Napisane przez: pirath | 19 stycznia 2013

Bois 1920 – Sushi Imperiale, czyli YSL Opium w wersji light…


Włoska marka Bois 1920, to naprawdę rzadkie i egzotyczne zjawisko w europejskiej stolicy doner kebaba… szczerze napisawszy, gdyby nie zdobyczna próbka od Sabbath (pozdrawiam serdecznie), nawet nie miałbym pojęcia o jej istnieniu… daruję sobie i Wam kwieciste peany o kultywowaniu rodzinnych tradycji, sięgających wspomnianego 1920 roku – gdyż osobiście podchodzę do tego typu rewelacji z dużą rezerwą (szczególnie w nijak nieweryfikowalnej kwestii domniemanej zgodności produktu reaktywowanego – z liczącym zazwyczaj pierdylion lat pierwowzorem), a dociekliwi znajdą wszystko w googlach

Trafiła mi się bardzo interesująca próbka, zawierająca kompozycję o dość intrygującej nazwie Sushi Imperiale (to ci dopiero rebus: co ten zapach ma wspólnego z surową, zawiniętą w glony rybą) – zawierająca łudząco podobną i jednocześnie bardzo udaną interpretację klasycznego męskiego Opium EdT od YSL… i tu wypadałoby zadać pytanie, czy Jacques Cavallier tworząc w 1995 roku Opium wzorował się na klasycznej, pochodzącej z 1920 roku recepturze Sushi Imperiale – czy też przy próbie reaktywowania rodzinnych tradycji, przez powołanie do życia w 2005 roku marki Bois 1920, sięgnięto po sprawdzone, dobrze przyjęte przez rynek wzorce?

Opium to niewątpliwie prawdziwa perła w sztuce perfumeryjnej i choć ten bujny, mocno orientalny zapach znacznie stracił ostatnimi laty na popularności, przegrywając z zapachami znacznie prostszymi i mniej pretensjonalnymi (po prostu bezpieczniejszymi) – wciąż jest cenioną, żywą legendą symbolizując odczuwaną przez wielu maniaków nostalgię za minionymi dekadami, gdy perfumy dla mężczyzn były dobitne, bezsprzecznie męskie, wyraziste, zostawiały za nosicielem kilometrowy ogon i użyte z rana, pachniały aż do późnego wieczoru… w dzisiejszych czasach Opium przez wielu jest postrzegane jako pachnidło dość kontrowersyjne, by nie powiedzieć napastliwe… nie każdy przepada za tak ostrą projekcją anyżku i tak intensywnym, buchającym feerią przypraw brzmieniem – a przedawkowane Opium zmęczy zarówno otoczenie i nosiciela co potwierdzam z autopsji, pomimo iż od killerów nie stronię…

ysl bois 1920

I nagle staje przede mną Sushi Imperiale… zjawiskowo piękne, kształtne, charyzmatyczne, bezsprzecznie męskie i wciąż nienagannie orientalne – ale pozbawione tej chwilami przytłaczającej masywności klasycznego Opium EdT… to wciąż hipnotyzujący magią orientu mariaż słodkich cytrusów z aromatycznymi przyprawami, drewnem i paczulą – ale zaserwowany o ton lub dwa ciszej, po prostu w wersji light… ostry anyżek, będący znakiem rozpoznawczym Opium, również w Sushi Imperiale dzierży palmę pierwszeństwa, ale tu jego przebieg wypada mniej agresywnie… podciągnięcie nut cytrusowych i róży o ton wyżej odczuwalnie złagodziło chropowatą ostrość akordu przyprawowego – ale to wciąż stare dobre Opium… pomimo przyjęcia łagodniejszej konwencji, twórcom udało się zachować wyrazistość i klimat oryginału… wprawdzie zapachowi przystrzyżono te Bosforskie wąsiska, jednak tezę o jego rzekomej uniseksowej naturze traktowałbym z daleko idącą ostrożnością… 😉

Może to zabrzmieć jak bluźnierstwo, ale osobiście interpretacja Opium w wykonaniu Bois 1920 zdecydowanie bardziej mi odpowiada… wprawdzie wersja odchudzona, choć równie donośna jak oryginał, nie posiadła jego tytanicznej trwałości – ale po kilku dniach testowania Sushi Imperiale nie miałem ani razu bólu głowy, co w przypadku wersji YSL parokrotnie się zdarzyło… zauważalną różnicę w przebiegu obu kompozycji przynosi dopiero późny akord bazowy – ale umówmy się, że na tym etapie mało kto zwraca uwagę i w ogóle zauważa brzmienie swoich własnych perfum… nie mając pewności kto od kogo ściągał nie mogę obiektywnie zjechać Bois 1920 ani YSL za ordynarne kopiowanie czyjegoś pomysłu, gdyż w przypadku tak uderzającego podobieństwa trudno mówić o przypadkowej zbieżności – ale z czystym sumieniem mogę polecić tę alternatywę, zostawiając Wam decyzję przy której wersji zostaniecie…

reasumując: bardzo udany klon/zastępnik dla klasycznego męskiego Opium w wersji EdT, zaserwowany w wersji light… szczególnie polecany w sytuacji gdy z różnych powodów propozycja od YSL odstręcza, sprawia problemy i dyskomfort w noszeniu… zapach cechuje ładnie poprowadzony, ciepły, orientalno przyprawowy bukiet, donośna acz nieprzytłaczająca projekcja i bardzo zadowalająca trwałość… Bois 1920 Sushi Imperiale

Głowa: bergamota, mandarynka, cytryna,
Serce: pieprz, cynamon, gałka muszkatołowa, jaśmin, róża, anyż gwiaździsty,
Baza: drewno sandałowe, vetivera, paczula, bób tonka, wanilia,

Reklamy

Responses

  1. […] blog that finds Sushi Imperiale to be a lighter, easier version of the classic Opium pour Homme. Perfumomania is in Polish, so I can’t really quote the analysis here for you, but the gist via Google […]

  2. Usilnie poszukuję próbki Sushi imperiale…jeżeli ktoś ma bardzo proszę o kontakt mailowy chuchu@op.pl


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: