Napisane przez: pirath | 27 maja 2013

Biehl. Parfumkunstwerke – eo01, czyli Wanda, tfu wanilia co niemca chciała…


Od kilku dni uprzyjemniam sobie wieczory za sprawą Biehl. Parfumkunstwerke… wprawdzie nazwa marki bardziej przypomina typ jakiejś śmiercionośnej broni, tudzież rozkaz rozstrzelania – ale zapewniam, że to tylko pozory, gdyż eo01 to wysublimowana jowialność w czystej formie… zapach już w początkowej fazie jest słodki, delikatnie przyprawowy i bardzo dyskretny… zresztą dyskrecja to drugie imię tej utrzymanej w lekkiej, ujmującej stylistyce Rochas for Men kompozycji, gdzie słodkawe cappuccino zastąpiono subtelnością wanilią… sprawia to wrażenie wdzięcznej lekkości, zaserwowanej z myślą o osobach pragnących subtelnie i w wyrafinowany sposób podkreślić swą obecność… choć słodycz i moc eo01 jest raczej umiarkowana – nie przeszkadza to pachnieć tym perfumom długo, ciepło i balsamicznie, czyli dokładnie tak jak ich autor obiecuje…

biehl eo series

To niesamowicie przyjemny i zarazem majestatyczny w odbiorze zapach, obdarzony łatwym i nietuzinkowym, trudnym do rozbicia na poszczególne składniki bukietem… wyobraźcie sobie perfumy pokroju Bossa Bottled, czy wspomnianego Rochasa, tyle że bardziej złożone, a wciąż lekkie… wyraziste ale wciąż subtelne, pozornie bardzo jednolite w brzmieniu, ale intrygujące feerią ciepłych nut… eo01 jest jak lekka waniliowo cynamonowa mgiełka, ciepła i delikatnie otulająca słodyczą z pietyzmem utkanego bukietu… kompozycja Egona Oelkersa (stąd właśnie eo w nazwie) powstała w 2007 roku i przypomina mi trochę fenomenalne Hanae Mori, które przelotnie udało mi się poznać dzięki RoQ’owi

Co tu dużo mówić, jestem pod ogromnym wrażeniem kunsztu i finezji z jaką zaaranżowano zjawiskowy bukiet tych perfum i zachorowałem na własną flaszkę… brakuje mi stosownych epitetów, aby wyrazić szlachetność i łagodność przebiegu tych perfum… obawiam się, że dalsze porównania mogłyby stłamsić zwiewność tej kompozycji… pokuszę się jednak o stwierdzenie iż zapach perfekcyjnie wyważono względem neutralności wobec płci… czuć też w eo01 szyk i manierę starej francuskiej szkoły, tej samej która spłodziła genialnego Coromandela od Chanel… im głębiej zapadam się w upojnym bukiecie tych perfum, tym większe odnoszę wrażenie, że nabierają większej głębi i rozmachu… stają się odrobinę staroświeckie, nieco cięższe, hedonistyczne – jeszcze intensywniej pieszcząc mój nos swymi wyszukanymi, miękkimi obłościami wanilii na delikatnej, miękkiej przyprawowej podszewce…

vanilla

reasumując: jest to wzorcowo neutralny uniseks, o przepięknej, finezyjnej, ujmującej delikatnością wanilii i przypraw zapach na każdą porę roku i okazję… wysublimowany i dyskretny, ale wyśmienicie sprawdzi się zarówno podczas rodzinnego spaceru i romantyczną randkę… jego fantastycznie skrojony bukiet z łatwością poradzi sobie z atmosferą klubową, gdyż dzięki umiarkowanej, acz wystarczająco donośnej projekcji z łatwością roztacza swój bukiet po całym pomieszczeniu… gorąco polecam eo01 miłośnikom delikatnych, słodkich przyprawowców obu płci…

przypomina mi: jest to daleko bardziej finezyjna alternatywa dla doskonałego, ale nieco ogranego Bossa Bottled i czekoladowo kawowego Rochas for Men, opatrzonego szykiem i ponadczasową elegancją Coromandela od Chanel, choć klimaty męskiego Hanae Mori, Givenchy Pi i Lalique White, również są eo01 nieobce…Biehl. Parfumkunstwerke - eo01

Głowa: tangeryna, czerwona pomarańcza, kardamon, gałka muszkatołowa, morela, kokos,
Serce: brazylijskie drzewo różane, papryka, irys, orchidea, konwalia,
Baza: styraks, wanilia, cynamon, fasolka tonka, cedr Virginia, wetyweria, paczula, drzewo sandałowe, ambra, piżmo,

Advertisements

Responses

  1. Nuuuda. 😉

  2. Zapach. Nie recenzja. 😀

  3. Zwiewnie i łagodnie mimo takiego bogactwa nut, oraz umiarkowana a jednak donośna projekcja która bez problemu wypełnia pomieszczenie brzmi co najmniej intrygująco. 😉

  4. Sabb – wcale tak nie uważam, szczególnie iż osobiście preferuję ultra wyraziste siekiery, a ten spodobał mi się od pierwszego, wysublimowanego niucha… p.s. zakładam ze na mnie pachnie nieco inaczej niż na Twojej alabastrowej skórze pachnie nieco inaczej niż na mojej obrośniętej sadłem i kłakami… 😉

    narde – no właśnie, uważam że to wielka sztuka namieszać coś tak złożonego i zarazem tak delikatnego w odbiorze… no cóż nie tego nochal się za ten zapach zabrał… nie mogę się doczekać poznania reszty serii eo…


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: