Napisane przez: pirath | 21 marca 2013

ISO E Super – magia, ściema, cudowny składnik, czy może olfaktoryczna „chińska witamina”?…


Niby takie nic, niby nie pachnie, niby to wielka ściema i lep na naiwnych, żądnych nowych podniet snobów z nadmiarem gotówki – ale żaden, powtórzę ŻADEN zapach od bardzo dawna nie zabił mi takiego ćwieka jak niepozorna, stosowana szeroko w perfumiarstwie, syntetyczna molekuła zwana – ISO E Super… nie, nie będę pisał o słynnym i bardzo modnym perfumeryjnym performansie, czyli Molecule 01 – dziś skupię się na opisaniu moich wrażeń z ponad dwutygodniowych obserwacji nad samym ISO E Super

Przede wszystkim ISO E Super naprawdę pachnie, w dodatku bardzo swoiście i bez problemu wyczuwam je na sobie oraz innych… co więcej, chemiczne cudo na każdym obiekcie testowym pachnie przepięknie – choć na każdym odrobinę inaczej… to ostatnie akurat absolutnie mnie nie dziwi, gdyż każdy zapach na każdym z nas zagra nieco inaczej – nawet jeśli jest to pojedyncza zapachowa molekuła… kluczem do intensywności wyczuwania noszonego na sobie i otoczeniu ISO E okazało się jego stężenie… posiadam dwie jego próbki: jedną podarowała mi Sabbath i jest to gęsta, wysoce oleista mikstura, zostawiająca na skórze bardzo długo utrzymujący się tłusty film… jeśli nie wetrzeć lub rozetrzeć tego palcami, niechybnie ufaflałbym sobie tłustymi plamami mankiet koszuli – a więc jest to ISO E w formie nierozcieńczonej, albo rozcieńczonej w jedynie niewielkim stopniu, np 1 do 1… drugą próbkę, będącą 10% roztworem przesłał mi niedawno Piotr (oboje darczyńców serdecznie pozdrawiam) i muszę przyznać, że dopiero wersja otrzymana od Piotra wsiąka w mą skórę niemal natychmiast, zostawiając tylko nieznacznie tłustawy film – ale co najważniejsze najlepiej układa się na skórze i wypełnia przestrzeń wokół mnie fantastyczną, diabelnie przyjemną, donośną i intrygującą aurą… uwierzycie, że wypsikałem już niemal całe 3 ml?

iso e super perfume
oto lista perfum z największym procentowo udziałem ISO E w wykazie składników

Jak pachnie ISO E Super?… zmysłowo i przepięknie! – ale rozumiem, że nie takiej oczekiwaliście odpowiedzi?… 🙂 ISO E posiada swoistą, subtelną lecz po czasie łatwo rozpoznawalną barwę kremowo oleistą, która wpada w miękkie, gasnące drzewno kadzidlane klimaty… jest to woń którą można opisać od drzewno oleistej, przez delikatnie pieprzno oleisto piżmową… coś jak cedrowa deseczka zaimpregnowana bezwonnym olejkiem… to fascynujące, bo przecież mówimy o jednej, pojedynczej molekule – a posiada ona tyle przepięknych ujęć!… teraz już wiem, że ta tajemnicza, cudowna i nieuchwytna woń z Eau de Iceberg Pour Homme, która raz po raz pieściła z zaskoczenia me nozdrza – po czym znikała jak kamfora, nim zdołałem nacieszyć nią zmysły – to właśnie ISO E Super

A jaki wpływ ma nasza boska cząsteczka na noszenie perfum?… przyznam, że nim doświadczyłem magii ISO E na własnej skórze (fajnie zabrzmiało), sądziłem że jest to rodzaj perfumeryjnego glutaminianu sodu, czyli tzw. „chińskiej witaminy” – ale nie w wersji gastronomicznej lecz olfaktorycznej… myślałem, że jest to składnik wzmacniający brzmienie i wyciskający siódme poty z naturalnych składników… takie sterydy dla perfum, dzięki którym zapach i jego poszczególne nuty pachną głośniej, bardziej wyraziście i osiągają czystość oraz parametry niczym głos śpiewaczki operowej – nawet jeśli w oryginale wokal należałby do Mandaryny… byłem przekonany, że to legendarne ISO E wyciągnęło z vetiveru nadprzyrodzone właściwości, czyniąc z tej zazwyczaj zielonej i soczystej nuty prawdziwego mrocznego demona w Encre Noir… ale nie tędy droga… vetiver w tej kompozycji prawdopodobnie tuningowano innymi chemikaliami, dzięki którym zyskał na tak miażdżącej wyrazistości – a samo ISO E bez trudu można wyłowić w tle bazy kompozycji i to ono odpowiada za ciepłe, mistyczne dopełnienie tej kompozycji…

Zatem, o dziwo ISO E nie wyostrza perfum i nie czyni ich wyrazistszymi, no chyba że mówimy o kompozycjach i akordach drzewno kadzidlanych, gdzie rzeczywiście obecność ISO E Super nada im dodatkowy, niemal mistyczny wymiar… testując w praktyce wpływ ISO E Super na żywotność i brzmienie w kontakcie z perfumami, nie zauważyłem istotnej zmiany w poziomie głośności, trwałości i wyrazistości kompozycji – poza faktem, że została ona mniej lub bardziej „odmieniona” – choć nie zawsze efekt „odkształcenia” był zadowalający, albo zgodny z oczekiwaniami… najlepszy wpływ ISO E Super zauważyłem na drzewne zazwyczaj schyłki bazy, choć jego dodatek w ogóle nie ma w mym odczuciu wpływu na trwałość noszonych perfum – no chyba, że ktoś o bardzo suchej skórze użyje silnie skoncentrowanego ISO E Super, jako pseudo parafinowy podkład pod perfumy… 😉

Kolejny mój własny „urban legend” – to mylne założenie, że ISO E wydobywa ze skóry nasz naturalny zapach… niestety to tylko romantyczne złudzenie, gdyż nie sądzę aby każda osoba w mym otoczeniu wydzielała tę samą, drzewno kadzidlaną woń, niezależnie od płci, wieku i właściwości skóry… owszem na każdym z nas ISO E zapachnie nieco inaczej, lecz podobnie jak w przypadku klasycznych perfum – będzie to woń oscylująca w zakresie rozpiętości tematycznej kompozycji, czyli w przypadku ISO E Super od oleistej, drzewnej, a nawet kadzidlanej, przez pieprzno piżmową… i na zakończenie ciekawostka, bo tę samą oleisto drzewno kadzidlaną woń można znaleźć w kultowym Black Afgano… czyżby więc równie mistyczną co tajemniczą aurę tej kompozycji oparto na ISO E, a nie na rozpalającym wyobraźnię i otwierającym szerzej portfele haszyszu?…

Jeśli mogę coś zasugerować… litr ISO E Super kosztuje niecałe 100 baksów, więc wyobraźcie sobie ile można z tego zrobić domowej roboty zamiennika dla Molecule 01, bez konieczności uiszczania opłaty specjalnej za gustowny flakon i unikając odwiecznego dylematu domowego alchemika – czy aby czasem nie pominęliśmy jakiegoś sekretnego składnika?… jeśli nie potrzebujecie aż tyle, polecam rozbiórki na Wizażu, albo alledrogo, ponieważ naprawdę warto poznać ISO E Super, a zawiedzionym brakiem efektu WOW! początkującym proponuję nie wwąchiwać się na siłę… ISO E samo Was odnajdzie, szczególnie jeśli poeksperymentujecie z najbardziej dla Was optymalnym stężeniem – a gwarantuję, że nie będziecie zawiedzeni otrzymanymi w nagrodę doznaniami…empty

Reklamy

Responses

  1. Twoja percepcja zapachowa i wyobrażnia oraz umiejętność przelania tego „na papier” jest wyjątkowa :). Po przeczytaniu tego tekstu jeszcze bardziej spodobało mi się iso-E.Boję się tylko jednego że poznanie perfum od kuchni w dosłownym tego określenia znaczeniu odziera nieco sztukę perfumeryjną z charakterystycznej luksusowej magii.W moim przypadku tak często jest i zamiast podziwiać urodę kompozycji wyodrębniam jej składniki.Iso-E ma największą cząsteczkę ze wszystkich składników perfumeryjnych,dlatego nie da się jego zapachu wyczuć prosto z butelki.To dopiero kontakt ze świeżym a może ruchomym powietrzem uwalnia zapach.Domyślam się od temperatury i składu tego powietrza zmienia się też zapach.Inny na spacerze nad morzem,inny w domu,inny w klubie gdzie przebywa wiele osób.To faktycznie magiczny składnik chociaż w 100% chemiczny.Jest jeszcze jeden składnik tym razem naturalny który niby nie pachnie a potem zostawia interesujący ślad w powietrzu wokół noszącego to benzoes.

  2. Ja eksperymentowalam z różnymi stężeniami i jak na razie najlpiej mi się spisuje proporcja 1:3 Jedna część ISO na 3 części spirytu :D. A zgadzam się że zapach jest bardzo zmysłowy i diabelnie trwały. Pachnie tygodniami nawet na pranych ubraniach.

  3. Piotrze dziękuję, ale gdyby nie Twoja pomoc, ta recenzja nigdy by nie powstała, a na pewno nie byłaby tak detaliczna, gdybym poprzestał jedynie na pierwszej z pozyskanych próbek… powiem więcej, wysoce skoncentrowany roztwór ISO E delikatniej mówiąc mnie rozczarował…

    poznanie czegoś od kuchni w każdej dziedzinie oznacza odarcie czegoś z magii… zresztą nie tylko w perfumach tak to działa… ktoś kiedyś powiedział taką mądrą sentencję: tam gdzie kończy się logika i zdrowy rozsądek – tam zaczyna się, magia, gusła i zabobony… w perfumach magia niespecjalnie mi przeszkadza, jest to wręcz zaletą i cechą pożądaną (w przeciwieństwie do prób opchnięcia mi przestarzałego laptopa za kupę siana z adnotacją „magiczny”) gdyż każdy z nas pragnie pachnieć szczególnie, pięknie, niepowtarzalnie i zjawiskowo… ale czy z drugiej strony pomimo edukowania się, nie zostawiamy sobie wentyla bezpieczeństwa w postaci niedopowiedzianego do końca wykazu nut? oczywiście nie w przypadku Molecule 01, gdyż tam skład jest oczywisty, ale mechanizm ten sam… 🙂

    jeśli cząsteczka ISO E jest jak piszesz taka ciężka, to już wiadomo, że jako dodatek w innych kompozycjach wystąpi raczej tylko w bazie, w dodatku potrzebuje dostępu do ciepła, które jest zdolne unieść ja ze skóry i dodatkowo tłumaczy dlaczego zapach dociera do nosa falami, a nie pachnie jednostajnie i jednako czytelnie… p.s. benzoes pachnie pięknie i działa podobnie do ISO E Super… 🙂

    p.s. strasznie Ci Piotrze dziękuję i chciałbym zapytać – czy nie masz czasem więcej tej Twojej wersji rozcieńczonego ISO E Super na sprzedaż?… jak coś baaaardzo chętnie przygarnę kolejne mililitry 🙂

  4. Polu, mówisz jeden do trzech? na mnie najpiękniej zapachniał 10% roztwór i wydaje mi się, że esencja bardziej skoncentrowana ma po prostu większe problemy ze swobodnym uwalnianiem swoich cząsteczek do otoczenia… a co do trwałości to jest naprawdę tytaniczna – czuję go na każdej części niepranej na bieżąco garderoby, którą z ISO E nosiłem… polary, kurtki, etc…

  5. Kiedyś porównywałem „domowej roboty” ISO-e z Molecule 01 i jakby brakowało mu jaj i seksapilu. Temu „domowemu”. Widocznie nie jest tak do końca z tym rozcieńczaniem. To było by za proste. Tak czy siak, cieszy mnie, że i Tobie podszedł ten intrygujący składnik. Ja się w nim zakochałem. Ps. W końcu stycznia prysnąłem sobie na szalik Molecule 01 i do tej pory szalik pięknie nim popierduje… 🙂

  6. Jak zdobędę większą ilość to dam na pewno znać i odstąpię chętnie pewną ilość.Warto było wysłać Ci próbkę żeby powstał taki interesujący tekst o iso.Odkryłem że w markecie Lidl sprzedają wodę toaletową Gibellini X-bolt z dużą zawartością iso.Miły, niewyszukany zapach w mojej ocenie zawiera syntetyczną słodkawą nutę ambrową, utrwalacz i iso-E.Za cenę ok 19zł za 50 ml.Próbkę od Sabbath można rozcieńczyć w zwykłym alkoholu pow 95%.Ja rozcieńczam w przybliżeniu 1 część iso (objętościowo),na 9 części alkoholu.To stężenie nie plami tkanin i jak dla mnie daje dużą projekcję już po 4 psiknięciach.Alkohol wyparowując z substancji zapachowych rozlużnia ich strukturę robiąc powierzchnię do kontaktu z powietrzem.Jeszcze większa jest projekcja na ubraniach np na swetrze bo powierzchnia włókien pokrywa się sprayem i oddaje zapach z większej powierzchni niż np skóra.Oprócz tego włókna bywają chłonne i jak gąbka wodę powoli oddają zapach.To dlatego wody toaletowe są najbardziej popularne bo ich stężenie po odparowaniu alkoholu daje właśnie taką koncentrację cząsteczek w powietrzu wokół noszącego która przez przeważającą większość uważana jest za piękną.Już inaczej jest z perfumami a zupełnie inaczej o orientalnymi olejkami typu attar,nie wszyscy lubią ich intensywność.To dlatego że iso ma dużą cząsteczkę tak długo trzyma się skóry,jest też tłuste i wg moich doświadczeń kropla iso dodana do mililitra drzewnych perfum zmienia lekko i utrwala zapach(pewnie nie wszystkich perfum to dotyczy). Bezpieczna koncentracja dla dróg oddechowych człowieka i dla skóry wg mojej wiedzy wynosi 10%.Tradycyjny wykaz nut na nuty głowy serca i podstawy obowiązuje tylko w przypadku perfumerii tradycyjnej i wyłącznie naturalnej.Chociaż producenci nie chcą z tego zrezygnować bo to tak ładnie wygląda i przyciąga nazwami składników.Dlaczego?Mam olejek pomarańczowy naturalny który wyczuwalny jest na nadgarstku do 5 minut potem znika całkiem,olejek syntetyczny jest trwały i jego zapach nawet na drugi dzień wyczuwam wyrażnie.Zresztą coraz więcej użytkowników perfum życzy sobie pachnieć od początku do końca tak samo tylko mocniej lub słabiej.Nie chcą narażać się na odbiór często nudnawych i mdłych nut bazy np sandałowca na koniec dnia lub udanego wieczoru.Iso e w perfumach od początku jest wyczuwalne i pozostaje do końca.J myślę że od monentu ogrzania iso do temp 36,6 zaczyna odparowywać i ten stan trwa i trwa aż do kilkunastu godzin.

  7. RoQ – sam jestem zaskoczony, że to nie ściema i marketingowy bełkot, a co do złudzenia o wyższości wersji fabrycznie rozcieńczanej i błogosławionej amejzingiem przez samego Gezę Shoena – to jakoś trzeba sobie tłumaczyć wydanie 500 zł na flaszkę czegoś co będącego artystycznym performance 🙂
    p.s. ja stawiam na stopień rozcieńczenia, lub sekretny składnik o którym Geza dla własnego dobra nie wspomniał, i absolutnie mnie to nie dziwi… 🙂

    Piotrze – mi również wydaje się, że okolice 10% stężenia są najbardziej optymalne i najlepiej wpływają na lotność ISO E… a co do trwałości to na odzieży pachnie niemiłosiernie długo i intrygująco… 🙂

  8. coraz bardziej fascynuje mnie ISO E SUPER.. mam próbkę oryginału, ale mam ochotę spróbować rozcieńczyć tak jak Wy i pobawić sie stężeniem zapachu. Po poczytaniu szukałam w internecie , gdzie mogę kupić czyste ISO i….jakoś nie mogę znależć. Pomóżcie proszę :)))

  9. dziewczyny na wizażu co jakiś czas rozbierają flaszkę ISO E, a na allegro czasem te można trafić odlewki…

    • Dzięki, poszukam jeszcze 🙂

  10. Posiada ktoś może odrobinę tego cuda na spredaż ?:)

    • proponuję popytać na wizażu i poszperać na alledrogo, choć może Piotr się skusi by ździebko odstąpić ze swych zapasów?… 🙂

      • Hej, natknęłam sie na Twój blog szukając informacji o iso e super, widze ze masz ogromna wiedzę o perfumach, ja jestem zwykłą konsumentką:) dlatego proszę o radę, znalazłam rozdzieńczone juz iso e super na ebayu:

        http://m.ebay.pl/seller?itemId=161375929416&sid=aromazz

        Kiepski ze mnie chemik dlatego nie porywam sie na własna produkcje… Co sądzisz o tej aukcji myślisz ze warto? Wiem jak pachnie oryginał i zastanawiam sie czy to możliwe by takie perfumy własnej produkcji mogły pachnieć identycznie co Molecules 01?

        Pozdrawiam,

        Kasia

        • Witaj, niestety nie widzę już tej aukcji, ale ISO to ISO, choć w przypadku Molecule 01 nie jest podana precyzyjna koncentracja roztworu, więc czasem dla uzyskania identycznego efektu trzeba trochę poeksperymentować z różnymi roztworami ISO E… osobiście spotkałem się z roztworami na bazie spirytusu (kilka rodzajów) w proporcjach od 12 do 30% i w sumie te najmniej skoncentrowane (ISO posiada bardzo dużą cząsteczkę) pachniały najobficiej i najpiękniej, choć krócej niż wersje bardziej skoncentrowane, ale mniej lotne… również pozdrawiam 🙂

  11. Przepraszam że się wcinam Piracie, ale jak kupiłam sobie ISO i rozcieńczyłam (roztwór 10% w spirytusie).
    Kasiu nie trzeba być chemikiem, to proste. Wyszło i pachnie. Ale przegryzało się troszeczkę.
    Sama byłam ciekawa molekuł i ni9e chciałam kupować tyle i za tyle. Polecam samodzielne wykonanie.
    pozdrawiam

    • Ile się przegryzało Olu? 🙂

      • Zrobiłam w czerwcu zeszłego roku, rozczarowałam się efektem i „porzuciłam” na dwa miesiące ze względu na remont. Potem sobie o nich przypomniałam i zaczęły bardziej pachnieć po tym przypadkowym leżakowaniu 😉
        Zrobiłam 10% roztwór, bo naczytałam się ,że takie stężenie dobrze pachnie. Ale zostało mi jeszcze trochę ISO, więc drugie zrobię jeszcze mocniejsze. Różnie piszą w internecie .
        Na oryginalnych buteleczkach chyba jest napisane 40%vol. Tylko czy pozostałe 60 to ISO, czy ISO z wodą ,tego nie wiem.
        Zabawa przednia! 🙂

        • bo różne są gusta i predyspozycje skóry… na jednych lepiej pachnie mniej, a na innych b bardziej stężony roztwór – dlatego dla uzyskania najlepszego efektu, warto poeksperymentować… 🙂

    • owszem, można samemu poeksperymentować, ale problem może być ze zdobyciem spirytusu jako nośnika, bo ten dostępny w sklepach do celów spożywczych, średnio się do tego nadaje przez wzgląd na swój silny, ordynarny zapach… 😉

      • 🙂 To ja zrobiłam ordynarny zapach ;-))
        Oczywiście na spirytusie ze sklepu. Ale i tak zadowala mnie efekt.
        Pachną podobnie. Zaspokoiłam swoje potrzeby kupowacza-wąchacza za niewielką sumę.

        • najważniejsze, że jesteś zadowolona, choć do celów komercyjnych używa się innego spirytusu, z tego co wiem, można go kupić w aptekach 🙂

  12. ISO E Super jako gotowe perfumy to jest także kompozycja a nie sam czysty składnik, producent podaje, że jest to roztwór tylko i wyłącznie składnika ISO E super, ale przemysł perfumeryjny rządzi się nieco innymi zasadami, wystarczy, że jest dodatek 0,1 promila np. jakiegoś syntetycznego piżma, cedrolu albo kephalisa albo verduralu, albo isoeugenolu i tego producent NIE musi TEGO deklarować bo to jest tajemnica handlowa i wtedy okazuje się, że perfumy ISO E Super pachnie jakoś inaczej i lepiej niż te zrobione w domu z tego samego składnika, i tak to właśnie jest, marketing jest metodą sprzedaży a nie narzędziem ujawniania prawdy absolutnej.

    • owszem trudno się z Tobą nie zgodzić, bo nawet czyste ISO pachnie jak co najmniej kilka innych składników, a pełna receptura to pilnie strzeżona tajemnica każdego producenta… i właśnie z tego powodu podchodzę do wykazów nut z dużą rezerwą, bo nigdy nie są kompletne… tyle że dodatek innego składnika liczony w promilach, a nawet dziesiętnych procenta nie miałby żadnego sensu, bo ludka percepcja nie jest w stanie wychwycić/odnotować jego obecności w kompozycji… z drugiej strony można cuda na kiju wypisać w takim wykazie składników, bo i tak 99% ludzie nie ma narzędzi by to zweryfikować, a sam wykaz nut ni jest w żadnym stopniu wiążący… tak jak napisałeś to tylko sugestia z przewagą marketingu…

  13. Witam. W najbliższych dniach bede miał dość sporo ( 240 ml) Iso ze stanów, od IFF czy jakoś tak i moje pytanie brzmi czym najlepiej rozcieńczyć?

    • ponoć najlepszy jest spirytus kosmetyczny (bo ma najmniej swoistą i ostrą woń), ale polecam odszukać wątek o ISO na wizażu, tam dziewczyny mają spore doświadczenia w rozrabianiu ISO.

      • w poniedziałek bede juz mial to ISO wiec mogę udostępnić dla testow.

        • dziękuję, ale znam już ISO 🙂

        • Witam ile kosztuje. Jestem zainteresowana kupnem.znam molecues 01 jest dla mnie zadrogie szukam iso b.prosze o odp.dziekuje

          • poszperałbym na allegro i na wizażu. Ludzie dość często wystawiają same Iso, jak i rozrobione w różnych proporcjach.

    • „Witam. W najbliższych dniach bede miał dość sporo ( 240 ml) Iso ze stanów, od IFF czy jakoś tak i moje pytanie brzmi czym najlepiej rozcieńczyć?

      By: Marcin on 22 Marzec 2015
      at 15:03”

      witam ma pan jeszcze iso do sprzedania?

  14. Witaj, trafiłem tu przez przypadek. Ale zostawię coś od siebie. O ile nie będę się rozpisywał, JAK pachnie samo Iso o tyle powiem jak ono działa na inne składniki, bo tu trochę poleciałeś. Nie wiem jak sprawdzałeś czy wzmacnia inne zapachy, ale domyślam się,że na iso, które było na twej skórze nałożyłeś inny zapach. To tak jak by oglądać czarny materiał, przez atłasową woalke i oczekiwać,że oba będą przeźroczyste. To się nie uda. Parę razy wykorzystywałem jego drobne roztwory w mieszankach innych olejów i molekuł i z tego co pamiętam tylko raz nie przedłużyło to życia zapachu ani trochę. Przy niektórych mieszankach żywotność zwiększała się nawet o 8-9 godzin! to samo z projekcją,więc działa.
    Co do molecule 01, spotkałem się gdzieś z inf że są tak jeszcze nuty cytrusowe – pewnie jako roztwór i to też w małej ilości, jednak potwierdzam poprzedni komentarz, że lekka równica jest, co czuć i widać po projektcji, jakiej nie idzie osiągnąć przy samym ISO E Super.

    Pozdrawiam

    • Nie rozumiem z czym „poleciałem”, bo nie raczyłeś tego rozwinąć – podobnie przykładu z tymi materiałami, ale postaram się naświetlić… Pomijając to że ISO samo w sobie też pachnie i jego połączenie z dowolnym zapachem, zauważalnie poszerza wyczuwalną paletę detali w kompozycji – posłużyłem się podstawami fizyki i chemii, wedle których obecność tłuszczy (Iso E Super jest olejem) powoduje nawilżenie i natłuszczenie skóry, ale to już wiesz z autopsji. Iso podobnie jak woda czy alkohol, może z powodzeniem służyć jako baza/nośnik w perfumach oraz w przeciwieństwie do wody i alkoholu które odparowują, ISO zostaje i służy jako naturalny utrwalacz i przedłużacz działania perfum. Pomijając ubogacenie bukietu, obecność ISO w roztworze olejków zapachowych powoduje automatyczne i zauważalne polepszenie i wydłużenie parametrów ekspozycji i trwałości dowolnego zapachu. Jak myślisz dlaczego uchodzące za najtrwalsze perfumy – arabskie attary, to olejki zapachowe rozpuszczone w olejku? Dodanie ISO do perfum ubogaca, wypełnia i podkręca bukiet zapachowy, zaś samo dodanie oleju/tłuszczu sprawia polepszenie właściwości i parametrów odbioru samej kompozycji. Iso jest tu trochę wyjątkowe, bo samo z siebie pięknie pachnie, ale zamiast Iso wystarczy natłuścić skórę bezwonną parafiną, by przekonać się że nawilżona/ natłuszczona skóra dłużej i efektywniej oddaje do otoczenia zapach, niż skóra sucha. Czysta fizyka, z którą nie sposób polemizować i mam nadzieję że pomogłem, pozdrawiam 🙂


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: