Napisane przez: pirath | 16 grudnia 2012

Montale – Full Incense, czyli kadzidło wzorcowo neutralne…


Już tysiące lat przed narodzinami chrześcijaństwa, a później Radio Maryja – różne kultury i wyznania traktowały kadzidło, jako swoisty nadajnik radiowy do komunikacji z bogiem… niezależnie od szerokości geograficznej, ani imienia czczonego bóstwa, tudzież cesarza – kadzidło było nieodzownym elementem obrzędów wszelakich, a jego cena niejednokrotnie przewyższała wartość złota…
z czasem woń palonego kadzidła przestała być przywilejem zarezerwowanym wyłącznie dla bogów i możnych tego świata i zawitało podobnie jak własny samochód, łazienka, czy komputer pod strzechy zwykłych ludzi… ale nawet dziś jego woń, szczególnie na naszym podwórku – kojarzy się nieodmiennie z obrządkiem religijnym…

A tymczasem kadzidło od lat, całkiem zresztą skutecznie szturmuje mury sacrum i naszych uprzedzeń – wkradając się w nasze łaski wyłomem, w postaci wszelkiej maści perfum, które coraz częściej i odważniej podejmują tematykę tego wdzięcznego, jakże dostojnego składnika… nie inaczej jest w przypadku Montale – Full Incense, które poszło nawet o krok dalej, tworząc swoisty hołd – wyrażający w nieskalanej i niezmąconej innymi dodatkami formie majestat szlachetnej żywicy olibanum… uwielbiam kadzidło w perfumach, a ten zapach zdaje się być esencją, bazą, fundamentem wszystkich kadzidlaków, z którymi dotąd miałem styczność…
Full Incense jest jak praprzodek, jak kadzidlany wzorzec metra w swej najczystszej, nie zmąconej modyfikacjami formie

szala z olibanum

Bez wątpienia jest to kadzidło sakralne, w sumie może uchodzić i za kościelne, ale szala jego naturalnego brzmienia i ascetycznej neutralności nie została przechylona w stronę żadnego konkretnego kultu wyznaniowego… to kadzidło wyraziste, szczere, zaserwowane z właściwym sobie rozmachem – a przy tym niesłychanie autentyczne, surowe i czyste…  chyba najbardziej zbliżone barwą do równie minimalistycznego, acz dobitnego Incense Extreme Andy Tauera… ale nie tak dystansujące swym katedralnym chłodem jak Cardinal Heeleya, ani ziołowe jak Avignon CdG… nie tak zmiękczone korzennymi przyprawami jak Lorenzo Villoresi Incensi, ani tak upojne i masywne jak Olibanum Pro Fumum… nie tak przytulne jak w kameralnym Zagorsku, ani równie mistyczne jak w Rock Cristal Oliviera Durbano… dużo cięższe i bardziej wyraziste niż jakże słabowity w tym towarzystwie Ikon oraz mniej pieprzne i demoniczne od Bois d’Encens Armaniego… nie tak żywiczne i leśne jak Arso od Pro Fumum, ani nie tak wysublimowane jak opiekuńczy uścisk Encens Flamboyant od Annick Goutal… jakże odmienne od balsamicznej lekkości Tumulte, zaś porównywanie go z Loewe 7 uważam za totalnie nie na miejscu, gdyż tam rządzą goździki, a nie domniemane kadzidło – po porostu Montale Full Incense z 2011 roku jest zupełnie odmienne, rzekłbym wzorcowo neutralne…

olibanum kadzidło

Zapach przez cały swój bardzo długi byt zachowuje liniową, niemal statyczne brzmienie czystego, niczym niezmąconego olibanum… z początku kadzidłu Montale towarzyszy nieznaczny dodatek żywicy, dodającej mu jasności i świdrującej przenikliwości, przełamującej dzikość i potęgę brzmienia boskiego olibanum… serce kompozycji to faza olibanum w czystej formie, dopiero schyłek zwieńcza kompozycji to dyskretna obecność suchego, chwilami pieprzowego cedru i delikatnej paczuli… kadzidło Montale nie ma płci, ani zdefiniowanej ciepłoty… jest w równym stopniu zimne i ciepłe – po prostu idealnie neutralne… Full Incense to surowe piękno, czystość i szlachetność kadzidła, ale w jego dymiących oparach prawdziwą przyjemność i ukojenie odnajdą raczej koneserzy…montale full incense

Nuty: somalijskie kadzidło (olibanum), żywica elemi, labdanum, paczula, cedr

Advertisements

Responses

  1. zapach ładny i dosłowny jednak na mojej skórze bardzo się wysładza.

    • No właśnie,podobne wrażenie na mnie robi…

  2. zazdroszczę Ci, u mnie od początku do końca zapach pozostaje neutralny w każdym detalu, zwłaszcza w kontekście ciepłoty…

  3. nie ma czego zazdroscic – jest za slodki w kierunku coli…. nie pachnie dobrze u mnie niestety….
    zdecydowanie wole Olibanum lub Cardinal

  4. naprawdę piszemy o tym samym zapachu?

  5. zdecydowanie o tym samym

  6. moja skora robi rozne dziwne rzeczy z zapachami – np. Bois d’Ombrie od Eau d’Italie ma pachniec suchym drzewem a na mojej skorze idzie w wedzona sliwke (!) i nic wiecej. Timbuktu mniej niz kadzidlo z papirusem i mango a bardziej w kierunku …. naftaliny lub kulek antymolowych. niezlu hardcore, nie sadzisz? 🙂

  7. W spisie cudzołożnic, wróć, kadzidlanych perfum zapomniałeś o jednym zapachu, Cardinalu marki Heeley. To brak bliźniak Avignonu a teraz jeden z trojaczków, bo dla mnie Full Incense to po prostu kolejna wersja wspomnianych wyżej zapachów. Co nie znaczy, że nie jest przyjemny. 🙂

  8. nie zapomniałem (jakbym śmiał?), przeto przeczytaj jeszcze raz… 🙂

  9. Kolejny zapach trupiarni (w oczekiwanym przeze mnie stosie zapachowym). Świeży grobowiec lub dopiero co zabalsamowane ciało. Dla mnie zapach ideał. Choć nie będę ukrywał, że Dark Aoud od Montale – to mnie pozamiatał po całości i jeszcze się nie podniosłem :), zapach esencji szpitala lub dentysty świeżo po wyrwaniu zęba. Boskie!

  10. prawda? no to otwarcie Emira od Nejmana też pokochasz, a z podobnej klimatyki, choć niekoniecznie oudowej (mi się przejadło i wracam desperacko do kadzidła) polecam Incense Extreme Andy Tauera… ciężko go dostać, ale jeśli chcesz poczuć na sobie prawdziwego ziejącego siarką Lucyfera, to będzie jak znalazł 😉

  11. To moje ulubione kadzidło, razem z Durbano Rock Crystal. Długo się wahałem, którego lubię bardziej i…. wciąż nie wiem. Durbano na mojej skórze to czyste, sakralne kadzidło praktycznie bez dodatków, Full Incense zaś jest drzewno-kadzidlany i bardziej zbliżony jednak do zapachu kościelnego kadzidła. Muszę koniecznie poznać w najbliższym czasie Avignon i Zagorsk CdG oraz Incense Extreme Tauera.
    Dla porównania – znam też Armani Prive Bois d’Encens – ten jest przede wszystkim drzewno pieprzny, a dopiero potem kadzidlany. Cardinal Heeley’a wydał mi się za bardzo mdły – czuję tam tonę aldehydów(których nie znoszę w perfumach). Wreszcie – Annick Goutal Encens Flamboyant – baaardzo zielone kadzidło, tak jakby do trybularza, oprócz bryłek kadzidła wrzucano też zielone gałązki i żywcem je palono….

    • U mnie są to w kolejności wedle uwielbienia RC, Zagorsk, EF (te gałązki to pewnie szałwia, której jest w tych perfumach mnóstwo i to ona tak pięknie łagodzi i czyni Annickowe kadzidło tak obłym) oraz właśnie Heeley, który u mnie wypada niesamowicie sakralnie, zimno, ale diabelnie wyraziście i przepięknie…

  12. Niestety nie znam żadnego z kadzidlaków CdG 😦 i nie wiem skąd wziąć próbki – są w którejś warszawskiej niszowej perfumerii do powąchania? (Wiem, że w Q nie ma). Do kadzidlaków, może nie stricte, ale wg mnie przynależnych do „rodziny” wartych uwagi dodałbym też Armani Prive Myrrhe Imperiale (uwielbiam mirrę w perfumach! M. in. dlatego Gucci PH II to mój signature scent) i od tegoż Armaniego, również z serii Prive – Oud Royal (oud z pieprzem i mnóstwem kadzidła) 😀

    • Marcinie, CdG posiada w swojej ofercie Lulua i Horn & More, ale co do tego ostatniego to nie wiem czy dysponują w sklepie testerami…

  13. Dorzucę jeszcze dwa słowa do dyskusji na temat tego zapachu. Ostatnimi czasy miałem okazję powąchać i porównać kilkanaście różnych „kadzidlaków”. Zasadniczo mniej lub bardziej wszystkie one pachną olibanum/żywicą/kamforą (terpenami), co u odbiorcy wyzwala różne odczucia skutkujące opisem „kościołowości” (od kamiennych, przez stare duże drewniane, po malutkie – wilgotne, pachnące dodatkowo propolisem jak w Gucci Pour Homme I lub boru/lasu (iglaki). Odrzucam jednocześnie z tej grupy wszystkie z ISO E Super w klimacie, jak co niektórzy uważają raczej quasi „kościołowości”, ale finalnie podążające w kierunku zapachowym nieco innym: Lalique/Hermes/Black Turmaline…
    Na mnie omawiany przez Autora zapach jest skrajnie ciekawy. Otwiera się jakimś cytrusem, później długo, długo pachnie żywiczny las sosnowy (co można podciągnąć pod „kościołowość”). I najciekawsze, co już ktoś wspomniał wcześniej. Po kilkunastu minutach na skórze uwalnia się zapach, który, gdybym miał go obrazowo opisać, pachnie jak bąbelki, rozpuszczalnej witaminy C o smaku pomarańczowym… Takie czary.
    A jeśli chodzi o najprawdziwsze kościelne zapachy-kadzidła (już po kilku minutach) to dla mnie nie mają równych sobie dwa skrajnie moim zdaniem podobne: Serge Lutens – Fille en Aiguilles oraz ciut mniej trwały Armani (Prive) Bois d’Encens.

    • Widzisz, ludzie interpretują zapachy i skojarzenia z nimi związane ze wzorcem, który sami sobie zbudowali w ciągu życia. Nie dziwota zatem że kadzidła utożsamiamy z kościołem, bo w naszej kulturze gdzie indziej mieliśmy je poczuć i z nimi obcować? Skojarzenie z kościołem przychodzi z automatu, ale jak widać po serii Incense od CdG kadzidło nie jedno ma oblicze, a każde odmienne i na swój sposób piękne. Inna sprawa, że często mylimy żywice z kadzidłem, bo dla wielu żywice to „las” a tym czasem żywice pali się podobnie jak kadzidło, w celach rozrywkowych, gdzie kadzidło tak jak galbanum, opoponaks, styraks, elemi i labdanum to też żywica 🙂


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: