Napisane przez: pirath | 6 grudnia 2012

z cyklu Yasmeen i jej 13 rozbójników: Rasasi Attar Al Mohabba, Faqat Lil Rijal i Oudh Al Abiyad…


Księżna Kejt czuje się już lepiej i opuściła dziś szpital, w którym przebywała z powodu dotkliwych mdłości ciążowych… ufff, kamień o masie wszystkich czterech Grycanek spadł mi z serca, choć pojęcia nie mam jak zniosę horror pełnej 9 miesięcznej ciąży… a jeśli wędzie wcześniak? albo wcześniaki? w każdym razie postawiłem 4 złote, że będzie cesarka, dziewczynka i waga dziecka poniżej 4 kilo, bo przecież księżna Walii nawet w ciąży musi dla dobra swego stylisty dbać o linię… aż dziwne, że nie zdecydowali się na poród live, choć bankowo powstanie jakiś 300 odcinkowy serial dokumentujący dzień po dniu całą ciążę, zwieńczony zaskakującym zwrotem akcji w postaci dramatycznego porodu – a wyreżyseruje go sam Ridley Scott… potem z tuzin książek i poradników, w których doświadczona Kejt radzi: „jak odzyskać figurę w 2 miesiące po ciąży” i „jak trzymać dziecko, by nie wyśliznęło się ze śliskiego kocyka” – zwieńczone uroczą sesją na koniu, w Londyńskim Hyde Parku
mam cichą nadzieję, że w tym czasie Harryzamoczy” na jakiejś suto zakrapianej imprezie w Monaco

Teraz gdy emocje i mdłości księżnej nieco zelżały, możemy zająć się kolejną partią próbek Rasasi:

Attar Al Mohabba

Attar Al Mohabba – to spore zaskoczenie wśród dzisiejszych próbek, gdyż nie spodziewałem się że i Rasasi posiada w swych szeregach klon najpopularniejszego od 2008 roku męskiego zapachu… zaprzyjaźniona właścicielka pewnej perfumerii wyznała mi niedawno, że jego popularność ostatnio (no wreszcie!) spada, ale nie bardzo chce mi się w to wierzyć – gdyż twierdzę, że mnogość podróbek i inspirowanych oryginałem alternatyw od innych producentów – jedynie skutecznie odwraca uwagę od protoplasty… ale doprawdy nie spodziewałem się, że kolejny klon One Million przyleci do mnie aż z Dubaju… podobieństwo jest tak uderzające, że pomimo prób wmawiania sobie iż to niemożliwe – w końcu musiałem przyznać, że do klubu naśladowców „złotej sztaby” dołączyła również marka Rasasi… co zważywszy na umiłowanie bliskiego wschodu dla bogactwa i blichtru niespecjalnie mnie dziwi…
Attar Al Mohabba posiada wprawdzie bardzo przyjemne, masywne cytrusowe otwarcie – ale już od pierwszych taktów, w tle słychać pierwsze nuty wątku przewodniego z One Million, zagrane bez fałszu, z właściwą dla oryginału projekcją, ale szczęśliwie nie aż tak przytłaczające… wyłączając soczysty cytrusowy start i bazę z dominującą nutą kojącego styraxu – jest to bardzo udana i równie trwała, choć niezbyt oryginalna kopia hitu Paco Rabanne

Głowa: bergamotka, neroli,
Serce: jaśmin, wanilia, ylang ylang,
Baza: piżmo, drzewo sandałowe, styrax,

Faqat Lil Rijal

Faqat Lil Rijal – znów mam deja vu, ale tym razem bardzo pozytywne, gdyż zapach zdaje się być bliźniakiem fenomenalnego Dhan Al Oudh Al Nokhba, nad którego wybitnie orientalnym pięknem rozwodziłem się w ostatnim wpisie o RasasiFaqat Lil Rijal (ah te niewymawialne nazwy) jest równie przejmujący, dziki i narowisty i aż kipi autentyzmem, bez zbędnego zmiękczania i owijania nut w yufkę od kebaba… króluje tu bezsprzecznie oud i kwiaty, a raczej dominujący akcent z różanego gerianium i odrobiny jaśminu w tle… serce to znów kwiecie i garść aromatycznego szafranu, kardamon i paczuli – a całość zaserwowana dobitnie, wręcz surowo… zwieńczeniem są równie wybujałe i jaskrawe akcenty drzewno skórzane, z delikatnym echem wspomnianych kwiatów – a przez wszystkie akordy przesącza się niezmordowany akcent oudowy, związując je ciasno ze sobą niczym, nić oplatająca wędzoną szynkę… zapach zdaje się być ostry, przejmujący i zachwyca autentyzmem, którego nikt nie próbował na siłę wyciszać ani modelować… dla miłośników wyrafinowanego orientu w najczystszej postaci, pozycja szczególnie godna polecenia…

Głowa: bergamotka, szafran, oud
Serce: kardamon, geranium, jaśmin,
Baza: paczula, drzewo sandałowe, piżmo, skóra, oud

oudh al abiad

Oudh Al Abiyad – niegrzeczny zapach, oj niegrzeczny!… w Oudh Al Abiyad, Rasasidołożyło do pieca” tak bardzo – iż powstał silnie odurzający, wręcz fizjologiczny zapach, który natychmiast skojarzyłem z Emirem od Geoffreya Nejmana… ciemna, wytrawna róża, przejmujące drżeniem geranium i porażający mocą oud tworzą ostrą, demoniczną, paraliżującą i totalnie bezkompromisową mieszankę, którą nie sposób zignorować… zapewne w krajach arabskich jego odurzający rozmach i potęga brzmienia nie robią na nikim większego wrażenia – ale w Polsce przy 30 stopniach na plusie, jego woń byłaby zdolna do zatrzymywania zegarów i wyginania szyn kolejowych… to przejmująco wyrazisty, intensywny i najbardziej dobitny oud z jakim kiedykolwiek miałem styczność, a w związku z ogólnie panującą na ten składnik modą – trochę „oudowych wariacji” przez mój nos się przewinęło… spośród wszystkich zapamiętałem zaledwie kilka, ze wspomnianym Emirem na czele i nie wątpię, że Oudh Al Abiyad też zapadnie w mej pamięci…

Głowa: bergamotka, geranium, róża
Serce: nuty drzewne, konwalia, cedr, drzewo sandałowe
Baza: drzewne, piżmo, mech, ambra

Reklamy

Responses

  1. Czy wg Ciebie Oudh Al Abiyad jest bardziej męski czy damski – w tradycyjnym tego słowa znaczeniu. Wiem, że jest klasyfikowana jako unisex, ale według Ciebie czy nie będzie wybrzmiewać nieco groteskowo na facecie?

  2. zważywszy jaka to w oczach przeciętnego europejczyka „siekiera” raczej sięgać będą po niego odważni panowie – choć z zapachami orientalnymi nigdy nie wiadomo i podobnie jak po Fumidusa sięgną po niego temperamentne panie… 😉

  3. Piracie co byś wybrał na początek?jestem fanem takich kompozycji jak ENCRE NOIR lalique czy Salvador dali por homme czy M-7 YSL.Rasasi Dhan Al Oudh Al Nokhba?Czy Rasasi Faqat Lil Rijal?Co Ty byś wybrał gdybyś chciał coś skórzano animalnego raczej w stronę cywetu i castoreum niż piżma?

  4. hmmm wpierw bym zaczął od potwierdzenia przez prawdziwego Piotra, że niniejszy komentarz jest rzeczywiście jego autorstwa – gdyż ja mam uzasadnione przypuszczenia, że jest to kolejna próba podszywania się pod tożsamość kolejnego z czytelników bloga…

  5. Potwierdzam ze jestem prawdziwy i pod nikogo się nie podszywam.Jestem tym samym Piotrem co nie lubi declaration cartier i eksperymentuje ze swoimi kompozycjami.dla potwierdzenia moge wysłać maila lub prosze o zaproszenie na facebook.Od Ciebie dostałem maila ze żródłem Declaration sprzed reformulacji.

  6. Nieufny zrobiłeś się Piracie ale może to uzasadnione.Ja na pewno wielu rzeczy nie wiem bo prostych i nie uczciwych ludzi pewnie nie brakuje.ja tylko chciałem zamówić coś z orientu i liczyłem na uprzejmą radę.Liczę że mi podpowiesz..Z oudem mam tylko Hommage Homme Lalique i bardzo lubię i jeszcze M7 oud absolu YSL-ten nie za bardzo,bo oudu w nim nie wyczuwam,dla mnie ten nowy zapach to takie krople Inoziemcowa z syropem na keszel tusipect lub zioła Bitnera.Natomiast stare m7 lubię bardzo.Chciałbym poznać coś orientalnie oudowego.A i tak sie domyślam że twoje obawy wynikają tego że czasami podpisuję się jako Estabas ale to dlatego ze nie umiem obsługiwać logowania się do blogów i czasem napisze komentarz a on mi sie nie wyśle wcale.Jak podaję mailowy kontakt to wskakuje zawsze.

  7. Piotrze – dziękuję za Twoją wyrozumiałość i przepraszam za mą podejrzliwość – ale jak widać moje podejrzenia jakby nie patrzeć są uzasadnione i usprawiedliwiam je między innymi moją dbałością (jako gospodarza) o dobre imię osób, które wypowiadają się na łamach tego bloga…

    a w odpowiedzi na Twoje pytanie… na wstępie bym doprecyzował czy chodzi Ci konkretnie o wonie oparte konkretnie na wymienionych przez Ciebie nutach, czy też o te z animalno zwierzęcym charakterem?… jeśli chodzi o same kastoreum, to nie mam z nim większych doświadczeń, poza Antaeusem od Chanel – z tym że wąchałem wersję poreformulacyjną której ponoć sporo brakuje do pierwowzoru… z cybetem sytuacja wygląda już nieco lepiej, bo jeśli pragniesz zapachnieć prawdziwym samcem, to z powodzeniem polecam Ci Kourosa od YSL… pachnie władczo, samczo, nieustępliwie – choć część ludzi określi jego woń jako kloaczną, urynową, brudną i cielistą… notabene cybet odpowiednio rozcieńczony, daje bardzo przyjemną woń i o jego obecność w noszonych perfumach często wielu użyszkodników nie podejrzewa… 🙂 z innych wartych polecenia zapachów z silną nutą animalną polecę Ci Cuir Mauresque, którego również poznałem osobiście i jedynie wspomnę o legendarnym ponoć Koublai Khanie (też Lutensa)… na koniec pozostaje jeszcze piżmo i tu największą siekierą (na dosłownie pograniczy odoru) jest znany mi Musc Ubar od Royal Crown oraz Boadicea The Victorious – Complex, którego wyjątkowo wymagającą, siermiężną, brutalną, woń praczłowieka oprószonego dodatkowo popiołem ciężko porównać z czymkolwiek innym… paradoksalnie najbardziej przystępny i najłatwiejszy z tych animalnych killerów w noszeniu jest właśnie Kouros, a z zapachów Rasasi zdecydowanie poleciłbym Ci włącznie Dhana, choć uprzedzam że to naprawdę bardzo ortodoksyjny orient, ekstremalnie oudowy, choć złagodzony zaskakującym jak na orient akcentem kandyzowanej truskawki… jest doprawdy szokujący, choć zebrałem już za niego kilka lajków… 🙂

    pozdrawiam i nie gniewaj się na stare niedowidzące IP-ików piracisko… 🙂

  8. Zdumiewające: ‚najbardziej dobitny oud’ – który nie zawiera kropli oudu.

  9. a skąd ten wniosek, że nie zawiera? bo nie wymieniono go wprost w wykazie nut? mało który producent perfum podaje kompletny wykaz nut… ale zapewniam, że oud w nim jest – a podpowiedź może zawierać sekretny zapis, w tymże samym wykazie nut: „nuty drzewne”… 🙂

    p.s. równie zdumiewające są próby wbijania szpileczek, za każdym razem przy użyciu innego nicka/nazwiska, choć zawsze z tego samego numeru IP… pozdrawiam i winszuję wytrwałości… 🙂

  10. Niektórzy już tak mają. Co poradzisz, to silniejsze od niego.

  11. niego lub niej rex’ie – gdyż ten przypadek, to w sumie stały/ła bywalec/czyni… 🙂

  12. Ono, to indywiduum.

  13. Al Abiyad mocny i trwały???! Czy na pewno chodzi Panu o ten zapach? Na mnie i koleżance pachnie bardzo subtelnie, a nasi znajomi w ogóle nie zauważyli, że czymś pachniemy. Zaskakujące. I – nie, moja skóra nie „pożera” zapachów, zwłaszcza tej marki. Pzdr.

  14. PS Nie wbijam szpileczek. Zastanawia mnie tylko nonszalancja Autora blogu – bądź co bądź – publicznego. Stąd kilka postów. Pzdr. raz jeszcze.

  15. Henryku aka kilka wcześniejszych nicków – tak chodzi o ten sam zapach, który osobiście zapamiętałem jako bardzo wyrazisty, mocny, dobitny i intensywny oud – choć tytanem trwałości nie jest, ale też nic takiego nie pisałem… owszem blog jest publiczny – ale jestem zaskoczony i zniesmaczony zawziętością i mnogością środków jakimi próbujesz mnie przekonać do własnych racji i zmiany moich jak najbardziej prywatnych oraz subiektywnych odczuć i opinii… skoro już jesteśmy przy nonszalancji – to moja skóra też nie ma tendencji do skracania i wypłycania przebiegu kompozycji, więc dlaczego nie miałbym jej zaufać?
    również pozdrawiam…

  16. Przepraszam.

  17. ależ proszę, przeprosiny przyjęte…

  18. Faquat lil Rijal -nareszcie,noszalny całkiem europejski agar.To prawda że podobny do Dhana tylko pozbawiony tej dziwacznej truskawki i nuty sierści wielbłąda.Polubiłem Dhana i nie wyobrażam sobie go nie mieć i nie móc od czasu do czasu wrócić do tego zapachowego opisu orientalnej podróży.musi byc na mojej półce,tylko otoczenie tego zapachu nie rozumie.Nawet dobrzy znajomi mówią-wiesz z całym szacunkiem ale ten „wielbłąd” do ludzi się nie nadaje.A Faquat proszę i mi się podoba i otoczenie pozytywnie go odbiera.To przez prosty w sumie zabieg,zrobiono tu otwarcie z oklepanej w perfumerii bergamotki co zbliżyło ten agar to europejskich standardów.Ja wolałbym mniej tej bergamotki albo nawet wcale,ale jak już muszą cytrusy dodawać niech są trudno,może to właśnie dzięki nim można tego zapachu użyć w zasadzie wszędzie bez negatywnych odczuć otoczenia.Faquat kojarzy mi się z dobrze utrzymaną stadniną koni arabskich pełną drewnianych ogrodzeń i skórzanych uprzęży.Z zapachowym obrazem konnej przejażdżki,powiewem leśnego powietrza.Z dobrze ubranem jockeyem w bryczesach, noszącym skórzane sztyblety w stylowej czapce.To bezkompromisowo męski zapach Rasasi z powodzeniem porównywalny do często czterokrotnie droższych kompozycji niszowych o wyjątkowej trwałości i koncentracji prawdziwych perfum z charakterem dla mężczyzny z poczuciem własnego stylu w ubiorze,wyglądzie fizycznym i charakterze.Nie polecam;)Zostawiam dla siebie;)

  19. no chociaż raz… 😉

  20. Odkryłem go tylko dzięki Twojemu porównaniu z innym czysto męskimi kompozycjami które bardzo lubię.Dziękuję za szerokie perfumeryjne horyzonty i umiejętność dzielenia się przez bloga z innymi.Pozdrawiam:)

  21. Piotrze – dziękuję, ale cała przyjemność po mojej stronie… 🙂

  22. dzięki za przedstawienie Faquat lil Rijal. Bardzo dobry zdecydowany zapach w dobrej cenie.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: