Napisane przez: pirath | 3 Maj 2013

to pani sprzedała mojej żonie ten szampon?…


Dziś zacząłem od Bariezmu, a więc będzie trochę nie na temat… ostatnio w związku z wyłączeniem nadajników telewizji analogowej, zajmowałem się personalizacją ustawień telewizora mojej rodzicielki… siedzę, przestrajam i wreszcie trafiłem na uroczy bloczek reklamowy na moim ulubionym Polsacie… wiedzieliście, że w przerwach pomiędzy reklamami nadają jeszcze filmy i telenowele?… ponieważ pora dnia i repertuar wskazywały iż przed telewizorami zasiądzie sporo osób w oczekiwaniu na 3927 odcinek sitcomu, o jakże życiowych perypetiach typowych polskich rodzin – zamieszkujących luksusowo urządzone apartamenty w centrum miasta i rozbijających się nowymi samochodami… oczywiście wszyscy wykonują intratne wolne zawody i godzinami gawędzą przy kawie, w zawsze pustych kawiarniach, albo w równie pustej poczekalni ekskluzywnej kliniki – więc i bloczek reklamowy dopasowano pod odpowiednią grupę docelową…

scena w kiosku Ruchu
– to pani sprzedała ten szampon regeneracyjny mojej żonie?
– gdzie mi tu z tymi kłakami! to jest kiosk Ruchu, ja tu mam mięso!

Zobaczyłem prawdziwe combo reklam dowodzących, że danie z proszku zastępuje prawdziwe gotowanie – firmowane celebrycką facjatą rzekomego autorytetu kulinarnego, następnie (środek pory obiadowej) podziwiałem chłonność i anatomiczną perfekcję nowych podpasek, potem było coś o rewolucyjnym dezodorancie zapewniającym paniom 48 godzinną świeżość (a podobno faceci to trolle), gdzie oczywiste prawidła fizyki urastają do opatentowanych technologii Motion Sense… następnie podziwiałem jak potraktowany prostownicą do włosów i nowym kremem Dove liść opiera się kolejnym prawom fizyki (rewelacyjne działanie tego kremu, sprawdził ostatnio w praktyce AdBuster, polecam)… potem podziwiałem kraba, surfującego na patyczku od lodów (ciekawe co pali twórca scenariusza) – ale czarę goryczy przepełniła reklama szamponu z odżywczym ekstraktem z Róży z Jerycha, zapewniającego podobno zmniejszoną łamliwość włosów*… no i nie zdzierżyłem…

*”zmniejszona łamliwość przy użyciu szamponu I ODŻYWKI marki XXX w porównaniu do szamponu bez składników kondycjonujących”a odżywka gdzie?… podobno porównuje i zestawia się produkty podobnej klasy, o podobnych właściwościach i w jednakowych warunkach testowych, czyż nie?… zresztą czcionka, którą oznajmiono te rewelacje jest tak mała, że i tak pewnie nikt nie zdoła tego przeczytać

Thoreal

Każdy z nas widział zapewne reklamę jakiegoś „rewolucyjnego„, zawierającego „egzotyczne wyciągi” i opracowanego w najlepszych szwajcarskich laboratoriach i w oparciu o „nową, jeszcze lepszą recepturę” szamponu… gdyby tak zebrać te wszystkie „cudowne” właściwości wszystkich wcześniejszych wcieleń jednej tylko linii danego specyfiku, od jednego tylko producenta – to szampon ten prawdopodobnie wskrzeszałby umarłych i leczył hemoroidy samym tylko spojrzeniem, a Bruce Willis nosiłby czuprynę niczym Thor… niestety skóra i włosy każdego człowieka są inne, podobnie inne podłoże mają dolegliwości nękające skórę i włosy każdego z nas… u innych są to wieloletnie zaniedbania, zła dieta, stres – a u reszty są to uwarunkowania genetyczne, faszerowanie organizmu chemią oraz najbardziej prozaiczne i oczywiste – łysienie ze starości, z którym tak wiele osób (mam na myśli mężczyzn) nie jest w stanie się godnie pogodzić…

Niestety „rewolucyjne” szampony i cała reszta niezbędnej nam do życia chemii, poza magią kreatywnego marketingu i badaniach opartych na kilku osobowej* grupie testowej – zawiera co najwyżej jeszcze więcej chemii, a wspomniany lifting receptury sprowadza się najczęściej do zmiany koloru i kształtu opakowania i dodania śladowej ilości „magicznego składnika” pokroju przeciwutleniaczy, wyciągu z penisa patagońskiego nietoperza, tudzież innych – raptem wczoraj specjalnie z myślą o nas odkrytych substancji naturalnego pochodzenia, dodanych hojną ręką w ilości miligram na tonę gotowego specyfiku… prawda jest taka, że coś co kosztuje kilka, kilkanaście złotych niestety nie będzie zawierało całej gamy kosztownych w pozyskaniu substancji o wspomnianych „cudownych” dla naszych kłaków właściwościach – a po specyfiku o charakterze uniwersalnym, dostępnym od ręki w każdej drogerii nie należy spodziewać się ukierunkowanego działania… psychotropów też nikt nie sprzedaje na stacji benzynowej obok batoników, breloczków i kondomów… więc po co się oszukiwać, gdy wystarczy trzeźwo pomyśleć?…

* zazwyczaj sowicie opłaconej przez zleceniodawcę tychże badań…

Gandalf

Konkurencja na rynku jest ogromna i chętnych do uszczuplenia naszych portfeli, przez żerowanie na naszych instynktach oraz próżności nie brakuje… tu też zazwyczaj zaczyna się magia fotoszopa, długich godzin ciężkiej harówy wizażystów, fryzjerów i gości we wzorzystych bermudach od robienia wiatru… wszyscy, na czele z reżyserem tego epickiego działa tłoczą się w studio o temperaturze ~60 st. Celsjusza, udanie emitującym mikroklimat Doliny Śmierci – dzięki światłu pierdyliona żarówek, których łączna moc jest w stanie wynieść autobus miejski na orbitę Saturna… no ale przecież reklamowy spocik musi wyglądać równie korzystnie jak wdzięcząca się do kamery dziewoja, która z rozkoszą w głosie zachwala, że jej podpaski są super chłonne i wygodne – a sądząc po jej zadowolonej minie, są też najlepszym poza czekoladą, nie psychotropowym środkiem do zwalczania menstruacyjnej depresji… a ponoć reklama nie może kłamać, ani wprowadzać w błąd…

Miś

Zatem nim dostarczymy naszej skórze kolejnej porcji wyrafinowanej chemii, której nadmiar w końcu nie pozostaje obojętny dla kondycji naszych organizmów – czy nie lepiej pójść się przebadać do dermatologa (byle nie przez NFZ, bo wyłysiejecie nim doczekacie się wizyty), zmienić dietę i przede wszystkim szampon, najlepiej na taki z apteki i zacząć leczyć przyczynę, a nie skutek kiepskiej kondycji owłosienia?… zresztą, wystarczy zacząć o włosy dbać, co szczególnie powinny mieć na uwadze niewiasty ochoczo zmieniające co miesiąc kolorek, tudzież codziennie jarające kładki prostownicą do włosów… sorry, ale na odstrzelone strzelbą palce u stóp, nie pomoże nawet najlepszy specyfik do regenerowania płytki paznokcia… ponadto chemia obecna w kosmetykach może powodować uczulenia, a te jak wiemy mogą objawić się w każdym wieku – więc czy nie lepiej sięgnąć po sprawdzone, znacznie mniej nafaszerowane chemią specyfiki?… oczywiście jedzenie, woda i powietrze którym oddychamy ma nie mniej „niepożądanych dodatków”, które bardzo chętnie odkładają się w naszych organizmach – więc nie dziwota, że patolog robiący sekcję dobrze „zleżałego” denata, stwierdza iż jego wątroba go przeżyła… no brawo!, ja tam wracam do mojego starego dobrego szamponu z wyciągiem z rzepy – wprawdzie śmierdzi niemiłosiernie, ale przynajmniej jeszcze mam co czesać… 😉

Reklamy

Responses

  1. „Reklama, reklama, pranie mózgu już od rana…” jak to kiedyś Atrakcyjny Kazimierz bodajże śpiewał. Mnie to już nawet nie tyle śmieszy, co wkur… denerwuje mnie. Śmietana dodana do sałatki jako gwarant szczęścia w rodzinie, rzeczone podpaski zmieniające zahukane dziewczę w królową parkietu, proszki, dzięki którym białe jest bielsze, niż białe u konkurencji… albo mają nas za idiotów, albo takie niestety są prawa rynku (ew. jedno i drugie). A filmy Barei kocham!

  2. tak, obawiam się, że mają nas za idiotów… w końcu reklamy i bieżąca ramówka powstaje z myślą o preferencjach największej grupy docelowej… 😉
    p.s. również ubóstwiam Bareję… 🙂

  3. Padłam zastanawiałam się jak tylko zaczęłam czytać czy nie będzie zbyt wulgarnie w komentarzach zażartować na temat „wyciągu z fiuta” który niechybnie pojawi się dodany do regeneracyjnej maseczki na biust jako naturalny białkowy środek stymulujący poprawę jędrności. A tu patrzę skojarzenia mamy te same :D! Taki świat, my to wiemy a wyobraź sobie co my sie teraz mamy z naszym niespełna 5 letnim szkodnikiem który chłonie to jak gąbka i ufnie bezgranicznie wierzy we wszystko co zobaczy i usłyszy. Ja nie mam telewizora w domu więc jak raz na jakiś czas widzę takie pasmo to mi słabo. Młody niestety ( lub stety) dość sprawnie już porusza się po You Tube i szybko schodzi na reklamy przy okazji oglądania bajek, bardzo są wymieszane te treści.

  4. ha ha ha wyciąg z fiuta? ale chyba nie w wersji „dosłownej”? słyszałem wprawdzie „urban legends” o cudownych właściwościach ujędrniająco powiększających specyfików opartych na owocach męskich lędźwi – ale nie spodziewałem się, że ktoś zechce przekuć legendę w komercyjny produkt… 🙂
    pędzę do apteki po specyfik na wiatry, zrobiony z utartego rogu jednorożca i łez syrenki… 😀

    p.s. nie od dziś wiadomo, że umysł dziecka chłonie treści najszybciej i pewne rzeczy sobie zakodowuje… jak myślisz skąd ta nachalna indoktrynacja w formie religii od najmłodszych lat i skierowany ku dzieciom „program lojalnościowy” w złotych łukach? 😉

  5. Pirath, za to Cię lubię:-)))))))))))))))

  6. Ja dziś 5 razy pod rząd obejrzałem reklamę Wanisha a ATM rozrywka padłem od chemii samego oglądania;)Każdy logiczny człowiek wie że włos to martwa już niestety materia i nic mu już nie pomoże.Można go tylko nasączyć żeby był prosty,tłusty,lekki,ciężki,sypki lub klejący i to wszystko.A podczas kilku minut mycia żadne substancje nie są w stanie w skórę z której ten włos wyrasta wniknąć.wyjątek to też nie za bardzo pachnący szampon z dzięgciem brzozowym,z wyciągiem z rzepy lub z pirytionem cynku.Reszta:pokrzywowe,tatarakowe,ziołowe,miodowe działają jak umarłemu kadzidło.Jest tylko jedna różnica że często zawieraja związki zupełnie inne niż deklarowane obciążające włosy i zatykające skórę silicony,związki hydrofobowe i emulgujące i odpychające włosy od siebie,bądz prostujące.Wszystkie poprawiają wygląd włosa do następnego mycia bo go pokrywają i nasączają ,są natomiast bardzo niezdrowe dla skóry i w ogóle trują organizm jak każda chemia.

  7. A ja poproszę o nazwę tego specyfiku na wiatry z utartego rogu jednorożca i łez syrenki 🙂

  8. rx’ie – i z wzajemnością 🙂

    Piotrze – otóż to, dotknąłeś sedna… kłak kawałek za cebulką jest już trupem, więc można go co najwyżej malować, lakierować, faszerować formaliną albo w inny sposób poprawiać jego kondycję estetyczną, ale raczej nic go nie ożywi… 🙂 ja jestem zdania, że im kłak będzie zdrowszy za życia tym lepiej będzie prezentował się jako długaśna czupryna, więc w profilaktyce upatruję większej skuteczności dla efektu końcowego niż w retuszowaniu wcześniejszych zaniedbań… wprawdzie moje włosy w porywach mają aż 2 centymetry długości i zawsze jest na nich guma do włosów – więc problem rozdwojonych końcówek mnie nie dotyczy, ale jestem zdania, że lepiej profilaktycznie zadbać za w czasu o przyczynę, niż kruszyć kopie na skutkach… 🙂

    Mr.Ed – aktualnie dobra wróżka pracuje nad nową rewolucyjną recepturą magicznego pyłku na zmniejszenie dolegliwości, więc nazwę gotowego specyfiku podam Ci niezwłocznie, gdy nasz beta tester (święty Mikołaj) zejdzie wreszcie z klopa, gotów do testów po trwającym 5 miesięcy zatwardzeniu na wskutek wszamania kilkudziesięciu ton ciasteczek, popitych kilkoma ciężarówkami mleka… 🙂

  9. „To idź pan do lekarza od oczu” 😉
    No cóż, może te szampony i farmaceutyczne cuda na włosy działają kiedy problem jest inny niż genetyka (zaburzenia hormonalne, przejściowy stres, zła dieta etc.), ale w przypadku genetyki wszystko (być może tylko na razie) to i tak lipa 😉 Łysienie to nie tyle kwestia starości, ile po prostu podatności cebulek włosów na testosteron (podatność, a nie urban legends że łysi mają więcej „teścia”) – ktoś kto bierze sterydy może łysieć już przed 20tką, a ktoś kto wciągnął ich furę (Arnold), ma ciągle dobra czupryne 😉

  10. Oj tam – wystarczy pozbyć się telewizora. Nie mam go od sześciu lat – i jak widzę reklamę, to mnie ona autentycznie interesuje.

    Piracie, „wyciąg z fiuta” to z „Dnie świra” – warto obejrzeć, jeśli nie znasz…

    Na marginesie – od lat nie oglądam reklam, a stan mojego owłosienia bardzo się poprawił, kiedy zaczęłam po prostu jeść regularnie preparat witaminowy (żaden z reklamowanych).

    Czy tylko ja mam dość cholernej majówki? Nie wyjechałam, a pogoda uniemożliwia wypady w plener – klienci powyjeżdżali, więc na mailu cisza, siłownia nieczynna, masakra:/ Ciężko mi nie kliknąć Wazamby, która za mną „chodzi” już długi czas…

  11. No widzisz Pirath to taka zgrabna parafraza była:

    http://www.cda.pl/video/1041656/Wyciag-z-Fiuta

    Hahhaaaa VI4 klikłaś Wazambę a jak ją widziałam to zastanawiąłam się czy nie klikniesz 🙂 Nie tylko Ty masz dość majówki ja bym czas spedziła na ściance ale niestety awaria ścięgien Achillesowych mnie na długo dobiła.

  12. Chyba komentarz mi zeżarło w kazdym razie powielam link bo jako komentarz do tego wpisu nadaję się wybornie 🙂

    http://www.cda.pl/video/1041656/Wyciag-z-Fiuta

    VI jeszcze raz gratuluje Wazamby tak myślałam że się ja kupisz 🙂

  13. dandysie – otóż to, genetyka… środowisko to jedno, ale to w genach mamy zapisane jak długo będziemy się cieszyć bujną czupryną niczym Zbysiu Wodecki i żaden rewitalizujący szampon na to nie pomoże… 😉

    co do sterydów to, ich wpływ na owłosienie to chyba jeden z najmniej groźnych skutków ubocznych na organizm biorącego… kwadratowe szczęki, problemy z potencją, zrujnowane bebechy i gospodarka hormonalna oraz zryty beret – to chyba gorsze przypadłości, które mogą się przytrafić amatorom expresowego (i chwilowego) poprawiania wyglądu… 😉 namawiano mnie nie raz (nim jeszcze obrosłem tłuszczem) „weź, a urośniesz” – jednak preferuję naturalne przyrosty, a efekt? ze 5 lat minęło od kiedy ostatni raz miałem hantle w łapach, a łapsko mi zostało… czego nie można powiedzieć o kolegach z siłowni, którym zostały imponujące flaki… 😉

    VI4 – heh, rzeczywiście nie skojarzyłem z Dniem świta (genialnie zjadliwa satyra na nasze współczesne społeczeństwo) – ale tam również chodziło o sarkastyczne ujęcie do reklamy, a nie realny produkt… 🙂 faktycznie majówka wypadła tragicznie, za to wbiłem level w D3, więc s pewne pozytywy… 🙂
    p.s. Bierz Wozambę, to cudowne perfumy… kiedyś gdy Odyn i Visa pozwolą to też się szarpnę… 🙂

    Polu – ujjj współczuję, znam ten ból… parę razy sobie naciągnąłem to ścięgno (zawsze w prawej stopie) i kląłem jak szewc pokonując każde schody… ale za to mogłem się poczuj jak Herr Flick z Gestapo, szczególnie gdy ktoś ze znajomych też wówczas utykał i mogłem zagaić: „kuśtykajcie za mną von Small Housen”… 😀

    p.s. komentarza Ci nie wcięło, ale automat zatrzymał antyspamowy zatrzymał oba do zatwierdzenia, gdyż wkleiłaś odnośnik do innej strony… 🙂

    pozdrawiam wszystkich

  14. Gdyby Bareja dalej żył … miałby co kręcić o nowoczesnej POlsce 🙂

  15. oj tak – jestem pewien, że tematów nigdy bu my nie zabrakło, tylko pytanie czy wciąż śmieszyły by tak samo… 😉


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: