Napisane przez: pirath | 3 września 2012

Armani Prive – Cedre Olympe, czyli cedr od szyszki aż po wiór…


Miałem w życiu przyjemność poznać kilka zapachów pozornie monotematycznych, ale wyciskających z przedstawianego wątku  ile przysłowiowa fabryka dała… jednym z takich solowych elaboratów jest seria Premier Figuier od L’Artisan Parfumeur, gdzie szeroko pojętą tematykę figi przedstawiono wprost koncertowo… inny przykład to Memoir Man od Amouage, gdzie IMO niepozorna nuta piołunu otrzymała wszelkie możliwe znamiona boskości… przykłady innych zapachów, porywających wszechstronnością przedstawienia pojedynczego akordu można by długo wymieniać, aż dojdziemy do bohatera dzisiejszego wpisu…

Cedre Olympe z serii Prive od Armaniego od razu, bez owijania w bawełnę zdradza z czym będziemy mieć do czynienia – i tym razem nie blefuje, jak miało to miejsce w ostatnio przeze mnie opisanym Vetiver Babylone, gdzie tytułowa vetivera ledwie zagościła – nim padła z wycieńczenia w oczekiwaniu, aż kardamon (o którym tytuł bynajmniej nie wspomina) dostatecznie się wyszumi i dopuści ją na kwadrans przed końcem do głosu…

Cedre Olympe to cedr pełną gębą, od pierwszego kwilenia akordu otwarcia – aż po ostatnie tchnienie akordu bazy… z początku w formie młodziutkich, intensywnie zielonych szyszek, by dorósłszy emanować żywiczną wonią cedrowo sosnowego lasu… następnie przechodzi przez wręcz kremową fazę świeżo ściętego i obrabianego ręką rzemieślnika drewna cedrowego, by dokonać żywota w formie wysuszonych na wiór strużyn o surowej, acz wyblakłej barwie… to niesamowite, gdyż ta kompozycja autentycznie pozwala prześledzić wszystkie fazy i formy jakie przybiera w perfumiarstwie i przyrodzie cedr – przechodząc z gracją przez wszystkie akordy…

Początkowe takty świeżutkich pączków cedrowych szyszek solidnie podbarwiły wręcz agresywnie ostre cytrusy – licznie reprezentowane przez skórkę cytryny, bergamotę i cierpkawo gorzki petitgrain… ostra woń cytrusów z otwarcia po kilkunastu minutach przechodzi w sosnowo żywiczną fazę serca, gdzie nasz cedr wyrósł na dorodne drzewo, z którego spękanej kory spływają krople żywicy…. wokół rośnie sosnowy zagajnik urozmaicając i nadając wytrawnej ostrości całemu akordowi – gdyż cedr sam w sobie nie zalicza się do szczególnie spektakularnych nut, dlatego IMO tak rzadko występuje z powodzeniem w roli solisty…

Schyłek serca i początek bazy to cedr wyrażony jako kojąco kremowa woń świeżo ściętego drewna, poddawanego wstępnej obróbce… powietrze wypełnia delikatna, wręcz balsamiczna woń przywodząca na myśl cedr ujęty w Cerruti Si – albo finisz któregoś grzecznego casualowca obdarzonego ciepluchną, przytulnie drzewną bazą… ale to jeszcze nie koniec, bo dopiero bardzo zaawansowany schyłek bazy obnaża ostatnią i niestety najmniej ciekawą odsłonę cedru w formie przesuszonych wiórów, z których aromat wydusił upływający czas…

W sumie Cedre Olympe z 2009 roku, to interesująca kompozycja – gdyż kręcąc się z niewielką pomocą wypełniaczy wokół zaledwie jednej nuty przewodniej – udało się stworzyć zapach ciekawy i zaskakująco odmienny w każdym ze swych akordów – a naliczyłem co najmniej cztery odsłony cedru w trzech aktach… żeby nie było zbyt różowo, to teraz pora na łyżkę dziegciu, albo i dwie… kiepską projekcję (poza naprawdę ostrym, cytrusowym otwarciem) w przypadku nuty cedru jestem w stanie zrozumieć – ale gorzej z trwałością realnie oscylującą w granicach 2-3 godzin… a to co pozostaje na skórze później, to już nudna i oklepana faza cedrowych wiórków, którą trudno zaliczyć nawet do kategorii „niezwykle oszczędnie przebiegającej bazy drzewnej„… szkoda, bo finisz aż błagał o odrobinę ambrowo benzoesowego ciepła i byłoby naprawdę super…

Skład: bergamotka, cytryna, petitgrain, żywica, sosna, cedr

Advertisements

Responses

  1. Uwielbiam takie monotematyczne zapachy skomponowane wokół roślinnych akordów roślinych z basenu morze śródziemnego, zdecydowanie je przedkładam nad typowo „wodne” zapachy.
    Idealne latem, na wakacje, w słoneczny weekend.
    Jest tylko jedno ale – mało ich.
    Trochę można znaleźć w Acqua di Parma Blu Mediterraneo, ale trwałość i cena trochę zniechęcają.
    Różne wersje Eau de Cartier, ale trzeba lubić zapach bazowy.
    Cedre Olympe próbowałem, podoba mi się, ale dla mnie za drogi jak na zapach używany okazyjnie.
    Ale szukam nadal pomysłów.

    • Skoro lubisz wodne Cartiery, to koniecznie poznaj cała serię He Wood od Dsquared2 i zapachy od Annayake i obowiązkowo Beckhana Homme – bo pachnie wybitnie, a kosztuje grosze i jest wszędzie 🙂


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: