Napisane przez: pirath | 11 lutego 2013

kasować niewygodne komentarze czy nie?…


pozwoliłem sobie podlinkować interesujące wypowiedzi w tym temacie Elve, Sabbath, Nishy i wiedźmy z podgórza

Dziś statystyki mojego bloga poinformowały mnie o przekierowaniach ze strony kolegi Marcina, autora Nie Muzycznej Pięciolinii… postanowiłem więc zajrzeć, (czego zwyczajowo nie robię z osobistych pobudek) i przeczytałem wzruszający wpis, traktujący o umieszczeniu wszystkich polskich blogów perfumeryjnych w blogrollu NMP… kolega Marcin postanowił wspaniałomyślnie objąć patronatem swojego bloga polską pachnącą blogosferę (która jak wiemy nie może istnieć bez wsparcia NMP i więdnie w oczach), z bliżej nie określonych pobudek altruistycznych, których to osobiście nie kupuję – stąd postanowiłem zamieścić komentarz z moimi uwagami do jego wpisu, prosząc jednocześnie o usunięcie mojej strony z jego blogrolla

Niestety mój wpis został natychmiast usunięty, a wszystkie kolejne próby jego zamieszczenia spełzły na niczym, co jedynie dowodzi, iż pomimo jawnej zachęty ze strony autora – mile widziane są jedynie komentarze chwalebne i ślepo poddańcze… wprawdzie mi by do głowy nie przyszło kasować wpisy krytyczne, nawet te atakujące moją osobę personalnie, ale widać w pewnych przypadkach sztuczna dbałość o wizerunek bierze górę nad rzekomą „opinio-twórczością” i rzetelnością – nakazującą możliwość przedstawienia zdania każdej z zainteresowanych stron, zwłaszcza gdy w grę wchodzi manipulacja faktami… czyżbym miał dejavu?

Tak więc nie mam wyboru i wpis motywujący moją prośbę o usunięcie perfumomanii z blogrolla NPM (komentarz usunięto błyskawicznie, ale w blogrollu na tę porę tkwię nadal) zamieszczam na własnym blogu, o czym lojalnie kolegę Marcina uprzedziłem – skoro nie dał mi możliwości swobodnego wypowiedzenia się co myślę o tego typu zagrywkach… poniżej zamieszczam treść tego komentarza, którego ze względu na porę pewnie nikt nie miał szansy przeczytać… rozumiem, gdybym przeklinał, obrażał albo siał ferment i ogólne zgorszenie – ale ja tylko napisałem szczerze i bez ogródek co myślę, o tego typu metodach autopromocji, kreujących autora wpisu na samozwańczy pępek pachnącej blogosfery… a Wy co sądzicie o praktykach kasowania „niewygodnych” komentarzy?…

„słówko wyjaśnienia na wstępie: nie muzycznej nie czytuję i nie odwiedzam, a zaprowadziły mnie tu dziś jedynie przekierowania statystyk mojego własnego bloga – więc zajrzałem, przeczytałem i postanowiłem zabrać głos…

Marcinie, widzę że Twoja megalomania zbliża się właśnie do poziomu zenitu, ale Twoje zabiegi autopromocyjne mające wykreować NMP na pępek polskiej pachnącej blogosfery zakrawają już nie tyle na śmieszność, co na bezczelność…

ale po kolei:

Korzystając z okazji, że w Rankingu Najbardziej Wpływowych Blogerów Polski 2012 jestem jedynym przedstawicielem całej blogosfery urodowej” – przepraszam, że tak dopytuję – ale według kogo? wchodzę na oficjalną stronę konkursu „blog roku 2012”, a tam o NMP ani słowa…
ahhh, pewnie masz na myśli wyróżnienie na blogu Kominka?… no to gratuluję – ale pozwól, że osobiście poprzestanę na braniu pod uwagę jedynie konkursów, w których zwycięzcę/zców wybierają w ankietach żywi głosujący, a nie własne widzimisię autora jakiegoś bloga… ale rozumiem że chodziło Ci o lansik, a nie merytoryczną stronę mechanizmu… 😉

wypromować polskie, pachnące blogi” – a dziękuję za Twoje „poparcie” ale mój blog i bez Twojej zabawy w pseudo patronowanie i wspaniałomyślne udawanie mentora ma się całkiem dobrze i NMP jako trampolina do sukcesu nie jest mu absolutnie potrzebna – a zważywszy na opinię jaką Twoja osoba wyrobiła sobie w naszym dość hermetycznym środowisku – wręcz obecność perfumomanii w Twoim blogrollu jest mi nie na rękę, a na przekierowaniach z NMP tym bardziej mi nie zależy…  

W myśl zasady, że o swoje podwórko trzeba dbać najbardziej” – Marcinie, chyba nie uważasz swoich nieco bardziej zornientowanych czytelników i innych bloggerów za naiwniaków – wierzących w sposobność zaistnienia jakiegokolwiek przejawu altruizmu w przypadku Twojej osoby?… zabawmy się w Wołoszańskiego:

wpierw usuwasz blogrolla co by we własnym mniemaniu nie karmić piersią konkurencyjnych* blogów, następnie zauważasz w swoich styczniowych statystykach spadek ilości odwiedzin i sądząc, że to efekt tego iż inni bloggerzy również Cię usunęli na zasadzie wzajemności – wspaniałomyślnie przywracasz blogrolla, triumfalnie obwieszczając światu misję promocji konkurencyjnych* blogów… normalnie aż się wzruszyłem ;)…
ale pragnę Cię uspokoić, gdyż w styczniu statystyki odwiedzin blogów zawsze spadają o 20-25% gdyż serwery googla i roboty indeksujące zawartość witryn mają powiedzmy „remanent” i zapewniam Cię, że już od lutego i marca znów zaobserwujesz wzrosty odwiedzin na NMP, bez konieczności uciekania się do tak płytkich zabiegów PR… 🙂

*(tak wiem, że traktujesz innych blogerów jako konkurencję, zabierającą Ci popularność, o którą tak agresywnie zabiegasz od lat)…

mi nie zależy ani na popularności bloga, ani zarabianiu na nim pieniędzy, ani promowaniu za jego pomocą własnej osoby… mam inne priorytety i traktuję pisanie o perfumach wyłącznie jako hobby, które szczerze kocham – więc proszę Cię o usunięcie perfumomanii z Twojego blogrolla, gdyż ze względów etycznych (a Ty się domyślasz jakich), na wzajemność z mojej strony i tak nie możesz liczyć

pozdrawiam pirath

p.s. mam nadzieję, że znów nie skasujesz i weźmiesz krytykę o którą prosisz an klatę… :)”

EDIT 11.02.2013, 13:38

z przyjemnością donoszę, że nasz samozwańczy ambasador, który postanowił objąć swymi auspicjami nasze podupadłe przybytki – wspaniałomyślnie przychylił się do mojej prośby i usunął wpis o perfumomanii ze swego blogrolla – pod którego to opiekuńczymi skrzydłami rosłaby w oczach i umacniała swą pozycję, na czym naturalnie najbardziej zależy naszemu dobrodziejowi i wybawcy, którego pomocną dłoń tak haniebnie pokąsałem… 😉 ale dlaczego „wypowiedzenia” z tego „zaszczytu” przyjmowane mają być wyłącznie drogą mailową?… czyżby znów dbałość, by oddana publika nie oglądała treści niepoprawnych politycznie i mogących obnażyć starannie wyreżyserowany wizerunek oraz prawdziwe pobudki kierujące ich guru?… zatem kasuj sobie Marcinie w najlepsze niewygodne komentarze innych bloggerów, ale ludzie i tak przeczytają w co pogrywasz… 😉

Reklamy

Responses

  1. Pirath, jestem ciekaw na ile Twoje odniesienie do Marcina Budzyka na NMP cos da – facet niestety jest tepy i tak w sobie zakochany, ze mysle, ze nic na niego nie podziala – moze jedynie dzialania prawne.
    Zadziwia mnie swoja droga skad u niektorych ludzi taka pewnosc siebie, brak pokory i uwielbienie samego siebie.

  2. no cóż, wpis na swoim blogu zamieściłem czysto informacyjnie, ponieważ próbowałem zabrać głos w temacie bezpośrednio mnie dotyczącym – ale mi to uniemożliwiono ze względu na powiedzmy obsesyjną dbałość o „wizerunek”…

    inna sprawa, że obejmując kogoś „patronatem” wypadało by zapytać samych zainteresowanych czy sobie tego życzą, co w moim przypadku i zakładam, że innych nie miało miejsca… ja osobiście nie życzę sobie by mój blog stał się instrumentem dla budowania czyjegoś wizerunku, jako autorytetu i samozwańczego ambasadora, szczególnie iż nie wierzę w szczerość intencji autora wpisu…

  3. absolutnie sie zgadzam, Tym bardziej w przypadku osoby pokroju wlasciciela nmp.

  4. Objęcie patronatem. BUAHAHAHAHAHAAHA. PARTONATEM.
    Konam w konwulsjach.

    Widzę, że treść tamtego patetycznego wpisu została zmieniona, bo obecnie o PATRONACIE słowa nie ma… A szkoda, chciałam zrobić pamiątkowy zrzut ekranu, jak to się wielka NMP nad skromną Nishą pochyla, po główce głaszcze i łaski pełna promuje. Ach! Idę po chusteczkę, bo się ze wzruszu obsmarkałam.

  5. he he ja mam zrzut ekranu, bo byłem pewien, że złagodzi treść… 🙂

  6. […] po długim czasie posuchy zamiast o perfumach, przyszło mi pisać o takich sprawach, ale za radą piratha postanowiłam wyjątkowo nie zlewać tematu ciepłym mo- milczeniem, bo z tego ciągłego milczenia […]

  7. O kurczątko.
    Człowiek wpada sobie na pomysł, by pożyć trochę życiem realnym ale się nie da, skoro w wirtualu takie rzeczy odchodzą! O.O

    Mnie nie wypada prosić o usunięcie swojego bloga z jego listy, bo ów wisiał na niej już od dawna [kilka(naście?) miesięcy temu MB napisał do mnie mejla, ślicznie poprosił o zalinkowanie i w ogóle obiecał, że będzie grzeczny; a ja się dałam nabrać], ale rzeczywiście – z pewnością powinniśmy czuć się zaszczyceni, że wstąpił w nasze skromne progi, by skopiować adres i wielkodusznie zamieścić na swojej stronie – ku naszej glorii i chwale, rzecz jasna. :>

    Nie mam nic przeciwko promowaniu się, o ile nie dzieje się kosztem osób trzecich – a coś takiego MB zdaje się uprawiać już od zdecydowanie zbyt dawna.
    A już ogóle chyba nie dociera do niego, że nie każdy pisze po to, żeby mieć z tego kasę. Bo jeśli ktoś twierdzi, że nie obchodzi go/ją zysk z pisaniny, to na pewno kłamie, czyż nie? 😉

    Ale z drugiej strony… Facet już od dawna parł do tego, by zostać „najbardziej wpływowym polskim blogerem perfumowym/urodowym/w ogóle”; w czasach kiedy pojeżdżał po Sabbath (a z tego, co wiem, wcześniej czynił podobne wycieczki do innych naszych Koleżanek), mógł sobie o tym tylko pomarzyć. Dziś jest bliżej celu. Za kilka lat osiągnie sukces, nie mam co do tego żadnych wątpliwości. Obecne czasy promują tego typu zachowania, podobnie rozwijane „kariery”. Rozumiesz: nie ważne jak, ważne żeby w ogóle mówili; albo: rób na co masz ochotę, byle cię nikt nie złapał za rękę. A jeśli już ktoś złapie, krzycz, że to nie Twoja ręka. 🙂
    Dołujące ale prawdziwe.

    A jeśli to czyta pewnie i tak uzna, że właśnie go skomplementowałam. 😉

  8. prawda? widzisz mój blog nigdy tam nie wisiał, nigdy o to nie zabiegałem i było mi z tym całkiem po drodze… aż tu przecieram oczęta ze zdumienia i czytam, że osoba którą kolokwialnie rzecz ujmując po prostu się brzydzę – wspaniałomyślnie otacza mnie opieką, wbrew mej woli i sprawia, że poczułem się zbrukany i brzydko wykorzystany do manipulowania tymi, którzy jeszcze wierzą w jego hmmm niewinność… 😈
    ale niestety manipulować trzeba umieć, więc czy czujesz teraz wiedźmo tego z pozoru szczelnie zapiętego pampersa?… 😉

    chce się promować? to niech się promuje, ale niech przy tym nie miesza w tym celu osób postronnych, którym na udawanej „protekcji” ani skoligaceniu się z osobą o tak wątpliwej reputacji nie zależy i zbiera się na mdłości na samą o tym myśl…

    tak zdaję sobie sprawę, że MB ma niemiłosierne ciśnienie na osiągniecie komercyjnego sukcesu w tej branży, ale szczęśliwie nie wszyscy mamy podobne aspiracje – wciąż traktując perfumy jedynie jako pasję, a nie narzędzie do autopromocji i zarabiania i pora temu panu to wreszcie, brutalnie uświadomić… zbyt długo ignorowaliśmy jego żałosne próby kreowania się na eksperta, autorytet, a ostatnio przewodnika stada (którym w oczach ludzi którzy mają jakiekolwiek pojęcie o jego zapędach i niechlubnej przeszłości nigdy nie był i nie będzie) – więc się chłopak w swym parciu na szkło nadmiernie rozochocił… nie życzę sobie by przez pryzmat jednego bezwzględnego karierowicza moja osoba i całe nasze środowisko było postrzegane jako banda koniunkturalnych karierowiczów, nastawionych na zarabianie i sławę…

    i masz rację to prawdopodobnie jedna z tych osób, której możesz splunąć w twarz a i tak powie, że deszcz pada, co zresztą widać po akcji z kasowaniem komentarzy… 😉

  9. Wracam po chorobie a tu takie jajeczka. PIRACIE olej tego młokosa bo szkoda palców na klikanie o nim. Tak się biedak zatracił w tym samouwielbieniu że niedługo będzie się określał zapachowym mesjaszem. Biedny dzieciak….

  10. he he zastanawiałem sie właśnie kto pierwszy użyje terminu „obwołanie się mesjaszem” i oto tadaaam…. 😉
    rex’ie ja już wystarczająco długo olewałem kurioza i autopromocyjne wygibasy, które wyczynia i głosi od dłuższego czasu autor NMP – ale nie mogę odpuścić, gdy ktoś sobie mną „wyciera gębę”… 😉

  11. To chyba taka „przypadłość” ambitnego tfurcy NMP. Ale chyba Cię to rozsierdziło do białości, czemu wcale się nie dziwie. Uśmiałem się naprawdę dobrze czytając o tej jego misji. No mesjasz cholera jak nic.

  12. Witam,
    Mam takie pytanie, niekoniecznie związane z akutalnym tematem, ale musze je zadać…

    Zacząłem czytać tego bloga, znalazłem parę zapachów o których pirath pisze z zachwyrem i mój zapachowy świat wywalił mi się do góry nogami. Maskra…
    Zyłem sobie pięknie w mainstream’owym świecie perfumowych wyborów, a tu takie coś… Wlaśnie wróciłem ze sklepu z kolejnymi próbkami cudownych prekursorów mojego nowego wychowania i z przerażeniem patrze w przyszłość, moją finansową przyszłość, bo ja się zrujnuje jak będe chciał mieć kazdy z tych niesamowitych zapchów u siebie na półce 😉

    Mam natomiast pytanie, gdzie można dostać te wszystkie cudeńka i skąd je bezpiecznie zamawiać? Przypomniała mi się historia, jak kiedyś mój znajomy kupuł jakieś zjełczałe śmierdzidło (chyba wybitnie nie miał farta) w którejś z sieciówek tj Douglas albo Sephora. Póki co u mnie w mieście jestem ograniczony to tych dwóch miejsc.

  13. Sorka za wtórność w zadawaniu pytań. Juz znalałem odpowiedni wpis na Twoim blogu ;-))

  14. he he cieszę się, że pomogłem Ci się zrujnować finansowo (proforma), ale jak ktoś naprawdę kocha perfumy, to wyda na nie każde pieniądze… skoro można sobie wykroić nerkę za ipada, to czemu nie za flakonik?… 😉
    a co do mainstreamu, to tam również tkwi masa pierwszoligowych perełek, trzeba tylko odejść nieco dalej od regału z nowościami i bestsellerami, zapomnieć o doradztwie konsultantek, no chyba ze jakimś fartem trafi Ci się profesjonalistka (jak mi) – a zdziwisz się ile w mainstreamie czeka na Ciebie wspaniałości 😉 pozdrawiam i gratuluję połknięcia bakcyla… 😀

  15. hehe, ja tez się rujnuję przez Piratha 😉 u mnie zona jak widzi że otwieram blog Piratha to idzie sprawdzać szafkę czy jest cos nowego. Dzisiaj dotarł Rasasi Tasmeen, na razie schowany.

  16. A ja myślę Piracie że nie powinieneś pisać o tym na blogu.Takie rzeczy załatwia sie telefonicznie lub mailowo w cztery oczy.a jeżeli druga strona nie daje okazji to konfrontacji to pozostaje tylko i wyłącznie ostracyzm.Jeżeli pokazujemy i piszemy o tym że kogoś nie lubimy to znaczy ,że jest to ktoś kogo się boimy lub wkurzył nas dostatecznie by udowodnić że jest kimś w efekcie ważnym lub grożnym.Ja nie interesuję się i nie wypowiadam o ludziach których znać nie chcę, lub nimi gardzę.Publiczne okazywanie niechęci jest raczej oznaką słabości i strachu lub zdenerwowania i zbyt pochopnego działania.Takie osoby jak ja nie znoszą takich personalnych wycieczek bo interesują mnie tylko zapachy i nie lubię nawet wiedzieć że zniżasz się do tego by z kimkolwiek mieć na pieńku.Wolę i cenię znacznie bardziej Twoje opinie o zapachach, na pisanie i zajmowanie się takimi rzeczami szkoda twojego czasu.

  17. Piotrze Czarnecki, ogólnie zgadzam się z Tobą. Poważnie, bez sarkazmu. Tyle, że my milczymy od lat. Wszyscy. Właśnie dlatego, że chcemy pisać o zapachach i nie chcemy karmić trolla. Tę postawę przyjęliśmy my – bloggerzy, przyjęli moderatorzy dużych perfumeryjnych forów i sporo znaczących w środowisku ludzi. W ten sposób tacy ludzie jak Budzyk robią co chcą i piszą co chcą. I nikt nie protestuje. Bo przecież wstyd kopać się z koniem.

  18. Piotrze, wiem, że nie siedzisz w tym tak głęboko i pewnych rzeczy możesz nie wiedzieć, właśnie dlatego że próbowaliśmy je załatwiać dyskretnie… osobiście nie znoszę prać brudów publicznie i uwierz mi, ze gdyby MB był osobą honorową, z którą można byłoby załatwić tą sprawę delikatniej i w cztery oczy – wówczas nie zaśmiecałbym sobie bloga takim szambem…

    niestety tak jak pisze Klaudia milczeliśmy zbyt długo, bo nikt nie chciał babrać się w słownej kloace, ale bez efektów… pora więc na bardziej zdecydowane działania… publiczne, skoro nasze komentarze są kasowane a maile i tak przejdą bez echa… mam nadzieję że rozumiesz iż w grę wchodzi nasza (bloggerów) reputacja i opinia w środowisku, którą część z nas budowała latami i żadna z tych osób nie życzy sobie ani patronatu ani nawet kojarzenia ich z osobą autora NMP…

    p.s. Sabbath dzięki za ten wpis… mam nadzieję że ludziom w końcu otworzą się oczy i kalejdoskop kolorów opadnie…

  19. Poczytalem sobie troche o tym MB.
    Narcyzm w najczystszej postaci.
    Pewnie nie mamy co miec nadzieji,że to przeczyta i cos zrozumie bo napewno nie wchodzi na strony >konkurencji<
    On ma swojego Matrixa i w nim żyje….

  20. Ależ ja smród tej pieluchy czułam od samego początku, jak tylko zajrzałam do Ciebie i przeczytałam pierwszy akapit (jeszcze nie ten z naszymi notkami odnośnie sprawy 😉 ).
    Sęk w tym, że należę do tych osób, które łatwo wpadają w gniew ale też szybko im przechodzi. Więc naiwnie założyłam, że skoro dalej będzie sobie gryzmolił najwyżej te swoje nieznoszące sprzeciwu, trzyzdaniowe „recenzje”, to dlaczego jego opinia miałaby przestać się liczyć w debacie? Ale, na miłych bogów!, nie wtedy, kiedy znowu zaczyna uważać się za alfę i omegę TYLKO DLATEGO, że swego czasu był tak zakręcony na punkcie perfum, ze aż poszedł na zbliżone tematycznie studia! Bo to, za przeproszeniem, g*wno nie argument. Równie dobrze mogłabym mówić o sobie, że jestem odkrywczynią najwyżej położonego średniowiecznego zamku w Polsce TYLKO DLATEGO, że kiedyś w ramach praktyk byłam tam na wykopaliskach. 😉 Nosz kurza twarz, to już nawet nie byłaby bezczelność (choćby dlatego, że ruin zamku nikt nie musiał „odkrywać”; a to tylko sam wierzchołek steku kłamstw, jakich dopuściłabym się w jednym takim zdaniu), lecz coś o wiele gorszego. Więc rozumiem, w czym rzecz.

    Co do promocji, to mogę się tylko zgodzić. Wszak i w naszym małym światku mamy kilka dowodów na to, że można reklamować swoją blogerską działalność wyłącznie dzięki własnej osobie (lub tym, którzy wyrazili zgodę). I wtedy wszystko jest okej, można nawet lansować się na salonach. 😉

    Mam niejasne wrażenie, że choćbyśmy nie wiem, jak głośno krzyczeli, do faceta i tak nie dotrze, że tak zachowywać się nie wolno. Po prostu nie wolno.
    To nie ten typ. Aby zauważyć, że – jak napisałeś – to nie deszcz pada, trzeba mieć choć odrobinę honoru. A to takie niemodne dziś słowo…

    Próbowałam dziś trochę pokopać się z koniem ale raczej nie mam nadziei na to, że MB cokolwiek zrozumie. Ech… Nie mam ochoty już o tym gadać.

  21. Robercie – dla mnie nie ma znaczenia czy to przeczyta i jeśli nawet to nie robię sobie najmniejszych złudzeń, że wyciągnie z tego jakiekolwiek wnioski, nawet jeśli tradycyjnie trochę się pokaja (krokodylimi łzami) lub spróbuje desperacko ratować autorytet dyplomikami (mam takich całą szufladę ale nie kreuję się na narzędziowe guru) – mi zależy by przeczytali to normalni czytelnicy, przeanalizowali i ewentualnie wyciągnęli wnioski… nie miałem intencji nikogo zbawiać… 🙂

  22. wiedźmo jesteś niezastąpiona :* znów mnie zainspirowałaś, ale o tym za chwilę… 😀

    i masz rację poza chorobliwymi ambicjami realizowanymi „po trupach” i ciśnieniem na sukces wypadałoby jeszcze mieć jakieś konkrety dla poparcia swoich aspiracji… osobiście uważam, że w tym środowisku realizować może się każdy bez jakiegokolwiek przygotowania kierunkowego, byleby czuć perfumy sercem, miał jakiś pomysł na pisanie o nich w sposób ciekawy – o co w sumie nie trudno gdy się coś bardzo kocha…
    problem pojawia się jednak gdy ktoś takowego przygotowania nie ma (lub jest w trakcie), a rości sobie prawa do czegoś, po co nie występują z czystej przyzwoitości i skromności nawet osoby mające ku temu pełne przygotowanie kierunkowe (Nisha), choć nie pieją na ten temat na lewo i prawo… to żenujące, ale jak głosi pewne przysłowie krowa która głośno ryczy mało mleka daje… 🙂

    i tak jak odpisałem Robertowi – nie łudzę się, że autor NMP się zmieni, i w sumie dynda mi to i powiewa – chciałem głównie przestrzec innych, nie zdających sobie sprawy z zakulisowych gierek, których Ty i między innymi ja mieliśmy być elementem… to smutne, że w dzisiejszych czasach wystarczy pisać o sobie samym bałwochwalcze peany, dołączyć fotkę z otwarcia jakiejś perfumerii lub relacji z jakiegoś komercyjnego spędu dla prasy kolorowej – by móc samozwańczo obwołać się ekspertem, mentorem i autorytetem… 😀
    ale na szczęście życie lubi obnażać różnice między reklamą a rzeczywistością…

    a teraz Ty moja Muzo wspomniany na wstępie szyderczy ustęp 😈

    ponieważ mam w domu komputer (a nawet dwa) dlatego jako użytkownik Windows (oryginalny! +fotka z licencją), internetu i fejsa postanowiłem (oczywiście w miarę moich skromnych możliwości) objąć patronatem i wypromować za pośrednictwem perfumomanii następujące strony: http://www.microsoft.pl, http://www.google.pl i http://www.facebook.pl … tak, wiem, że jestem zajefajny i to cudowny gest, na który stać tylko nieliczne, wybitne jednostki (tu przerwa na owację na stojąco, rzucanie bielizną, kwiatami i flakonami perfum) – ale niech również im się darzy… a pod koniec miesiąca wspaniałomyślnie obejmę władzę w Watykanie, więc już wiecie dlaczego Benek musiał odejść… 😀 tadaaaaam 😉

  23. rex’ie – mam plan… zrujnuj się jeszcze na kilka interesujących unisexów, oczywiście z myślą o „najdroższej”… wówczas jest szansa, że Twoje obiady i koszule nie będą spalone i unikniesz półrocznego embargo na „łaskotki”, a co ważniejsze jest poważna szansa na manewry zatytułowane „zdobywanie Wisły wałem Pomorskim” – więc działaj… 😀

  24. Ło Boże – cóż to za dyskusje 😉 Toż to nie na moje nerwy 😉 Ja osobiście również nie wywlekałabym takich rzeczy na blogu. Doświadczyłam gorszej rzeczy niż to, o czym tu wszyscy piszemy, ale jak wiesz, PEWNE sprawy wolę załatwiać inaczej 😉

  25. he he, jeśli nie przeszkadza Ci, że ktoś budując własną reputację, podpiera się Twoją, a nawet, gdy jak ostatnio „pożycza” sobie Twój autorski cykl o podsumowywaniu wyników wyszukiwania w sieci – to rzeczywiście nie ma czym zawracać sobie głowy i strzępić jęzora… 🙂

  26. Jak mi ma przeszkadzać, skoro sama zapożyczam od innych (w tym od niego) niektóre pomysły? To byłoby bez sensu 😉 Nie mam monopolu na pomysły, patentów nań również niestety nie – nie mam więc o co się złościć 😀

    Buzi w czółko :*

  27. w takim razie nie mam więcej pytań (choć wątpliwości, szczególnie po naszej ostatniej rozmowie telefonicznej wciąż mam spore)… 😉
    również ciumkam w ciółko 😀

  28. Hy hy, muza natchniuza, jak to ujął Białoszewski. 😛
    Jakbyś kiedyś chciał napisać (na dowolny temat) poemat heksametrem daktylicznym to już wiesz, do kogo zwrócić się po inspirację. 😉

  29. Wiedźmo, nie mów, że lubisz Białoszewskiego! Jeśli tak, to witam w gronie 🙂 A wiersz o Muzie Natchniuzie jest jedynym autorstwa tego poety, jaki jestem w stanie przytoczyć z pamięci od A do Z 😉

  30. wiedźmo – moje najszczersze kontrafibulatorie, za przeinżynierowaną dyshaoitykę, która bez krzty konfabulacji dodała rezonu naszemu niezobowiązującemu dyskursowi… 🙂

  31. Z okazji podlinkowania na Niemuzycznej mojego bloga i wypromowania go, pozwolę sobie zamieścić na Twoim, pirath’cie, blogu okolicznościowe haiku:

    Samozwańczy król
    Blogosfery guru, pan
    Wypromował Nas

    p.s. U Ciebie tylko dlatego, że na NMP moje dzieło nie „pobyło” by zbyt długo z uwagi na niski poziom artystyczny, niepasujący do reszty „contentu” 🙂

  32. he he jestem wzruszony niniejszym utworem lirycznym i oczywiście z przyjemnością zajmę się promowaniem Twojego talentu za pomocą piracich podwojów… 😀

    masz rację siedź cicho i udawaj, że Cię nie ma, to może nasz dobroczyńca zapomni o Tobie i wspaniałomyślnie nie usunie Cię potajemnie ze swojego zaszczytnego blogrolla – tak jak usunął z niego Belora, choć ten nawet słowem i myślą nie zdążył zaprotestować przeciw NajświętszoMuzycznoPerfumeryjnej kurateli… 🙂

  33. Po co ten sarkazm? Najwidoczniej mnie lubi 🙂

  34. bez wątpienia 🙂

  35. Utwierdziłeś mnie w przekonaniu aby zadedykować Panu Marcinowi piosenkę:

    Łubudubu…

  36. na jego miejscu wzruszenie wywołane oddaniem i tą wzruszającą dedykacją od jednego z oddanych fanów – odebrałoby mi mowę 🙂

  37. A ja właśnie miałam Pirathowi zaproponować, że jak nie chce, nie musi korzystać z heksametru, może tworzyć też haiku. 😛
    Tymczasem Domurst był szybszy i sam stworzył. Skądinąd urocze. 😉

    No to może jakaś fraszka?

  38. prawda? ma skubany talent a w perfumach się grzebie… 😉
    no ale szczęśliwie dostał mentorskie wsparcie od pierwszego perfumiarza Rzeczypospolitej – więc na dniach jego gwiazda zajaśnieje niczym Tunguska w 1908 roku… 🙂
    haiku? fraszka? heksametr? phi! myślałem o całej operze, ale może rzeczywiście nie będę się wychylał przed szereg, bo jeszcze kto inny zechce mnie obwołać patronatem i pozamiatane… 🙂


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: