Napisane przez: pirath | 8 czerwca 2013

Yves Saint Laurent – L’Homme Cologne Gingembre, czyli stać mnie na leasing parówek cielęcych…


W sumie nie wiem co bardziej żenujące: publiczne wyznanie, że stać kogoś na leasing Ferrari (skoro cię stać, to po co się tym chwalisz i czemu go sobie po prostu nie kupisz?), czy górnolotne i nieco na wyrost określenie mianem „imbirowego„, zapachu – który ma tyleż wspólnego z tytułowym imbirem, co PiKey z rapowaniem… czemuż uwziąłem się na najpopularniejszego leasingobiorcę RP – znanego z posiadania słynnych krewnych i cóż on ma wspólnego z tytułowym Gingembre?… nawiasem mówiąc, chodzi o klasę a raczej jej brak… tak jak ludzie majętni (naprawdę bogaci, a nie zachłyśnięci forsą nuworysze) nie obnoszą się ze swoją fortuną, tak i marce YSL przez wzgląd na imponujący dorobek, nie przystoi firmowanie tak okrutnie przestrzelonej słabizny… chodzi o to, że Laurentowe Gingembre bardziej przypomina fenomen tytułowych parówek cielęcych (dodatek 0,5-3% cielęciny) niż kompozycję imbirową

Wybaczcie ten enigmatyczny nagłówek, ale nie mogłem się powstrzymać od wyszydzenia domniemanej imbirowości Gingembre (i nie tylko)… owszem zapach jest gdzieś w głębi „imbirowy„, podobnie jak „celebryta” w niebieskim dresie „tworzy” – ale czy jedno i drugie zasługuje na tak szumne epitety?… coś mi się wydaje, że YSL zaczyna zjadać własny ogon (choć bardzo chciałbym się mylić), desperacko uderzając tam, gdzie kasa płynie najszerszym strumieniem, ale i największa konkurencja – czyli w kategorię beznamiętnych, popkulturowych świeżaków… przyjemny dla oka, charakterystyczny dla całej linii L’Homme flakon i wiele obiecująca nazwa niewątpliwie nastrajają pozytywnie – szczególnie iż „niebiesko rurkiLibre żenujący bynajmniej nie jest… pomimo wcześniejszych, niezbyt obiecujących wrażeń oraz biorąc srogą poprawkę iż zapachy wodne nie są moim konikiem – pokusiłem się o gruntowne testowanie…

YSL Gingembre

Yves Saint Laurent – L’Homme Cologne Gingembre (przyznacie, że brzmi groźnie) z 2011 roku posiada trzy pozytywne cechy:
– po pierwsze jego „wodniste animozje” nie mają tendencji do popadania na skórze w „zastajałe bajoro„…
– po drugie w początkowej fazie ma zdecydowanie lekki, świeży, poprawny i bardzo przyjemny charakter…
– w fazie dojrzałej dość szybko znika ze skóry…

Delikatnie cytrusowe, świeże i bardzo lekkie otwarcie, wita wąchającego delikatną, orzeźwiającą bryzą – na którą składają się akordy cytrusowo, roślinno wodne… minimalistyczny, lekko suchy, dyskretnie doprawiony pieprzem, bazylią i fiołkiem początek, jest niewątpliwie przyjemny i na tyle przekonywujący iż rzeczywiście przyniesie ulgę podczas starcia z parną i gorącą aurą upalnego lata… już po paru minutach uwagę zwraca zgrabna i wyrazista nuta wodna i niesamowicie defensywny imbir… da się go wyczuć, ale jak na zapach „imbirowy„, powinien zdecydowanie czynniej uczestniczyć w aranżowaniu bukietu… jego obecność sprowadza się do dyskretnego kwilenia, gdzieś w tle, gdzieś za całkiem naturalnie brzmiącym akordem wodnym, no ale żeby woda zagłuszała imbir?…

L’Homme Gingembre

Choć nie jestem fanem tego rodzaju kompozycji i gdyby nie rozczarowująca ubogość artykulacji imbirowego wątku przewodniego – dałbym Gingembre pozytywną notę, ale nie po tym co nastąpiło wkrótce po bardzo poprawnej i naprawdę przyjemnej pierwszej fazie… im „imbirowy” bardziej zapuszcza się w stronę bazy – tym staje się nudniejszy, bardziej apatyczny i po prostu nijaki… gdyby wspomniany wątek wodno imbirowy pociągnięto przez dobrych kilka godzin (to chyba nie trudne) byłyby to naprawdę przyzwoite, wodne perfumy na lato… niestety autor kompozycji postanowił skupić całą uwagę na śmiertelnie nudnym, spłowiałym i pozbawionym polotu wątku drzewnym – złożonym ze spłowiałego cedru i kipiącego życiem, niczym egipska mumia mchu z piżmem… jest tak sucho, nijako i mętnie, iż zaczyna mnie mdlić… chyba dodam sobie animuszu (oraz co najmniej +30 punktów do lansu), chwaląc się publicznie, że stać mnie na zakup za gotówkę (cash baby!) próbek Kiliana, Durbano, Nasomatto i Pro Fumum Roma – choć za jedną pensję mógłbym sobie kupić ze trzy lub cztery całe flakony!… 🙂

reasumując: zapach ma niewiele wspólnego z szumnie zapowiadaną „imborowością„, choć posiada przyjemny i poprawnie zaaranżowany początek… niestety faza schyłkowa to potwornie nudny i pozbawiony polotu popis spłowiałych drewienek – zaaranżowanych na podobieństwo pseudo minimalistycznych, mainstreamowych kompozycji drzewnych… projekcja przyzwoita, zaś trwałość po uwzględnieniu aranżacji akordu bazowego – szczęście bardzo przeciętna, ale to w końcu EdC

przypomina mi: cóż tu dużo mówić, całkiem przyjemny byłby z niego wodniak – ale niestety producent postanowił przechrzcić go na podobieństwo miernego w formie, beznamiętnego pseudo minimalizmu charakterystycznego dla Ducati Fight for Men, Eau de Iceberg Cedar i Mercedes BenzL’Homme Cologne Gingembre

Głowa: bergamotka, nuty wodne,
Serce: imbir, bazylia, liść fiołka, biały pieprz,
Baza: vetivera, piżmo, mech dębowy, cedr Virginia,

Reklamy

Responses

  1. Może tak miało być że lżejsza koncentracja miała za zadanie tylko odświeżyć, bez zbytniego rozpieszczania.. A jak znajdzie się potrzeba to pomyślą o wypuszczeniu wersji EdT która miała by szanse inaczej rozłożyć swoje akcenty by wydobyć więcej uroku.

  2. zapach jest po prostu mdły i nudny jak flaki z olejem, nie ma nic wspólnego z nazwą własną i generalnie kiepsko sprawdza się w zakładanej roli…

  3. Kojarzę w sumie Mercedes Benz i rzeczywiscie zapamiętałem go źle, jako nijaki i totalnie bez wyrazu banał zrobiony na siłę. Dostałem próbke użyłem i po chwili była już u kogoś innego.Taki zapach pasował by pewnie do tych zachłyśniętych forsą kolesi, którzy kupią samochód merola bo to przeciez najmodniejsza fura na ktorą można wyrwać. A dla nich liczy sie marka do tego by być ‚najlepszym’ 😛

  4. paradoksalnie nuworysze preferują bardziej krzykliwe wonie, co by na pewno każdy zwrócił na nich uwagę… 😉

  5. O masz ,to samochód im już nie wystarcza… 😉


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: