Napisane przez: pirath | 4 października 2012

Chanel – Egoiste (wykastrowany), czyli cień legendy…


Egoista… zapach legenda i jedno z IMO najlepszych dzieł Jacquesa Polga z 1990 roku dał mi swego czasu ostro popalić… moje wrażenia po pierwszym spotkaniu z Egoistą było delikatnie mówiąc – niepochlebne i zniesmaczony, natychmiast wyrzuciłem bloter… były to jednak początki mej zapachowej pasji i nieprzywykły do tak dobitnie wyartykułowanej woni nos skapitulował… piraci, wydelikacony Lacostami i innym badziewiem nosek, nie był wówczas w stanie docenić kompozycji utrzymanej w rozwrzeszczanej aranżacji lat 80-tychEgoista jawi mi się jako wybitnie dojrzały zapach, dla poważnego mężczyzny w ciemnym garniturze i grubych rogowych okularach… niezbyt konweniował z piracimi jeansami i noszonymi „na spodnie” koszulami w kratkę…

Nawet teraz, gdy po latach poszerzania zapachowych horyzontów nabyłem swoistego „wyrobienia” i niejedno „dziwadło” nie robi już na mnie większego wrażenia – ten zapach wciąż sprawia mi kłopot… kłopot polega na tym, że albo Egoista zelżał, albo mój zmysł powonienia zawodzi – pomyślałem – gdy wyszarpałem z zaprzyjaźnionej perfumerii sporą próbkę Egoisty… coś jest jednak na rzeczy, bo zapach słynący dotąd ze swej zabójczej projekcji (co potwierdzają liczne raporty policyjne o samobójstwach popełnianych w efekcie zamknięcia ofiary w jednym pomieszczeniu z osobnikami silnie skropionymi Egoiste) – najzwyczajniej w świecie rozczarował mnie mocą, a zapamiętałem go zupełnie inaczej…

I tu z pomocą przychodzi wujek google donosząc o reformulacji, która odmieniła oblicze największego (obok Joop! Homme) killera lat 90-tych… z jednej strony mi ulżyło, gdyż z mym powonieniem wszystko w porządku – lecz niesmak pozostał… zapamiętałem Egoistę jako woń, która zapierała dech w piersi swą stanowczością… intensywne i władcze połączenie nut róży, drewien i cytrusów sprawiało w początkowej fazie wrażenie popadania w tonację wiekowego wina Porto… monstrualne, wręcz przytłaczające otwarcie – obecnie odbija się zaledwie dalekim echem pierwowzoru… zapach znacznie zelżał, zgubił gdzieś swój tupet – choć różane otwarcie wciąż pozostaje najbardziej donośną i spektakularną fazą kompozycji…

Przedkastracyjny Egoista to zapach pokroju równie samczego Fahrenheita, tudzież niemal wulgarnego Kourosa… to zapach dla mężczyzny pewnego siebie i dojrzałego… bez wątpienia eleganckiego i bezdyskusyjnie męskiego… chłopcy w rurkach i kłakami opadającymi niesfornie na ślepia czuliby się w objęciach Egoisty niezbyt komfortowo… prawdopodobnie dlatego stary Egoista musiał odejść… jego miejsce zajął odświeżony, wciąż szykowny Egoista – ale stylistycznie upodobniony do obecnego Ungaro IIIprzyprawowo – drzwno – skórzana serco-baza niemrawo unosi się nad skórą – zaledwie akcentując swój przytępiony byt… na upartego „obleci„, gdyż nawet wykastrowany Egoista wciąż stylistycznie deklasuje, tzw. „średnią bestsellerową„…

Zapach bez wątpienia zelżał, przytemperowano też jego wybujałą projekcję (krowy ponoć przestawały przez niego dawać mleko), choć mam wrażenie, że wraz z temperamentem Egoisty uleciała też gdzieś jego legendarna trwałość… już po po ~6-7 godzinkach zapach mówi adieu i czmycha ze skóry… jestem rozczarowany, gdyż Chanel obok Hermesa i Diora oferuje jedne z najdroższych produktów na rynku – rekompensując tę drobną niedogodność wysoką jakością… a tu wpierw Antaeus, teraz Egoiste, a w międzyczasie bękart Bleu…. quo vadis Chanel?

Głowa: mahoń, sycylijska mandarynka, brazylijskie drzewo różane i kolendra
Serce: goździk (roślina), cynamon i róża damasceńska
Baza: skóra, drzewo sandałowe, wanilia, tytoń i ambra

Advertisements

Responses

  1. Kolejny kastrat. Czy nie za dużo tych eunuchów? Pozostaje pytanie, kogo, a raczej czyjego łoża mają strzec? Jeszcze kilka lat i zabraknie księżniczek, których obecność pobudza nasze zmysły.

  2. To, co obecnie oferują pod szyldem „Egoiste”, to niestety popłuczyny po klasyku. Zawiodłem się strasznie, chcąc przypomnieć sobie po latach co najmniej pięciu tego klasycznego już killera, gdy tymczasem z otrzymanego sampla, miast różano-sandałowej siekiery, doszło do moich nozdrzy to rachityczne, rozwodnione i bezbarwne „coś”. Przy Joop! Homme też majstrowali?! Świat się kończy, czas umierać…

  3. To byla moja pierwsza woda toaletowa,o mały włos nie kupłem z tęsknoty…

    • obecnej wersji nie warto kupować nawet z tego powodu… o ile wysoką cenę tych perfum mogłem dotąd usprawiedliwić sobie marką i jakością – to obecnej odsłony Egoiste w tej samej cenie nie zdzierżę… 🙂

  4. mam pytanie do prowadzacego ten blog..otoz mogl by Pan poradzic czy jest jakis zapach podobny do Platinum Egoiste tylko ze bardziej slodki…tak,wiem ze platinum to jeden jedyny w swoim rodzaju,ale po kilku latach uzywania chcialbym sprobowac czegos innego.z tym ze nie moge sie uwolnic od tego zapachu..wiem ze ma Pan bardzo duza wiedze i wiele sie Pan nawachal 🙂 ..wiec jak towarzyszu-pomozecie ??? z gory serdecznie dziekuje..

    • pomożemy, Panie Grzegorzu, pomożemy… 🙂 Platynowy to bardzo specyficzny zapach, bardzo rześki i przykuwający uwagę i choć uważam go za jedną z ikon współczesnego mainstreamu, ciężko będzie zastąpić jego brzmienie czymś innym, zwłaszcza słodszym… proponuję Panu zapoznać się z Terre Hermesa, Ungaro III, Cartierem Declaration D’un Soir, Guy Laroche Drakkar Noir, Guerlain Pour Homme i obowiązkowo z Guerlain Vetiver (chodzi w innej tonacji, ale to genialne perfumy) i proszę o wyrażenie swojej opinii, również w tym wątku… jak już ustalę bliżej Pańskie preferencje, będziemy kombinować dalej… 🙂

  5. Dziekuje za szybka odpowiedz 🙂 jesli chodzi o moje preferencje to nie lubie zapachow cytrusowych oraz zbytnio kwiatowych..Hermes odpada-kupilem kiedys w ciemno i okazala sie najgorsza transakcja w moim marnym zyciu..smród spalonych opon zmieszany ze zgnila pomarancza-o to caly Hermes (przepraszam,ale nigdy do niego sie nie przekonam i dziwie sie ze ma tylu zwolennikow).lubie zapachy,ktore ciagna sie niczym ogon (patrz Egoiste)..wiec trudno bedzie nam cos wykombinowac,ale sprobujmy..dziekuje i pozdrawiam

  6. interesująco rozbrzmiewa na Tobie Hermes Grzegorzu… 😉 rozumiem, że źródło było sprawdzone i pewne bo byłbym zdolny pomyśleć, że kupiłeś podróbkę albo ktoś Ci zrobił kawał… 🙂 zapachów ciągnących za nosicielem ogon jest sporo (pomimo rozlicznych cięć na bukietach największych killerów), choć istotna jest tu ilość zaaplikowanych psików… wypróbuj najpierw to co Ci zasugerowałem i napisz jak odbierasz poszczególne wonie… również pozdrawiam… 🙂

  7. Pirath, jaka pora dnia i roku jest wg Ciebie najwłaściwsza na „okrycie” się Egoiste?
    Może dobrym, choć może głupim, pomysłem byłoby stworzyć jakąś zwiezłą sciagawkę dla takich laików jak ja, jaki zapach o jakiej porze roku czy też dnia wkomponuję się najwłaściwiej w otoczenie i nas samych?
    Jak sam na to wpadłem np Kouros z rana jest w stanie zabić ale w przypadku wielu innych zapachów miałbym już problem.

    • to kwestia własnych preferencji, ale generalnie Egoiste ze względu na swoją nośność i tupet bukietu sugerowany jest na umiarkowanie ciepłe i chłodne pory roku – gdyż latem niewątpliwie zamęczy otoczenie i nosiciela…

      a co do wspomnianej ściągawki, jest pod polecanymi stronami w blogrollu zakładka PORADNIKI, gdzie powinieneś znaleźć odpowiedź na wszystkie potencjalnie nurtujące Cię zagadnienia… 🙂

      o tak, Kouros to killer i trzeba bardzo ostrożnie obchodzić się z atomizerem, gdyż słyszałem iż ponoć kobietom w ciąży odchodzą od niego przedwcześnie wody… 😀

  8. Witam szanownego kolegę, ja podobnie jak pozostali jestem pod wrażeniem Pana wiedzy. Zachodzę w głowę jak można było zepsuć tak wspaniałe perfumy. Czy mógłbym mieć do Pana prośbę o wskazanie jakiegoś zapachu, który przypominałby mi o zapachu, który używałem od UWAGA ok. 8 lat. Oczywiście stare zapasy sprzed reformulacji. Dla mnie ten zapach był genialny, wysmienity, idealny i nie chce innego. Te obecne nie dorastają mu nawet do pięt. Pozdrawiam

    • Witam i dziękuję za miłe słowa, aczkolwiek znam osoby o bardziej rozległej wiedzy w tej materii, ale miło mi… 🙂 Egoiste to bardzo specyficzne i wyraziste perfumy i dlatego trudno je czymś zastąpić ad hoc – ale polecam przyjrzeć się Cartier Pasha, YSL Jazz i Pour Monsieur, Guy Laroche Drakkar Noir i Ungaro III, tak na początek, pozdrawiam… 🙂

      • Wybacz Piracie, że pozwolę sobie nie zgodzić się z Tobą. Egoiste nie da sie niczym zastąpić. a już na pewno nie Ungaro III, którego ja na przykład w ogóle nie czuję, bo jakimś dziwnym sposobem jako jedyne pachnidło poraża mój zmysł powonienia. Jeden niuch i… koniec. YSL Jazz zaiste jest pięknym zapachem, ale bardzo trudno go dostać.

        • Jejku, przecież nie chodzi o zastępstwo dosłowne, a zapach go przypominający, podobny, w tym samym klimacie. To nie Balmain Carbone via. Olfactive Studio Autoportrait, czy Terre d’Hermes via. Montale Red Vetiver, by mówić o dosłownym podobieństwie i wzajemnej zamienności…

  9. Mnie się obecna formuła Egoiste podoba… Ale to fakt, parametry są kiepskie… Generalnie czuję cynamon, różę, wanilię, jakieś inne kwiaty i sporo drewna – sandałowego oraz różanego.
    Dla porównania – młodszy o 3 lata Platinum Egoiste na mojej skórze jest mocniejszy od Egoiste, chociaż też czuć, że w nim grzebali.
    Smutne jest to, co Chanel wyprawia ze swoimi zapachami. Zwłaszcza z tymi starszymi.

    • ja się długo z Egoiste oswajałem, ale gdy w końcu go zrozumiałem i doceniłem – pochlastali go i o ile wcześniej poważnie rozważałbym zapłacenie za flaszkę tych perfum małej fortuny – obecna wersja poreformulacyjna nie jest warta ze swymi parametrami funta kłaków…

  10. Ha! Tak myślałam. Reformulacja. Uwielbial8śmy ten zapach ! Mąż go używał i dla nas był cuuudny. Niedawno otworzył nową buteleczkę. Zakupioną w ramach „wspomnień czar”… I kiepsko. Gdzie to ciepełko? Gdzie ten
    ogoniasty zapach? Spiszę zapachy które podałeś przedmówcom. Może coś go zastąpi…

    • no właśnie… teraz gdy do Egoiste sam dorosłem – żałuję, że nie można już dostać starej wersji, bo była warta swej ceny… za obecną nie dałbym nawet połowę tej kwoty, ale Chanel wciąż się ceni, jakby nic się nie stało…

  11. extra felieton,super napisany,brawo !!!
    mam małe pytanko,czy dzisiejszy „czarny„ Egoiste pod względem zapachu,trwałości przypomina tego sprzed 15 lat?

    • dziękuję, bardzo mi miło 🙂 co Do Egoiste obecnego i tego z przed lat, to niestety dzieli je przepaść… to co dziś stoi na półkach nawet się nie umywa do wersji z przed choćby 4 lat…

      • ale szybka odpowiedź! dziękuję! z drugiej strony miałem kupić czarnego egoista,chciałem powrócić do niego po latach,wielka szkoda… a może jest coś podobnego do czarnego egoista sprzed lat? wyżej czytałem ,ale nie wiem co wybrać…
        pozdrawiam

        • ależ proszę bardzo 🙂 w moim odczuciu w tym momencie nie warto przepłacać za te perfumy… a co do podobieństwa, to wszakże nieznacznie, ale spróbuj z Lalique Equus

  12. drogi pirath-cie ;),
    mam pytanie – zakupiłam małzonkowi Egoista (na lotnisku w Dublinie- przez znajoma) i zaskoczył mnie nowy flakon. Już poczytałam o potwornym procederze reformulacji, ale czy przy okazji flakon tez sie zmienił czy mialam pecha i trafilam na nieautentyk?
    marigutt

    • hmmm nic mi nie wiadomo, by Chanel zmieniło flakon Egoiste, ale ponieważ nie podałaś źródła co masz i co miałaś, trudno mi ocenić w czym tkwi problem lub na czym polega różnica, pozdrawiam 🙂

  13. Wiem że to jest off top ale nigdzie nie znalazłem u ciebie Piracie tematu o Antaeusie. Podobno partia Chanel Antaeus od 2014 roku pachnie znacznie lepiej od partii z lat 2011-2013. Piszą o tym ludzie na zagranicznej fragrantice oraz różnych blogach. Czy ktoś miał okazje testować nowszą partię i może wydać opinię ? Jeżeli to prawdziwa informacja to może również Egosite oraz inne flagowe dzieła Chanela pójdą tym tropem ? 🙂

    • Dzięki za cynk, nie omieszkam przy okazji to sprawdzić. Za Antaeusa się nie brałem z powodu który opisałeś. Po prostu to co stoi w jego flakonie w perfumeriach nijak ma się do Antaeusa z przed lat, wiec nie widziałem powodu by kruszyć kopie o raptem cień wielkiej legendy.

  14. Miałem okazję dokładnie sprawdzić nowego Antaeusa (2014 ) oraz nowego Egoiste (2015) . Nie bez znaczenia podaje daty gdyż partia Egoiste dopiero z 2015 roku została poprawiona, gdy przy Antku już grzebali rok wcześniej. Zacznę jednak od Egoisty. Otóż wypusty z lat 2010-2014 miałem okazje testować kilkukrotnie i pomimo iż zapach był piękny to przeszkadzał mi zupełny brak mocy i sztuczność partii z tych lat. Otóż najnowszy flakonik z stycznia 2015 roku pachnie już znacznie lepiej ! Po pierwsze ma bardzo dobrą , projekcję oraz wyraźnie poprawioną trwałość. Ta wersja pachnie jest najzwyczajniej przepiękna. Niestety nie znam wersji przedreformulacyjnej, czego bardzo żałuję.

    Otwiera się piękną wonią drewna i soczystej róży. Ta faza może lekko szokować, jednak mi się osobiście bardzo podoba. Serce to głównie otulający cynamon wraz z goździkiem i już mniej głośną różą. Wspaniale rozgrzewa i stwarza świetną aurę. Baza to najpiękniejsza część Egoisty. Czują fantastyczne połączenie drewna – skóry oraz tytoniu wraz z powoli cichnącym cynamonem z środkowej fazy. Kiedy wersja najnowsza stanie się już lepiej dostępna to na pewno trafi na moją listę ” must heave ” !

    Następnego dnia postanowiłem powtórzyć testy tym razem z nieco większą ilością chmurek. Falkon w Douglasie pochodził z drugiej połowy 2014 roku i niestety to już nie było to ! Zapach był bardziej sztuczny , mdlący i posiadał słabszą projekcję. Kolega znający starego Egoiste potwierdził że nowa wersja jest zdecydowanie bliższa wersji przedreformulacyjnej choć to podobno nadal nie jest to co było przed 2010 rokiem. A co z Antaeusem ? Tutaj mam problem , bo pomimo iż flakonik był z nowej partii to uważam iż był nadpsuty i testy będę musiał powtórzyć , tym razem już z próbki na spokojnie z domu 🙂

  15. * Przepraszam za literówki , ale jestem dziś niewyspany i czasem mi wdarł jakiś chochlik 😉

    • spoko, zdarza się 🙂 z Tym Egoiste to będę musiał sprawdzić, bo swego czasu też się załamałem jego brzmieniem, a przecież pamiętam jak intensywnie pachniała wersja przedreformulacyjna. Te perfumy niemal zaciągały winem (nie mam na myśli zepsucia, a otwarcie klasycznego Egoiste), były tak esencjonalne i nośne. Ale dobre wiedzieć, że ponoć coś z tym zrobiono, bo to co wąchałem było ledwie cieniem tych perfum. Dzięki za cynk i pozdrawiam 🙂

  16. Chanel faktycznie zmieniło flakon Egoiste, mam resztkę wersji sprzed 2015 i flakon najnowszej. Poprzednio flakon był smukły, prosty, zakończony korkiem przedłużającym równo bryłę flakonu. Nowy jest niższy, szerszy, bardziej płaski i posiada korek mniejszy od przekroju flakonu. Różnica w zapachu znaczna, nowy jest jak na mój nos znacznie bardziej „gładki”, pozbawiony sztuczności i nawet trwałość chyba lepsza, okolice 10 godzin na mojej skórze, po dwóch niepełnych psikach. Jutro psiknę odważniej. 🙂

    • i dlatego w moim mniemaniu Egoiste został zabity, a zapach skreśliłem, bo to jak pachnie obecnie, to raptem cień tych perfum w wersji pierwotnej.

      • Dzisiaj, po 9 godzinach od aplikacji troszkę odważniejszej, nadal zostawia delikatny ogon, ale zapach jest już raczej z tych bardzo delikatnych…

        Szkoda, że nie zdążyłem się do Egoiste przekonać zanim go popsuli…

        • A ja mam na odwrót. Im częściej go wącham tym bardziej przestaje mi się podobać. Ostatnio cała galeria tym pachniała.

          • czyli już wiesz, że to nie zapach dla Ciebie (trzeba słuchać swojego organizmu)

        • ja żałuję, że nie byłem do niego przekonany (by samemu go kupić), gdy na półkach stała jeszcze jego wersja pierwotna.

          • Ja też… spóźniłem się o jakieś 2-3 lata, ale cóż, żyć trzeba dalej…

          • otóż to, nie ma sensu płakać nad świadomie i z premedytacją rozlanym przez producenta mlekiem 🙂

  17. Rzeczywiście partia Egoiste z bieżącego roku jest poprawiona i pachnie bardzo podobnie do swojego protoplasty, tyle, że mniej donośnie. To absolutnie genialne pachnidło. Nawet w tej poreformulacyjnej tegorocznej odsłonie. Mój nr 1 ex equo z Diorem Homme Intense

    • Nie weryfikowałem, ale dzięki za cynk, bo chciałem mieć Egoiste w mojej kolekcji, ale nie zdołałem go kupić nim go wykastrowali, więc będę musiał to zweryfikować 🙂 Oczywiście zakładając, że wąchałeś świeży tester z nowej partii, a nie odkurzonego staruszka, którego jakaś nierozgarnięta owca przywlekła z magazynu, obtarła z kurzu i postawiła jako sztukę dla sztuki… 🙂

      • Wąchałem i nawet posiadłem świeżutką tegoroczną próbkę. Jest bardzo podobna, tyle, że o połowę mniej donośna. Gdyby jakaś owieczka nierozgarnięta przywlekła z magazynu staruszka nawet nieodkurzonego straciłaby raciczkę – odgryzłbym jej razem z owym staruszkiem i uciekł. Nie znam bowiem drugiego równie wydajnego perfumu. No może Fafarafa. Staruszek przedawkowany (4 hojne fuknięcia) wybijał zęby osobom mijanym. Wystarczył jeden oszczędny psik, żeby wokół unosiła się rozkoszna woń Egoista w ilości miłej dla nosów i zupełnie wystarczającej.

        • hahaha 🙂 nie zapomnij o Joop Homme i JPG Le Male, wciąż dzielnie trzymają gardę trwałości i projekcji, która bez trudu można strącać z nieba samoloty 🙂

          • W odróżnieniu do Gucci pour homme 2 ktory zapachem zacnym jest ale którego projekcja i trwałość to jakiś żart. Aż trudno mi uwierzyć że można było tak spieprzyc taki zapach

          • I tu się właśnie mylisz. Skąd to wiem?, bo sam kiedyś myślałem tak samo. Owszem GPH2 raczej umyka przed nosem nosiciela, ale gdy tylko przestaniesz go śledzić i szukać go na siłę, znów zaczniesz go odczuwać. Wiem że to irytujące, ale niektóre zapachy tak mają. Dowód? poproś dziewczynę, kolegę, rodziców, kogokolwiek komu nie krępujesz się zadać tego rodzaju pytania i zapytaj (gdy Ty już nie czujesz), czy oni wciąż czują Twoje perfumy i założę się, że odpowiedź będzie twierdząca.

          • JGP Le Male jestem posiadaczem – jest przepięknym, wieczorowym pachnidłem, ale o połowę mniej donośnym od starego Egoiste. Joop Homme nie znam. Będę musiał poniuchać przy okazji, może mi sie spodoba. Z tą donośnością to naprawdę uważać trzeba, żeby nie powodować obrażeń w otoczeniu. Poza tym takie zawłaszczanie pomieszczeń zapachem jest wulgarne. Ktos może się nawet czymś takim poczuć zmolestowanym a nawet zgwałconym. Przez nos. Dlatego ja nie narzekam na Egoiste w odsłonie tegorocznej – jest absolutnie genialny jak protoplasta, w projekcji wystarczający, o imponujacej dwudzistoczterogodzinnej trwałości (na mnie). Uwielbiam to pachnidło.

          • Widzisz to jest po pierwsze subiektywne, a sama trwałość zależna od predyspozycji skóry nosiciela perfum, zaś projekcja od warunków otoczenia. Tu nigdy nie ma reguły, ale nawet z dużą dozą ostrożności i ze względu an wysoką powtarzalność not, powyższe można uznać za mega trwałe i morderczo projektujące. Stary Egoiste też się do nich zalicza, ale jeszcze nie miałem okazji sprawdzić jak pachnie jego najnowszy sort.

  18. dupa, dupa dupa… Ostatnio kilka razy powtórzyłem testy i nosz ku___ ać ! Czuję tylko sam cynamon, pachnie jak pączek babci Jadzi… :/

    • eeeee? ten pączek babci Jadzi to zapewne róża, której w Egoiste jest sporo i coś co pachnie jak moszcz winny/wino.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: