Napisane przez: pirath | 26 Maj 2013

z cyklu szybki przelot przez – ZPS, jak zaprzyjaźniona perfumeria stacjonarna…


Nisza, choć piękna też potrafi znużyć, dlatego postanowiłem dać sobie i przede wszystkim czytelnikom nieco od niej odsapnąć… postanowiłem poszukać odmiany, nowości i inspiracji w mainstreamie, więc poczłapałem w stronę Marionnaud, ale…. sklep został zlikwidowany, a miejsce po nim straszy witrynami oklejonymi czarną folią i szpetnymi dziurami po szyldzie na ścianach… domyślam się, że w Galerii Ozimska szału pod względem kręcącej się ilości klientów nie ma, ale perfumeria miała bardzo dobrą lokalizację względem wejścia do galerii, usytuowanego w pasażu prowadzącym bezpośrednio do zawsze pełnego Tesco… nie chcę spekulować czy to upadłość, bo możliwe iż tylko przeprowadzają się do nowej, lepszej lokalizacji i mam nadzieję, że sieć nie zniknie z pejzażu Opola…

Zmieniłem więc kurs z gracją i promieniem skrętu supertankowca, zawracającego na pełnym morzu i pojechałem do zaprzyjaźnionej perfumerii stacjonarnej (nazwy celowo nie podam, by nie zostać posądzonym o kryptoreklamę), w której (o dziwo) zawsze mają darmowe próbki, wyprzedaże z prawdziwego zdarzenia, mają masę nowości oraz bardzo miłą i kompetentną obsługę… a więc da się? da się!… ledwie zdążyłem złapać oddech po wyczerpującym, 150 metrowym spacerze z parkingu – a już dostałem do ręki testery z nowościami i wiadro próbek (N. śliczne dzięki!)… 😉

Boss Orange for Men – Feel Good Summer – idzie lato, więc pora przygotować piwne bojlery na ich eksponowanie na plażach i deptakach – a więc sezon na herbatki odchudzające, diety cud, kleszcze i lekkie zapachy na lato, oficjalnie uważam za otwarty… Feel Good Summer to nowa, letnia wariacja Bossa Orange w identycznym flakonie co protoplasta, ale opatrzonym wiele mówiącym dopiskiem, którego kontekst nie pozostawia wiele miejsca na spekulacje odnośnie inwencji twórczej kreatora… pomarańczowy kolor cieczy wyglądał bardzo zachęcająco, więc zapach szybko wylądował na nadgarstku i tu miłe zaskoczenie… pachnie nie tyleż pomarańczowo co owocowo, bardzo smakowicie i nieco Calvinowo, a pierwsze wrażenie jakie mi zgotował jest bardzo pozytywne, więc recenzja już niebawem…

Boss Orange for Men - Feel Good Summer

Głowa: jabłko, jałowiec, cytryna,
Serce: ogórek, gruszka, herbata,
Baza: ambroxan, paczuli, mech,

Calvin Klein – CK One Summer 2013 – pierwsze na co zwróciłem uwagę to kształtny i bardzo charakterystyczny dla CK kształt flakonu, oraz jego wściekle niebieska barwa, z nie mniej oczojebnymi napisami w kolorze świeżo odmalowanego trawnika… zapach wylądował na drugim nadgarstku i natychmiast roztoczył swą apetyczną, ujmującą lekkością woń akordu otwarcia… to taki znak rozpoznawalny Calvin Kleina i jednocześnie przestroga, na którą już parokrotnie zwracam uwagę – by nie dać się porwać temu syreniemu śpiewowi, dokonując impulsywnego zakupu nim poznamy jak zapach zagra na nas/kimś w pełnej krasie… oszałamiające wdziękiem, owocową delikatnością, dosłownie porywające urodą otwarcia tej marki są równie piękne co nietrwałe, ale i tym razem spotkała mnie miła niespodzianka… zapach jest uniseksowy i zgodnie z moimi założeniami, w niespełna kwadrans od aplikacji, uderzył się w niezbyt darzone przeze mnie sympatią, klimaty wodno ozonowe… ponosiłem go przez kilka godzin i muszę przyznać, że takiego wodniaka sam chętnie bym użył latem… długo zachowuje swą świeżość i wigor – bez tendencji do popadania w nużące, mdlące stadium zastajałego wodnego bajora…

Calvin Klein - CK One Summer 2013

Głowa: cytrusy, nuty wodne,
Serce: ogórek, arbuz, lilia wodna,
Baza: piżmo, mech,

Puma – Sync Man – o mamo, co za gniot!… oczywiście to tylko moja własna, subiektywna opinia i choć mam co spalać – szkoda mi cennych kalorii na uderzenia palcami w klawiaturę, ale piszę ku przestrodze… dotąd moim prywatnym synonimem totalnego olfaktorycznego dna, był męski Gucci Guilty – ale właśnie został epicko zdetronizowany… ten zapach to już nie dno, to depresja i ciężko mi uwierzyć, że posiadająca w swym dorobku kilka naprawdę dobrych kompozycji Puma – mogła świadomie wypuścić na rynek taką słabiznę i jeszcze brać za nią od ludzi takie pieniądze… jeśli sygnowanie kompozycji ma podążać w tym kierunku, to niechże już świat jaki znamy pogrąży się w piekle trzeciej wojny światowej o arabską ropę, tfu w imię pokoju i wolności ciemiężonych… jak dla mnie nowa Puma to niewypał, o banalnym, dość przyjemnym owocowo ziołowym, mało precyzyjnym otwarciu – szybko przechodzącym w lakonicznie wybrzmiewający suchością drewnianych wiórów akord bazowy… na szczęście całość szybko znika ze skóry…

Puma - Sync Man

Głowa: bergamotka, nuty zielone, limonka,
Serce: rozmaryn, lawenda, geranium,
Baza: ambra, drzewo gwajakowe, cedr,

Reklamy

Responses

  1. Boss-a wąchałem bo akurat dostało mi się to w prezencie i podzielam pozytywną opinię na jego temat. Do dwóch pozostałych nawet nie podchodzę, jakoś nigdy te firmy nie kojarzyły mi się dobrze z nurtem zapachowym.

  2. Na śląsku nie znam perfumerii w której byłby cień szansy na otrzymanie choćby jednej darmowej próbki. Kiedy kupi się towar za dwie,trzy stówki to oczywiście wtedy znajdują sie takie na stanie które dorzucają przypadkowo do zakupu. O odpłatnych nawet odlewkach nie wspominając. I nie ważne nawet że przychodzi gość który pełen pasji próbuje nawiązać pozytywny dialog z panią która.. musi pomóc .Miałem kiedyś kolegę który stał na bramce w pewnej popularnej sieciówce i wiem że odpsikiwanie sobie do woli i krojenie próbasów po znajomości to już standard hehe…

    Z tych trzech to w sumie Bossa mógłbym poznać 😉

  3. rex’ie – ja też za CK nie szaleję, ale trzeba przyznać, że mają kilka naprawdę dobrych zapachów w portfolio… Obsession, Shock, CKin2U, Euphoria Intense, że o kultowych damskich nie wspomnę… owszem zwykle nie grzeszą oryginalnością ani wyrafinowaniem, ale przyjemnie się je nosi, choć ich świeżaki pachnieć mogłyby zdecydowanie dłużej…

    narde – u mnie podobnie, próbki w Douglasie i nawet droższe upominki dostawałem zawsze, ale tylko zostawiając 300-700 zł, ale dziewczyny nawet wtedy podkreślały że o wybór jest trudno i zawsze mają próbasów za mało… w Sephorze robią je na życzenie, ale panie kręcą nosem okrutnie jak ktoś chce (zgodnie z logiką) najpierw próbkę, a potem ewentualnie kupi flaszkę… w lokalnym Quality próbkę dostać można zawsze i bezproblemowo, na życzenie… podobnie zresztą to wygląda w mojej niezrzeszonej, zaprzyjaźnionej perfumerii, gdzie próbka to nie żaden problem, a jak podkreśla właścicielka testery są od tego by je wypsikiwać… widać dużo zależy tu od nastawienia i podejścia właścicieli danego przybytku, choć oczywiście biorę poprawkę na racjonalną gospodarkę próbkami i gratisami, bo czasem i tona to za mało… 🙂

  4. Pirath, jedno pytanko: co w nutach głowy tej Pumy robi stolica Peru? 😉
    Znaczy domyślam się, że to literówka. 🙂 Chodziło o lipę czy o ‚coś limonkowego’?

  5. masz na myśli Limę? oczywiście chodziło o limonkę, ale dziękuję Ci za zwrócenie uwagi na istotny błąd merytoryczny… już poprawiam, moja Ty nadworna muzo i korekto… 😉


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: