Napisane przez: pirath | 26 kwietnia 2013

urojona, tfu subiektywna skala pomiaru trwałości perfum…


Dziś będzie pozornie nie na temat i z przymrużeniem oka, ale chyba muszę to szybko opatentować, nim jakiś biurokrata z Brukseli (tudzież jakiś troll patentowy z Apple) uzna, że to rzeczywiście przełomowe i można na tym zarobić… albo co gorsze postanowią zatrudnić kolejnych 200 biurokratów, pracujących nad rozwinięciem tego pomysłu i wprowadzeniem go w życie za pomocą jakiejś kuriozalnej dyrektywy unijnej – w rodzaju określania dopuszczalnego stopnia krzywizny u banana, zrobienia z marchwi owocu, a ze ślimaka ryby… tiaaa…

słowo wprowadzenia (również umownie) 😉

Jest coś takiego jak Sone, czyli subiektywna, umowna skala pomiaru głośności różnych rzeczy (zazwyczaj używana do określania poziomu głośności elektroniki/elektryki użytkowej), a stosowana przez kreatywnych producentów…
ale jak skala pomiaru czegoś (czyli w teorii ścisła definicja parametrów) może być umowna albo subiektywna? to może nowy wzorzec metra wahający się pomiędzy 73 a 115 i pół centymetra? (żeby było zabawniej i aby zwolennicy systemu imperialnego nie czuli się pokrzywdzeni, sumując i dzieląc ułamki ze swoich cali)… WTF? to decybele już są passe, skoro gdzie nie spojrzę głośność zafajdanego wiatraczka do komputera określa się za pomocą urojonego w 1936 roku Sone?…
a wiecie dlaczego ktoś nam perfidnie robi wodę z mózgu?…

Podobnie jest kreatywna księgowość istnieje również kreatywna inżynieria, zajmująca się rozwijaniem pseudo naukowych odkryć i innowacji (tudzież odkrywania na nowo rzeczy oczywistych i już istniejących – gdzie prym wiodą „inżynierowie” min. Apple) mających za zadanie manipulowanie, koloryzowanie, przekłamywanie, ubarwianie i polepszanie oficjalnych danych pomiarowych/specyfikacji – aby te wyglądały na atrakcyjniejsze, bardziej przyjazne i nie burzyły harmonii i spokoju ducha potencjalnego nabywcy brutalnymi/niewygodnymi z marketingowego punktu widzenia faktami… a wspomniany decybel – raz, że źle się ludziom kojarzy (z hałasem), a dwa od razu czarno na białym widać czy coś jest głośne lub nie i to producentom wspomnianych „cichych” wiatraczków jest bardzo nie na rękę… cichy wiatraczek to wiatraczek o wysokiej jakości, trwałych bebechach i dopracowanej aerodynamice – czyli droższym łożysku i precyzyjnie wykonany, a to jak wiadomo podraża koszta produkcji… a więc ktoś komuś zapłacił, ktoś polobbował gdzie trzeba i tadaaaammm! – mamy Sone, czyli nic nikomu nie mówiącą, totalnie umowną i nieweryfikowalną jednostkę subiektywnego pomiaru głośności!… 😀

nie jesteście zachwyceni?… a podawany dla telewizorów kontrast 10000000000000000 do 1 (~pierdylion do jednego, dla tych którym się zera w oczach pier…. tfu mylą) to co to jest?… to też jest czysto marketingowy bełkot, tfu parametr określający, że coś ma ponoć imponujący kontrast… że niby mało precyzyjnie?… i pomyśleć, że kiedyś ludzie bez szemrania wierzyli, że ziemia jest płaska i było dobrze… 🙂 a teraz przełóżmy ten schemat na nasze podwórko – czyli spróbujemy określić subiektywną definicję stopnia trwałości i projekcji perfum…

Jak wiadomo trwałość perfum i ich projekcja jest zależna od tak dużej ilości zmiennych i czynników zewnętrznych (a na większość nie mamy wpływu), że próby ich precyzyjnego określania można śmiało podciągnąć pod szarlatanerię w rodzaju przepowiadania pogody, wróżenia z fusów o kursie giełdowym akcji, leczenia nowotworu modlitwą i wydłużania sobie penisa siłą woli… niestety każdy z nas ma inną skórę, inną zarówno anatomicznie jak i ze strony chemicznej – że o oczywistych różnicach wynikającej z odmienności płci nie wspomnę… mamy różne odczyny skóry, ciepłotę ciała, w różnym stopniu wydzielamy sebum, stosujemy inne diety – a to wszystko w dużym uproszeniu sprawia, że na każdym z nas te same perfumy pachną nieco inaczej zarówno pod względem ich przebiegu, jak i przede wszystkim trwałości… dlatego w miarę precyzyjnie można określić trwałość perfum jedynie w odniesieniu do własnej osoby – choć i tu natrafimy na oczywiste różnice wynikające z różnicy temperatur otoczenia, wilgotności powietrza, a nawet pory roku… do tego dochodzi ilość zaaplikowanych perfum i miejsca ich nanoszenia, gdyż perfumy na ubraniach pachną dłużej, a w miejscach o podwyższonej ciepłocie – intensywniej… stąd swego czasu dałem sobie spokój z próbami precyzyjnego określania tych parametrów, gdyż zapachy które na mojej skórze trwały stosunkowo długo – u innych żyły przykładowo kilka godzin, doprowadzając zapewne część czytelników do uzasadnionej frustracji…

Myślę sobie (taka moja luźna hipoteza), że na ogólną trwałość perfum (w 100 procentowej skali) około 50-60% zasadniczej trwałości generuje sama kompozycja (jakość i rodzaj użytych składników, stopień koncentracji olejków i ilość zawartych w perfumach substancji wzmacniających trwałość) – a 40-50% przypada na czynniki zewnętrzne, w dużej mierze te na które nie mamy większego lub żadnego wpływu… zatem nawet ten sam zapach, zaaplikowany w identycznej ilości i w identycznych warunkach otoczenia, na dwóch różnych osobach może pachnieć po pierwsze inaczej, po drugie z różną siłą i po trzecie z różną trwałością… no ale gdybyśmy zechcieli na upartego określić trwałość i projekcję?…

co powiecie na Niuchy*, czyli równie urojoną, siedmiu stopniową (proszę to traktować z należnym przymrużeniem oka) skalę o następującej rozpiętości: oczywiście punktacja jest wysoce umowna i subiektywna, więc dowolność interpretacji, roszady i kreatywność w doborze punktacji są jak najbardziej dozwolone, a nawet wskazane… przykładowo osobiście uważam, że Lacoste Style in Play to drugi stopień Niucha, zaś Terre Hermesa to 6 Niuchów, a Joop! Homme to w pełni zasłużona siódemka z plusem… 😉

1 – ledwie wyczuwalny przez nieco ponad dwa odcinki telenoweli i bloczek reklam na Polsacie odświeżacz powietrza…
2 – dostatecznie wyczuwalny, choć trzeba się niemal przytulać aby wyraźnie go poczuć, trwałość trzy koronki i dwie litanie… ale uwaga! jeśli nie lubicie kompotu z suszu, należy wskazać jedynkę, zaś jeśli Wasza babcia robi pyszne pierogi z jagodami, to możecie przyznać czemuś trójkę
3 – dobrze wyczuwalny, na odległość ramion, przez około 3 filmy na TVN, z wliczonymi przerwami na reklamę i orędziem premiera…
4 – bardzo dobrze wyczuwalny, zostawiający wyrazisty ogon i trwający tyle co personalizacja nowego smartfona… ale tu kolejna uwaga: jeśli Wasze nazwisko kończy się na „ski” musicie optować za trójką, a jeśli jesteście blondynem i nosicie obuwie w rozmiarze 43 to możecie przyznać piątkę
5 – niemożliwy do zignorowania i wypełniający całe pomieszczenie i trwający tyle co przeciętne przemówienie Fidela… tu uwaga, że od piątki nie ma zasadniczo wyjątków, przez wzgląd na ruch lewostronny w Wielkiej Brytanii
6 – wyciska łzy, niczym dobrze przenoszony niemowlęcy pampers, powoduje odkształcenia pionowych żaluzji w biurach i trwa tyle co pielgrzymka do Lichenia
7 – prawdziwy tytan trwałości przy którym domniemana broń biologiczna Saddama to fiołki, powoduje pękanie tynku strukturalnego na ścianach i trwa na skórze dłużej niż mający zapewnić ponad 24 godzinną świeżość dezodorant…

*jednego Niucha (1Nch) skrupulatnie wyliczyłem w oparciu o przeciętną długość rurki od atomizera i przemnożyłem przez średnią ilość spółgłosek w składających się z nieparzystej ilości liter nazw perfum i podzieliłem przez prawdopodobieństwo iż zatruję się trzymaną w lodówce od tygodnia chińszczyzną (mając też na uwadze twardość włókien przeciętnej wysokości brzozy)… 🙂

mam nadzieję, że się przyjmie i okaże się równie pomocne w praktyce co Sone – szczególnie ułatwiające życie entuzjastom komputerowego tuningu…


Responses

  1. Podczas czytania „charakterystyki” poszczególnych punktów Twojej skali, o mało gil mi z nosa nie wyskoczył, tak się uśmiałem :-))

  2. Jak czytam „Niuch” to mam przed oczami ostatnią książkę Terrego Prachetta :p Pirath skąd Ty bierzesz te wszystkie pomysły??? 😀

    Co do Pkt. 6 nie zgadzam się ów pampers nie wyciska łez tylko jest silnie pawiogenny

  3. Mnie także postulowany niuch skojarzył się z powieścią Pratchetta i …wonią jaskiń goblinów, niezbyt przyjemną jak twierdzi autor.
    Świetny pomysł z taką skalą zaś co co pampersa- niewiele mam doświadczeń ale zdaje mi się że aromat w dużej mierze zależy od twego jak dawno został hm, użyty.

  4. Obliczenie wartosci jednego Niucha rozwaliło system.
    Super,tak trzymac!!!
    Jak zawsze czyta sie z przyjemnoscią.

  5. Hi hi hi! Wchodzę w to. Czekam również na system pomiaru projekcji! 🙂

  6. Mr.Ed – dzięki, właśnie o ten rodzaj reakcji mi chodziło… 🙂

    Polu – wow! dzięki, porównanie do Prachetta dosłownie mnie powaliło… ale w sumie uwielbiam TP, więc pewnie jego styl po trochu mi się udziela… 🙂
    a co do przenoszonych pampersów, to tu zdania jak widzę są podzielone, choć widzę że trwogę wzbudza w ludziach podobną… 🙂

    trzy ryby – i Ty też „zwietrzyłaś” Prachetta?… o tak siła rażenia rośnie proporcjonalnie do czasu dojrzewania tego rodzaju oręża… ale przyznam że moje pojęcie na ten temat jest mgliste i zażarcie unikam wszelkich nadarzających się okazji do skonfrontowania moich mglistych wyobrażeń z brutalną rzeczywistością… 🙂 (czytaj: wołami mnie nie zaciągniesz do przewijania niemowlaka i będę się bronił jak Westerplatte)

    Robercie – dzięki i pozdrawiam 🙂 ehhh rzadko mam okazję do tak swobodnego puszczenia wodzy fantazji i ucieczki z tematyką w maliny, a tym razem temat nawinął się spontanicznie, przy okazji wyciszania obudowy w moim nadwornym PC… 🙂

    TomiU – częściowo został zawarty wraz z trwałością, te dwa parametry są ze sobą ściśle powiązane i rzadko kiedy nie idą z sobą w parze… 🙂

  7. dB nie jest jednostką głośności a natężenia dźwięku – stąd stosuje się inne jednostki (niestety ale odczuwanie głośności jest subiektywne). 🙂

  8. owszem, ale jak najbardziej możliwym do precyzyjnego zmierzenia/wyrażenia i nie zapominajmy o drugim z kluczowych atrybutów, czyli poziomie ciśnienia akustycznego… 😉


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: