Napisane przez: pirath | 19 kwietnia 2013

błyskawiczna paczka, czyli jak naciągnąłem Lutensa na 3,49 euro…


Jak myślicie, ile może trwać doręczenie przesyłki od chwili jej nadania w Paryżu, aż po doręczenie w Opolu? tydzień?… dwa tygodnie?… dłużej?… a co powiecie na dobę?… imponujący wynik, zważywszy iż paczka miała do pokonania prawie 1400 km i trzy państwa – a na końcu doręczyła ją Poczta Polska… przesyłkę nadano wprawdzie o nieznanej mi porze 18 kwietnia, ale doręczono ją dziś, tj. 19 kwietnia w okolicy południa… zatem z przyjemnością donoszę, że wkrótce na tapecie wpisy o Serge Noir, La Fille de Berlin, Clair de Musc i Datura Noir

CIMG0070

CIMG0071

ale po kolei…

Jakiś czas temu postanowiłem napisać do Serga Lutensa maila z prośbą o przesłanie próbek perfum, celem opisania ich na blogu… bardzo szybko otrzymałem wiadomość zwrotną z pytaniem co mnie interesuje i prośbą o podanie adresu do wysyłki… nie minęły 3 dni, gdy do mych drzwi zapukał listonosz z elegancką czarną kopertą, starannie zaadresowaną za pomocą srebrnego ołówka i francuskim stemplem pocztowym… jupiii! – pomyślałem, ale radość nie trwała długo, ponieważ wewnątrz znajdowało się wprawdzie niemal wszystko, co Lutens ma na chwilę obecną do zaoferowania – ale niestety w formie próbek woskowych… próbka woskowa, to mazidło w formie przezroczystego kremu (coś ala wazelina kosmetyczna) nasączonego perfumami… nadaje się wprawdzie do poznania perfum, ale przez wzgląd na konsystencję i konieczność wtarcia mazidła w skórę (gdzie dochodzi do zważenia i zniekształcenia poszczególnych akordów) – z perspektywy recenzowania perfum, czyni je kompletnie nieprzydatnymi…

No to klops, pomyślałem podczas pisania listu z podziękowaniem za fatygę, wspominając pokrótce, że niestety nie skorzystam twórczo z zawartości przesyłki… w odpowiedzi przyszedł mail z przeprosinami za zaszłe nieporozumienie i obietnicą rychłego wysłania próbek lanych… od tej wiadomości, zakończonej prośbą o potwierdzenie czy przesyłka dotarła minęły prawie trzy tygodnie i nic… nieco zrezygnowany napisałem 17 kwietnia dla formalności, iż niestety do dnia dzisiejszego żadna przesyłka do mnie nie dotarła… skoro w ostatniej wiadomości prosili o potwierdzenie odbioru i zapewnili, że w razie problemów będą wysyłać do skutku – to pewnie nie pierwszy raz przesyłka wyparowała (czasem dosłownie, zmiażdżona w którymś sorterze)…

Zawartość dzisiejszej, szczęśliwie dręczonej przesyłki jest wprawdzie wielokrotnie uboższa od zawartości tej pierwszej, ale przynajmniej próbki są płynne i każda posiada atomizer… resumując jestem zadowolony i pozostaję pod wrażeniem zaangażowania PR-owców od Sergea Lutensa… zadali sobie trud i wydali prawie 3,50 euro (po podliczeniu kosztów nadania wszystkich, prawdopodobnie trzech przesyłek), aby wysłać darmowe próbki jakiemuś polakowi – prowadzącemu zapyziałego bloga, w kompletnie niezrozumiałym dla nich języku… dla przykładu większość maili adresowanych do krajowych dystrybutorów, teoretycznie żywotnie zainteresowanych pisaniem o dystrybuowanych przez nich produktach – zazwyczaj pozostaje w ogóle bez odpowiedzi, a jeśli już ktoś łaskawie odpisze, to wymijająco… no cóż, taki widać los niepokornych blogerów, piszących bez ogródek i niemogących zagwarantować, że recenzja będzie pozytywna…

Reklamy

Responses

  1. No to gratuluję, że Ci się udało.
    Ja niegdyś również pisałem do Lutensa z prośbą o przysłanie ewentualnych próbek.
    Dostałem szybką odpowiedź, podałem adres i dostałem te paskudne woski. Napisałem do nich, po czym mi odpisali, że postarają się przysłać kilka spray-próbek, do dziś ich nie widzę.
    Jedyne spraye od Lutensa jakie dostaję, to gdy wysyłają poprzez newsletter informację, że jest opcja otrzymania darmowej próbki nowego zapachu

  2. Łukaszu, Tobie również się uda, musisz tylko napisać że prowadzisz bloga o perfumach… wówczas wyślą Ci próbki lane i proponuję się przypominać co jakiś czas… BOKi mają tę wadę, że rzadko kiedy na tym stanowisku siedzi wciąż jedna i ta sama osoba, a maili dostają pewnie dziennie tyle co jak przez pół roku (nie licząc spamu)…
    generalnie zauważyłem, że łatwiej dogadać się z zagranicą niż z rodzimymi dystrybutorami, dla których bloger to pijawka, naciągacz i „zawracacz dupy„, bo nie kupił sobie całej flaszki…
    pozdrawiam Cię serdecznie i dzięki za odwiedziny… 🙂

  3. Dlaczego paczka z Hiszpanii do Polski (Warszawy) UPSem idzie 6 dni? 1 dzien do granicy polski, 2 dni do Warszawy i 3 dni w samej Warszawie.

  4. obawiam się, że właśnie sam sobie odpowiedziałeś na to pytanie… 😉

  5. Do mnie też pierwsza „partia” dotarła w postaci mazideł ale już następna w postaci „psikanej”, co ciekawe bez mojej prośby o taka formę przesyłki. Miłe i sympatyczne. Co zaś się tyczy szybkości przesyłki to fakt, iście expresowa.

  6. życzyłbym sobie, aby nasz rodzimy monopolista równie szybko realizował dostarczanie przesyłek… choć jestem wręcz pewien, że pierwszą paczkę od Lutka wcięło gdzieś po drodze…


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: