Napisane przez: pirath | 27 października 2012

z cyklu Yasmeen i jej 13 rozbójników: Hatem, Al Wisam Day i Dhan Al Oudh Al Nokhba…


Męczący mnie od kilku dni katar (wyjątkowo upierdliwy, ale krótkotrwały) wreszcie ustąpił, więc śpieszę z kolejną, mocno zapóźnioną porcją recenzji perfum Rasasi… postanowiłem podzielić publikację recenzji tych trzynastu posiadanych próbek na kilka części, a do planowanego opublikowania drugiej transzy zabrakło mi dosłownie jednego testu… szczęśliwie ostatnia z losowo dokooptowanych próbek okazała się prawdziwym strzałem w dziesiątkę – więc już bez dalszych opóźnień przechodzę do meritum…

Hatem – jego niebieski kolor i orzeźwiające, cytrusowe otwarcie sugerowało, że mam do czynienia z kolejnym cytrusowo wodnym świeżakiem, jakich wszędzie pełno… nic bardziej mylnego, gdyż jest to zapach skomponowany wedle europejskiego, nieco już zapomnianego kroju… Rasasi posiada blisko wschodni rodowód i co za tym idzie reprezentuje zgoła inną stylistykę aranżacji – nawet w przypadku lekkiej woni codziennego użytku, za jaką Hatem niewątpliwie uchodzi w rodzinnych stronach… jednakże „lekkośćHatema obowiązuje jedynie w kontekście orientu, gdyż zapach przeniesiony na grunt europejski – jawić się będzie jako zdecydowana, kwiatowo drzewna woń, o raczej dystyngowanym charakterze… z chwilą gdy intensywnie cytrusowe otwarcie czmycha ze skóry, z kompozycji wyziera różano przyprawowe serce, utrzymane w klimacie Drakkar Noir, Ungaro III i Xeryus Rougesandałowo drzewno piżmowa baza, z delikatnym echem z kwiatów w tle, jedynie pogłębia to wrażenie… Hatem został zdefiniowany i osadzony po europejskiej stronie Bosforu i tę swoistą „dedykację” naprawdę czuć… bliżej mu do oldskulowych killerów z lat 80-tych niż do bliskowschodniego orientu – ale nie wątpię, że dzięki temu zabiegowi, zapach bez trudu wstrzeli się w europejskie gusta…

Głowa: nuty przypraw orientalnych, bergamotka, cytryna, lawenda
Serce: jaśmin, róża
Baza: nuty drzewne, drzewo sandałowe, cedr, piżmo

Al Wisam Day – to kolejna kompozycja głęboko osadzona w klimatach europejskich… akord otwarcia brzmi jak dobitny hołd dla lawendy, lecz wyrażony z typowo orientalnym rozmachem… akord serca to z kolei szałwia, róża i drewno sandałowe poprowadzone wyraziście – ale dzięki wyzierającej już w sercu nucie ambry, mniej surowo i wytrawnie… zapach przypomina mi stylistycznie Caron Pour Un Homme, ale jest od niego bardziej złożony, bogatszy, bardziej kształtny – a co za tym idzie jest ciekawszy… Caron to surowa, wręcz purytańska prostota, zaś Al Wisam Day dzięki bardziej intensywnemu zabarwieniu ambrą, układa się na skórze barwniej i cieplej… dopiero lekko pikantna i wciąż silnie naznaczona szałwią i drewnem agarowym baza nawiązuje do wschodnich korzeni tej kompozycji – ale też nie na długo… dojrzała baza, pomimo wcześniejszych fajerwerków znów zdaje się iść łeb w łeb ze wspomnianym Pour Un Homme… zapach przypadnie do gustu miłośnikom wspomnianego Carona, a także Versace Dreamera i nieprzyzwoicie sandałowego Columbusa

Głowa: bergamotka, lawenda, geranium
Serce: róża, szałwia, drzewo sandałowe, cedr
Baza: ambra, piżmo, dąb, mech debowy, oud

Dhan Al Oudh Al Nokhba – to niekwestionowany klejnot dzisiejszego zestawienia… swoiste eklektyczne skrzyżowanie Black XS i Emira Nejmana… ta oudowa i ciężka nie tylko z nazwy kompozycja, uwiodła mnie swą spektakularnie wyrażoną i wybitnie orientalną urodą… absolutnie bezkompromisowy, oryginalny, przepięknie skomponowany i porażająco trwały zapach… kwintesencja orientu w najlepszym wydaniu, którego nie powstydziłaby się w swych szeregach absolutnie żadna ekskluzywna marka… wyrazisty oud jest obecnie bardzo popularny, co widać po wciąż trwającym wysypie oudowych znakomitości, sygnowanych przez sporą część marek niszowych – jednak w przypadku tej marki obecność oudu, dodatkowo zaserwowanego w tak nieprzyzwoitej ilości – jest czymś zupełnie naturalnym i ani trochę nie razi… monotematyczny przebieg Al Nokhba oparto na szorstkiej, a chwilami wręcz ostrej nucie przewodniej agaru i uzupełniono przyprawami, nadającymi zapachowi pożądanego efektu głębi i bliskowschodniego rozmachu… a całe to wielkiej urody dostojeństwo, przełamano słodką nutą karmelizowanej truskawki!… Dhan jak przystało na kwintesencję orientu pachnie bardzo intensywnie i niemiłosiernie długo – co dobrze wróży jakości użytych składników… dla zdeklarowanych miłośników kompozycji orientalnych, a zwłaszcza oudowych pozycja obowiązkowa!

Głowa: nuty przypraw, oud
Serce: piżmo, oud
Baza: karmelizowana truskawka, nuty drzewne

Reklamy

Responses

  1. Ano, Rasasi kłania się europejskim gustom. I robi to sprawnie. Podobają mi się ich zeuropeizowane zapachy. Choć orient fascynije mnie nieodmiennie.

    Swoją drogą, opis DOsN bardzo delikatny. Serio nie czujesz w nim nut animalnych?

  2. mi też i paradoksalnie nie przeszkadza mi podobieństwo niektórych z z tych zapachów do kompozycji europejskich, do których staram się czasem na siłę je porównywać… jak wiadomo najlepiej użyć jakiegoś znanego przykładu, choć nie do końca będą to trafione zestawienia, gdyż kompozycje Rasasi są jednak poprowadzone przez zupełnie inną rękę, czerpią swój początek w innej kulturze, o innym odcieniu wrażliwości, zupełnie odmiennym modelu postrzegania świata… są podobne a jednak inne i mam nadzieję, że również jako wielki miłośnik orientu w czystej postaci odnajdę wśród reszty pozostałych próbek jeszcze więcej orientu z DaOaN…

    to fascynujący zapach i niestety poza potężną dawką orientu wyrażonego przez ocean oudu i kandyzowanych truskawek nie znajduję w tej kompozycji żadnego dysonansu animalnego… ten zapach jest ostry, chwilami brutalny, ale na mojej skórze absolutnie wolny od akcentów zwierzęcych…

  3. Na mnie Dhan Al Oudh Al Nokhba pachnie jak mydło aleppo w najgorszym wydaniu, czyli …krowim plackiem. Dwa razy próbowałem, dwa razy biegłem do łazienki. Chyba, że perfumeria pomyliła próbki 🙂

  4. interesujące masz skojarzenie, ale mam nadzieję że się nie pomylili, bo chcę sobie sprawić własną flaszkę 😉

  5. Dhan Al Oudh Al Nokhba jest niesamowity. Orient w butelce w wydaniu bezkompromisowym. Piracie, nie wahaj się. Jestem posiadaczem flaszki i z każdym pskiem podoba mi się coraz bardziej. Animalne nuty są, jak najbardziej, ale to właśnie stanowi o niezwykłym charakterze kompozycji.
    Pozdrawiam Maru

  6. Piracie, nie wahaj się ani chwili. Jestem posiadaczem flaszki Dhan Al Oudh Al Nokhba i z każdym psikiem bardziej zakochuję się w tej kompozycji. To nadzwyczajny orientalny zapach. Naprawdę. Choć animalne akcenty są w nim bardzo wyraźne. Nie ma jak aromat wielbłąda 🙂

  7. hehe nie wahałem się do momentu, kiedy wspomniałeś o wielbłądzie 😉
    ale i tak go kupię, gdyż bardzo cenię orient, a ten zapach to jego najczystsza i najbardziej wyrafinowana forma 😉

  8. o co chodzi z komentarzami? pojawiają się z dużym opóźnieniem. dlatego niechcący zamieściłem dwa tak podobne obok siebie. oświadczam, że nie mam demencji 🙂 pozdrawiam Maru

  9. potwierdzam brak demencji… niefortunnie zadziałał automat antyspamowy, czasem tak się zdarza i komentarze trzeba wypuszczać ręcznie…
    również pozdrawiam

  10. Dhan Al Oudh Al Nokhba -hmm?Mała buteleczka,tylko 40ml ale naprawdę pierwszy raz nie wiem co napisać.Truskawka jest i owszem ale nie wiem czy ja znam kandyzowaną truskawkę,chyba nigdy nie jadłem i nie wąchałem takiej,tu jest jakby zapach dżemu truskawkowego i to podczas smażenia.a ten niby oud w otwarciu to dla mnie zapach kleju szkolnego takiego białego w tubce i to 100% wyczuwalny (pamiętam ten zapach z dziecińswa a nawet teraz mam tubkę bo do dziś jest produkowany.) Nie spodziewam sie że aromatyzują go olejkiem drewna agarowego,a raczej domyślam sie że to zapach dodanego do kleju konserwantu i taki sam konserwant tu wyczuwam.Tak samo pachną szczepionki z nieżywymi bakteriami do wpuszczania do nosa np Delbeta bo tam dodawany jest stabilizujący konserwant o tym samym zapachu.Już w otwarciu odnajduję syntetyczny odpowiednik castoreum lekko urynalny i w zasadzie to prawie wiernie oddany zapach sierści i skóry wielbłąda,znam z zoo w Gdyni.Tylko co ma truskawkowy dżem z konserwantem do kleju i sierścią wielbłąda?
    Sam bym tego w życiu nie wymyślił i nie połączył.W sumie myślę że bez tej truskawki było by lepiej bo bardziej animalnie i spójnie,a tak to ni pies ni wydra,ni truskawka ni wielbłąd.A może to nieudana kompozycja uratowana w jakiś sposób truskawką?Żeby jakoś tam w końcu wyraziście pachniała?Pracowałem i miałem kontakt w ciągu 2ch godzin z grupą 16stu dorosłych osób ,użyłem 4ech psiknięć za uszami i na nadgarstkach-nikt nie powiedział nic,absolutnie nic.Po Encre Noir,czy Hommage Homme Lalique były zachwyty i nawet po Ungaro pour homme III były komentarze pozytywne.Dziś nie było żadnych.Może nikt nie spodziewał się że człowiek tak pachnie,może myśleli że dżemy nieopodal zmażą?Kto to wie.Ja sam nie mam zdania.Zachwytu nie potrafię wyrazić.Nie odrzuca mnie ten zapach ani nie przeraża i nie zadziwia wcale.Pierwszy prawdziwie orientalny który poznałem wcale nie jest znów taki przejmujący i kontrowersyjny jak się spodziewałem.Może dlatego że mam w swojej kolekcji wiele absolutów i esencji,olejków naturalnych i syntetycznych i taki zapach dla mnie to nic szczególnego.Może wrażliwość zapachową mam już inną.Zapytałem znajomych o opinię,a oni nie czuli truskawki tylko owcę,niestrzyżoną zakopiańska owcę i tyle mi powiedzieli.Opakowanie piękne i flakonik również w bogatym wschodnim stylu.To dla mnie pozostanie takie orientalne cudeńko do powąchania od czasu do czasu na jednym nadgarstku.Ale niestety ani z wizerunkiem kobiety ani mężczyzny tego zapachu bym nie połączył.No może do szafy z kolekcją kożuchów owczych lub truskawkowej garsoniery tak do pomieszczenia.Może jeszcze rozwinie się po paru godzinach i coś z tego wyjdzie zachwycającego ale szczerze wątpię.Ale z posiadania własnej flaszki się cieszę.Żeby używać nie potrafię znależć ani okazji ani stroju,ani pory roku.Ale jeszcze się nad tym zastanowię jak zwiększę grubość swoich pęcin 😉

  11. Piotrze – zdecydowanie częściej usłyszysz od otoczenia pozytywne komentarze na temat noszonych perfum niż druzgocącą krytykę… no chyba, że mówimy o osobach z którymi znajdujesz się w dużej zażyłości – wówczas o szczerość dużo łatwiej, a i ewentualnie urażony poczujesz się znacznie mniej… 😉

    dziś specjalnie użyłem Dhana do pracy… nie padło żadne słowo komentarza, pomimo iż zapach jest diabelnie donośny, a także swoisty i charakterystyczny… użyłem go dość sporo, bo aż 4 chmurki, co zważywszy na jego projekcję i trwałość (to są perfumy) w pełni usprawiedliwia pozornie niewielką pojemność flakonu (40 ml)…

    ja z kolei uważam, że ta truskawka rozświetliła, ożywiła i przełamała morderczą hegemonię tak wysoce skoncentrowanego oudu… jest go nieznośnie dużo, stąd jego odbiór wielu osobom wyda się czymś niemal fizjologicznym, animalnym, na granicy tolerancji… chciałbyś poczuć ten zapach bez łagodzącej jego brzmienie truskawki? polecam Ci zatem Emira od G.Nejmana… pierwsze wrażenia to brudny szalet miejski, w którym rzadko kiedy doprowadza się do porządku zalane uryną kafelki… oczywiście to tylko psikus płatany przez nasze nosy, bo przyzwyczajone do tego stężenia ludy bliskiego wschodu nie odbierają oudu w tak jednoznaczny i kontrowersyjny sposób… u nich to przyjęty standard, schlebiający ich gustom – a Dhan nie powstał z myślą o europie… 😉

  12. Dziś już inaczej odbieram ten zapach.Owocowe akordy przycichły w moim odczuciu i teraz czuję w nim coś eleganckiego i tajemniczego i ta nuta kleju zniknęła jak zaczarowana.Chętnie przetestował bym Cuir M. i tego Khana od lutensa i Emira od G.Nejmana.Może Ty Piracie znasz jakieś żródło gdzie robią próbki,bo w perfumeriach na Q i G Khana nie ma może chwilowo.To chyba juz pozostanie mi Kourous YSL w miarę noszalny i cena teraz przystępna.Chyba że jeszcze mi coś podpowiesz ze średniego przedziału cenowego.

  13. hmm próbkę Cuir już puściłem w świat, resztki Emira wyparowały z epruwetki, a Khana sam nie zdołałem jeszcze poznać – więc niestety w tej materii Ci nie pomogę… 🙂 wiem że w stacjonarnych perfumeriach Q. próbki robi się klientom na życzenie, więc jeśli będziesz przejazdem przez jakieś miasto gdzie mają swoją placówkę, warto zajrzeć i poprosić o ich zrobienie…

    co do kolejnych rekomendacji w średnim przedziale cenowym będzie ciężko (myślę o tych które sam wąchałem)… no od biedy Antaeus Chanel, ale złagodzono go znacznie ostatnią reformulacją, a i jego cena do niskich nie należy… w jego przedziale cenowym ustrzelisz już Lutensa, choć z wybitnier męskich kompozycji – polecam Ci powąchać Chanel pour Monsieur, Givenchy Gentelman i Guerlain l’instant, albo Diora eau Savage Extreme – może właśnie ten rodzaj władczości Cię usatysfakcjonuje?


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: