Napisane przez: pirath | 23 marca 2013

Givenchy – Gentlemen Only EdT, czyli Givenchy na miarę naszych czasów…


Najnowszy Gentleman Only jest pewnego rodzaju deburdelizacją, o pardon odświeżoną wersją nieco już zmurszałego klasyka z 1974 roku, którego męska, klasyczna i stanowcza barwa kiepsko konweniuje z modnymi ostatnio ultra obcisłymi marchewami, wiązanymi na miliard sposobów apaszkami i gustownymi torebusiami – i żeby była jasność, mam na myśli konfekcję męską… 🙂 zastanawiałem się, czy powinienem Gentleman Only opisywać, gdy w zasadzie nie znam zbyt dobrze protoplasty – ale w sumie dzięki temu nie będę się sugerował wyrazistym przebiegiem klasyka, dyskredytując tym samym delikatny przebieg OnlyGivenchy to jedna ze starszych marek, która błysnęła na perfumeryjnym firmamencie co najmniej kilkoma gwiazdami w rodzaju wspomnianego Gentlemana, Pi, Pour Homme czy legendarnego Xeryus Rouge – a więc wiedzą jak się robi dobre perfumy… tym razem szpileczkę (zupełnie przełomowo) wpierw wbiję tam, gdzie zazwyczaj nie zaglądam – czyli w spot reklamowy (którego trywializm dosłownie mnie zmiażdżył), a następnie zajmiemy się zapachem…

Givenchy Gentlemen Only

Odstawiony jak stróż na pogrzeb Simon Baker (którego kojarzę z roli w Devils Wears Prada) spaceruje przez miasto w strugach deszczu, generowanych przez prawdopodobnie kilka sekcji straży pożarnej… pomimo intensywnej kąpieli wodnej, jego nienagannie wystylizowana fryzura jest wciąż ledwie wilgotna, a trzymany w dłoni parasol tkwi nieużywany… idzie tak sobie przez dobre pół minuty, po czym niczym w Matrixie, wręcza przygodnie spotkanej kobiecie (woman in the red dress – o równie nienagannej pomimo rzęsistych strug deszczu stylizacji) wspomniany parasol i rzuciwszy jej zapładniające, powłóczyste spojrzenie, oddala się… – cięcie!

Nie wiem czy rozdają jakieś branżowe, perfumeryjne Oscary – ale to video zgarnie całą pulę nominacji… już widzę te tłumy japiszonów i korporacyjnych lemingów rzucających się na perfumerie, w poszukiwaniu zapachu dającego takiego kopa, że człowiek zapomina o podstawowych odruchach, jak ochrona przed deszczem, wyziębieniem i w efekcie przeziębieniem – i nakazujące totalny środowiskowy altruizm (u karierowiczów cecha niewystępująca)…
pojęcia nie mam czemu nasz bohater nie użył we wcześniejszych scenach posiadanego parasola na sobie – czym jeszcze bardziej podkreśliłby swój „samarytanizm” i gentlemański gest…. why, zapytacie? gdyby oddał noszony przez siebie parasol komuś bardziej potrzebującemu, byłby to zaiste rycerski gest – a teraz wyszło na to, że jedynie pozbył się zajmującego mu dłoń balastu… ale zapewne ten od „smoleńskiej brzozy” miałby na ten temat jakąś ciekawszą teorię spiskową… 🙂

Givenchy Gentlemen Only EdT

a teraz pora na sam zapach…

Kurcze, to są naprawdę dobre perfumy… świeże, lekkie, nieszczególnie rozbudowane (by nie powiedzieć totalnie uproszczone dla lepszej tolerancji u współczesnych mas) – ale naprawdę przyjemnie się je nosi i posiadają całkiem namacalne znamiona wyrafinowania kompozycji… stylistycznie Givenchy Gentlemen Only z 2013 roku to taki Cartier Soir zmieszany ze spolegliwością Dolce&Gabbana The One Gentleman i finezją Burberry Brit… lekka, urokliwa, nie wymagająca atencji i szczególnych okazji kompozycja na cieplejsze pory roku – idealna tam gdzie chcemy pachnieć przyjemnie, ale nieszczególnie górnolotnie… Only to Givenchy na miarę naszych czasów (wiedźmo, ten ustęp jest ze specjalną dedykacją dla Ciebie…) – czyli uproszczony ile się da, niewymagający krawata ani uprasowanej marynary, tolerujący trampki, nieco dłuższe włosy i nie mający nic przeciwko temu, że to kobieta płaci za Wasze sushi – ale wciąż ma w sobie klasę swej marki…

Givenchy Gentlemen Only 2013

Zaczyna się dość przewrotnie od zielono ziołowego akordu przypominającego mix szałwii muszkatowej z odrobiną pieprzu różowego, zielonymi liśćmi i gałązkami młodych wiosennych drzewek i równie soczystym co zielonym cytrusem… w sumie gdyby dorzucić jeszcze nutę kłącza irysa i delikatną wiosenną mżawkę – to zapach pod względem świeżości akordu otwarcia z powodzeniem mógłby ścigać się na 1/4 mili z French Lover… w akordzie serca nuta cytrusowa cofa się do tła, pozwalając wyjść na prowadzenie lekko pikantnej za sprawą pieprzu szałwii, mieszającej się z delikatną, raczej słodkawą paczulą oraz drewnem różanym – choć z drugiej strony może być to odrobina geranium… zapach zaczyna pachnieć naprawdę szykownie, choć wciąż ujmująco lekko – przypominając mi coraz bardziej nieco rozwodnionego Ungaro III i wspomniane, właśnie ze względu na subtelnie wyczuwalny akord drzewno różany – Soir i Brit

Zapach utrzymuje się w tym stadium zaskakująco długo, nieznacznie tylko przechylając tembr wybrzmiewania w stronę drzewną… czuję gdzieś daleko w tle echo doprawionej szałwią i drewnem różanym/geraniumpaczulę oraz wzbierający na intensywności delikatny, ciepły i miękki akord drzewny… całość wypada szykownie, lekko i diabelnie przyjemnie… naprawdę warto poznać ten zapach i dać mu szansę właśnie teraz… pozwolić mu rozświetlić sobą szarą rzeczywistość pogodowej huśtawki nastrojów… to nic, że za oknem nie ma słońca, albowiem Gentlemen Only ma go w sobie wystarczająco dość – wystarczy tylko zamknąć oczy i wąchać…

reasumując: bardzo udany, ciepły, szykowny i nie pozbawiony klasy niezobowiązujący świeżak na cieplejsze pory roku… pachnie zaskakująco przyjemnie, choć w niczym nie przypomina swego pierwowzoru – zachował natomiast klasę swej marki i wciąż potrafi zachować się w towarzystwie…

przypomina mi: nieco rozcieńczonego Ungaro III, a także Cartier Soir i Burberry BritGivenchy - Gentlemen Only

Głowa: zielona mandarynka, różowy pieprz, gałka/szałwia muszkatołowa?, liść brzozy,
Serce: drewno różane/geranium?, paczula, wetyweria, cedr,
Baza: kadzidło, piżmo,

Reklamy

Responses

  1. Reklama nawiązuje do klasyka

    choć obecnie…, nie ten luz i nie ta modelka 😉
    Panie Baker, gdzie masz pan krawat ?
    Ten od smoleńska brzozy – masz na myśli Macierewicza czy Millera ? Czy jakieś combo powyższych ? :]

  2. dandysie – nadworny specjalista od brzóz, miłościwie i bezkarnie namaszczony do skłócenia nas z całym światem jest tylko jeden… 🙂

  3. Kurde tamta „stara” modelka to przynajmniej przypomina kobietę a nie plastikowy manekin z rozstawionymi nogami…

  4. Też twierdzę, że są nienajgorsze. I chyba lepsze niż Dior Homme Cologne 2013 (ten ze mnie zniknął po pół godziny)

  5. pirath – bez obaw, obydwaj grają do jednej bramki 🙂
    Pola – babeczka jest mega, ubolewam że nie dotarłem jeszcze do tej reklamy w większej rozdziałce.

  6. Polu prawda? tamta miała biodra, i nie przypominała wieszaka na tekstylia… ale taka teraz moda… weźmy na ten przykład tę nawiedzoną reklamę z Kotem „podnieca to cię?”…

    Łukaszu – tak miałem przyjemność bardzo pobieżnie poznać nowego Diora i przyznam, że wygląd flakonu po prostu mnie oczarował (zwłaszcza ta niewinna biała rurka) co zdarza się niezwykle rzadko… zresztą ta seria Diora ma IMO najlepsze flakony EVER! (poza Gucci PH i EN), ale samego zapachu przyznam nie pamiętam… 😉

    dandysie – nie wątpię, choć to trochę przerażające że nie przewidziano prawnych środków na usunięcie osób jawnie szkodzących wizerunkowi polski i naszym kontaktom z jakby na to nie patrzeć silniejszymi sąsiadami… jakież to polskie, boso ale z szabelką…

  7. Mężczyźni deliberujący o wodach kolońskich podobni są do tych, którzy w kółko gadają o seksie. Zamiast go uprawiać..;p

  8. a cóż powiedzieć o tych, którzy zamiast własnym – imieniem sławnego trupa ostentacyjnie się tytułują?… czyżby kreatywności w nich tyle, co życia w truchłach obu Katonów?… ;P

    p.s. bez urazy kolego, ale niefortunność Twej wypowiedzi polega na tym iż flakon perfum dość ciężko przelecieć 🙂
    pozdrawiam

  9. Czytuję regularnie Twój blog (i kilka innych, traktujących o perfumach), i oprócz niewątpliwej wartości merytorycznej recenzji, które zamieszczasz, jestem pod wrażeniem Twojego specyficznego poczucia humoru. Monty Python razem z ekipą czasem mógłby u Ciebie brać lekcje 🙂

  10. bardzo Ci dziękuję za miłe słowa, ale geniuszu twórców Monty Pythone wolałbym nie mieszać w mego podrzędnego bloga… pewnych świętości nie wypada profanować nawet w ramach kurtuazji… 🙂
    pozdrawiam serdecznie

  11. Jaka brzoza?Jaka szałwia muszkatołowa?Chyba popłuczyny po nich;)Musze wysłać Ci Piracie prawdziwy liśc brzozy i szałwię-padniesz od nawet 1% roztworu.Tu na 100% ultrazur doprawiony nutą sztucznej lukrecji czyli slodyczy no moiże kropla naturalnego cedru i Wetiweru z Casmeranem udajacym pieprz.Zapraszam do Radomia to na twoich oczach z chemii stworzę coś do złudzenia podobnego z samej tylko chemii.A w tle majaczy leather key akord-taki składnik udający skórę i obowiazkowa kropla iso e-super.Jest jeszcze molekuła morska lub ozonowa ale rozszyrfuję co to to dam znać

  12. hmmm Piotrze, nie obraź się, ale Twoje autorskie interpretacje klasyków niezbyt mi przypominają brzmienie, które te uzyskują na mojej własnej skórze… robisz wspaniałe kompozycje autorskie, ale przyjmijmy, że nasze postrzeganie i odbiór nut oraz kompozycji jest tak odległe, że nie ma sensu kruszyć kopie o zagadnienia które pojmujemy diametralnie inaczej, podobnie jak zresztą widział je twórca i osoba zatwierdzająca koncept (o milionie użytkowników nie wspominając)… 😉

  13. Cóż więc porabiasz Katonie na tym „niegodnym” mężczyzny blogu.Czyżbyś uważał za męskie poddawanie się pustym nic nie wartym emocjom kibica piłkarskiego z braku własnych przeżyć,czy bieganie ze strzelbą po lesie w celu zabicia „trofeum”.Dziś prawdziwi mężczyżni nie znają ograniczeń.Ograniczenia mają ci, co za słabo w swoją męskość wierzą i boją się ją utracić.

  14. Wiem ze lubisz dostawać paczuszki z zapachową nieznaną zawartością.Dziś już mam chemię perfumeryjną sprowadzoną do Polski dzięki uprzejmości znajomej.Zdziwisz się Piracie co dzięki niej można wyczarować.To już nie będą apteczne kropelki na kaszel.Akurat ten zapach łatwo wykonać i nie ma w nim możesz wierzyć ani szałwi ani brzozy te składniki to wyssany z palca pomysł marketingowy.Polecam poznanie takich składników jak ultrazur,calone,helional,Hedione,Galaxolide,Habanolide.Wtedy recenzje będą takie(lekkie otwarcie ultrazuru miekko przechodzące w słodką nutę Habanolide,powolutku przeradza się wyrażne tchnienie cashmeranowej goryczy by z nienacka ewoluować w kierunku miłej i gtajemniczej nuty calone…)Trochę się wygłupiam ale po poznaniu tych substancji dopiero te recenzje były by prawdziwe ,a tak są po prostu bardzo ładne i dobrze się je czyta.I chyba takie nie całkiem prawdziwe oparte na wyobrażni sam wolę.;)

  15. Peter, to może mnie zaprosisz na jakąś projekcje zapachów? Daleko nie mam bo też jestem z Radomia.

  16. Pisz Rex na e-mail.dlaczego nie?:)W końcu moja kolekcja kolekcja jest obszerna i własnych kompozycji przybywa.Nic się nie stanie jak kilka militrów wypsikasz.Ale za pozytywne wrażenia nie odpowiadam;)

  17. no to życzę miłego wąchania 😉
    p.s. Piotrze w najnowszym CK Dark Obsession znalazłem kopię zawartości Twojej słynnej próbki nr 4… 🙂 możesz czuć się dumny, bo zapach jest piękny i ma szansę zostać naprawdę hitem 🙂

  18. Podzielam Twoją opinię. Nowy Gentleman wart jest zakupu.
    O starym zdziadziałym nie będę się więcej wypowiadał, bo o zmarłych nie powinno się źle mówić 😉

    • Roq, on wciąż żyje i jeśli poczekasz cierpliwie kwadrans, to przykuśtyka tu wsparty an swoim balkoniku i zdzieli Cię nim przez grzbiet… 🙂

  19. Na początku, pierwszy psik na pasek, bardzo mi się spodobał, ale po jakims czasie stał się jakiś blady, szczególnie w porównaniu z Gentlemen, który mnie trochę przeraził, potem zainteresował i długo chodził za mną, czułem go po powrocie do domu, dość długo, bardzo trwaly, Po pierwszym razie nie czułem się gotowy na taki zapach, ale teraz myślę, że to jest właśnie to.

    • nowy Gentlemen to odświeżona wersja, bliższa współczesnym trendom i gustom kupujących i co najważniejsze nie udało się Givenchy tego sknocić… odwalili kawał dobrej roboty, bo zapach jest wyraźnie lżejszy, świeższy, a zachował wyraźne nawiązanie do nieco siarczystego pierwowzoru i klasę poprzednika…

      p.s. mam nadzieję, że wypróbujesz go również na skórze przed ewentualnym zakupem – bo papierek zniekształca i wypacza rzeczywiste brzmienie perfum i mógłbyś się szczerze rozczarować…

  20. Taki mam plan, w Sephorze dają próbki. Ten zapach (pierwowzór) kojarzy mi się także z kalafonią.

    • mi z kalafonią kojarzy się Norma Kamali Incensi…

  21. 🙂 Niestety na skórze mi to pachnie jak indyjski sklep, w którym sprzedają też kadzidła. Plus skojarzenie z małomiasteczkowym antykwariatem, gdzie też mieli kadzidełka itp. Nie dla mnie.

    • zazdroszczę Ci takiego antykwariatu an podorędziu… 🙂 moje pachną tylko starymi książkami i politurą do drewna… 🙂

      • Dla mnie Only to nijakie otwarcie, świetny przyprawowo-drzewny środek i doskonała kadzidlana baza, dzięki której pokochałem te perfumy.
        Składniki najbardziej przeze mnie wyczuwalne to gałka muszkatołowa, cedr, wetyweria i kadzidło. Paczula jest obecna, ale w tle.
        Dużo lepszy niż jego flanker IMO.

        • ja z pary „Only” też wolę jedynkę, może dlatego, że przypomina mi stylistycznie D’Un Soir Cartiera, którego bardzo lubię…

  22. Jeszcze tak z ciekawości zapytam. Naprawdę czujesz tu drewno różane? Ja ani trochę. Ww. rodzaj drewna czuję w Chanel: Egoiste.

  23. Niezmiernie ciekawe 🙂 Intryguje mnie ten Givenchy, dużo bardziej niż jego flanker. Chyba dopóki nie kupię flakonu i nie potestuję porządnie, nie rozgryzę go do końca 😀


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: