Napisane przez: pirath | 10 kwietnia 2013

Rasasi – Dhan Al Oudh Al Nokhba, czyli oud na ekstremalnie arabską modłę…


Czytałem ostatnio różne, czasem zabawne opinie o tym zapachu, sięgające aż po analogie do „krowich placków” – stąd pomysł by podzielić się z Wami niedawno nabytą wiedzą i tym samym spróbować złagodzić nieznośną dla części osób (a w mym odczuciu niesprawiedliwą, choć szanuję prawo innych do posiadania odmiennej opinii) specyfikę tej kompozycji… zgodzę się, że Rasasi – Dhan Al Oudh Al Nokhba to trudny zapach i nie każdy odnajdzie w nim przyjemność, którą przede wszystkim powinno nieść ze sobą noszenie perfum – ale uważam, że jest to spowodowane raczej niedoinformowanym subiektywizmem, będącym jakby nie patrzeć drugą, samodzielnie kształconą naturą każdego człowieka… ucieczka od Dhana (występująca u 90% wąchających) to lęk przed nieznanym, ale zapewniam, że Dhana można oswoić, a pewną wskazówkę może stanowić fakt, że prawdopodobnie mało która z radykalnie oceniających ten zapach osób, miała rzadką przyjemność wąchać czysty i w dodatku bardzo wiekowy olejek agarowy… miałem niedawno tę przyjemność, aby powąchać i nawet przez chwilę potrzymać w dłoni niewielką, raptem 30 mililitrową buteleczkę z bardzo starym olejkiem agarowym – której wartość ostrożnie szacuję na cenę rynkową mojego samochodu, z zatankowanym po korek bakiem i opłaconym na rok do przodu OC i obawiam się, że jeszcze musiałbym dopłacić… 😉

Teraz, gdy już wiem jak pachnie czysty, najwyższej jakości, i bardzo stary (kolor i konsystencja miodu gryczanego) oud/aoud/agar wiem z czym mam do czynienia i odbiór Dhana stał się dla mnie mniej szokujący… kolejne kontrowersje może budzić jedynie z pozoru dziwne zestawienie oudu z kandyzowanymi owocami – będące jednak w kulturze arabskim czymś tak naturalnym jak u nas jedzenie flaków, kiszonej kapusty i picie kefiru, co chciałbym zauważyć równie skutecznie wprawia w obrzydzenie inne nacje… stary oud na pierwszy niuch pachnie obrzydliwie, nieco animalnie i tak intensywnie, że człowiek cofa w popłochu bloter… a tym właśnie apteczno fizjologicznym, stomatologiczno latrynowym ujęciem najcenniejszego i najbardziej porządanego oudu pachnie Dhan od Rasasi, Emir od Nejmana i Arabian Nights od Jezusa Del Pozo (pierwszy rdzennie arabski, a drugi i trzeci intensywnie Arabią inspirowany)… ich ostra, animalna, wysoce specyficzna i wyjątkowo narowista aparycja w konfrontacji z ugrzecznionym i odpowiednio utemperowanym oudem, którego serwuje się nawet w stricte niszowych i oudowych kompozycjach skrojonych pod europejskie nosy może razić – ale gdzie jeśli nie w autentycznym oriencie spodziewać się rasowego oudu, zaserwowanego w pełnym spektrum i całej okazałości?…

stary arab

Sabbath podczas ostatnich warsztatów w Pszczynie tłumaczyła na czym polega różnica w intensywności, trwałości, barwie i cenie między bladym (młodym) i niemal czarnym (starym) olejkiem agarowym… morał jaki z tego wyniosłem jest taki, że warto poszerzać własne horyzonty i poznać różne oblicza danego składnika, zwłaszcza w wydaniu ekstremalnym – nim nieopatrznie zdyskwalifikuje się coś z powodu własnej niewiedzy lub ignorancji… zapewniam, że po tych warsztatach spojrzę na próbkę Serge Noir Lutensa nieco przychylniejszym okiem… krowi placek? wprawdzie nie jestem koneserem ani znawcą woni zwierzęcych odchodów, więc z braku stosownych kwalifikacji nie odniosę się do tak awangardowego porównania – ale jestem świadomy, że nieprzywykły do hardcorowego ujęcia pewnych nut, brzmienia rasowego orientu, raczej delikatny europejski nos zareaguje na ten zapach w najlepszym razie paniką lub podkuliwszy w odruchu obronnym ogon, nie pozostawi na nim suchej nitki, zupełnie jak ja przy moim pierwszym kontakcie z Normą Kamali Incense, a wcześniej wstyd się przyznać z YSL M7… ale wówczas byłem gibkim, potrafiącym bez stękania zawiązać sobie sznurowadła, 80 kilogramowym pirath’em i uważałem, że zapachy pokroju Gucci Guilty to szczyt wyrafinowania (bo w końcu tak znana i rozpoznawalna marka nie może przecież sprzedawać g…a, prawda?) – co jest świetnym przykładem jak bardzo nasze gusta i światopogląd ulegają z czasem zmianie oraz wyrobieniu w kontakcie z zapachami wymagającymi, a nawet ekstremalnie trudnymi w odbiorze…

teraz gdy już mam nadzieję dostatecznie naświetliłem możliwą genezę problemu z powszechną akceptacją brzmienia Dhana – skupmy się na samym zapachu…

Pokochałem Dhan Al Oudh Al Nokhba od pierwszego niucha, pomimo iż w pierwszej chwili wykręcił mi nos niczym dobra śliwowica bebechy… jest niewątpliwie trudnym, urzekająco pięknym w swej prostocie i przede wszystkim wciąż oryginalnym (pomimo wszechobecnej oudomanii) zapachem… jest też rasowo orientalny, dobitnie i bezkompromisowo wyartykułowany i tak intrygujący, że postanowiłem poświęcić mu odrębną, wyczerpującą recenzję… na dodatek są to prawdziwe perfumy, więc ich nośność, projekcja i trwałość jest dosłownie zabójcza… pamiętam, że pierwszy raz użyłem tych perfum globalnie, do przysłowiowej „poduchy” w ilości 5 chmurek… był to fatalny błąd, gdyż o 2 nad ranem brałem kąpiel, próbując wytłumić jego intensywną projekcję, ale skutek odniosłem niewielki… od tej pory używam maksymalnie 2 psiki, choć i ta ilość czasem wydaje mi się przytłaczająca i potrafi zmęczyć, gdyż specyficzna woń Dhana towarzyszy mi nierzadko ponad dobę…

puszysta tancerka

Na tę bardzo minimalistyczną jak na standardy orientu kompozycję, składają się raptem dwie podstawowe i jedyne rzeczywiście wyczuwalne nuty – oud i kandyzowane truskawki… kto wąchał Aziyade ten wie, że ciężkie nuty i słodkie owoce to dość powszechne i popularne w krajach arabskich zestawienie… wprawdzie najlepiej przyjęło się nieśmiertelne połączenie oudu z różą, gdyż nuty te zdają się być dla siebie wprost stworzone i nie mam podstaw aby z tym faktem polemizować – ale ileż można wąchać tego rodzaju kombinacji? no dobrze -powiecie – ale kto bogatemu zabroni?, choć jako przekorny indywidualista bardziej cenię sobie różnorodność i odmienność od choćby najpiękniejszej sztampy i tu niewątpliwie z pomocą przyszedł mi Dhan Al Oudh Al Nokhba

W Dhan podano niemiłosiernie ciężki, zwierzęcy, dziki, zwalisty i przytłaczający stopniem koncentracji oud… nikt nie próbował niwelować subtelnych niedoskonałości jego naturalnej fizjonomii korzystnie kadrując jego profil, ani tuszować jego wiekowych zmarszczek pod warstewką pudru… ukazano go takim jakim jest, w całej okazałości… jego jedyną towarzyszką jest jeszcze mniej dbająca o konwenanse kandyzowana truskawka… ma gdzieś swój indeks BMI i bez zażenowania kręci młynki pulchnymi biodrami, połyskując i pobrzękując tysiącami złocistych cekinów… owszem, dziwny i barwny z nich duet – ale jakże przy tym autentyczny i sugestywny… lawirująca pomiędzy słodyczą i cierpkością truskawka kręci się wokół statecznego, dojrzałego oudu, tańcząc swój przepełniony erotyzmem, nieco groteskowy z racji krągłości tancerki taniec… może nie jest to duet na miarę Branżdżeliny – ale autentyzmem, charyzmą i żywotnością mogliby obdzielić nie jedną skostniałą kompozycję z jej na stałe przylepionym, starannie wyreżyserowanym uśmiechem jak z reklamy pasty do zębów…

reasumując: szczerze? wolę mądre, roześmiane oczy wysuszonego oudowego starca, z wyrzeźbionymi przez pustynny wiatr bruzdami na twarzy i szczery uśmiech pucołowatej tancerki, która lata świetności swej sylwetki utraciła 2000 burgerów z podwójnym serem temu – których nie do końca idealne i poprawne politycznie, ale jakże autentyczne i naturalnie piękne sylwetki ukazano w Dhanie – niż patrzeć na kolejną retuszowaną ustawkę z mierzącą 178 cm wzrostu przy wadze 36 kilo modelką i posiadającej implanty w starannie wydepilowanej „klacie” i noszącej w gaciach zrolowaną skarpetę hermafrodycie, symulującej ideał nowoczesnego mężczyzny… zatem jeśli szukacie oudu bezkompromisowo autentycznego, zaserwowano najbardziej po arabsku jak tylko się da oraz nie przeszkadza Wam, że ów oud pokrzykuje w obcym języku i przyprowadził ze sobą wielbłąda – gorąco polecam Wam Dhan Al Oudh Al Nokhba… ekstremalne doświadczenia z wciąż najpopularniejszym w tym sezonie składniku gwarantowane…

przypomina mi: można oud zaserwować na wiele sposobów, a więc delikatnie: YSL M7, MFK Silk Oud, Arabian Oud Hayati, Ramon Molvizar Oud Secret, L’Artisan Parfumeur Al Oudh, intensywnie: Montale Dark Oud, Missala Qessence, Kilian Rose Oud, MFK Oud – dobitnie: G.Nejman Emir, J.Del Pozo Arabian Nights i absolutnie bezkompromisowo: Rasasi – Dhan Al Oudh Al Nokhba… ostateczny wybór wagi zawodnika, pozostawiam Wam…Rasasi - Dhan Al Oudh Al Nokhba

Głowa: nuty przypraw, karmelizowana truskawka, oud,
Serce: piżmo, oud, karmelizowana truskawka,
Baza: oud, karmelizowana truskawka, nuty drzewne,

Reklamy

Responses

  1. No jak pachnie tak, jak wygląda ta Pani, to zapach musi być „smaczny”:)

  2. Co za minimalzm i w moim odczuciu awangardowe zestawienie!
    zdecydowanie po takim opisie chce poznac ten zapach, mozliwosc doswiadczenia takiego oudu podanego orientalnie w pelni pewnie zaskoczy moje wyobrazenie. Mimo ze wiosna sie nam robi to ja mam ochote poddac sie orientalnej terapii.
    Flakon wyglada jakby zawieral magiczny eliksir.

  3. rex’ie zapach jest nie tyleż smaczny (jako smaczne i apetyczne są zazwyczaj postrzegane smaki powszechnie znane i tym samym szeroko akceptowane) – no chyba że ktoś lubi zajadać się kawiorem i ostrygami, a jest do raczej przysmak dla koneserów…

    narde – działając instynktownie, (i an poparcie tezy że w M7 gości oud mimo wszystko delikatny) dopakowałem Ci przed wysyłkę próbkę Dhana, więc się nie wystrasz jak powąchasz 🙂

  4. Piracie ty zapachpwy bracie, czytasz w moich myslach! 😉
    Skrycie miala taka przejsciowa mysl ze czyms mnie zaskoczysz, a tu patrz…:)
    Doczekac sie nie moge i poswiece swoj najcenniejszy czas na to by w pelni intymnie zapoznac sie z tym pachnidlem. Az mam carki:P
    To bedzie jak sluchanie trabki Milesa Davisa. 🙂

  5. tadaaaaaaam! 🙂

  6. Od dłuższego czasu noszę się z zamiarem stworzenia listy „najbardziej oudowych oudowców” jakie znam. I choć dalsze miejsca zdołałam jakoś poszeregować, wciąż mam problem z najwyższym stopniem podium: bardziej zasługuje nań Dhan Al Oudh Al Nokhba czy inny zapach? Nie pomagają testy porównawcze, nie pomaga terroryzowanie bliźnich toksycznymi smrodami (jak byli łaskawi mnie poinformować 😉 ). No nie wiem..
    W każdym razie procent oudu w udzie w przypadku recenzowanego wyżej dzieła wynosi chyba z 1000 punktów. 😉 Świetne perfumy. 😀

  7. wiedźmo – cieszę się, że nie jestem w mojej miłości do Dhana odosobniony… spójrz wiedźmo na to perspektywicznie: moglibyśmy utworzyć jakieś kółko sadystyczno masochistyczne – gdzie zamykając się razem w niewielkim pomieszczeniu obficie spryskani Dhanem i patrzeć jak wyciskamy sobie wzajemnie łzy z oczu… 😀

    biorąc poprawkę na moją niepełną orientację w imponującym spektrum istniejących na rynku „oudów” – nie znam mocniejszych i bardziej bezwzględnych oudowców niż wspomniany Dhan i Emir, choć w tym drugim mordercze stężenie oudu nie trwa zbyt długo…

    terroryzowanie? – jakie to słodkie… 🙂 mój kolega wchodząc do mojego pokoju, podczas gdy miałem na sobie raptem 2 psiki Dhana, zapytał kolokwialnie – ej, co tu zdechło… ale chłopak ma 1,85 wzrostu, biceps jak moja łydka i ciężko mu wyperswadować, że najlepszym dodatkiem do jego idealnie układających się na „adidaskach” dresów Adidasa, wcale nie są perfumy również tej samej marki… 😀
    p.s. tak znam i kumpluję się z dresiarzem, bo „dresiarstwo” to stan umysłu a nie rodzaj noszonego ubrania… 🙂

  8. Strach się bać 😛 brzmi ciekawie i chociaż nie gustuje w wyrafinowanych kompozycjach to ta woda o dziwo kosztuje zaledwie 89zl i może kiedys się pokuszę na ta lub coś innego od tej marki.

  9. Mmmmmm,jak pieknie!
    Nie taki diabel straszny jak go maluja 🙂
    Dhan po prostu mi sie podoba. Mimo swej animalnej twarzy ktora dopiero w tym zapachu poczulem dobitnie ,choc bez watpienia pizmo dodalo tutaj swoje trzy grosze nie afiszujac sie przy tym swoja oczywista obecnoscia.
    Wczesniej kojarzylem oud bardziej stricte drzewnie jak w M7 oraz wersja Absolu,Black Oud a nawet Oud Royal. Pozniej doszlo cos dzikiego jak Dark Aoud,Aoud Man i wchodzacy w animalne poczynania Al Oudh.
    Ale ten brud tutaj jak siersc bizona czy blizej nie zidentyfikowanego zwierza jest wrecz podneicajacy w jakis anormalny sposob, figlarna trusaweczka podkreca i rownowazy atmosfere, choc pozniej zbyt wiele jej jak na moje upodobania. I mogla by ustopic pierszenstwa agarowi kladac sie spac u jego stop.
    Niezwykle minimalny i oczywisty.Kochasz albo nienawidzisz, krotka pilka.
    Jesli to jest oud pelna geba to chyba przez to ze obawialem sie szoku czuje jakis niedosyt. Wciaz malo mi rasowego Oudu, koniecznie zatem sprawdze kolejne propozycje Rassai oraz innych arabskich pachnidel w poszukiwaniu tego spelnienia.
    Albo moze zapuszcze brode w ktora bede wcieral czysty olej ,chociaz musialbym sprzedac caly swoj dobytek zeby sobie na takowy pozwolic, a wtedy musialbym nocowac pod mostem.I kiedys by sie w koncu i tak skonczyl.Hmm, samo takie nowe mieszkanko przyczynilo by sie do tego ze zaczalbym pachniec dla wiekszosci nie mniej oudowo nawet go nie posiadajac 😛

  10. http://ensaroud.com/product/supreme-oud-sampler/52

    Ta oferta choc kosztowna wydaje sie byc spelnieniem dlugotrwalym. 🙂

  11. A ja poczekam na gruntowną recenzję Rasasi Faqat Lil Rijal w Twoim wykonaniu. Z tego co już wyczytałem, może to być alternatywa dla Dhana w nieco mniej ortodoksyjnym wydaniu.

  12. Maniuś, proponuję nie kupować w ciemno, a zacząć od próbki bo to hardcore w czystej formie… a znaleźć potem kupca na używany flakon hardcoru to kolejny hardcore… 🙂

    narde – o tak, kochasz albo nienawidzisz… a co do linku, to brzmi interesująco – ale chyba kogoś suty trą, że krzyczy 300 baksów za set próbek… 😉 i obawiam się, że Dhan to najbardziej wyrazisty i skoncentrowany oud wśród zapachów Rasasi…

    Mr.Ed – przyznam otwarcie, że nie planowałem rozwijać dotąd opisanych po krotce zapachów Rasasi, za wyjątkiem Dhana – bo tu wypadało doprecyzować i naświetlić pewne kwestie, za to niebawem recenzje kolejnych orientalnych wspaniałości…

  13. W takim razie, za jakiś czas zaopatrzę się w próbkę ale jeszcze poczekam, no bo jeśli planujesz kolejne recenzje, to całkiem możliwe, że jeszcze jakiś zapach przykuje moją uwagę.

  14. Z tym hardcorem to poleciales 😉
    pewnie jak juz wygram w totka, choc nie gram to sobie kupie.
    A do tego czasu porozkminiam inne rasowe Agarki 🙂

  15. Mr.Ed – gorąco polecam a już niebawem na tapecie kilka orientalnych nowości, więc pewnie będzie na czym zawiesić nos… 🙂

    narde – bądźmy szczerzy, oud w tym wydaniu to hardcore i większość nieprzyzwyczajonych osób ucieknie od tego zapachu w popłochu… 😉

  16. Bez watpienia, nie da sie ukryc tej slodkiej prawdy 🙂
    A ja mialem na mysli ta pozytywna relacje urzytego slowa ‚hardcore’ w twoim wydaniu, po prostu banan na twarzy mi sie pojawil po przeczytaniu. 🙂

  17. cieszę się, że rozbawiłem, nawet jeśli dla większości wąchających będzie to śmiech przez łzy… 😀

  18. Zapowiadaja deszcze, wiec moze w koncu bedzie ‚okazja’ by sprobowac spryskac sie globalnie Dhanem i chocby minimalnie oszczedzic lez otoczeniu. Badz ten wlasnie deszcz przykryje lzy niezrozumienia 😉

  19. i będzie można zwalić na niskie ciśnienie i fetor unoszący się z kanalizacji 😉

  20. Kusi mnie kupić w ciemno ale rozsądek podpowiada zachowanie ostrożności.

  21. to może próbeczkę? 😉

  22. Jest coś na rzeczy, że nawet smrodliwy zapach da się nosić, tylko trzeba go zrozumieć, czasem to wymaga czasu.

  23. też jestem tego zdania, że nie ma co się zrażać pierwszym wrażeniem (bo w ten sposób ominęłaby mnie większość wybitnych dzieł, które spotkałem na swojej drodze) tylko trzeba się oswoić z nieznanym, a to nieznanego właśnie się boimy, szczególnie jeśli go nie rozumiemy, albo nie do końca wiemy czym pachnie… 🙂 szczególnie gdy nasze powonienie zostało ukształtowane zapachami miłymi, lekkimi i łatwymi…


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: