Napisane przez: pirath | 24 października 2012

perfumeryjny pręgierz…


Ehhh kiedyś to robili solidne rzeczy… cofnijmy trochę wskazówki zegara historii… pirath siedzi w swojej jaskini, głaszcząc trzymanego na kolanach kota szablozębnego i ogląda telenowelę, której kolejny odcinek został właśnie narysowany na ścianie jaskini… tamtejszy odcinek zapewne po dziś dzień zdobi ścianę M-1 jakiegoś jaskiniowca… przesuńmy wskazówki zegara nieco do przodu… starożytny Egipt i jego stojące od kilku tysięcy lat piramidy… ehhh kiedyś to robili developerkę… 🙂 albo kamienice w krakowskim rynku… przeszło 500 lat na karku i wciąż służą za mieszkania – gdy oddane niepełna kilka miesięcy temu autostrady, kwalifikują się do kapitalnego remontu… mam katar, więc dziś znów będzie okołoperfumeryjnie…

Zmierzam do tego, że nieodzownym znakiem naszych czasów jest stale pogarszająca się jakość wszystkiego co wytwarzamy… gigantyczny postęp technologiczny i nowe materiały jakie wypracowaliśmy w przeciągu ostatniego stulecia – teoretycznie pozwalają na robienie rzeczy wolnych od wad, solidnych jak szwajcarska kolej i niemiłosiernie trwałych… teoretycznie, bo rzeczywistość opiera się o pojęcia zysku, rentowności i pnących się ku górze wykresach sprzedaży – narzucanych nam przez uzależnione od przyrostów, stale rozrastające się korporacje… zauważyliście, że dzięki skrzywionemu przez pryzmat ekonomii pojęciu „wytwarzania dóbr” – niemal wszystko staje się coraz bardziej tandetne i prowizoryczne?… zastanawiam się jaką spuściznę zostawimy po sobie kolejnym pokoleniom? świat dosłownie zasypany miliardami sztuk urządzeń RTV i AGD o raptem kilkuletniej żywotności?… żarówki świecące 10 razy krócej od swych archaicznych prototypów?… miliony płyt uwieczniających”talentBiebera i jeden średnio oblegany peron we Włoszczowej?

Uspakajam – dziś zajmiemy się perfumami, a konkretnie perfumami poddanymi reformulacji… tak się paskudnie złożyło, że niedawno zabito pewnego wyśmienitego klasyka i jednocześnie jednego z moich ulubieńców… miarka się przebrała, bo Cartier Declaration został poddany najgorszej z możliwych form reformulacji – polegającej na drastycznym pogorszeniu jego trwałości… pora IMO zacząć napiętnować producentów za podobne praktyki, nim zaczną ciąć trwałość wszystkich perfum po kolei – w nadziei, że przełoży się to na zwiększenie sprzedaży…

Postanowiłem stworzyć swoisty perfumeryjny pręgierz, na który trafiać będą wszystkie kompozycje poddane reformulacji, zarówno oficjalnej, jak i tej utajnionej… ludzie mają prawo wiedzieć „czym to śmierdzi„, co się zmieniło i jak dalece zapach odbiega od często opiewanego w samych superlatywach, nieistniejącego już pierwowzoru… jednym z efektów reformulacji może być nieznacznie zmienione brzmienie (nieuniknione jeśli gmerano w liście składników, lub zamieniono je innymi), ale najczęściej zapach poddany „ekonomicznej kastracji” traci po prostu na ekspozycji, mocy i trwałości – a o tym producenci już klientów nie informują… lista będzie w miarę możliwości powiększana o kolejne pozycje i chciałbym Was prosić, abyście pomogli mi w jej tworzeniu, zgłaszając swoje propozycje…

________________________________________________________________

Azarro Pour Homme – ponoć różnica w brzmieniu jest nieznacznie wyczuwalna, ucierpiała też trwałość i ekspozycja, ale jeśli ktoś nie zna pierwowzoru – nawet tego nie odczuje…

Cartier Declaration – sama kompozycja pachnie niemal niezmiennie, ale drastycznie skrócono jej trwałość z kilkunastu do raptem kilku godzin…

Chanel Egoiste – zapach w obecnej odsłonie jest cieniem swego pierwowzoru, tracąc jednocześnie etykietkę zapachu dla seryjnych morderców… odczuwalnie zmodyfikowano brzmienie, znacznie przyciszono ekspozycję, moc i trwałość – jednym słowem kicha…

Chanel Antaeus – jak wyżej, ledwie popłuczyny po mocarnym protoplaście…to nie Antaeus, to ledwie Antoś

Dior Homme, Homme Intense, Homme Sport – całą linię nie tyleż odświeżono co odtworzono, gdyż Dior ponoć nie miał praw do samej kompozycji… ile w tym prawdy nie wiadomo – ale wiadomo, że wraz z kolorem rurki zmieniło się nieznacznie brzmienie i podobno delikatnie trwałość…

Dior Fahrenheit, notabene przeszedł więcej reformulacji niż Cher operacji plastycznych i choć nie trąci już benzyną – paradoksalnie wciąż zachował dobitnie samczy charakter pierwowzoru…

Dolce&Gabbana Pour Homme – no cóż, kolejna odsłona flakonu przyniosła kolejną odsłonę brzmienia… zapach ponoć drastycznie spłycono, ucierpiała też jego tytaniczna niegdyś projekcja i trwałość – oszczędzę więc swoje 30 ml na czarną godzinę…

Emanuel Ungaro III – poddany kameralnej reformulacji stracił niewiele w stosunku do pierwowzoru… wciąż ma jaja i pachnie mocarną piersią lat 80-tych…

Geoffrey Beene Grey Flannel – poddano go niedawno reformulacji, ale pojęcia nie mam jak bardzo drastycznej…

Givenchy Xeryus Rouge – ponoć złagodzono delikatnie jego brzmienie, ale zapach wciąż zachował prawo do nazwy własnej…

Guerlain Vetiver, Habit Rouge, Heritage – zmiany ponoć dotknęły całą rodzinę, lecz szczęśliwie nie były drastyczne i odświeżonego Habit oraz Vetiver wciąż bardzo przyjemnie się nosi…

Lalique Encre Noir – pojęcia nie mam czy zmieniono tylko flakon (na bardziej prześwitujący, o czym dowierzałem się od Sabbath), ale zauważalnej rewolucji w brzmieniu nie stwierdzono i zapach wciąż zachował swój niepowtarzalny bukiet…

Mont Blanc Presence – no cóż wciąż przyjemnie, ale zauważalnie słabiej… zapach nieco ściszono, projekcja już nie ta, ale wciąż daje się nosić…

Olivier Durbano Black Turmaline i Rock Cristal – ponoć już jakiś czas temu Olivier majstrował przy otwarciu Turmalina, czyniąc je bardziej przyjaznym dla żywych organizmów, a brzmienie Kryształu Górskiego delikatnie wygładzono… szczęśliwie obyło się bez innych strat w przebiegu…

Piver Cuir de Russie i inne – generalnie odświeżono całą rodzinę, nadając im inne nazwy i mniej retro etykietki… jak bardzo zmieniło się samo brzmienie trudno określić, ale od zawsze słabiutkiej trwałości Cuir pewnie nie dało się bardziej sknocić…

YSL M7 – bez wątpienia M7 było tylko jedno… później przy rozjaśnieniu flaszki ciecz również złagodzono, a późniejsza wersja Fresh przypomina oryginał jak wokalista koreańskiego boysbandu gwiazdę rocka – ale ponoć zapach powrócił ostatnio w nowych szatach jako Absolu… to samo ponoć się tyczy legendarnego Rive Gauche, ale poniuchamy zobaczymy…

Advertisements

Responses

  1. Czy lista obejmować ma tylko zapachy męskie? Bo na tych się nie wyznaję tylko za dawnym Antaeusem płaczę bo ten dostępny teraz to nawet nie cień oryginału, który uwielbiałam.
    Jesli zaś chodzi o akty okrucieństwa na zapachach dla kobiet lista będzie długa.

  2. YSL – Nu – z perfum o dużej mocy i pięknym zapachu zrobiono coś o mocy AS ( i to rozwodnionego). Pachnieć też pachnie inaczej.W zasadzie zmiany są tak duże że to chyba nie powinno się nazywać Nu.

  3. Nie wiem, czy nie łatwiej byłoby wymieniać te nietknięte… 😦

  4. To że świat ubożeje w niemal każdej dziedzinie to nie jest kwestia przypadku – niszczenie norm estetyczych (i nie tylko) skutkuje rozbiciem wewnętrznym człowieka – brzydka sztuka, brzydkie meble, samochody, fekalia, turpizm, brzydkie i proste perfumy, prosta literatura i rozrywka, „prawo” do własnej prawdy a przez to jej relatywizm. Człowiek zaś rozbity wewnętrznie może zostać ulepiony na nowo, zgodnie z prikazem globalnej wioski, „ukształtowany na jej podobieństwo”. Tak więc tutaj rerformulacja to taki mały klocek w tym wszystkim. Ale my i tak nie zrobimy nic bo na 1 który powie weto, 9 pójdzie i kupi produkt zreformulowany, albo inny produkt tej samej marki.

  5. Egoiste i Antaeus to obecnie tylko cień cienia .Kouros dzisiaj to cień cienia swojego własnego cienia.Lista jest bardzo niekomletna i nie zgadzam sie niektórymi tezami.Azzaro pour Homme to obecnie pizmakowa tragedia.Bardzo brutalnie obeszli sie także z paco rabanne pour homme.
    pozdro

  6. trzyrybo – zapachy damskie jak najbardziej mile widziane, a najlepiej z krótką adnotacją na czym najbardziej ucierpiały – gdyż nie mam jak tego zweryfikować, a o samym „damskim poletku” pojęcie mam co najwyżej mgliste…

    haniu – to samo napisała u siebie Sabbath, że niektóre zapachy po reformulacji powinny otrzymać zupełnie nową nazwę, tak dalece odbiegają od oryginału… p.s. dzięki za cynk o NU

    Sabb – najbardziej przerażające jest to, że masz pełną rację… 😦

    dandysie – pięknie to ująłeś i dotknąłeś sedna… niestety większość ludzi nie zauważy różnicy i będzie kupować kastratów dalej, zazwyczaj w błogiej nieświadomości, albo zwalając winę na fiksacje własnego powonienia… a producenci właśnie na to liczą – dlatego warto IMO uświadamiać i problem nagłaśniać… co uświadomiony konsument zrobi potem? to już jego sprawa, ale naszym moralnym obowiązkiem jest przynajmniej przestrzec ludzi przed nabijaniem w butelkę… dla mnie nawet jedna osoba odwiedziona od zakupy takiego poreformulacyjnego gniota to będzie sukces…

    osobiście za największą reformulacyjną katastrofę oprócz Declaration uważam Egoiste… kiedyś dałbym za niego te ~350 zł, bo był tego wart, a teraz? to wstyd i hańba oferować ludziom taki syf za tak ciężką kasę!

    robe – zgadzam się lista jest bardzo niekompletna, dlatego prosiłem o pomoc w jej tworzeniu… co do Azarro, opieram się na doświadczeniach zdobytych o flaszkę, co do której sam nie wiem „którą” jest wersją…

    również wszystkich pozdrawiam i dziękuję za zainteresowanie wątkiem…

  7. Pirath, jako fan Fahrenheit’a muszę sprostować. Obecne popłuczyny z pierwowzorem nie mają nic wspólnego – jeśli pierwszy był herosem, to „kastrat” dla obecnego to wręcz komplement, bo nawet wykastrowany pierwowzór lata (obecny w latach 1998-2007) miażdży to, co mamy obecnie.

  8. *bez „lata” przed nawiasem 😉

  9. cóż dzięki za uwagę, gdyż moja flaszka fafarafy (jak najbardziej poreformulacyjna i na niej oparłem tę tezę) ma już ze 4 lata, ale niezbyt drastycznie odbiega od pierwowzoru… owszem jest inna, ale wciąż jest to fafarafa… bardziej nowożytna wersja nie jest mi znana, ale przy najbliższej okazji sprawdzę co aktualnie wyczarowali…

  10. A masz tę http://www.perfunauci.pl/thumbnail/perfume/christian-dior-fahrenheit-woda-toaletowa-100-ml.jpg czy tę http://nokautimg1.pl/p-87-a4-87a4ccae699328aee2466c7c996d8df7500x500/dior-fahrenheit-100ml-woda-toaletowa.jpg wersję?

  11. mam tę z drugiego linku

  12. To niestety najnowsza… IMO kompletnie niemająca nic wspólnego z pierwowzorem…

  13. eee tam, a już myślałem że wypuścili kolejną „odsłonę”… 😉
    owszem pierwowzór był mocniejszy, bardziej petro, ale te dwie wersje aż tak drastycznie się nie różnią… używam tego zapachu od prawie 10 lat, w dodatku bardzo rzadko i nie dostrzegam tu „przepaści” w stosunku z pierwowzorem (z pierwszego linku), no chyba że mówisz o wersji anno 1988, ale tej chyba nikt z nas nie jest w stanie pamiętać…

  14. Do 98 roku F. miał w sobie dużo kapryfolium (kwiatowy charakter zapachu!) i skóry. W edycji 98-2007 usunięto z niego kapryfolium, zwiększono natomiast ilość skóry (mocno skórzano benzynowy charakter). Obecna edycja jest obdarta ze skóry, a jej brak „nadrabia” mandarynka, której w poprzednich edycjach nie było. Oczywiście wciąż skóry jest sporo, ale porównując do poprzednich wersji… I całkowicie zmienił się charakter zapachu – z kwiatowo skórzanego w cytrusowo skórzany… Zupełnie inny wydźwięk ma obecny F. jest jak wersja Summer edycji 98-2007 i jak cień wersji z lat 90-tych…

  15. wbrew pozorom fafarafa to jeden z pierwszych (choć z początku nieoficjalnie) i wciąż kwiatowy zapach, choć dla mnie dominujący jest w nim głóg… to on nadaje mu tej wytrawnej goryczki i mimo wszystko wciąż wybitnie męskiego charakteru… ponadto jest to tak specyficzna i niepowtarzalna woń, iż jestem pewien, że jego pozycja jako synonim męskości jest wciąż bezapelacyjna i niezagrożona… szczególnie na tle produktów konkurencji skierowanych do mężczyzn nie stroniących od cyklicznej regulacji brwi… 🙂

    mam wrażenie że trochę demonizujesz liczne (słyszałem gdzieś o czterech) metamorfozy Fafarafy w przeciągu tych niemal 25 lat… pomimo iż lżejszy od pierwowzoru, to wciąż doskonały zapach i wciąż zachował ducha pierwowzoru… może moje wrażenie bierze się stąd, że tak rzadko po niego sięgam i każde nasze spotkanie to od nowa odkrywana przygoda? przez to nie spowszedniał mi i nie zbrzydł, pomimo plagi podróbek i ostrej konkurencji na mojej półce, zaciekle walczącej o mą atencję – to nadal jeden z najbardziej wyrazistych zapachów w mojej kolekcji…

  16. A ja się zastanawiam, czy ktoś kiedyś nie wytoczy procesu jakiemuś koncernowi, za oszukiwaniu klienta.
    Pomyślcie, że producent rozwadnia starego Johnny Walkera, czy jakiś znany koniak, który spora rzesza koneserów na świecie pije od pokoleń.
    Mógłbym zrozumieć te reformulacje, gdyby producent uderzył się w pierś i oficjalnie o niej poinformował PRZED wypuszczeniem nowej serii. O niej i o powodach jej przeprowadzenia. A to, co robią, jest niczym innym, jak przysłowiowym chrzczeniem piwa, które (przynajmniej w Polsce) jest karalne.
    Tak tylko przechodziłem i pomyślałem, że skrobnę swoje zdanie 🙂

  17. a wiesz RoQ, że to świetny pomysł? tylko niestety u nas to nie przejdzie, bo sąd położy na to lagę, gdyż ma ciśnienie na skazywanie rowerzystów za jazdę po pijanemu i niezapłacone mandaty… 😉

    przecież oferowanie produktu o znacznie zaniżonych/zmienionych parametrach roboczych niż wcześniej występujące, to jak sprzedaż masła zrobionego z utwardzonego oleju palmowego – czyli przekręt… nie rozumiem, dlaczego identyczne regulacje prawne nie obowiązują również w przypadku właściwości produktów drogeryjnych i kosmetyków… pytanie tylko jak udowodnić, że perfumy pachną inaczej lub za krótko – skoro są to parametry tak subiektywne i swoiste? i zapewne na tym koniku jadą producenci perfum – i pewnie dopiero pozew zbiorowy mógłby otworzyć producentowi i sędziemu oczy…

    owszem każdy producent zostawia sobie furtkę w postaci możliwości ingerencji w skład, budowę, użytych części – ale o ile mi wiadomo nie mogą to być zmiany mające istotny wpływ na pogorszenie i zmianę parametrów produktu… niech no wypowie się jakiś prawnik… Legis! gdzie jesteś? 😉

    p.s. miło że przechodziłeś, wpadaj częściej, a można wiedzieć kiedy zjeżdżasz do Oppeln?

  18. 14 grudnia ląduję w Warszawie, a w Opolu będę pewnie przed świętami 🙂

  19. RoQ, czyżby ostatni przed końcem świata obchód po perfumeriach? 😀

  20. Nie będzie tak źle 🙂 Najpierw muszę zutylizować choć część tego, co mam 🙂

  21. z przyjemnością pomogę Ci część zutylizować 😉


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: