszystkie wypadkowe to przypadek… stawiam hipotetyczny kaloryfer na mym brzuchu (na razie mam tam bojler), że ktoś sobie z Bossa zadrwił, zupełnie jak Leonardo zadrwił ze wszystkich – nadając Monalisie (La Joconde) swoje rysy twarzy… 😉

  5. Tak, tak, HB ma śmierdzącą historię. Teoria spiskowa jest żenująca – ale nie piję do Ciebie, bo nieźle wykombinowałeś, ja nie skojarzyłabym gęby – tylko dla nich. Czy to przypadek, czy [co gorsze!] efekt zamierzony – wyszedł kwas.
    A smrodek długo jeszcze będzie straszyć ;]

    P.S. Ale masz siekankę w tagach 😀

  6. oho zaczyna się 🙂
    zauważ jednak, że taktownie pominąłem blitzkrieg, Waffen SS, Kriegsmarine, Luftwaffe, Grunwald, Wandę i Rudiego Schuberta 😛

  7. Wiecie co? Mam wrażenie, że dział promocji HB mógł zwyczajnie nie zwrócić uwagi na ewentualne punkty wspólne między ich brandem, nazwą nowych perfum oraz ich twarzą. Nie w czasach obsesyjnej poprawności (oraz marketingowego wazeliniarstwa – lub nawet bez-wazeliniarstwa ;P). Nazwa miała kojarzyć się z luksusowymi alkoholami, cygarami etc., zaś twarzą miał być pewnie jakiś aktor niemiecki, choć kojarzony poza ichnią strefą językową. I tu pojawia się problem, bo Kinski od dawna nie żyje. 😉 No to może Kretschmann, było nie było aktor z Hollywoodem w CV (bo Pianista, bo Walkiria, bo U-571 😉 )?
    Kilka osób na różnych szczeblach nie odrobiło zadania domowego i zrobił się mały smrodek. Ale że dopiero Ty, Piracie to zauważyłeś? Z jednej strony gratuluję oczywiście przenikliwości, z drugiej dziwię się bardzo całej reszcie świata (po jazdach z Galliano od Diora czy z Guerlainem spodziewałabym się po „branży” większej kontroli poczynań). Choć Selection powstało PRZED, więc w zasadzie nieuwaga jest jakoś uzasadniona..
    Niemniej jednak jakieś to wszystko niefajne.

  8. Zapewne gdyby chodziło o Armię Czerwoną to by było cacy.

  9. też nie, bo po ruskich mam z kolei zgagę…

  10. @ Marcin – wszystko zależy od tego, czy lubisz gwałty na dziewczynkach, staruszkach oraz powyciąganych z grobów „świeżych” kobiecych zwłokach? :> Wszystko tzw. „fakty autentyczne”.

    P.S.
    Pirath, jeżeli uznasz, że przegięłam usuń komentarz bez krępacji, okej?

  11. wiedźmo – absolutnie nie ma takiej potrzeby… fakty, nawet przedstawione dosadnie – wciąż pozostają faktami…

  12. @ wiedźma – a kto je wyciągał? Wehrmacht? O co ten smrodek? O porównanie do armii która powstrzymała bolszewię przed zalaniem Europy? Równie dobrze można się przypieprzyć firmy produjującej mundury dla do US Army, Brytyjczyków, Francuzów, armii izraelskiej itd. itp.

  13. A tu taki rzewny filmik: http://www.youtube.com/watch?v=17UZhpx5hsA
    Pewnie podobny można by zrobic o Armii Czerwonej i o każdej innej.

  14. owszem Marcinie… a może bolszewia powstrzymała nazistów przed masowym holocaustem większości Słowian na terytorium europy? zapewne po żydach na celownik trafiłby inny „kamyk w bucie” uwierający fuhrera… wszak punkt widzenia zależy od miejsca patrzenia… historię jak wiesz piszą zwycięzcy, a prawdę można ukazać na wiele sposobów… ten filmik, ta rzewna muzyczka chwytająca za serce, ma uzmysłowić widzowi, że to ludzie tacy jak my, mający bliskich, uczucia, czasem sumienie… i w sumie jest to szczera prawda, choć w tym przypadku wybitnie wyrwana z kontekstu dla uwypuklenia pozytywnej, ludzkiej strony Wehrmachtu…

    jak słusznie zauważyłeś podobny propagandowy wycinek z kontekstu można nakręcić nawet o katach północnokoreańskiego reżimu, gestapo czy innej znienawidzonej frakcji… to też ludzie, choć czasem ciężko w to uwierzyć obserwując okropieństwa których się dopuszczają…

    ale nie generalizujmy tego przypadku, gdyż obawiam się, że żadna z marek szyjących umundurowanie dla US Army nie reklamuje się nawiązując w swych reklamach do swych tradycji z czasów kolonialnych, gdy czarnoskórzy niewolnicy zbierali dla nich na polach Louisiany bawełnę – tudzież z użyciem kostiumów ku klux klanu, do którego zapewne należał dziad nie jednego przedsiębiorczego przemysłowca z południa… oczywiście mówię to czysto hipotetycznie – gdyż na ten moment nie znalazłem drugiej firmy do której mógłbym się „przypieprzyć” za publiczne i niezbyt fortunne chwalenie się swoją niechlubną przeszłością… dostrzegasz subtelną różnicę?

  15. Nie trzeba sięgać do czasów kolonialnych. Wystarczy Irak i Libia.

  16. tyle że Irak i Libia to „wyzwalanie uciśnionych”, zakwalifikowane jako ludobójstwo usankcjonowane wyższą koniecznością walki z terroryzmem (czytaj pozyskania ropy) – którym akurat wuj Sam chętnie epatuje na lewo i prawo i nikt go oficjalnie za to nie potępia… co więcej różne kraje ślą im nawet własne kontyngenty wojska do pomocy… 😉

  17. Pięć punktów za spostrzegawczość.
    Rewelacyjna i trafna jak grom z jasnego nieba recenzja :]
    Jako osobnik jak najdalszy od wszelkich teorii spiskowych nie mogę się oprzeć stwierdzeniu że to wszystko nie jest przypadkowe… nawet jeśli odbyło się poza świadomością autorów wizerunku produktu. Od siebie dodałbym jeszcze tylko to, że trudno [w świetle Twego wpisu] patrząc na OPAKOWANIE nie skojarzyć go z niemieckimi emblematami na sprzęcie bojowym z IIWŚ. Dołącz dodatkowe zdjęcie jakiegoś sztukasa z biało-czarną szachownicą obok i nikt już nie będzie miał złudzeń…
    Nie – zdecydowanie to nie jest przypadek.
    Pytaniem pozostaje tylko czy jest to działanie świadome czy podświadome.

  18. …małe pytanko natury technicznej – czy ‚ocenogwiazdki’ na czele recenzji dotyczy zapachu czy recenzji? – bo nie jest to do końca jasne, mam wrażenie nie tylko dla mnie.

  19. system gwiazdek dotyczy oceny samego wpisu… niestety dość spartański silnik wordpressa nie pozwala na dodanie bardziej spersonalizowanych ficzerów…
    pozdrawiam

  20. Ten „pastiż” jest odrażający i świadczy wyłącznie o porażającej głupocie i lekkomyślności osoby, która go tu wstawiła.

  21. Krystyno? – (tytułuję z pytajnikiem, przez wzgląd iż za każdym razem określasz się innym nickiem i zmieniasz płeć jak rękawiczki, co samo w sobie jest równie porażające i lekkomyślne – gdyż internet wbrew pozorom nie jest wcale anonimowy) – jak sam/sama zauważyłaś/eś tego wpisu nie powinno się brać na poważnie, a jeśli ktoś (poza niepodlegającymi dyskusji faktami z historii) wciąż bierze moje gdybania na serio – wówczas nie pozostaje mi nic innego jak wystawić podobną cenzurkę komentującemu – tyle, że w myślach… 😉
    pozdrawiam i życzę więcej dystansu… 😉


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: