Napisane przez: pirath | 23 września 2012

Carolina Herrera 212 VIP MEN EdT, czyli Herrera, która w stylu Lohan imprezowała…


Prawdopodobnie nie znoszę ostryg… co prawda w życiu nie jadłem – ale już sama myśl zjedzenia żywcem czegoś o konsystencji gluta, wraz z jego wnętrznościami, przyprawia mnie o epicką cofkę… z tego samego powodu unikam azjatyckich knajp – ponieważ nie lubię dobijać, tudzież gonić widelcem jedzenia na talerzu… muszę mieć absolutną pewność, że żarcie jest martwe, ugotowane i nie wywołuje u mnie wstrętu… i w d… mam, jak bardzo ekskluzywny i wyszukany rarytas mi zaserwowano – jeśli wygląda i pachnie „niewyjściowo„, to ni w cholerę do gęby nie wezmę!… zresztą mając do wyboru kawior i klasyczny koreczek serowy – zawsze wybiorę to drugie… 😉

Zapewne sporo pań zareagowało podobnie na Womanity od Muglera, dowiadując się że zawiera kawior… co innego wcinać bliny z kawiorem na wystawnym raucie, a co innego kawiorem pachnieć… co prawda nie jest to dosłownie perfidna woń bieługi, czy innego jesiotra – ale z podświadomością i oporami natury psychologicznej jeszcze nikt nie wygrał – przeto damskie Womanity pomimo swej bezapelacyjnej oryginalności ma prawdopodobnie więcej przeciwniczek niż zwolenników… i choć z rybią ikrą mają Womanity i CH 212 VIP tyleż wspólnego co parówki cielęce z cielęciną – to już sama świadomość tak obrazoburczej konotacji potrafi nieźle nabruździć w głowach…

Wspomniany kawior w składzie najnowszej Herrery ma raczej znaczenie symboliczne, mające odzwierciedlić burzliwy lifestyle tytułowego VIP’a niż jego realne odzwierciedlenie w brzmieniu kompozycji – choć wyznam, że wódę czuję tu aż nadto wyraźnie… i pomimo iż to tylko efekt autosugestii, podsycony garścią syntetycznych molekuł – towarzyszyło mi uczucie najprawdziwszego dyskomfortu, gdyż woni gorzały w perfumach nie znoszę (Boss Bottled Night i DKNY Red Delicious)… te wszystkie zabiegi mające nadać 212 VIP pewne znamiona elitarnej wyjątkowości, sprowadzają się IMO do nieudolnego tuszowania jego podobieństwa do One Milion… nawet srebrny kolor flakonu 212 VIP dyskretnie sygnalizuje, że król melanżu (czasem obciachu) jest tylko jeden i jest nim „pozłacanyPaco

CH 212 VIP to dość przyjemny zapach, choć silnie utrzymany w konwencji swego „sztabkowego” protoplasty… ale nawet zawężając kryteria oceny do tak wąskiego zakresu wyboru – palma pierwszeństwa i tak należy się One Milion… choćby za to że był tym pierwszym i ma zdecydowanie pełniejszy i wyraźniejszy bukiet, pozbawiony efekciarskich, tanich błyskotek z kawioru i wódy… co prawda do One Milion też można mieć szereg zastrzeżeń za jego wtórność i przytłaczającą zwalistość – ale mimo wszystko zapach trzyma zadany fason, czego o VIP powiedzieć nie mogę…

Herrera to przede wszystkim masa ostrego, nieokrzesanego imbiru od samego otwarcia… następny akord to wciąż imbir w towarzystwie rozlazłej nuty mięty i gorzały oraz garść ostrzejszych przypraw… jest aromatycznie i pikantnie (chwilami wręcz ordynarnie), ale w tle wciąż marudzi nuta nieczytelnych przypraw i wywołująca u mnie mdłości woń wódy… całości brak ogłady i pierwiastka tajemniczości, jakże mile widzianego w kompozycjach wieczorowych…

Jestem CH 212 VIP MEN rozczarowany… testy bloterowe zapowiadały woń dalece bardziej złożoną, barwniejszą i żywszą… owszem na tle ozonowo wodnych gniotów, którymi raczy nas mainstreamowa „elyta” – 212 VIP z 2011 roku to wciąż wisienka na torcie – ale po bliższym kontakcie czuję się jak wymięty, skacowany, zmierzwiony i sponiewierany imprezowicz, który wypada bladym świtem z odpustowo wykończonej limuzyny na rogu Rodeo Drv i Wilshire Blvd w LA… ból głowy i nudności wywołane nieświeżymi przystawkami z owoców morza i mieszaniną wszystkich alkoholi świata właśnie dają o sobie znać… w gębie kapeć i narastająca Sahara zwiastują nadejście tęgiego kaca mordercy…

CH 212 VIP wychyla swą „zmęczoną” gębę z limuzyny i rzuca na pożegnanie:
– no to co ziomuś, powtarzamy to wieczorkiem?
Na co nasz ledwie stojący na nogach imprezowicz odpowiada:
– dzięki stary, ale wieczorem ćpam w klubie z Lindsay Lohan

Głowa: limonka, imbir, pieprz, marakuja, kawior
Serce: wódka, dżin, mięta, przyprawy
Baza: nuty skórzane, nuty drzewne, ambra

Reklamy

Responses

  1. Kiedy w sprzedaży pojawił się VIP, pomyślałam to samo, co Ty- oto powstał zapach aspirujący do bicia rekordów popularności na wzór One Million – i to mi się nie spodobało.
    Nie byłabym sobą, gdybym nie napisała kilku słów o kampanii reklamowej, haśle czy kampanii 😉 Od początku komunikacja marketingowa tego zapachu bardzo mi się podobała- wszystko tu jest spójne – od reklamy, przez selling line aż po flakon w kolorze białego vip-owskiego złota (które to jest droższe niż żółte z One Million 😉 Zapach jest w tym przypadku jedynie dodatkiem do kampanii, w związku z czym jest „przyjemniaczkiem”(co dla koneserów perfumo nie stanowi oczywiście żadnej zalety). Wódka mi w nim nie przeszkadza, nie mam nic do tego składnika w perfumach 😛

    Recenzja zabawna i „fajnie” się ją czyta 🙂

  2. A ja mm na odwrót. Nie znoszę żadnych wód typu ,,aqua” ani tych w których składzie napomknięto o ,,morskiej bryzie” lub o ,,wodnych akcentach” To chyba podświadomość ( czy co) , ale ja czuję w nich dorsza. . Nic nie poradzę , czuję taki lekki rybi powiew , czasami nad wodą taki czuć ( więc może i karaś lub karp wchodzą w grę) A womanity mi się podobało.!!!!!!!!!! I nie czułam dorsza. Aż mi głupio.

  3. Dorotko – podejrzewasz twórców o brniecie w tak wysublimowane niuanse jak białe złoto? ja bym stawiał bardziej na platynę – chociaż analizując target zapewne chodziło o jakieś fancy cars na 20 inchowych rimmsach tonących w chromie… 😉 duuuużo chromu… a na grilla takiego Escalade zejdzie ze 3 metry kwadratowe jak nic… 🙂

    haniu – akurat w tych perfumach jest sporo wÓdy (gorzała, wódka, woda ognista) a nie wOdy, choć tej drugiej w perfumach również nie znoszę… 😀

  4. Jeśli mogę słówko: toć Hanka napisała, że nie znosi wÓd, prawda? ;)Poza tym: znam tylko damską 212 a la VIP, dzięki niej darowałam sobie spotkania z męską. Lepiej trzymać się z daleka; jak się okazuje, słusznie.
    Choć do wódki w perfumach nic nie mam; moją ulubioną jest ta z szampanem, kadzidłem, paczuli i ambrą w Ambre Russe. Po prostu poezja. 🙂 Normalnie Maslenica w arystokratycznych przedrewolucyjnych kręgach. 😉 W tamtych czasach – i tamtych kręgach, coby nie zejść z tego świata przed trzydziestką – mogłabym być Rosjanką, taką, co szalonych ekscesów się nie boi. Nawet Womanity lubię, a co! 😛

  5. owszem, ale hania poniżej dodała „aqua” i „morska bryza”, a to już zdecydowanie nie wÓda 😉

    ha! też uwielbiam Ambre Russe (na równi z Cuir de Rusie Pivera), ale w AR gorzałkę przedstawiono znacznie inaczej… ciepło, serdecznie i na bogato… bardziej przypomina jakiś kremlowski suto zaprawiony miód, tudzież innego grzańca na miodach i korzeniu… dla mnie to kwintesencja carskiej Rosji, nim barbarzyński rewolucyjny motłoch wymordował klan Romanowów – albo nim uciśniony naród zrzucił z tronu nieudolnego despotę, który za nic miał swych głodnych, zacofanych i srodze zmęczonych bezsensowną wojną poddanych… i jakby nie patrzeć każda strona miała swoje racje, choć suma summarum najwięcej ugrał na tym Stalin 😀
    a jak reagujesz na Aziyade?

  6. Taa, racja jest jak d*pa, każdy ma swoją. 🙂 Choć z drugiej strony istnieją tylko i aż trzy prawdy góralskie, więc sama nie wiem, jak to z rewolucją w Rosji było. 😉

    O Az. sądzę dokładnie to: http://pracownia-alchemiczna.blogspot.com/2010/05/historie-alternatywne.html W dalszym ciągu i niezmiennie.

  7. no cóż na mnie Aziyade pachnie przepięknie, upojnie i spolegliwie… bez najmniejszych konotacji z wampiryzmem, Jungiem, ani krwiożerczą hrabiną… kiedyś sobie kupię flachę i będę z lubością się obnosił z tą lubieżną wonią orientalnych słodkości… 😉

  8. Śliczna jest, to prawda. Warta własnego flakonu, choć mój opuścił mnie już dość dawno temu.
    Wampiryzmu za to nie ma; na sto procentów, co zresztą napisałam w recenzji. Trochę okrucieństwa się pojawia – ale Pani A. (czy pani B., E.B. 🙂 ) to złożona osobowość,
    Własnego flakonu Ci życzę. Byłby świetny na jesień. 😉

  9. o tak A. jesienią i zimą wybrzmiewa najpiękniej i oczywiście Tobie również życzę spełnienia perfumowych marzeń 😉


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: