Napisane przez: pirath | 7 marca 2013

Molinard – Teck, czyli niszowy czarny Adidas…


Pomimo pewnych przeciwieństw losu, w końcu nadana przez Polę (pozdrawiam serdecznie) paczuszka z Teckiem i paroma innymi wspaniałościami wpadła w me złaknione łapki… zaaplikowałem go solidnie na dłoń, korzystając ze sposobności iż to dekant i wącham… no cóż, pierwsze wrażenie sprawił mi dość rozczarowujące, ale postanowiłem dać mu kolejną szansę… i kolejną… męczyłem biednego Tecka co kilka dni, aż niemal osuszyłem fiolkę – lecz wciąż nie mogłem złapać z nim wspólnego języka… aż do dzisiaj, gdy trybiki wreszcie zaskoczyły i coś między nami zaiskrzyło…

Molinard to komercyjnie niezbyt znana w Polsce marka, choć może poszczycić się ponad 160 letnią obecnością na rynku i interesującym faktem, iż należącą do nich destylarnię zaprojektował ponoć sam Gustaw Eiffel – tak ten sam co od słynnej wieży… abstrahując od niewiele mających z perfumami wspólnego ciekawostek, Molinard posiada na swym koncie kilka bardzo znaczących kompozycji – a ostatnio marka stała się szerzej i łatwiej osiągalna, dzięki otwarciu w Łorsoł kolejnej niszowej perfumerii… i tu kolejna ciekawostka, gdyż jak na rasową niszę przystało, kompozycje Molinard są wprawdzie niszowe z charakteru, ale przy tym jak na standardy niszy śmiesznie tanie – co stanowi miłą i pokrzepiającą odmianę po cenach niebezpiecznie oscylujących w okolicach 1000 zł per flaszka…

Teck to bardzo prosty, wyrazisty, a w początkowej fazie dosłownie szorstki zapach, dedykowany klasycznemu mężczyźnie… wprawdzie datownik przy kompozycji wskazuje iż powstała w 1989 roku – ale zapewniam, że zapach ani nie trąci dziadem, ani nie wpada przesadnie w objęcia tradycyjnej wody kolońskiej… nazwa Teck kojarzy mi się dość jednoznacznie z drewnem tekowym – używanym jako szlachetna i diabelnie odporna na warunki atmosferyczne okładzina, z powodzeniem stosowana przy wykańczaniu jachtów, ekskluzywnych samochodów i produkcji stolarki używanej tam, gdzie inne gatunki drewna bardzo szybko butwieją, odbarwiają się i niszczeją… a nasz Teck to też kawał twardziela…

Molinard Teck

Teck jest niepozornym, bardzo prostym i czytelnym zapachem o ziołowo drzewnym charakterze… do tego jest bardzo wyrazisty, bezsprzecznie męski i pomimo całkiem sporej brody, wciąż bardzo na czasie… dziś dotarło do mnie jak bardzo ten zapach stylistycznie i pod względem oddziaływania  przypomina mi klasycznego Adidasa Active Bodies (aka czarnego Adasia) – tyle, że zaserwowanego na niszową modłę… Teck posiada ten sam ostry, bezsprzecznie męski, władczy i szorstki sznyt, co jego komercyjny, trój pasiasty kolega… na jego jakże wymowną fizjonomię składa się ten sam ziołowo drzewny akord, osnuty tym razem na szałwii i drewnie sandałowym, z niewielką domieszką nadającej mu zmysłowej słodyczy paczuli… pomimo iż jestem świadomy ewidentnych rozbieżność w wykazie nut – uzyskany efekt końcowy daje wrażenie sporego podobieństwa…

Początkowe lekko drażniące nos i gardło otwarcie osnuto na cytrusach obdarzonych podobną subtelnością – co rysy twarzy przebranego za kobitę mężczyzny… towarzyszy im nie mniej toporna mięta, kojarząca się raczej z hardcorową wersję mentolu – stosowanego przy produkcji ekstremalnie odświeżających paszczę gum do żucia (oczywiście bez cukru)… szczęśliwie finezyjne niczym średniowieczna stomatologia otwarcie, ustępuje pola sercu około kwadransa od aplikacji i jeśli je przeczekać – zapach zaczyna się bardzo ładnie rozwijać, racząc nosiciela ni to kolońskim, ni to drzewno ziołowym akordem opartym na wspomnianej szałwii, drewnie sandałowym i paczuli… wciąż jest odrobinę szorstko i chropowato, ale im bliżej akordu bazowego, tym zapach traci gdzieś resztki przesuszonych wiórów, zadziorów i drzazg – ukazując światu swe przytulne, a przy tym wciąż niezmiennie męskie oblicze…

reasumując: jeśli macie opory przed używaniem czarnego Adidasa (niektórym niezmiennie kojarzącym się z dresem lub kiepsko konweniującym z preferowanym garniturem), a odpowiada Wam jego elegancko casualowy styl i charakter – śmiało polecam jako zamiennik Tecka… jest męski, nieskomplikowany, wyrazisty i nikt nie pomyli Was po zapachu z 16 letnią córką/synem sąsiada… 😉

przypomina mi: Adidas Active Bodies i odrobinę Christophera Columbusa, choć o znacznie delikatniejszym przebiegu…Teck Molinard EdT

Głowa: cytryna, mięta, bergamotka,
Serce: szałwia, cyprys, drzewo sandałowe,
Baza: vetivera, paczula,

Reklamy

Responses

  1. Mnie jak nabywałam Flakon zmyliła nazwa miałam nadzieje jak to kornik na drewienko jakies ładne. A tu Zonk. Otwarcie ziołowo – cyprysowe męskie do bólu i to męskie nie w taki sposób jak lubię czuć na sobie. Potem całkiem nieźle, paczula jak zazwyczaj na mnie mocno kakaowa. Całość ogólnie niezła ale to nei moja bajka :). Zostawiłam dekant i flasza poleciała w świat.

  2. sprwadzę, ale pewnie nie skorzystam

  3. też się spodziewałem, że bezie bardziej drzewny… może nie aż tak jak Wonderwood, ani nie tak delikatny jak HeWood, ale bardziej drzewny… no nie porwał mnie i pomimo bardzo atrakcyjnej ceny raczej bym się nie skusił… za to z przyjemnością poznam resztę oferty Molinard… 🙂

  4. Recenzja jest z 2013 roku. Nieważne. Była moim wyznacznikiem przy zakupie i sprawdzeniu w/w wody kolońskiej. Autor chyba jednak się pomylił.
    W latach 90 popularne były 4 zapachy firmy Adidas.
    Wspomniany Active Bodies, Adventure, Dynamic i Classic.
    Idąc po kolorach – czarny, zielony, szary, niebieski.
    Molinard Teck od razu, bezwzględnie i bez wątpliwości nasunął mi skojarzenie z Adidas Classic. Niestety jest to wg mojej opinii i gustu najgorszy z wymienionych. Najbardziej toporny. Kojarzy się ze starym wujkiem lub sąsiadem Zenkiem kropiącym nasze żony, matki, siostry na śmigus dyngus.
    Active Bodies (nie mylcie z obecnym, który nie umywa się do tego produkowanego w latach 90) był czymś cudownym. To był „mój” zapach.
    Do tej pory szukam pochodnych i w dalszym ciągu mimo wielu nawiązań nie jestem content. Teck niestety nie ma nic wspólnego z „czarnym adasiem”
    A do autora mam żal… bo ta recenzja mimo tego, że jest ładnie i barwnie skonstruowana jest o dupę roztrzaść… (trzaskać) 😉 .

    • W ciągu ostatnich 20 lat, zużyłem ponad 10 flakonów czarnego Adidasa, więc powiedzmy że wiem jak pachnie Active Bodies (czego nie mogę powiedzieć o Classic, którego nie kojarzę nawet ze słyszenia) – więc jeśli piszę że Teck przypomina mi AB, to tak właśnie jest. A w celu uniknięcia podobnych nieporozumień i zbędnych wydatków, na przyszłość proponuję odwiedzić perfumerię oferującą tester, albo zdobyć próbkę – bo pomijając możliwość modyfikacji przez producenta bukietu w tzw. „międzyczasie”, pretensję za nabyty w ciemno flakon niszowych perfum, powinien Pan mieć tylko do siebie, pozdrawiam.

      • Proszę wybaczyć, przesadziłem :-). Odczucia zapachów, smaków, gustów pozostają w sferze oceny jak najbardziej subiektywnej i nie powinienem tak grubiańsko i prymitywnie. Często kupuję zapachy na czuja no i akurat w tym przypadku byłem mocno zszokowany. Ten perfum kupiłem po okazyjnej cenie więc nie ma problemu. Mi się zapach nawet podoba, ale małżonka złożyła veto ;-). Pozdrawiam.

        • Nie, nie przesadził Pan i komentarz wcale nie był grubiański – bo proszę mi wierzyć, również i moja odpowiedź byłaby w takim przypadku adekwatna 🙂 Ma Pan prawo wyrazić swoje zdanie i opinię, od tego są właśnie komentarze. Nie wymagam i nie śmiem wymagać, by były zgodne z moją własną – wymagam jedynie by krytyka była merytoryczna i unikania twardych inwektyw, a od tej strony wszystko jest w należytym porządku, więc proszę nie przepraszać, bo doprawdy nie ma za co i również pozdrawiam 🙂


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: