Napisane przez: pirath | 20 kwietnia 2013

Serge Lutens – La Fille de Berlin, czyli róża w wersji techno…


Dziś miało być o Versace Dreamer, ale nie mogłem się powstrzymać i sięgnąłem po jeszcze nie okrzepłą po wojażach próbkę z intrygującą nazwą La Fille de Berlin – Serga Lutensa… w sumie sam zapach to też tegoroczna (2013) nowość, a kolor cieczy na zdjęciach flakonu jeszcze bardziej podsycił mą ciekawość… to może wydawać się dziwne, ale na sam widok koloru i nazwy tych perfum – moje myśli pobiegły w stronę kultowego Joop! Homme… o ile konotacja z kolorem jest zgoła oczywista, to Berlin w nazwie skojarzył mi się z jedynymi znanymi mi różowymi, niemieckimi perfumami – choć zapewniam, że zapachy te nie mają ze sobą nic wspólnego za wyjątkiem nietuzinkowości, monotematyzmu i minimalizmu…

Berlin1

Jak pachnie Berlin? jak przystało na wielokulturowe i silnie doświadczone przez historię miasto – jego woń musiałaby wyrażać cały ten zgiełk towarzyszący burzliwym dziejom obecnej stolicy Niemiec… a jest co opowiadać, uwzględniwszy jedynie historię Berlina z minionego stulecia… nazizm, potem powojenny podział miasta pomiędzy obie Republiki, następnie jednoczący naród upadek muru (symbolizujący jednocześnie upadek komunizmu w europie) – wreszcie eksplozja koloru i wolności w postaci barwnych korowodów Love Parade oraz charakterystyczne dla miasta, odważne wizje architektoniczne… tymczasem Christopher Sheldrake poszedł zupełnie inną drogą, prezentując zapach niesamowicie wyważony, będący żywym, uniwersalnym symbolem nowoczesności, wolności i otwartości tej trzeciej co do wielkości europejskiej metropolii…

Pomimo iż autorem kompozycji jest nadworny nos Lutensa – klasycznego Lutensa, z całym jego bogactwem i specyficznym, niszowym zacięciem próżno w tym zapachu szukać… jak na standardy marki jest to bardzo minimalistycznie, nowatorsko, łagodnie i nowocześnie poprowadzony zapach… jest to bardzo prosty, ciepły i niesamowicie urokliwy monolit – wyraźnie zrywający z klasycznym podziałem na trzy odrębne akordy… od otwarcia, aż po przeciętną pod względem trwałości bazę (jak na standardy marki) pachnący swojską różą turecką i delikatnie jej wtórującym różowym pieprzem

la fille de berlin

Jest to zapach ewidentnie różany, ale absolutnie niepachnący w typowym spektrum tej nuty… La Fille de Berlin to róża łagodna, dyskretna, jasna i nowoczesna – a jednocześnie chwilami niemal konfiturowa, urzekająca subtelną, delikatnie miodową słodyczą szeroko rozwiniętych kwiatostanów… przez większość przebiegu towarzyszy jej męski pierwiastek, w postaci łagodnego pieprzu różanego – nadającemu słodkawej chwilami róży odrobinę równoważącej ten stan pikanterii… ten zapach jest dokładnym przeciwieństwem dla wyniosłego, poważnego i eleganckiego Lyric od Amouageróża Lutensowa jest idealnie casualowa, unosi się lekko i bez zażenowania, ani trochę nie przywodząc skojarzeń ze starym dziadem i babą, obficie zlanych czymś drapieżnie oldskulowym… wreszcie detal, który chyba najbardziej rzuca się w nozdrza – czyli doskonale wyważona unisexowość… zapach zaaranżowano tak, by nawet przez moment nie przechylał się w stronę którejkolwiek z płci…

reasumując: jeśli jesteście miłośnikami róży i chcecie poczuć ją w nowym, świeżym i bardzo lekkim wydaniu – gorąco polecam… trwałość wprawdzie delikatnie zawodzi, ale zapewne jest to kompromis pomiędzy uzyskaniem wrażenia lekkości brzmienia, a despotyzmem w który zwykła róża popadać…

przypomina mi: jest wiele wybitnie różanych kompozycji, ale jak dotąd nie miałem okazji poznać nic co dorównywałoby La Fille de Berlin pod względem delikatności i finezji – nawet w jej siostrzanym odbiciu z Sa Majeste La RoseLa Fille de Berlin Serge Lutens

Skład: róża (turecka/marokańska), pieprz (różowy)

Advertisements

Responses

  1. Jakos nie mam szczescia do rozy ujetej w szklanych flakonach.
    Lubie i cenie zywa rosline ale zawsze kiedy probuje odnalezc jej naturalne piekno i aromat nie jestem ostatecznie zadowolony. Choc staram sie nie zamykac i poznawac rozane twarze by znalezc ta ktora bedzie dla mnie najbardziej wiarygodna lub moze bardziej organicznie przyswajalna. Ale mimo wszystko trafiaja mi sie glownie wcielenia ktore przesuwaja skojarzenia w kierunku kobiecosci,dojrzalej czy nawet starszej pani, takie jakby retro. Ostatni zawodem moim byl test Saffron Rose od Grossmith ktory pozostawil tak twaly przeszywajacy slad ze jakos nie spieszno mi siegnac po probke po raz kolejny by moze zmienic zdanie (mimo ze znalazlem tam dosc niezly agar 🙂 ).
    Czytam jednak twoja recenzje i mysle sobie ze moze znow nastal ten czas by dac sanse Rozy w ujeciu ktore ma szanse mnie uniesc . Tylko obawiam sie ze zbytni minimalizm to bedzie za malo by sprostac moim wyobrazeniom bo az tak nie pozadam tego kwiatka na co dzien by sie napalac. Tak wiec przy okazji przetestuje w perfumerii aby tylko poznac, bez wiekszych oczekiwan by b ylo bezpieczniej .
    Do myslenia dales mi co nieco… 😉

  2. Zachęcasz tą świeżą różą. Lubię różane zapachy, moim ostatnim nabytkiem wymiankowym jest Tea Rose, ale to zupełnie inna róża – staroświecka, ciężka, bardzo retro – coś niesamowitego, jednak pewnie mało kto lubi takie uderzenie. Dla odmiany przydałoby się coś lżejszego, trzeba przetestować:)

  3. narde – z ust mi to wyjąłeś, więc nic dodać, nic ująć… 😉 a co do delikatnej, ale wciąż różanej róży to ta z najnowszego Atelier Cologne zapowiada się niezwykle obiecująco… muszę tylko odkopać gdzieś próbkę…

    Lemonetko – gorąco polecam, szczególnie iż ten zapach da się w moim mniemaniu nosić również latem, co dyskwalifikuje zdecydowaną większość stricte różanych kompozycji… 🙂

  4. Pirath a znasz różę 31 z Le Labo??? To podobno męska róża choć jak wiadomo jak każdy egzemplarz niszowy to uniseks. Moim zdaniem ciekawa kompozycja.

  5. niestety z Le Labo znam tylko Patchouli, które paczulowe bynajmniej nie jest ale jest za to przepiękne… dopiszę zatem Twoją propozycję do listy życzeń…

    p.s. nowy różany Atelier Cologne pachnie w podobnej tonacji…


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: