Napisane przez: pirath | 4 grudnia 2012

Calvin Klein – Encounter, czyli brejking niuz abałt princes Kejt…


Ostatnie doniesienia zza kanału La Manche zdetronizowały nawet aferę z agentem Tomkiem, eksponującym obwisłego kołduna nad walizką pełną naszych podatków…
a wszystko dlatego, że europejski odpowiednik Brandżeliny spodziewa się potomstwa i ta elektryzująca nowina + niekończące się spekulacje o płci, imieniu, dacie porodu i prawdopodobieństwu multi ciąży oraz zatrważające doniesienia o mdłościach księżnej (normalnie k…. ewenement!) – spędzają sen z powiek milionom sitcomofili, a tysiącom bukmacherów przynoszą krociowe zyski z zakładów…
to nic, że na świecie głód i wojny, a w Polsce cichaczem przepchnięto GMO i w perspektywie niedalekiej przyszłości mamy fotoradary ustawiane co 100 metrów (gdyż opiekuńcze, tanie państwo z góry założyło na ile wydoi kieszeń podatnika) – grunt, że Brytyjska rodzina panująca powiększy się o kolejnego kosztownego pasożyta, tfu członka, a gazety już biją się o wyłączność na zamieszczenie niemiłosiernie zwiększających nakład fotek z royalbobasem… to tyle w kwestii offtopu i przechodzimy do bohatera dzisiejszego wpisu… 😉

Calvin Klein - Encounter

Tak jak ślepej kurze raz na jakiś czas trafia się ziarno, tak i mi czasem zdarzy się opisać coś o czasie… 😉 dziś wpadła mi w łapki próbka najnowszego Encountera od CK i było to dość dziwne „spotkanie„… początkowe takty zapowiadały całkiem konkretną kompozycję, zwiastującą długo oczekiwane odejście CK od banalnej i oklepanej stylistyki ozonowo owocowej – jednak mój zachwyt trwał nie dłużej niż 11 i pół walki Hardcorowego Koksa z Najmanem… otwarcie to ciepły, wyrazisty i bardzo przyjemny mariaż aromatycznego kardamonu, ze słodką mandarynką i odrobiną akcentu wysokoprocentowego w tle… nuta rumu/koniaku dodała kompozycji dystyngowanego ciepła, lecz sama w sobie jest na tyle nieczytelna, iż miałem spory problem z ustaleniem, co przyszło mi wąchać… otwarcie i początek serca wypadło bardzo poprawnie (to już taki standard u CK) i miałem nadzieję, że ten wdzięczny akord – podobnie jak w przypadku męskiej Euphorii Intense (i nawet całkiem do EI podobny) zostanie pociągnięty znacznie dłużej, co zdecydowanie wyszłoby kompozycji na dobre…

Encounter

W praktyce wyszło inaczej (widać Calvin tak chciał) gdyż owocowo kardamonowa słodycz zaczyna znikać już po kilkudziesięciu minutach i zapach zaczyna przypominać barwą i wdziękiem porzuconą w kącie stolarni, mocno przesuszoną i oprószoną jedynie odrobiną pieprzu deskę… uwierzycie, że jestem rozczarowany? wpierw intensywne, kipiące wielobarwnością otwarcie, a schyłek przypomina pozbawiony życia, beznamiętny cedrowy parkiet z demobilu… oczywiście jak na markę prężnie podążającą za najmodniejszymi trendami przystało – w bazie Encountera nie mogło zabraknąć wciąż modnego oudu (jakie to nowatorskie i oryginalne) – jednak podobnie jak w przypadku ostatnio opisanego Opus V od Amouage, obecność oudu/agaru odnotowałem jedynie na papierze…

Schyłek Encountera to nudne i pozbawione życia połączenie anemicznej nuty drzewnej, z odrobiną piżma i wciąż wyczuwalną domieszką kręcącego w nosie pieprzu… szkoda, bo zapach zapowiadał się naprawdę interesująco, a do sukcesu zabrało mu jedynie odrobiny konsekwencji… powiem więcej, początek Encountera to interesująca i pięknie zaserwowana zapachowa wizytówka CK, którą da się wychwycić w kilku kompozycjach tej marki… szkoda, że nie zdecydowano się pójść za udanym przykładem Obsession, Euphorii Intense, CKin2U i Shocka – gdyż w obecnej formie trudno będzie w ogóle zapamiętać ten zapach, nie wspominając o przyćmieniu doniesień o porannych mdłościach ciężarnej Kate

p.s. ale przyznacie, że miło przeżyć choćby te kilka dni bez kolejnych urojeń o Smoleńsku na tapecie?… 😉CK -Encounter

Głowa: kardamon, mandarynka, rum.
Serce: koniak, pieprz, jaśmin, paczula.
Baza: piżmo, cedr, agar (oud).

Reklamy

Responses

  1. brawo!!! 🙂

  2. fenks, a cała przyjemnosć nikczemnego poużywania sobie po mojej stronie… 😀

  3. Dajesz się tak spamować?

    Chyba wąchaliśmy inne Encountery 😉 Mnie otwarcie kojarzyło się z czekoladopodobnymi pralinkami z alkoholem, a serce to klimaty One Million, ale jakby bardziej łagodne, wilgotne i elegantsze. Myślę, że CK zmierza w dobrym kierunku.

  4. doprecyzuj „spamować”
    tak, zdecydowanie wąchaliśmy inne, bo mój nijak Twojego nie przypomina 🙂

  5. Nic nie wnoszący komentarz i link do jakiegoś fanpejdżu w podpisie to już spam.

  6. ???? gdzie

  7. Nie klikasz w nicki?


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: