Napisane przez: pirath | 30 marca 2013

Armani – Acqua Di Gio Essenza, czyli kolejny sequel, który prześcignął oryginał…


Mam ostatnio szczęście do testowania reedycji znanych klasyków, gdzie sequel okazuje się tą lepszą, bardziej dopracowaną – lub przynajmniej porównywalną jakościowo wersją swego sławnego protoplasty… wpierw nowy Givenchy Gentlemen Only, potem nowy 1 Million Intense, a teraz odświeżone za sprawą solidnego dodatku zieleniny Acqua do Gio Essenza od Armaniego… to dziwne, gdyż zazwyczaj to pierwsza z serii książka, albo film uchodzą za część najlepszą – a kolejne nie trzymają fasonu, klimatu i nie dorównują oryginalnością oraz warsztatem pierwowzorowi… no cóż z jednej strony trudno kogoś ponownie zaskoczyć tym samym (np 28 odsłoną sagi Zmierzch, piątą częścią Szklanej Pułapki z 89 letnim Willisem w roli superbohatera, tudzież trzecim wydaniem biografii Steva Jobsa, z której dowiadujemy się iż wskrzeszał umarłych i przemieniał wszystko czego dotknął w czysty amazing) – zaś z drugiej strony, ludzie mają wrodzoną tendencję do gloryfikowania przeszłości… „bo w moich czasach młodzież…” a g… prawda!, draństwo i bezsensowna przemoc towarzyszą naszemu gatunkowi od zawsze – tylko kiedyś nie było telewizji, radia, gazet, internetu twittera i „słitfoci na fejsie” (najlepsze są te z ofiarami wypadków, najlepiej cykniętymi jeszcze nim ktokolwiek wezwał karetkę), a feudalno klerykalny zamordyzm minionych stuleci skutecznie hamował przepływ informacji – stąd złudne przeświadczenie, że kiedyś było lepiej, a poprzednie pokolenia cechowało mniejsze barbarzyństwo i upadek obyczaju…
ale ja nie o tym… 😉

armani acqua di gio essenza 01

Czyż nie trudniej zaskoczyć kogoś efektem końcowym za drugim, bądź kolejnym podejściem – szczególnie, że za pierwszym razem poprzeczkę postawiono naprawdę wysoko?… wprawdzie nie przepadam za Acqua di Gio (ponieważ wodno ozonowe kompozycje leżą daleko poza mymi gustami i co gorsza – progiem tolerancji mojej skóry) – ale nawet osobista niechęć nie przysłania mi faktu, iż klasyczne AdG to wspaniale skomponowana, po prostu przełomowa w swej klasie kompozycja… a prawdziwą sztuką jest stworzyć wyrafinowanego, eleganckiego i niebanalnego świeżaka opartego na akcentach wodno ozonowych, a ten zabieg powiódł się Alberto Morillasowi w 1996 roku wprost koncertowo…

Rok 2012 przyniósł premierę odświeżonej wersji Essenza, z którą Morillas obszedł się jak na prawdziwego profesjonalistę przystało… nie próbował poddać przebudowie własnego IMO dzieła skończonego, lecz postanowił jedynie je rozbudować o dodatkowy niuans – przynoszący powiew zielonej lekkości i świeżości, skutecznie odwracający uwagę od jej monotematycznego, ozonowo wodnego serca… wprawdzie Essenza zachowała wyrazisty i rozpoznawalny charakter oryginału – ale zyskała też nowe, niosące jeszcze większe ukojenie od upałów zabarwienie – jednocześnie skutecznie odcinające ją od milionów wzorowanych na jej fenomenie klonów…

armani acqua di gio essenza 02

Początek Essenzy, to uderzenie mięsistej skórki obieranego właśnie grejpfruta, słodkawej bergamotki i intensywnej zielono ziołowej maniery, z wyraźnie wyczuwalnym – acz cofniętym na dalszy plan, głównym ozonowo wodnym wątkiem Acqua di Gio… większej rewolucji w brzmieniu na próżno się doszukiwać, ot zapach zmienił kurs o kilkadziesiąt stopni, ale wciąż płynie po obranym w 1996 roku kierunku… dodatek zieleniny i wyczuwalna obecność kwiatów, vetivery, szałwii i bazylii w akordzie serca przytępił nieznacznie chłód i surowość brzmienia ozonowo wodnego klasyka – ale jednocześnie uczynił go barwnym, bardziej wielowymiarowym, ciekawszym i przede wszystkim dużo żywszym w odbiorze… moim zdaniem zapach na tej rozbudowie nut zyskał nie tylko przez sam lifting kompozycji, ale przede wszystkim zyskał na wyrazistości i stał się bardziej rześki niż konserwatywny protoplasta, który zdążył odrobinkę przez ostatnie kilkanaście lat zmurszeć…

armani acqua di gio essenza 03

reasumując: udała się Morillasowi Essenza wybornie i w przeciwieństwie do ogranego przez zbytnią popularność i nadpodaż podróbek klasyka – będę ją nosił z prawdziwą przyjemnością, ponieważ w moim odczuciu ma do zaoferowania więcej i zostało to zaserwowane lepiej… zapach zyskał na tym owocowo ziołowym liftingu co najmniej drugie życie – a konkurencję ten zapach ma całkiem sporą, nawet jeśli jakościowo nie sięga mu ona do pięt… trwałość i projekcja absolutnie bez zarzutu, a wyczuwalnie drzewna baza dodaje schyłkowi Essenzy dodatkowego wyrafinowania… więc, jeśli szukacie szykownego świeżaka na lato – gorąco polecam…

przypomina mi: oczywiście w pierwszej kolejności klasycznego Acqua di Gio, ale miłośnicy całej rodziny Bvlgari (Aqua, PH i Men), Hugo Boss (XY, Element), Collistar Acqua Attiva, D&G Light Blue, Lanvin Oxygene – a nawet na swój przewrotny sposób Hermesa Voyage będą Essenzą zachwyceni…Acqua di Gio Essenza

Głowa: bergamotka, grejpfrut, nuty wodne i calone,
Serce: jaśmin, nuty kwiatowe, bazylia i szałwia,
Baza: piżmo, szałwia muszkatołowa, ambergris, cedr, paczula, wetyweria, pieprz, ambra,

Reklamy

Responses

  1. I znowu Cię zaskoczę, bo też wolę wersję Essenza 🙂
    Ale tylko dlatego, że oryginał był dla mnie zbyt rachityczny i mało charakterny.
    Wesołych Świąt 🙂

  2. rzeczywiście mnie zaskoczyłeś 🙂 i znów muszę odnotować fakt, że jesteśmy w czymś jednomyślni… 🙂

    p.s. ja też Cię zaskoczę: dziękuje za życzenia dziękuję, ale jako ateista świąt nie obchodzę… zatem miłego długiego weekendu… 🙂

  3. Pirath, aleś Ty płodny ostatnimi czasy 😀

  4. sam jestem zaskoczony moim „chciejstwem”, ale ostatnio dostałem tyle interesujących próbek, że już sam nie wiem co pierwsze wąchać… 🙂
    a co, wolisz klasycznie, czyli max 2 wpisy tygodniowo?

  5. Dla mnie to możesz nawet co godzinę publikować coś nowego 😀

  6. he he no bez przesady, chyba by mi paluchy odpadły od klupania w klawę… 🙂

  7. Witaj Pirath ! Bardzo podoba mi się Twój blog. Chciałbym się dowiedzieć co sądzisz o zapachu GA – Emporio for him ? Uważam, że jest to najlepszy zapach tej marki .. i trochę się dziwię że jeszcze go nie oceniłeś 😀

  8. Qyz – dziękuję… 😉
    nie znam Eporio for Him, podobnie jak co najmniej kilkudziesięciu tysięcy innych zapachów, znajdujących się w tej chwili w obrocie handlowym oraz nieprodukowanych już białych kruków – a więc liczę na Twoją wyrozumiałość 🙂


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: