Napisane przez: pirath | 21 listopada 2012

Pro Fumum Roma – Victrix, czyli smętny schyłek imperium…


Bardzo cenię markę Pro Fumum Roma za ich niepohamowaną charyzmę w kreacji, a także wysoką jakość i koncentrację sygnowanych przez rodzinę Durante perfum… ale w przypadku tej kompozycji, odniosłem wrażenie, że albo nie podeszli do tematu poważnie – załatwiając temat po najniższej linii oporu, albo to ambitne zadanie po prostu ich przerosło… to szokujące – zważywszy, że już sama nazwa marki i przyjęty krój czcionki na flakonach, wskazuje na silną inspirację starożytnym Rzymem

Porwanie się na próbę zrekonstruowania i jakby nie patrzeć oddania tym samym hołdu antycznej starożytności, to wyzwanie trudne i zwłaszcza w przypadku Pro Fumum Roma obligujące do postawienia poprzeczki znacznie wyżej, niż w przypadku bardzo do Victrixa podobnego i równie ascetycznego Comme des Garcons/Monocle Scent – Laurel… niemal purytańska, olfaktoryczna awangarda jest jakby na stałe wpisana w wizerunek Monocle Scent – jednak w przypadku Pro Fumum Roma i podjętej tematyki zaskakuje równie mocno, co przyjście w lamparcim body i fioletowych leginsach na pogrzeb własnej babci… gdzież wśród tej surowości i apatii to bogactwo, rozwiązłość i rozmach imperium Cezarów?…

vini, vidi, łapus opadajus – przybyłem, zobaczyłem i zwątpiłem

Zapytani o skojarzenia ze starożytnym Rzymem jednym tchem wymieniamy: orgie, Juliusza Cezara, Colosseum, rzymskie legiony, akwedukty i Forum Romanum (kolejność nieprzypadkowa)… ale jeśli przyjdzie skupić się wyłącznie na zapachu? pierwsze skojarzenie to silnie wpisany w tradycję imperium wieniec z liści laurowych/wawrzynu, którym zwyczajowo przyozdabiano skronie – uświetniając zwycięstwa, wybitne zasługi i liczne triumfy (o ile senat je przyznał) bitnych i ambitnych rzymskich wodzów… trzeba przyznać, że Oktawian August poprzeczkę ustawił naprawdę wysoko – a odniosłem wrażenie, że Pro Fumum na wawrzynie poprzestało…

Pomijając wszechobecną woń uryny (używanej do prania), czosnku, kminu i garum (rodzaj słonego sosu rybnego) Rzym (a konkretnie zamożni obywatele) spał na wypchanych płatkami róży materacach i pachniał wszelakiej maści olejkami, kadzidłami i perfumami – których używano w ogromnych ilościach… w przerwach pomiędzy orgiami, igrzyskami, walkami gladiatorów i rzucaniem chrześcijan lwom na pożarcie – żarło się i perfumowano na potęgę siebie, odzież, niewolników, zwierzęta domowe, a nawet wodę w termach i miejskich fontannach…

Dlatego sygnowanie zapachu starożytnego Rzymu z przed 2000 lat w oparciu o dominujący i monotematyczny akcent liścia laurowego – uważam za zbytnie uproszczenie, pójście na łatwiznę i kastrację imperium z jego nieprzebranego bogactwa… a trzeba zaznaczyć, że starożytny Rzym był prawdziwym tyglem narodowości, które (pomijając niewolników i zakładników politycznych) przywiozły ze sobą nie tylko swoje wierzenia, kulturę, kuchnię – ale też własne i zupełnie nowe zapachy, w których rozwiązły i dekadencki Rzym namiętnie się kochał… ascetyczna surowość Victrixa po prostu nie pasuje mi do tego nieprzebranego bogactwa szlachetnych wonności i aromatów, z którego słynęło imperium…

W sumie jedyna analogia ze starożytnym Rzymem jakiej się doszukałem w tym zapachu, to przebieg akordów Victrixa – żywo przypominający swym otwarciem barwny rozkwit, stagnację czasów średnich i smutny schyłek imperium w bazie… jestem po prostu zawiedziony, bo bujne, kapiące bogactwem otwarcie, doprawione zdaje się odrobiną aromatycznego olejku cyprysowego (jeśli to nie moje omamy, to mamy kolejną analogię do starożytnego Rzymu) zwiastowało pełną rozmachu kompozycję godną samego Augusta

Niestety w późniejszej fazie zapach kompletnie wytraca impet, przeradzając się w niekończący się (zapewne inspirowany taktyką Katona Młodszego) laurowy monolog – wspierany równie nudną i pozbawioną życia vetiverą… baza Victrixa to smutny, przygaszony i konający epilog w wykonaniu wawrzynu, odrobiny pieprzu i równie słabowitego piżma… podsumowując: baaaardzo słabo… liczyłem na rozmach, bogactwo i potęgę (a wiem, że Pro Fumum potrafi) a dostałem surowy, rozczarowujący, beznamiętny, rażąco jednostajny i kompletnie nie wart prawie 800 zł zapach… zapewne Pro Fumum zakrzyknie: Brutusie! i ty przeciw mnie??? – ale we wspomnianym Laurelu jest znacznie więcej życia i wyrazistości – a nie porywa się z przysłowiową motyką na imperium Rzymskie…

Skład: laur, olejek cyprysowy?, kolendra, różowy pieprz, vetiver, piżmo

Advertisements

Responses

  1. Jeden z moich ulubionych zapachów. Wawrzyn i wetyweria dają chłód, odrobina przypraw stwarza złudne wrażenie, że zdoła nas ogrzać. Ale to tylko pozór. Zrozumiałe choć z góry skazane na porażkę szukanie bezpiecznego oparcia.
    A w tym wszystkim chodzi o to, że znalazłam swój sposób na Rzym z Victrix. Który nie jest sercem imperium ale pewną prowincją, wysuniętą daleko na północ. 😉 Zaś sama nazwa jest gorzko-ironiczna.
    I taki Victrix mnie odpowiada. Taki chcę nosić.

  2. mnie ten zapach po prostu rozczarował i jedynie poza zadowalającą trwałością nie doszukałem się w nim niczego pozytywnego… a może miałem zbyt wysokie oczekiwania? ale nawet odfiltrowując całą tę otoczkę „hołdu dla starożytności” jest to bardzo słaby zapach – zwłaszcza jak na standardy Pro Fumum…

    Antyczny Rzym prowincją? odważne określenie na „pępek świata”, który używając akweduktów, term i ogrzewania podłogowego, zdołał podbić niemal całą Europę, część Azji i Afryki – gdy reszta europy mieszkała w lepiankach i polowała z włóczniami na żubry i tury… 😀

  3. No i właśnie dlatego staram się nie mieć żadnych oczekiwań odnośnie zapachu, którego jeszcze nie poznałam. 😀 Ale ja Victrix po prostu lubię i może stąd większa tolerancja? Albo dlatego, że to jeden z pierwszych zapachów niszowych, które poznałam? Lub po prostu zadziała synestezja…?
    Ponieważ dla mnie kontekst starożytny ma podstawowe znaczenie – i nie musiałabym czytać materiałów promocyjnych, żeby to wiedzieć; sama nazwa wystarczyła, aby „kupić” pachnidłu moją przychylność. Starczyło, że taki przydomek nosił jeden z rzymskich legionów stacjonujących w Brytanii; tak pojawiło się silne skojarzenie.

    Bo z tą prowincją o Brytanię chodziło, nie o samo miasto Rzym ani nawet nie o Italię! 😉 W dalszym ciągu zapominam, że nie każdy musi mieć ochotę na zabawę w historyczne zgadywanki. 🙂
    A co do potęgi Imperium Romanum, to zawsze byłam fanką hasła „bić Rzymian!” (które z pewnych powodów kojarzę z Akiyo ;)). Wolę Hannibala, Spartakusa, Budykę czy obrońców Masady stokroć bardziej od Rzymian.
    Takie skrzywienie zawodowe. 😉

  4. a ja przeciwnie uwielbiam starożytny Rzym, choć biorę sporą poprawkę na samych rzymian… można wiele im zarzucić jako nacji, ale nie sposób odmówić im uznania za kulturę i architekturę którą stworzyli… dlatego moje oczekiwania były bardzo wysokie, szczególnie, że za zapach wzięła się marka garściami czerpiąca ze spuścizny antycznego Rzymu, dodatkowo buńczucznie podkreślając temat z którym wzięła się za bary… i jak na ironię najlepiej pasuje tu jako pointa do wyprawy Pro Fumum na antyk – spartańska sentencja – wrócili na tarczy… 😉

    znasz Laurela od CdG? naprawdę polecam, bo pachnie bardzo podobnie i równie monotematycznie, ale ma w sobie więcej życia..

    zwyczajowo ignoruję wszelkie górnolotne opisy i akty strzeliste, traktujące o wyższości i niepojętym wręcz pietyzmie twórców w kontekście kreacji danego zapachu – ale tu aż o komentarz do podjętej tematyki się prosiło… prawdopodobnie gdyby nie piali jakiż to hołd składają antykowi, skończyło by się na lekkim pojechaniu po rajtuzach – ale skoro powołują się tak dobitnie na związek ze starożytnością, to warto, a wręcz wypada wytknąć PFR wszelkie potknięcia, gdyż antyk, podobnie jak daleki wschód dążył ku doskonałości w każdej postaci… a Victrixa nawet nie sposób określić mianem poprawnego minimalizmu… 😉
    zatem Quo Vadis Pro Fumum?

    zaś w kontekście zabawy w starożytne zgadywanki – widzisz do czego prowadzą skróty myślowe? 😉 o ile pamięć mnie nie myli – Rzym zebrał solidne cięgi w Brytanii, niczym amerykanie w Wietnamie – więc tym bardziej nie widzę tu powodu do szukania na siłę analogii i gloryfikowania tej jakże dotkliwej dla imperium porażki – przez tytułowanie jej per Victrix (zwycięzcy?, zapewne w kontekście VI legionu) – gdy poczyniona dedykacja tych perfum jednoznacznie i czytelnie wskazuje na zamierzenia Pro Fumum… 😉


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: