Napisane przez: pirath | 12 marca 2013

mechanika perfum – czyli próba obrazowego przedstawienia budowy zapachu…


Wiecie co jest największym problemem przy pisaniu o perfumach?… to, że zapach jest czymś niewidzialnym i nienamacalnym – co czyni mówienie i pisanie o związanych z powonieniem doznaniach czymś niemal mistycznym i poniekąd abstrakcyjnym – szczególnie jeśli uwzględnić żywcem przejętą z muzyki terminologię… o perfumach można w piękny, często liryczny sposób perorować, snuć o nich sążniste peany i wysławiać je niczym najprawdziwsze objawienie – ale tak naprawdę to czytający musi sobie to wszystko samodzielnie przyswoić, poukładać i wyobrazić… a wiadomo wyobraźnię i wyobrażenia każdy z nas ma inne, podobnie jak ukształtowany przez środowisko, zapachowy wzorzec świata tkwiący w każdym z nas…

Można spróbować wyrazić zapach kolorem, obrazem, statycznym zdjęciem lub barwnym, ruchomym kolarzem – lecz nawet taka forma będzie bardzo umowna, subiektywna i wcale nie jest powiedziane, że jawić się będzie widzowi czytelniej i wyrazi tyleż samo detali oraz subtelnych niuansów co opowiadanie, które czytelnik dużo łatwiej skoreluje z własnymi wyobrażeniami… postanowiłem dziś nie tyleż wyrazić obrazem albo kolorem konkretny zapach – lecz spróbować wyrazić i zdefiniować za pomocą obrazu budowę perfumeryjnej kompozycji, określić w praktyce umowne znaczenie akordów i usidlić projekcję… chciałbym ukazać jak w moim mniemaniu zbudowany jest zapach, jak przykładowo prezentuje się graficznie jego przebieg, jak wzajemnie przenikają się nuty i całe akordy… oczywiście to wszystko jest wciąż bardzo umowne, ale i tak postanowiłem nadać graficzną formę temu, co subiektywnie i częstokroć niezrozumiale staram się wyrazić w recenzjach…

czas trwanjia nut i akordów

Powyższa grafika przedstawia hipotetyczny zapach, rozpisany na akordy i tworzące je poszczególne nuty, wyrażone innymi kolorami… dla ułatwienia postanowiłem posłużyć się klasycznym i najczęściej spotykanym w perfumiarstwie wzorcem z wyraźnie wyczuwalnym podziałem na trzy akordy podstawowe (części składowe, które niczym arie w operze tworzą kompletną kompozycję zapachową), choć można spotkać zapachy zrywające z tym tradycyjnym podziałem – czyli złożone z większej lub mniejszej ilości akordów… jak widać poszczególne akordy cechuje różna długość trwania względem przebiegu całej kompozycji i zróżnicowana ilość tworzących je nut (poszczególnych składników, których może być w danym akordzie od kliku do kilkudziesięciu)… widać też jak poszczególne nuty i akordy przenikają się wzajemnie, płynnie i swobodnie przechodząc i wyzierając z jednego akordu w drugi – a owa „gładkość przejść” paradoksalnie stanowi jedno z najpoważniejszych wyzwań dla nosów zajmujących się komponowaniem zapachów…

Kolorem pomarańczowym oznaczyłem akord otwarcia, najbardziej nietrwały i ulotny – stanowiący swoiste wprowadzenie do kompozycji i mający go jak najkorzystniej przedstawić wąchającemu… to od jego skuteczności zależy, czy zapach w ciągu kliku sekund wkupi się w nasze łaski i podejmiemy wiążącą decyzję o zakupie… akord „głowy” tworzy zazwyczaj kilka najpopularniejszych nut owocowych, głównie cytrusowych, a jego trwałość oscyluje od kilkudziesięciu sekund do kilku, kilkunastu minut, po czym kompozycja wkracza w akord środkowy, czyli „serce kompozycji„… to w tym akordzie (oznaczonym na zielono) zapach dosłownie rozwija skrzydła i kompozycja nabiera „rumieńców” – nim osiągnie docelowe brzmienie, którym będzie nas raczyć w raczej niezmiennym i statecznym akordzie bazowym, przez następne kilka, kilkanaście godzin…

proporconalny udział poszczególnych akordów wzglęem trwania kompozycji

Akord serca to prawdopodobnie najgłośniejsza i najbogatsza w niuanse i mniej lub bardziej subtelne zwroty akcji część kompozycji… to „sercu” towarzyszy prawdziwa burza i feeria wzajemnie przekrzykujących się nut, to tu wybrzmiewają resztki nut tworzących otwarcie i zaczynają dawać o sobie znać pierwsze takty akordu bazowego… akord serca jest niczym tygiel narodowości, w którym każda z nut przemawia w swoim języku, nim połączą się w pary z innymi i porozjeżdżają niczym pociągi na stacji, każdy w swoją stronę… ze względu na mnogość nut i kipiące od tego akordu bogactwo – „serce” jest w moim mniemaniu również najgłośniejszym z akordów i niestety równie często najbardziej chaotycznym… pod względem czasu trwania to średniak, którego żywot na skórze trwa od kilkunasty minut do nawet kilku godzin, gdy zapach wytraca impet i krzepnie wkraczając do kwintesencji każdej z kompozycji  – czyli oznaczonego kolorem niebieskim akordu bazowego…

Baza, czyli akord właściwy to dojrzałe, docelowe stadium kompozycji – w którym zapach przez wiele godzin pachnie tak jak zaplanował jego ostateczny przebieg kompozytor… pierzcha zatem wszelka krzykliwość, nuty ostre i wzbudzające dysharmonię (a przynajmniej tak to powinno wyglądać) i na skórze pozostaje tak zwana baza kompozycji… wybrzmiewa z gracją, subtelnie, elegancko i majestatycznie przez naprawdę wiele godzin – nawet gdy my sami już własnych perfum nie czujemy… trwałość akordu bazowego to lwia część czasu (3/4 albo i lepiej) przebiegu zapachu na naszej skórze, gdzie pozornie kilku godzinna żywotność z łatwością może przerodzić się w kilkanaście, a nawet kilkadziesiąt godzin dobrze wyczuwalnej obecności…

przebieg projekcji

Projekcja, to nic innego jak moc/siła z jaką zapach daje o sobie znać, przenikając do otoczenia przez unoszenie się z naszej skóry na wskutek ciepłoty naszego ciała… zapachy obdarzone dobrą projekcją z łatwością stają się wyczuwalne w obrębie ramion, a nawet epatują całość pomieszczenia w którym przebywamy – o czym niektórzy ludzie zapominają, wylewając na siebie pół flakonu, czym robią krzywdę zarówno sobie jak i niewinnym ofiarom zamachu… oczywiście na projekcję ma wpływ bardzo wiele czynników od pory roku i rodzaju użytych perfum zaczynając – ale dobrze skomponowany (i dobrany) zapach to taki, którego moc jest zrównoważona i uwalniana stopniowo, przez całą jego bytność na skórze… jak już wspomniałem najbardziej „dobitne” i bogate w detale jest zazwyczaj serce kompozycji, ale różnica w intensywności przebiegu nie powinna być zauważalnie wyraźniejsza, niż poziom „głośności” pozostałych akordów…

Niepożądane zjawisko to sytuacja, gdy zapach „wywrzeszczy” wszystko co ma do zaoferowania w ciągu godziny „dawania czadu” w akordzie serca – po czym opada z sił i popada w rachityczną, dużo słabszą bazę, konającą blisko skórnie przez następne godziny… na powyższym wykresie kolorem niebieskim oznaczyłem przebieg zapachu o zrównoważonej intensywności i podziale mocy na wszystkie akordy – zaś kolorem czerwonym przykład, w którym zapach wypalił się nim tak naprawdę zaczął pachnieć… oczywiście trwałość i projekcja danej kompozycji są cechami jak najbardziej indywidualnymi, więc w sumie nie powinny być poddawane autorytatywnej ocenie recenzującego, ale to tylko moja osobista opinia…

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: