Napisane przez: pirath | 3 stycznia 2013

CoSTUME NATIONAL Homme, czyli porywająca recenzja substytutu Amouage Jubilation XXV by RoQ…


Niniejszy wpis chciałbym zadedykować pewnej szczególnej i barwnej osobowości, której poczucie humoru i dystans do świata doprowadził do swoistego rozświetlenia mroków średniowiecza – w naszym pełnym powagi, przewidywalnym i lekko skostniałym środowisku perfumoholików… wprawdzie nasze gusta zapachowe prezentują się skrajnie rozbieżne – ale jego komentarze powalają pozbawionym zadęcia autentyzmem, błyskotliwością narracji, ostrością riposty, igrają z zacietrzewieniem, stawiają bańki oraz skutecznie leczą wszelkiej maści zaparcia… 😉
jego niemal świętokradcze opinie o wielu kultowych zapachach częstokroć szokują – jednak jestem wdzięczny losowi za niewymowną radochę, towarzyszącą jego pojawieniu się na mej drodze… miałem również przyjemność poznania go osobiście i przekonania się iż w realu jest równie szczerym i niewymuszonym prześmiewcą – co w wersji elektronicznej… pozdrawiam Cię serdecznie RoQ i z niecierpliwością oczekuję naszego następnego widzenia… 🙂

Chciałbym także pozdrowić byłą administrację pewnego forum, które w przypływie fanatycznego zamordyzmu i źle pojmowanej walki o utrzymanie porządku i poprawności politycznej – niezbyt elegancko pozbyła się tego skarbu… w imieniu własnym oraz innych miłośników talentu oratorskiego Roq’adziękujemy! za nieskrępowaną możliwość czytania jego kwiecistych wypowiedzi na łamach innych, bardziej otwartych platform (oby jak najdłużej) których jest niewątpliwą ozdobą… 😀

Tytułem wstępu, pozwolę sobie zacytować (za zgodą autora) epicką recenzję CoSTUME NATIONAL Homme made in RoQ, znalezioną przy okazji poszukiwań wykazu nut tego zapachu, na łamach polskiej fragrantiki – a przy czytaniu której oplułem kawą monitor, koszulę i spodnie… 😉 wprawdzie RoQowi zapach ewidentnie nie przypadł do gustu – za to mi wręcz bardzo, co natychmiast wykorzystałem, oferując mu sposobność pozbycia się nietrafionego zakupu… 🙂

091012_CoSTUME_NATIONAL_HOMME 002

Let’s RoQ Begin!

„O mamo. Ileż to ja się naczytałem, jakie to świetne, męskie i w ogóle. Jako, że miałem trudność ze zdobyciem tego zapachu w UK, poprosiłem znajomą w Polsce, żeby mi kupiła. I kupiła. Kiedy przesyłka przyszła, poprosiłem ją, żeby otworzyła i oceniła, bo bardzo chciałem choć przez telefon poczuć nowy nabytek.
Krótki zapis rozmowy (przepraszam za chaos wypowiedzi):
(…)

– czekaj, muszę się obmyć… choć nie….wytrzymam do jutra… prawem laboranta…..
o Jezu…..
póki co…. straszne….
dla entuzjastów….
będę spać na balkonie….
tego typu zapachów używam celem przeczyszczenia synowi zatok w chorobie…
tylko bez zbyt nachalnego zapachu kozich jąder…
ale… może… z oceną poczekam do jutra..

Dzień następny…

(…)trzymaj mnie za ręce!!!!!!
nigdy nie używaj tego zapachu „tak na świeżo”, albo idąc z kimś do łóżka…
Czeka na Twoją ocenę szczelnie zakorkowany w łazience….
Jeśli na chwilę obecną miałabym go opisać literacko…
„późny dżorż majkel w fazie frustracji….”
i w dodatku zakatarzony…
Tam na tym forum wszyscy w fazie: „kamfora rulez”?
Idę spać. Trzymaj za mnie kciuki. Plastikowa miska w pogotowiu.
Ocena syna: cynamon w kuwecie kota…(…)

Pewnie kobieta się nie zna i nie docenia – pomyślałem, choć nutka niepokoju kołatała mi się czaszce.

Kiedy wreszcie dotarł do mnie flakon, z niewypowiedzianym bólem i wściekłością, musiałem przyznać kobiecie rację.
Próbowałem różnych sposobów. Włączyłem pozytywne myślenie, wyłączyłem resztki uprzedzeń i nietolerancji, ale mimo to, poczułem się, jakbym wytarzał się w kiszonych ogórkach z dużą ilością kopru.
Ten zapach obok Fahrenheit Absolute dzierżą palmę pierwszeństwa, jeśli chodzi o najgorsze zapachowe odczucia. I jak na złość, oba mają piorunującą trwałość. Tak już chyba na tym świecie jest, że przykre wonie ZAWSZE trzymają się najdłużej, a miłe zapachy są takie efemeryczne…”

Przyznam, że gdybym zaczął „poznawanie” tego zapachu od wpisu RoQ’a, byłbym wielce zniesmaczony (myśląc o Musc Ubar?) i prawdopodobnie na tym poprzestałbym poszukiwań testera… ale szczęśliwie najpierw poznałem zapach, a potem opinię o nim… inna sprawa (to już niemal tradycja i schematyczna powtarzalność), iż to co podoba się mi – spotyka się z ostrą dezaprobatą RoQ’a i na odwrót… tam gdzie RoQ będzie lamentował nad kolejną nieudaną próbą dokonania zapachu na jego życie – pirath będzie piał z zachwytu… czyż to nie urocze i zarazem praktyczne?… ale i tak nie mogłem sobie odmówić przyjemności podzielenia się z Wami tą perełką – choćby po to by zobrazować, jak odmiennie potrafią się kształtować nasze gusta… 🙂

Zgodzę się jednak z RoQiem w jednej kwestii – jest skubaniec (CN) niemiłosiernie trwały… czyżby to zasługa koncentracji? zapach określono jako EdP i nawet niewielka aplikacja na wierzch dłoni, pomimo wielokrotnego mycia rąk i kąpieli – i tak skutkowała ponownym pojawieniem się zapachu na skórze, nawet nazajutrz… to niewątpliwie jeden z najmocniejszych atutów CN Homme z 2009 roku i bardzo dobrze świadczy o samej marce… jednak to nie trwałość, a bukiet zrobił na mnie największe wrażenie… zapach posiada dość liniowy przebieg, zaczynając od przepięknego, niesamowicie apetycznego akordu owocowego, do złudzenia przypominającego zapach domowej roboty powideł śliwkowych doprawionych sowitą ilością aromatycznych przypraw korzennychimbir, cynamon, goździk, muszkat, a nawet odrobina lekko świdrującego pieprzu sprawiają bardzo ciepłe i pozytywne wrażenie, nadając kompozycji głębi i wyrazistości…

Zapach od pierwszych taktów usilnie przypominał mi swym brzmieniem którąś wcześniej poznaną kompozycję… drążąc zasoby pamięci, dokopałem się do kilku całkiem podobnych brzmień w Tumulte pour Homme od Christiana Lacroix, Kilian Straight to Heaven, a nawet Aziyade od Parfum d’Empire… wszystkie z wymienionych również posiadają tę kulinarną, osnutą na aromacie suszonych owoców i labdanum nutę orientalną – ale prawdziwe olśnienie przyszło dopiero wieczorem, gdy szykując się na wyjście z domu użyłem Amouage Jubilation XXV for Man… bingo!

Słodycz wspomnianych powidełek zręcznie przełamuje soczysta, winna cierpkość śliwkowych skórek… dałbym sobie też co nieco ogolić, że czuję delikatną woń owoców figi, które jeszcze bardziej pogłębiają akord otwarcia – którego sugestywna barwa wywołała u mnie ślinotok… od samego początku tej wysoce kulinarnej nucie towarzyszą przyprawy korzenne, ponownie przełamując dość monotematyczny posmak owoców i nadając kompozycji odrobinę pikanterii… po dobrych kilku godzinach od aplikacji, zapach przechodzi do drzewno paczulowego, dość suchego akordu bazy… tu uprzedzam objawia się największy dysonans odnośnie podobieństwa do wspomnianego Amłaża… o ile Jubilation zachowuje swą orientalną, złożoną słodycz niemal do ostatnich taktów – to CoSTUME NATIONAL Homme przybiera raczej wytrawne, suche i pieprzno drzewne oblicze… co ciekawe owocowa słodycz lubi powracać falami, nawet po wielu godzinach – urozmaicając co jakiś czas przebieg zapachu na skórze… jednak efekt zupełnego wysuszenia kompozycji występuje na tyle późno, iż prawdopodobnie zdążycie do tej pory wziąć wieczorny prysznic… 😉

Costume National Homme

Podobieństwo nie jest wprawdzie uderzające, gdyż wysublimowana, wielowymiarowa złożoność artykulacji męskiego Jubilation jest czymś niemal niemożliwym do powtórzenia, zwłaszcza w kontekście przedziału cenowego, uwarunkowanego choćby bezkompromisowym u Amouage podejściem do kwestii użytych składników – ale obiektywnie rzecz ujmując CoSTUME NATIONAL Homme niewiele brakuje do boskiej doskonałości produktu z Omanu… powiem więcej, różnica jest na tyle niewielka, iż z pełną odpowiedzialnością mogę polecić ten zapach każdemu miłośnikowi męskiego Jubilation XXV – dla którego cena oscylująca w okolicach 1000 zł za 100 ml jest barierą nieprzekraczalną…

Przebieg Jubilation jest wprawdzie bardziej wielowątkowy, bogatszy w nuty i subtelne niuanse, co poniekąd stoi w sprzeczności z dość liniowym i mniej złożonym bukietem CN – ale w ogólnym ujęciu, zarys akordu przewodniego przebiega bardzo zbieżnie… śmiem twierdzić, że zważywszy na nieco inny przebieg i układanie się zapachów na skórze każdego człowieka – nikt różnicy nie zauważy, a frajda z noszenia zapachu, zwłaszcza wśród miłośników klimatów owocowo orientalnych jest wprost niewymowna… niewątpliwie przyjemna aparycja, w połączeniu z wyważeniem i nienaganną projekcją, orientalnym, a przy tym kameralnym brzmieniu i tytaniczną trwałością – czyni z CoSTUME NATIONAL Homme bardzo udany substytut Jubilation XXV for Man… zdecydowanie polecam, szczególnie wielbicielom w/w kompozycji… mini orgazm gwarantowany – zwłaszcza u płci piękniejszej, gdyż zapach (autorstwa Dominique Ropiona, twórcy min. niezrównanej damskiej Euphorii od CK i Tresor od Lancome) z powodzeniem mogą nosić też panie… 🙂Costume Homme

Głowa: grejpfrut, bergamotka, kardamon,
Serce: cynamon, tymianek, goździk,
Baza: paczula, drewno sandałowe, labdanum,

Reklamy

Responses

  1. …o mamo… Cytują mnie. Życie znowu nabrało sensu… 🙂

  2. to jeszcze nic! za niedługo ruszy sprzedaż autografów i bardziej osobistych relikwii – a każda z dodatkowo certyfikatem unijnym, atestem NSF i świadectwem homologacji! 😀

  3. …a potem to już kanonzacja…:)

  4. no w ostateczności papiestwo, gdyż w drodze do kanonizacji bankowo ubiegnie Cię jakiś bardziej zasłużony dobrodziej, wedle klucza – im więcej heretyków spalił na stosie tym lepiej… 🙂

  5. na mojej skorze zapach bardzo warzywny – pietruszka i nic wiecej – podobny do Salvatore Ferragamo homme

  6. łoł! to dopiero ciekawe spostrzeżenie… normalnie zapach enigma 😉

  7. owszem. trwaly ale mega przecietny. ale jesli ktos chce pachniec warzywnie…..

  8. ludzie, co Wy macie z tymi warzywami… najpierw RoQ, teraz Ty… śliwka to nie warzywo… nawet UE nie jest tak odważne i poprzestało jedynie na zrobieniu owocu z marchewki 😉

  9. Śliwki tam nie zauważyłem. Natomiast kiszone ogórki i koper – wyborne. Jak domowe i z beczki 🙂

  10. nic nie poradze ze na mnie „pachnie” toto wylacznie warzywnie – pietruszka konkretnie. moga sobie pisac o sliwce i innych cudach w skladzie. pachnie jak pachnie

  11. eee. chłodnawo dziś, nieprawdaż? 😉

  12. Przynieść sweter, czy rumu do herbaty? 🙂

  13. Ja jestem z tych, na których CNH pachnie świetnie. Cieszę się, Pirath, że i na tobie ukazuje swoje dobre oblicze. Widocznie zasłużyliśmy w poprzednim żywocie 😉

  14. RoQ – lepiej przynieś tę skitraną flaszkę Envy, to ją rozpijemy… 😉

    biral – możliwe, z tym że ja w poprzednim wcieleniu byłem krewetką… 🙂

  15. …albo beczką na ogórki… 🙂

  16. wypraszam sobie… to było grubiańskie… jak już, to ewentualnie beczką na kiszoną kapustę… 🙂

  17. A ciekawe! powiem ci, że mi CN homme o wiele bardziej przypomina Epic 🙂

  18. Zgadzam się Pirath z Tobą,świetny zapach o bardzo dobrych parametrach.
    Aha i przy okazji za pośrednictwem Twojego bloga przesyłam buziaki dla Roq’a:):)

  19. Peter – a już za niedługo będzie mój…. znaczy się zapach, a nie RoQ 🙂
    p.s. wolałbym nie przekazywać pozdrowień w całej rozciągłości, gdyż pewnikiem doszłoby do rękoczynów – więc po prostu go od Ciebie pozdrowię… 🙂

    belor – niestety an ten moment nie znam Epica (próbka gdzieś się wala) więc nie mam porównania… p.s. jak Ci idzie lustrowanie niszy?

  20. Pirath.Pozdrowić możesz, ale bez języczka… 🙂

  21. pirath, jestem na etapie szóstej (na siedem) próbki mojego eksperymentu. Nie chcę nic mówic, bo podsumowanie bedzie w ósmym odcinku 😉

  22. RoQ, przecież mnie znasz, ja zawsze jestem grzeczny i poprawny politycznie jak dziewica Orleańska 🙂

    belor – nie mogę się doczekać konkluzji, i choć mam już swoje gdybania co do jej wydźwięku to wciąż mam nadzieję, że się mile rozczaruję… 🙂

  23. Zachęcony tak pochlebnymi 😉 opiniami nabyłem to cudo. Trwałość powala na kolana co w moim przypadku jest dosyć ciężkie do wykonania. Siostra jak „to” na mnie powąchała to natychmiast kazała iść się porządnie umyć bo ni cholery nie idzie „tego” wąchać. Dla mnie zapach jest ok, ale dla osób przebywających w pobliżu to jakaś masakra.

  24. zupełnie nie rozumiem tego fenomenu, przecież to przepiękny, bardzo Jubilationowy zapach? ahhh zapomniałbym, przecież u nas klimaty orientalne są niezbyt trendy, więc jeśli nie zapodasz Paco, Bossa, albo Ck – to nie masz co liczyć na masową akceptację i laski rzucające się na szyję (jak zachwalają w reklamach)… 😉

  25. Dla mnie ten zapach też jest obłędny i te wszystkie Paco, Bossy i inne wylaszczone pachnidła do pięt mu nie dorastają. Fajne jest to jak się o mnie troszczą i myślą że jestem chory bo nasmarowałem się olejkiem kamforowym. Tyle że ja tam kamfory nie czuję.

  26. ja też, gdyż wstyd się przyznać, ale jeszcze nie poznałem wzorca zapachowego kamfory… 😉

  27. Taki właśnie jest ten zapach. Dla snobów 🙂
    W zestawie powinni dodawać tuzin masek przeciwgazowych dla bliskich i osób przebywających w pobliżu nosiciela.
    Przyznam, że wiadro tego śmierdziela zamieniłbym na mały flakonik CK One… Dość mam dziwacznych zapachów, które odrzucają otoczenie a mnie spychają na margines. I jak tu uchodzić za speca od zapachów, skoro otoczenie twierdzi, że śmierdzę jak skunks. Nie widzę absolutnie niczego złego w tym, że zapach X jest „milusi”. Przecież po to je stworzono. Czyż nie?
    A zapachy tzw. trudne (Boże… Pojęcia nie mam, dla kogo je stworzono), powinno się używać w samotności i w piwnicy. 🙂

  28. Powoli zaczynam zgadzać się z RoQ, nawet osoby postronne pytają co to za cholera. Żeby wyjść do ludzi trzeba się spryskać 3 godziny wcześniej, niedługo będą wietrzyć sklepy po mojej wizycie. Ale jeszcze jestem wytrwały.

  29. Panowie, jedno mnie zastanawia w Waszym toku rozumowania… perfumujecie się dla własnej przyjemności i żeby Wam było przyjemnie – czy z myślą o otoczeniu, mając w szczególności na uwadze „co ludzie powiedzą”?…

    moim zdaniem jeśli ktoś ma takie dylematy przy wyborze własnych, kupionych za własne, ciężko zarobione pieniądze – to może rzeczywiście lepiej poprzestać na przysłowiowej półeczce z bestsellerami w sieciówkach, albo po prostu kupić sobie dobry detergent piorący, który załatwi temat wydzielania przyjemnych woni bez konieczności używania jakichkolwiek, bardziej wyrafinowanych perfum… 🙂

    przecież nie od dziś wiadomo, że zapachy trudne, wymagające, niszowe i nietuzinkowe nie są powszechnie uwielbiane i akceptowane, gdyż nie powstały z myślą o tworzeniu masówki, mającej zadowolić każdego…

  30. Problem w tym, że perfumuję się dla własnej przyjemności I DLATEGO nie kupuję zapachów trudnych i niszowych. Jak ktoś lubi sobie pośmierdzieć – jego sprawa. Ja pozostanę przy półce z bestsellerami. Skoro milionom się podobają, a mi także, nie widzę powodu, żeby się zlewać cieczą o zapachu spoconego Rumuna (Declaration), lub kiszonych ogórków (CN PH).
    Życie samo w sobie nie jest proste, więc po co utrudniać je sobie „trudnymi” zapachami? 🙂

  31. To ja półeczkę odstępuję innym, mnie te skrajności jednak przyciągają. Podobają mi się te „niszowce”, idę do apteki kupić olejek kamforowy i sprawdzę czy zapachy są do siebie podobne;-)

  32. Proponuję spróbować maści na hemoroidy i płyn do irygacji pochwy.
    Będziesz pachniał bardzo niszowo… 🙂

  33. Złośliwiec,RoQ nie prowokuj;-)

  34. RoQ a kto każe Ci kupować perfumy trudne i niszowe? no i zdefiniuj pojęcie „trudny” bo to bardzo względne i subiektywne… dla mnie przykładowo trudny jest Champion, gdyż nie wyobrażam sobie noszenia na sobie i koegzystowania z czymś tak do bólu mainstreamowym… jeśli lubisz Ck Bee, albo inny wunderbaum ( 😀 ) to Twoja indywidualna sprawa i nikomu do tego, więc jeśli nie wybierasz się na spotkanie biznesowe lub szczególną uroczystość rodzinną, gdzie wyjątkowo dobór noszonego zapachu przez pryzmat okoliczności i otoczenia ma wyjątkowo znaczenie – przejmowanie się na co dzień opinią otoczenia o „podobalności” i „przyswajalności” dla noszonych przez Ciebie perfum kompletnie bym się nie przejmował…

    natomiast z tym upieraniem się przy milionach, które nie mogą się mylić bym się nie wychylał, bo dokładnie to samo powiedział ktoś kiedyś o muchach lecących do g…, że nie mogą się mylić – a jednak nie miał racji… 🙂
    a wracając do perfum, każdemu wedle gustów o których wyższości się nie dyskutuje – więc niech każdy z nas zlewa się płynem do higieny intymnej, środkami do pielęgnacji paneli, naciera z lubością maścią na hemoroidy albo wkłada do slipek odświeżacz powietrza jeśli taka jego wola – grunt by czuł się z danym zapachem dobrze, komfortowo i miał gdzieś na to co ludzie sobie pomyślą i powiedzą… 😉

    p.s. rex – nie daj się sprowokować el provocateur… RoQ wdał się ostatnio w religijną dysputę z obecnym (jeszcze) papieżem i zobacz jak się to skończyło… 😉

  35. Nietrudno zdefiniować pojęcie trudnego zapachu. „Trudny”, to eufemistyczne określenie czegoś, co śmierdzi, capi, jedzie, wali – zamiast pachnąć. A co do Benka, to… Ja mu tylko pomogłem podjąć decyzję… 🙂

  36. hmmm widzisz to wciąż bardzo subiektywne relacje… jednemu pachną trzydniowe skarpety, albo niemyte ciało, a dla innych będzie to nieznośny fetor… to samo tyczy się perfum, choć tu o tak radykalną reakcję może być trudno, no chyba że skupimy się na najbardziej odjechanej niszy, ale tu wysiądzie też około 95% wąchających 😉
    p.s. wiedziałem, że potrafisz godnie i sprawnie sprowadzić na manowce… 😉

  37. Mylisz się piracie. G… śmierdzi jak g…, a trzydniowe skarpety, jak g…. Nie widzę miejsca subiektywizm. Zresztą… Powiedz, ile razy zdarzyło Ci się spotkać przechodnia pachnącego Kourosem? Nie twierdzę, że Kouros to g…, ale waniaje dość specyficznie. Na tyle, że jego fanów spotykam WYŁĄCZNIE na forach zapachowych… 🙂

  38. he he sądzę, że byłbyś zaskoczony po ile chodzą takie trzydniowe skarpety na aukcjach na e-bayu 🙂 jak mawiają, każda potwora znajdzie swojego potwora, tak więc Royal Crown znajdzie czasem kupca (czasem będzie to snob) na Musc Ubar – podobnie jakaś szesnastolatka opchnie swoją brudną bieliznę do wąchania jakiemuś „kolekcjonerowi, koneserowi” z Japonii – więc subiektywizm ma tu kluczowe znaczenie, nawet jeśli odrobinkę podkolorowałem… 🙂

    co do przechodniów pachnących Kourosem – to jak dotąd 0 trafień, choć znam bardziej przejmujące i specyficzne perfumy… 😉

  39. Zostawiam sobie jednak CNH, pomimo że spotyka się z różnym odbiorem u ludzi wokół dla mnie jest ok. Przynajmniej jak wchodzę do firmy to wszyscy wiedzą że już jestem.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: