Napisane przez: pirath | 28 Maj 2013

Mexx – Pure for Him, czyli nieskalany grzechem kardamon…


Słowo pure w języku angielskim ma wiele znaczeń, między innymi: czysty, bezgrzeszny, nieskalany, dziewiczy, niepokalany i inne, kojarzące się z najstarszym i najbardziej znanym przykładem swoistego „in vitro” – ale skupmy się na tym pierwszym znaczeniu, przywodzącym na myśl czystość… 😉
czystość kojarzymy z bielą, świeżością, z czymś nieskażonym, sterylnym i nieskazitelnym… czystość wyrażona zapachem ma zazwyczaj aromat płynu do płukania tkanin, mydła, wody i delikatnej woni białych kwiatów… a co powiecie na szorstką, przaśną, przejmującą woń kardamonu, zaserwowanego za sprawą koncertowo dobranych nut uzupełniających tak wybornie – iż wywołuje nieodparte wrażenie surowej, ekstremalnie ascetycznej, przynoszącej chłód świeżości?…

Mexx Pure

Herbalny, wytrawny, jałowy, chwilami przejmujący ostrością aromat kardamonu, uderza po nosie z siłą wodospadu… dosłownie, bo towarzyszy mu delikatna domieszka nut wodno ozonowych, jeszcze bardziej potęgujących odczucie chłodnej, minimalistycznej świeżości… największą zaletą tego zapachu jest jego surowość, prostota i przejrzystość, którą uzyskano bez efektu ubocznego w postaci chemiczno syntetycznego polotu – tak często spotykanego wśród kompozycji mających przy udziale nut wodno, metaliczno, ozonowych symulować chłód i świeżość… choć osobiście nie darzę tego rodzaju zapachów sympatią, ponieważ często na kilometr trącą laboratorium, a do tego ma skóra ma tendencję do wypaczania ich brzmienia do zatęchłego bajora – ale ten zapach, o dziwo układa się na mnie bardzo ładnie, ani trochę nie rażąc chemiczną taniochą, tudzież zapuszczonym rowem melioracyjnym…

Mexx Pure James Blunt

Preludium do tej sprawiającej pozornie wrażenie szałwiowej kompozycji z 2012 roku, stanowi delikatnie wyczuwalny akord cytrusowy, niemal natychmiast ustępujący pola aromatycznej nucie kardamonu, wspomaganego delikatną, paprociową, omszałą, lekko pudrową nutą liści pomidorów… nietuzinkowość i zarazem zgrabność tego kipiącego zieloną świeżością połączenia nut, sprawia bardzo pozytywne wrażenie – przypominając mi i fantastycznego French Lover oraz odrobinę pudrową i zarazem delikatną artykulację irysowego Indusion d’Homme od Prady i Bvlgari pour Homme… dodam iż nuta wodna stanowi jedynie dyskretne tło, które nie przejawia chęci do wypłynięcia na wierzch kompozycji… następujący po około dwóch godzinach schyłek kompozycji, to dość neutralne połączenie równie czystego, suchego drewna cedrowego – szczęśliwie wyzbyte dodatku piżma, częstokroć odpowiadające na gryzące przykurzenie finiszu…

reasumując: zapach prosty, minimalistyczny i sprawiające wrażenie surowego, ascetycznego chłodu, skąpanego w odświeżającej samopoczucie zieleni i aromatycznym kardamonie… niewielki wianuszek nut tworzy tu sugestywną, niebanalną, zaskakująco czystą w brzmieniu, nienagannie i spójnie skomponowaną kompozycję, idealną na letnie upały… trwałość wprawdzie nie zachwyca, ale Mexx Pure to doskonała alternatywa dla osób zmęczonych klasycznymi wodnymi i owocowymi świeżakami…

przypomina mi: za sprawą oryginalność bukietu, jest to kompozycja w pewnym sensie nowatorska, choć miłośnicy klasycznego Bvlgari pour Homme, French Lover i Bruno Banani Magic Man znajdą w Mexxie spore fragmenty swoich ulubieńców…Mexx Pure for Him

Głowa: kardamon, pieprz,
Serce: liść pomidora, nuty wodne,
Baza: mech, nuty drzewne,

Reklamy

Responses

  1. Do sprawdzenia w pobliskiej Naturze, pomykam jutro na test. Trochę wody dla ochłody. No chyba że deszcz będzie pierwszym akcentem 😉

  2. o tak, deszczu ci u nas ostatnimi czasy dostatek… 😉

  3. A jak długo się utrzymuje zapach i przy jakiej aplikacji?

  4. średnio aplikuję 6 psików, choć przy tego typu kompozycjach można trochę więcej, jeśli nie są szczególnie agresywne… trwałość ( u mnie) dostatecznie wyczuwalna – około 4-5 godzin, więc nie zachwyca…

  5. Mój pierwszy ulubiony, wybrany z wielu innych odrzuconych, często bardzo drogich, (ale ja go mam jeszcze w innym, chyba starszym białym flakonie, woda niebieska, pudełko stalowo-szare, nazywa się po prostu Pure, ale to chyba ten sam). Świetna strona tak poza tym. Ciekawe krytyczne spojrzenie. Próba określania osobowości po przez zapach. I faktycznie znalazłem tu pewne cechy wspólne moich ulubionych zapachów (wraz z Aqua di Gio, o których różnie się tu pisze, ale Słowo które chyba najlepiej je określa to „Bezpretensjonalność”, którą cenię najbardziej.

    • to bardzo ciekawy i nieinwazyjny zapach, zaskakująco dobry jak na swoją półkę cenową… a co do flakonów to te często się zmieniają i z tego co mi wiadomo, ta wersja ze zdjęć też już wygląda inaczej, bo Mexx ujednolicił flakony i będzie jeden wspólny wzór dla wszystkich…

      p.s. dziękuję Ci za miłe słowo, a co do krytyki i próby oceniania osobowości, wynikają z obserwacji typów osobowości w naturze… określone typy osobowości sięgają po określone typy perfum, da się to zaobserwować, zwłaszcza, że ja zwracam ogromną uwagę na zapach otoczenia, osób które mijam, znam i z którymi się stykam… paradoksalnie ludzie w różnym wieku i o różnym usposobieniu używają innych perfum i często wybór ten podyktowany jest ich własnym podświadomym przeczuciem i podszeptami o których często nawet nie zdają sobie sprawy… 🙂 osobiście uważam że perfumy wyrażają nas, naszą osobowość i nasze samopoczucie czytelniej i bardziej otwarcie niż wynika to z naszego ubioru i zachowania, nad którym często staramy się zapanować… a tym czasem często, niewerbalnie zdradzają ich własne perfumy… 🙂

      p.s. osobiście nie przepadam za AdG Armaniego, ale cenię te perfumy za całokształt… ten zapach stał się swoistą ikoną i zrodził pewien trend w perfumiarstwie, który trwa po dziś dzień i choćby za to należy się im uznanie, choć osobiście wolę świeższą i lżejszą wersję Essenza…

  6. Przepraszam, mój się nazywa Pure Life, (kupiony kiedyś w douglasie)

    • to pewnie jakaś wariacja na kanwie klasycznego Pure, ale nie znam tej edycji…

  7. A propos jeszcze tego Mexx Pure Life… To odkryłem właśnie zapachy Loewe, i jeden z nich „Agua de Loewe, jest identyczny (jak dla mnie) jak ten Mexx Pure Life. Może doczekamy się recenzji tego Loewe, ciekaw jestem twojej opinii. Ta marka Cię chyba zaciekawiła, z tego co czytałem tutaj o Loewe.

    • szczerze powiedziawszy poznałem przelotnie to Loewe na bloterze, gdzie zagrało ślicznie, ale już na skórze, wręcz koszmarnie – więc nie bardzo mi śpieszno do tych perfum… 🙂

  8. Dostępny w każdej drogerii subtelny i piękny zapach. Sam stosowałem, tani zamiennik drogich perfum

    • owszem, pomimo bardzo przystępnej ceny wypada zaskakująco dobrze… 😉

  9. Pure nie znam, ale Pure Life, jak na massmarketowe perfumy jest bardzo dobry.
    Powstał na podstawie jeszcze starszego zapachu Mexx – Diversity Man. Tamten był najlepszy z portfolio całej marki.

    • owszem, jak na massmarket (co słusznie zaznaczyłeś) Mexx reprezentuje całkiem wysoki poziom…

    • jak kogos intereuje to mam dezodorant calutki mexx diversity man, nie moj gust wiec chetnie odsprzedam a dodam ze juz go nie ma skepach, wycofany jakis czas temu, niedostepny tez praktycznie na aukcjach. mexx pure life-piekny jest

      • byłbym Ci wdzięczny, gdybyś nie prowadził u mnie akwizycji. Są do tego specjalnie stworzone i znacznie skuteczniejsze narzędzia niż niszowy blog dla pasjonatów.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: