Napisane przez: pirath | 15 marca 2013

Mexx Man EdT – czyli praojciec massmarketus zapachus regularis…


Mieliście kiedyś podczas wąchania jakiegoś zapachu wrażenie olfaktorycznego deja vu?… przyznam, że osobiście nie znoszę zapachowych deja vu, bo po pierwsze niemal zawsze zwiastują zawód związany z wtórnością, brakiem inwencji i odgapiostwem po którejś ze stron – a ponadto nie spocznę dopóty nie przypomnę sobie na czym dany zapach wzorowano i nie ustalę kto od kogo zżynał… a przy takim przemiale i tak wielu czasem zupełnie niezamierzenie podobnych do siebie kompozycji – czasem potrafi to zająć bite godziny, albo i dni…

Dziś padło na Mexx Man z 2000 roku, czyli kompozycji dość leciwej ale, z zapachu podobnej do wszystkiego i niczego… dopiero po jakimś czasie dotarło do mnie, że to nie Mexx Man jest do „czegoś” podobny, lecz prawdopodobnie to na tym konkretnym Mexxie wzoruje się połowa marek mających w zapachowym portfolio coś niezobowiązującego, upierdliwie poprawnego politycznie, totalnie nijakiego – a tym samym idealnego na każdą porę roku i sobotnią wyprawę w kapciuszkach do Tesco po bułki… olaboga!, ten zapach to praojciec mainstreamowo massmarketowego casualowca idealnego – którego bez mała szebernaście wersji znajdziecie na półkach każdej dużej sieciówki i osiedlowej drogerii…

Mexx Man Eau de Toilette

Nie ma znaczenia czy sięgniemy po świeżaka od CK, Bossa, Gucci, Bvlgari, Salvatore Ferragamo, Escadę, Iceberga, S.T Duponta, Dolce & Gabbana, Diesla, John Varvatosa, Bruno Banani, Lanvina, Dunhilla, Yves Rochera czy Oriflame – w szeregach każdej z wymienionych (i jeszcze większej ilości wśród niewymienionych marek) znajdziecie poczciwego, wzorcowego Mexxa Man – choć założenie iż to Mexx był tym prekursorem trendu, to tylko moje luźne gdybania… co więcej, abstrahując od chronologii – pod względem przebiegu bukietu jest bezdyskusyjnie książkowym przykładem swego gatunku…

Teraz pewnie zabrzmię jak lecący na stereotypach, zmanierowany ekspert samozwaniec – ale uwierzycie, że wystarczyło mi jedno spojrzenie na flakon, by określić z czym mam do czynienia?… przyznam, że flakon (na co zazwyczaj w ogóle nie zwracam uwagi) ma urodziwy, a całość oryginalnie i gustownie zaserwowano – ale jak tu się nie uprzedzać i nie ferować odgórnych wyroków – skoro kolejny raz moje wewnętrzne, czysto hipotetyczne dywagacje w oparciu o kolor cieczy nie pozostawiły w praktyce żadnych złudzeń co do brzmienia i charakteru kompozycji?… o nie, to nie samouwielbienie, aż tak dobry w te klocki nie jestem – to ten zapach jest aż tak oczywisty i dosłowny… czy zatem kolor niebieski niemal zawsze (zwłaszcza w tym przedziale cenowym) musi symbolizować lekkiego, trywialnego świeżaka, o owocowo wodno cytrusowo ozonowym* otwarciu, kwiatowo aromatycznym bezpłciowym sercu i siermiężnej, nudnej i suchej drzewnej bazie?…

*niepotrzebne skreślić…

Mexx Man

Mexx Man to dość przyjemny, acz syntetyczny i zaciągający „taniością” użytych składników zapach, z nieznacznie przerysowanym podziałem na odrębne, ba suwerenne akordy – ale gdy wącha się ten schemat zaserwowany po raz pięćdziesiąty, w nieznacznie odświeżonej formule, to człowiek zaczyna odczuwać nieprzemożną potrzebę mordu oraz nudności i stany lękowe na sam widok znajomego koloru cieczy… chwilami mam wrażenie, że Mexx Man to parodia – taki pastisz, którym ktoś świadomie i z premedytacją zadrwił z klientów, środowiska i innych, kserujących się wzajemnie marek… zupełnie jak mistrz Leonardo, który drwił za pomocą zakamuflowanych detali swych dzieł z ich własnych zleceniodawców…
ehhh chciałbym żeby to była prawda…

reasumując: klon klonów… schematyczny, powtarzalny, przejaskrawiony i aż sztuczny w swej poprawności zapach, będący żywą ikoną massmarketowaego mainstreamu skierowanego do wszystkich… pachnie przyjemnie, choć poza naturalnością pozbawiono go własnego, choćby minimalnie spersonalizowanego charakteru…Mexx Man edt

przypomina mi: tę pierwszą kopię wydruku, która zapoczątkowała niezliczoną ilość dalszych kserokopii…

Głowa: ananas, mandarynka, bazylia, lawenda,
Serce: igły świerka, geranium, jaśmin, paproć,
Baza: drzewo sandałowe, cedr, mech dębu, brzoza,

Advertisements

Responses

  1. Dzisiaj mam urodziny.

  2. w takim razie wszystkiego najlepszego, dużo zdrowia i powodzenia tam gdzie sobie tego zażyczysz, a reszta przyjdzie sama… 🙂

  3. To ja bardzo dziękuję.

  4. Przepraszam, że nie do tematu ale tak patrząc na ścianę obserwatorów rzuciło mi się z oczy, że nieszczęsna Marta Nowak dalej Cię obserwuje… :P.

  5. Bo to miła „kobieta” jest;-)

  6. A tak w ogóle to idzie wiosna, proszę szanownego Piratha o jakieś zapachy na te porę roku zrecenzować i zaproponować. To piszę ja, rex.

  7. Polu – znając ciągoty niektórych osób do multiplifikowania swoich osobowości – zastanawiam się raczej ile jeszcze osób spośród obserwatorów bloga to inne avatary pokroju Marty Nowak… 🙂

    rex’ie – już niebawem, poznałem wczoraj anonimową różę atelier cologne i wpadłem po uszy… jest delikatne, lekka i wiosenna, a przypominam że mowa o zapachu na wiosnę! 🙂


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: