Napisane przez: pirath | 22 maja 2013

Rasasi – La Yuqawam, czyli minimalistyczny orient bez grama oudu…


Czy orient musi jednoznacznie kojarzyć się z oudem i zwalistością ciężkich, wieloskładnikowych kompozycji, o sile projekcji cwałującego nosorożca?…
otóż nie i wąchając La Yuqawam poczułem pewną ulgę, iż na naszym wciąż raczkującym rynku bliskowschodnich wonności – można ustrzelić zapach wyrazisty i jednocześnie zaprzeczający stereotypowi o przytłaczającym swym rozmachem oriencie… wbrew pozorom La Yuqawam nie jest ani jednoznacznie orientalny, ani też europejski – jest po prostu inny… w pierwszej chwili pomyślałem, że pomyliłem próbki i znów użyłem waniliowo piżmowego Rasikh’a – ale to tylko pierwsze wrażenie, wywołane zbieżnością otwarć obu kompozycji… gdy gryząca i świdrująca w nosie przez kilkanaście pierwszych sekund, mgiełka piżmowo tymiankowego otwarcia opadnie – w tle można wyczuć subtelną nutkę malin, wdzięcznie przełamującą ostrość nut przewodnich… miły i jakże humanitarny gest… 😉

tymianek

Gwiazdą La Yuqawam jest przede wszystkim tymianek, suchy, ostry i aromatyczny, ale to zioło nie epatuje aż taką brutalnością – stąd wrażenie, że niemal od samego początku towarzyszy mu spora ilość piżma… owszem, można dociekać skąd tu nagle piżmo, bezsprzecznie kojarzone z akordem bazowym – ale spotkałem się już z tą dość nietypową roszadą w Royal Crown – Musc Ubar i wspomnianym wcześniej Syed Junaid Alam – Rasikh… wprawdzie wykaz nut sugeruje iż piżma wyraźnie okupują akord bazowy, jednak w praktyce szturmują nos od samego otwarcia… gdzieś w tle kompozycji majaczy ledwo wyczuwalna nuta szafranu, wspaniale korespondując z jałową suchością tymianku

Rasasi La Yuqawam

Na pierwszego niucha jest to bardzo męski z charakteru monolit, osnuty na nucie jednego, nadrzędnego składnika – przypominający brzmieniem niektóre, co bardziej nowożytne i pozornie tylko minimalistyczne kompozycje Amouage – Memoir, Interlude, czy najnowszy Opus VII… to prawdziwy olfaktoryczny zielnik, gdyż w Sables było o nieśmiertelniku, w Memoir o piołunie, w Interlude o korzenniku, w Opus IV o kminku, a w Opus VII o kozieradce – a teraz przyszła pora na nie mniej ziołowy, wyrazisty, gorzkawy, silnie wytrawny tymianek… aromatyczne zioła są niepodzielnie wpisane zarówno w olfaktoryczną kulturę bliskowschodnią, jak i klimaty europejskie – choć u nas z kolei króluje rozmaryn, kolendra, kmin i szałwia

suszony tymianek

Zapach osiąga swą szczytową moc krótko po aplikacji, wybrzmiewając donośnie, bujnie i długo… jeśli w przypadku niektórych kompozycji Rasasi można było mieć zastrzeżenia odnośnie ich przeciętnej trwałości – zakładam, że w tym przypadku nikt nie będzie miał powodów do narzekań… La Yuqawam nie jest też zapachem skłonnym do zauważalnej ewolucji na skórze, odkrywa swoje karty niechętnie – jawnie zrywając z klasycznym podziałem na poszczególne akordy… pachnie jednolicie i bardzo spójnie – acz im bliżej schyłku, tym częściej opuszcza gardę, dopuszczając do głosu równie dobrze komponujący się z szafranem i piżmemzamsz… finisz kompozycji kojarzy mi się z czymś pluszowo piżmowym… gdzieś w tle wciąż tli się nuta tymianku i delikatny, prawie niezauważalny jaśmin

reasumując: z początku ostry i silnie wytrawny monolit, by po kilku godzinach wyewoluować do formy wyrazistego, acz minimalistycznego pluszu – z delikatna nutą ocieplającej finisz ambry… bezsprzecznie nietuzinkowy, obdarzony charyzmatyczną projekcją i nie pozostawiającą wiele do życzenia trwałością…

przypomina mi: jego ziołowy, dobitnie wyartykułowany przebieg kojarzy mi się z innymi herbalnymi monolitami pokroju Annick Goutal Sables, Amouage Memoir, Interlude, Opus VII, a za sprawą dodatku piżma z Syed Junaid Alam – RasikhLa Yuqawam

Głowa: tymianek, szafran, malina, piżmo?
Serce: olibanum, kwiat davana, jaśmin,
Baza: skóra, zamsz, ambra

Advertisements

Responses

  1. Fajna recenzja. Śmiać mi się chce z nazwy tych perfum.

    a: cześć, czym pachniesz?
    b: La Yuqawam
    a: czym?

  2. Hmm tymianek?Mi od zawsze kojarzy się z Potion od DSquared2.W Potion jest z różą a tu z maliną choć oba te akordy zapachowe w chemicznej wersji brzmią nieco podobnie zwłaszcza w bogatych kompozycjach.Czy jest jakis wspólny mianownik tych obu zapachów?

  3. Dość zachęcająco by dopisać na listę poznawczą.
    Rozumiem że olibanowej żywicy nie uraczyłeś skoro nie wspomniałeś?

  4. Lucasai – he he coś w tym jest… nas to śmieszy, ale pewnie u nich nasze „w Szczebrzeszynie chrząszcz brzmi w trzcinie” również wywołałoby konsternację i niezły ubaw przy próbie wydukania naszego szeleszczenia… 🙂

    Piotrze – to w Potion jest tymianek??? szczerze powiedziawszy nie wyłapałem, jak i jakiegokolwiek podobieństwa również bym się między tą dwójką nie doszukał… 🙂

    narde – rzeczywiście nie wyłuszczyłem jej, dlatego nie wspomniałem o jej obecności, choć niewykluczone że na innej osobie zapach ułoży się nieco inaczej i olibanum zostanie lepiej wyeksponowane… ot siła wyższa… 🙂

  5. Jak chcecie zobaczyć jak jedynie tymianek może pachnieć w perfumach od początku do końca, to polecam Kiliana – Smoke for the Soul. Jakby ktoś rozdarł pudełko z przyprawą.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: