Napisane przez: pirath | 12 maja 2013

Montale – Red Vetiver, czyli Terre d’Montale w wersji light…


Jakiś czas temu Andrzej, jeden z moich czytelników – dopytywał czy znam Montale Red Vetiver i czy uważam, że jest podobny do Terre Hermesa… zaintrygowany, sięgnąłem po niedawno zlokalizowaną próbkę, zaaplikowałem ją na skórę i nozdrzom nie wierzę – toż to Terre jako żywe!… czym prędzej sprawdziłem na Fragrantice daty produkcji obu kompozycji i już nieco spokojniejszy (o niezachwianą boskość Elleny) odnotowałem, że Terre powstał w 2006, zaś Red Vetiver w 2008 roku… no to mamy kolejną perfidną zrzynkę (pomyślałem), choć zapachy są do siebie łudząco podobne tylko podczas pierwszego, pobieżnego kontaktu… ich dalszy rozwój na skórze zdradza pewne zauważalne niuanse – co nie zmienia to faktu, że w ponad 80% to jest ta sama kompozycja…

Montale jako Hermes

W celu zachowania maksymalnego obiektywizmu i rzetelności, muszę podkreślić pewną oczywistą różnicę… Montale Red Vetiver to EdP, zaś ja dysponuję jedynie Terre d”Hermes w wersji EdT, co ma spore przełożenie na rozwój, brzmienie i parametry każdej kompozycji… aby porównanie wypadło miarodajnie, powinienem zatem, porównywać Montale z Hermesem również w wersji EdP, którym niestety nie dysponuję – więc dziś nie podpalę stosu pod Red Vetiver, stwierdzając że to perfidna kopia Terre… oczywiście praktyka dowodzi, że nawet EdP jest EdP nie równe, gdyż tu kluczem jest stopień koncentracji, różny i swoisty dla każdego producenta perfum – ale i ten niuans trzeba brać pod uwagę*… wszystko sprowadza się do tego, że perfumy różnych klas (EdC, EdT, EdP, itp) pachną i rozwijają się na skórze inaczej, zmienia się czas trwania poszczególnych akordów – a poszczególne, tworzące całość składniki są mniej lub bardziej wyeksponowane…

*paradoksalnie nawet ilość światła i wilgotność powietrza oraz gleby w danym roku kalendarzowym, w którym rośliny rosły też ma wpływ na barwę uzyskanego podczas zbiorów olejku – ale nie będziemy wnikać aż tak głęboko… 😉

Red Vetiver rzeczywiście pachnie uderzająco podobnie do Terre, ale nawet w tym nie do końca prawidłowym zestawieniu wystąpiło kilka specyficznych różnic, pozwalających łatwo je od siebie odróżnić (albo tylko dzięki temu)… Montale to przede wszystkim grejpfrut i pieprz na pierwszym planie… zapach bardzo długo pozostaje za sprawą tego owocu jasny i soczysty, zaś pieprz nadaje mu wyrazistości – przez co Olfactive Studio Flash Back zyskał potencjalnego konkurenta w walce o gusta klienteli rozmiłowanej w kompozycjach cytrusowych… Terre jest z kolei bardziej jedwabisty, jednolity, kapkę słodszy, winny i połyskliwy za sprawą wrażenia, za które często odpowiada geranium – choć w tym przypadku nadrzędnym wypełniaczem jest kwiat pelargoniiMontale jawi mi się jako kompozycja lżejsza, bardziej przejrzysta, z łatwiejszymi do wyłuszczenia nutami – gdy Hermes sprawia wrażenie kompozycji nieco enigmatycznej, umiarkowanie ciężkiej i namieszanej tak, by nikt nie zgłębił sekretów mistrza…

Montale Red Vetiver

Co ważne, Montale wcale nie prezentuje się gorzej od swego protoplasty… pachną jednako dobrze, choć odrobinę inaczej – i sądzę, że kluczem jest tu w istocie różna forma koncentracji – niż rzeczywiste roszady w składzie, które określiłbym jako kosmetyczne i w codziennym użytkowaniu niemal pomijalne… z drugiej strony to potencjalnie mocniejszy Montale Red Vetiver prezentuje się jako ten delikatniejszy – więc czemu to Terre w wersji toaletowej, jawi mi się jako kompozycja o większej głębi?… przecież Terre w wersji EdP zagra jeszcze masywniej i dostojniej, czyli można przyjąć hipotezę, że Red Vetiver jest po prostu lżejszą wariacją o Terre – taką samą jaką jest Terre w wersji EdT zestawiany z wersję EdPPierre Montale nie błysnął inwencją, zakładając że w ogóle wziął bloter do ręki – choć osobiście stawiam iż było to pióro, którym skrobnął list do Elleny, bo któż nie chciałby mieć tego dzieła w swojej kolekcji?… zresztą mało kto się w tym swoistym „segmentowym przekręcie” połapie…

reasumując: to piękne, wyraziste, specyficzne, barwne i wdzięczne perfumy, choć łudzące podobieństwo do klasyka od Elleny sprawia, że osobiście kupiłbym chronologicznie pierwszego i porównywalnego cenowo Terre d”Hermes… niesamowita, zapierająca dech projekcja oraz fenomenalna trwałość tych perfum sprawia iż mimo wszystko są siebie warte, niezależnie od opcji na którą się zdecydujemy i prawdy którą znają tylko producenci…

przypomina mi: Terre d”Hermes, choć miłośnicy klimatów cytrusowych, a zwłaszcza fantastycznego ujęcia grejpfruta w Olfactive Studio Flash Back też nie będą zawiedzeni…Montale Red Vetiver EdP

skład: wetyweria, paczula, cedr, grejpfrut, balsam peruwiański i pieprz

Advertisements

Responses

  1. Wlasnie z rana kazalam mojemu facetowi sprobowac uzyc Red Vertiveru gdyz sama bardzo lubie. Podczas gdy ja w zachwytach sie w niego wwachiwalam to on sie krzywil i mowil ze pachnie mu jakims zielskiem, obstawial pietruszke. 😛 apokalipsa.

  2. ja też uwielbiam Red Vetiver, ups pardon, oczywiście mam na myśli Terre… 😀

  3. I pomyśleć, że na mnie Montale zrobił wrażenie gęstszego i mniej pieprzowego od Terre… Tak czy inaczej RV – mimo ewidentnej wtórności – to doskonałe pachnidło – idealne dla miłośników Terre, którzy – mimo że już mają Terre – szukają czegoś doń podobnego. Niektórzy tak mają. Na przykład ja… 😉

  4. z początku też wydawało mi się, że jest nie tyleż gęstszy, co brzmienie ma potężniejsze – ale później doszedłem do wniosku, że to dzięki bardziej wyeksponowanej nucie grejpfruta… o dziwo w Terre owoc ten nie jest tak jednoznacznie i pierwszoplanowo zaserwowany i więcej w Terre drzemie tajemnic… ja osobiście stawiam na większą różnorodność na półce, ale wiem jak bardzo kochasz vetiverę, a w obu kompozycjach jest jej sporo… 🙂

  5. A u mnie leży próbka jeszcze nietknięta. Zaraz sprawdzę jak się ma do Twojego opisu.

  6. jestem ciekaw, czy też wyda Ci się podobny i w jakim stopniu i którego osobiście byś nosił…

  7. Oba zapachy są cholernie podobne, fakt. Ja jednak, paradoksalnie, Terre nie cierpię (na sobie, na kimś mi wcale nie wadzi), a Red Vetyver bardzo lubię. Myślę, że u Hermesa przeszkadza mi geranium w nadmiarze, fuuu! Co do Terre w wersji edp jeszcze, to muszę Cię Piraciku z błędu wyprowadzić – takowa nie istnieje. To jest wersja, uwaga, „parfum”, która (o tempora!) trwała na mnie krócej i zachowywała się mniej ekspansywnie, niż edt :/ Różnice w zapachu do pominięcie, te (pożal się Boże) „perfumy” są imo jedynie troszkę bardziej ugładzone, balsamiczne, mniej świdrujące w otwarciu 😉

  8. nie geranium, a pelargonia – ale chyba wiem co masz na myśli… RV jest bardziej grejpfrutowy i mniej jednolity niż Terre… dzięki też za zwrócenie uwagi na pomyłkę przy stopniu koncentracji… 🙂
    a co do różnic pomiędzy EdT i EdP a nawet jak w tym przypadku Parfum, to już wielokrotnie przekonałem się, że wersja toaletowa potrafi pachnieć dłużej, ciekawiej i mniej płasko niż jej teoretycznie dużo lepszy odpowiednik… stawiam, że winę ponosi tu właśnie wyższa koncentracja i cięższe pachnidło wolniej ewoluuje, mając kłopoty z podniesieniem się ze skóry… 🙂

  9. A to geranium to nie pelargonia? Zawsze myślałem, że to synonimy. Czekaj…

    wikipedia podaje, że geranium to polski bodziszek (znam bodziszki, przynajmniej te łąkowe, i one nie pachną charakterystycznie), hmmm… fragrantica pisze z kolei „Geranium, or Pelargonium graveolens […]”, a o pelargonii „Family: geraniaceae, odor profile – variety of geranium with lemony-rose note”. To ja już nic nie wiem, o 😉

  10. potocznie uważa się że geranium (znana wszystkim jako anginka, ulubiona roślina doniczkowa w każdej polskiej podstawówce) i pelargonia to to samo – ale kiedyś czytałem, że to nie jest to samo… pochodzą podobno z tej samej rodziny, ale jedno jest dziko rosnącym krzewem i nie wszystkie pachną, zaś drugie to roślina jednoroczna… co dziwne nawet fragrantica rozróżnia te dwie nuty, pomimo iż pachną w sumie podobnie…

  11. Hermes choć bardzo solidne pachnidło, choć na mojej skórze szału nie ma i mimo wszystko nawet jego kompozycja nie wpadla mi w nos na tyle by chciecć wchodzic w wspolne relacje. 😉
    Doceniam go natomiast na bliskim znajomym który przez wiele lat utożsamia się z nim i w takim ujęciu podoba mi sie najbardziej.
    Napewno poznam RV gdyż być może wiecej cytrusa wywoła reakcje porządania… Na dodatek coraz bardziej cenie sobie markę Montale więc tymbardziej poznam kolejne pachnidło pana Pierre’a. Ostatnio cenie sobie Black Musk(polecam ;)), ktore o dziwo na początku testowania odrzucało mnie nijakaką dzikością.

  12. Montale to naprawdę dobra i uznana marka, choć nie ukrywam, że po poznaniu RV nabrałem do niej pewnej rezerwy… na szczęście mam jeszcze kilka próbek ich perfum, więc będzie okazja zweryfikować, czy była to jednorazowa słabość… 😉

  13. Dobra recenzja pirath, na pewno RV to dobre pachnidło (pomijając fakt, że zżyna), ale również wolę Terre – jest surowszy, suchszy i może mnej przyprawowy, ale za to wyczuwam w nim więcej przestrzeni.

  14. o tak belorku, cieszę się, że o tym wspomniałeś, bo ta niezdefiniowana przestrzenność Terre to jeden z jego najmocniejszych atutów ,,też uważam że RV, że to całkiem zgrabny zapach, ale Terre może być tylko jeden… podobieństwo jest zbyt znaczne by traktować ten zapach jako suwerenną kompozycję… zresztą moje dobrze Ci znane podejście do gloryfikowania cudzych sukcesów pod własnym szyldem nie pozwala mi myśleć o tym zapachu inaczej niż o bliźniaku, bynajmniej nie jednojajowym – ale jednak… 😉

  15. Witam.Dla poszukujących okolic Terry, oraz przede wszystkim R.W. dodałbym „Black Touch” Francka Olivier. Kierunek i jakość godne uwagi.

    • dzięki, zarejestrowałem… 🙂

  16. Montale RV jest w moim ścisłym TOP3 zapachów. Kocham go, jest bardziej pieprzowy od Terre, moim zdaniem bogatszy od dawnego TdH jaki pamiętam z testów w 2011 roku.
    Ponadto nie ma sensu porównywać Terre PP z RV, gdyż Terre PP jest strasznie płaskie i pozbawione głębi, a nawet pozbawione wyrazu… Natomiast można porównać wersję EDT z zapachem Montale… Terre jest faktycznie bardziej „ziołowe” a Montale bardziej „pieprzowe”.
    Jednak parametrów po prostu nie ma sensu porównywać – tu jest totalna deklasacja. RV wyciąga na mojej skórze nawet 24 h i czasem czuć go nawet po prysznicu/kąpieli. Po użyciu Terre mogę o czymś takim jedynie pomarzyć. Nigdy nie trwał na mnie dłużej niż 8 h…

    • owszem, Terre PP daje znacznie słabiej o sobie znać i jest mniej wylewne niż teoretycznie słabsza wersja toaletowa.. to w sumie precedens, ale w moim przypadku zaskakująco często powtarzalny, że EdT wypada korzystniej od wersji perfumowanej…


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: