Napisane przez: pirath | 22 czerwca 2013

Calvin Klein – CK One Summer 2013, czyli wodniak z ikrą…


Nie cieszycie się na opis kolejnego letniego świeżaka?… No to teraz wiecie jak się czuję, podczas niekończących się castingów do Tap Aoud roku… 🙂
o dziwo nowy CK One Summer anno 2013 wniósł znacznie większy powiew inwencji twórczej, niż edycje poprzedzające – wdzięcząc się podkreślającym głębię kompozycji intensywnym błękitem, przywodzącym na myśl chłód morskiej toni… efekt odświeżenia potęgują wypukłe szklane wypustki na powierzchni flakonu, imitujące kropelki wody… całości dopełnia równie oczojebna „shrekowa” zieleń – którą wykaligrafowano nazwę i logo, jednak zlewa się ona z nazbyt intensywną barwą szkła… jedno jest pewne – nie da się nowego CK One Summer przeoczyć i choć właśnie o ten efekt producentowi chodziło – tym razem skórka warta jest wyprawki…

calvin klein ck one summer 2013

Nowy CK One Summer jest równie wyrafinowany co młode ziemniaczki z koperkiem, podawane z kefirem – będące właśnie za sprawą prostoty i lekkości, idealnym daniem na lato… trochę zieleniny, wody i lekkich owoców tworzy tu wybitnie wodną, całkiem poprawną, wyraźnie męską – choć wyczuwalnie syntetyczną mieszankę… wprawdzie w akordzie serca nie mogłem oprzeć się wrażeniu, że wącham jakiś skoncentrowany detergent piorący o zapachu morskim – jednak całość wypada naprawdę nieźle i przekonywująco… delikatne, rasowo Calvinowe otwarcie pierzcha ze skóry dość szybko i po angielsku – ustępując pola, przytłaczającemu, nieco przearomatyzowanemu sercu… zagęszczenie akcentów wodnych jest tak duże, iż często odnoszę wrażenie wąchania płynu do płukania tkanin o zapachu morskim – albo siedzę w samochodzie, gdzie ktoś przesadził z nawiewem na „morski” odświeżacz powietrza… za dużo, zbyt gęsto, zbyt syntetycznie, choć mimo wszystko przyjemnie i z jajami… prawdopodobnie za ten „ciężar” odpowiada zręcznie wpleciona w bukiet nuta lilii, która rozkwita właśnie w akordzie środkowym – jawnie przyczyniając się do wspomnianego zagęszczenia atmosfery…

ck one summer 2013

nie uważacie, że pokryty kropelkami wody flakon, wygląda pod wodą nieco dziwnie?

Nuty wodne, lilia, piżmo, mech i prawdopodobnie mięta pieprzowa tworzą dość przyjemną, męską, wyrazistą, choć chwilami zbyt silnie pobudzającą mieszankę – która w połączeniu z naprawdę wysokimi temperaturami otoczenia, może solidnie zmęczyć… o dziwo zapach nie przejawia tendencji do przeistaczania się w zatęchłe wodne bajoro – twardo utrzymując kipiący morską świeżością temperament przez całą swoją ekspozycję – nieznacznie tylko wytracając impet w akordzie bazowym… nowy Summer pachnie dość jednolicie, chwilami bardzo wytrawnie i ostro, wybrzmiewa stopniowo i bardzo długo (u mnie około 8 godzin, ale proszę się nie sugerować) – co jak na standardy poznanych przeze mnie świeżaków CK jest prawdziwym ewenementem… ponoć tego rodzaju zapachów nie da się przedawkować, ale nie w tym przypadku… tu użycie więcej niż 5-6 chmurek potrafi nieźle przymulić, zamieniając odświeżającą bryzę w liliowo – piżmowo – morski sztorm, od którego można się pochorować…

reasumując: całkiem poprawny, bardziej wytrawny niż trywialny – choć wyczuwalnie syntetyczny zapach utrzymany w intensywnie morsko liliowej stylistyce… bezsprzecznie męski, gęsty i wyrazisty… projekcja i trwałość znacznie powyżej standardów marki, choć przedawkowany potrafi nieźle zmulić…

przypomina mi: orzeźwiające, wyraziste, chwilami ostre i potrafiące w razie potrzeby znokautować klimaty, które powinny zadowolić fanów Isseya i klasycznego Acqua di Giocalvin klein ck one summer 2013 EdT

Głowa: cytrusy, nuty wodne,
Serce: ogórek, arbuz, lilia wodna,
Baza: piżmo, mech,

Reklamy

Responses

  1. Drogi autorze, mam do Ciebie kilka pytań związanych nie z opisywanym wyżej zapachem, ale przemysłem perfumeryjnym: otóż chodzi mi o bardzo specyficzną i z mojego punktu widzenia działającą na granicy prawa firmę FM Group z Wrocławia, która budowana jest na zasadzie marketingu sieciowego MLM, czyli kontrowersyjnych metod dystrybucji oraz nieopodatkowanego handlu obwoźnego. Z tego, co się dowiedziałem zapachy te do złudzenia (dla przeciętnego nosa) przypominają zapachy dostępne w Douglasie, czy Sephorze. Czy posiadasz jakąkolwiek wiedzę na temat tej firmy i jej działania? Czy sama kompozycja marek takich, jak Guerlain, czy Chanel nie może zostać zastrzeżona dla oryginalnego produktu? Nie bardzo rozumiem, jak może dochodzić do tego typu działań. Podobno zapachy MLM komponowane są przez niemiecką firmę Drom (drom.com) – szczerze mówiąc pierwsze słyszę, ale według źródeł z FM Group ta firma zajmuje się komponowaniem zapachów dla takich firm, jak Dior, Chanel, czy Hugo Boss, co wydało mi się dość dziwne i jednocześnie intrygujące. Jeśli jednak tak jest to nie rozumiem, jak ci sami ludzie mogą komponować oryginalny zapach dla wielkiej marki i jednocześnie tani odpowiednik na tych samych lub bardzo podobnych składnikach dla takiej firmy jak FM Group? To tak, jakby perfumiarz sam komponował podróbkę swojego produktu… Na stronie drom.com znajduje się lista perfumiarzy i wybitnych jednostek tam nie znalazłem – może mnie poprawisz, ale na pewno nie są to nosy kalibru Demachy, Polge, czy Ellena… Śmierdzi mi po prostu ta sprawa i informacje, które podaje firma FM Group. Co na ten temat myślisz, jako znawca na tym polu? Pozdraiwam!

  2. Pawle, interesujące zagadnienie poruszyłeś i choć żaden ze mnie znawca, chętnie podzielę się z Tobą moją prywatną opinią na ten temat… o FM słyszałem i kojarzę firmę, charakter i specyfikę działalności którą prowadzi – ale przyznam, że niezbyt się zagłębiałem w kulisy jej działania… znałem też kilka osób, które próbowały swoich sił w tym biznesie, więc miałem okazję zlustrować próbnik i powąchałem kilka tzw. „odpowiedników”… ale nawet biorąc poprawkę, że był to początek mojej przygody z perfumami, uważam że określenia „do złudzenia podobne”, nawet w kontekście „przeciętnego nosa” to kiepski żart i sroga nadinterpretacja… 😉

    ponoć nie da się zastrzec formuły i samego zapachu, ale da się zastrzec logotyp, nazwę i wygląd flakonu, stąd FM sprzedaje „numerki”, a inne marki przekręcają lub nieznacznie zmieniają nazwę, jednocześnie starając się maksymalnie zachować podobieństwo zewnętrzne flakonu do oryginału, tak by potencjalny nabywca resztę, podświadomie dopowiedział sobie sam… czasem się udaje, czasem nie i nazbyt przypominający oryginał „substytut” musi zniknąć z rynku, bo któraś firma wniosła pozew o naruszenie jej własności…

    pozorne podobieństwo samej kompozycji do oryginału, to jeszcze nie powód by prawnie kogoś ścigać (jest sporo niezamierzenie podobnych do siebie zapachów na rynku) i producenci dobrze o tym wiedzą, (wiedzą też o tym producenci tzw. zamienników) bo różnice w przebiegu bukietu „zamienników”, rozwoju poszczególnych akordów, trwałości i projekcji są w porównaniu z produktem oryginalnym tak znaczne, że moim zdaniem trudno uznać te produkty za ekwiwalent/zamiennik oryginału, a więc posądzić/pozwać kogoś o świadome sprzedawanie podróbek…

    wiele uznanych marek korzysta z usług tzw. wynajmu nosów (zrobienia kompozycji na życzenie – albo kupienia praw do zapachu z portfolio, którejś ze zrzeszających nosów do wynajęcia firm, np. Firmenich) i jest to w branży dość powszechne zjawisko, gdyż mało która marka zatrudnia jeszcze na etacie własnego nosa… akurat Dior ma swojego nadwornego perfumiarza, jego nazwisko zresztą sam wymieniłeś, więc interpretację pytania, które postawiłeś na końcu pozostawiam Twojej osobie… 🙂

    również pozdrawiam…

  3. A ja o świeżakach.Wem że gorąco i że lato i odświeżanie potrzebne ale nigdy jeszcze nie spotkałem wodno-ozonowo-morskiego świeżaka nawet leśnego który by mnie choć trochę zachwycił lub zwrócił moją uwagę.Świeżaki są jak muzyka do restauracji lub dobrego marketu,lekka łatwa i przyjemna ale nie może zajmować zanadto odwracać uwagi od zakupów lub jedzenia,nie moze być brzydka bo zmęczy klienta, ani zbyt ciekawa bo odwróci uwagę, ani na wysokim poziomie bo zachwyci,czyli musi być przeciętna i nijaka tak jak wszystkie świeżaki pachną jak seria płynów do mycia naczyń z miętą np eau d boise,z ogórkiem Giorgio Armani Acqua Di Gioia damska,aloesem Lolita Lempicka maculine,miętą i morzem Davidof cool water,Gentlemen Only Givenchy pachnie nutą ozonową i ultrazurem z odrobiną cedru,pieprzu i skóry.a CC one a one summer to cytryna morskie aldechydy i piżmo to samo co w piankach do opalania białe mydlane i świeże aż lekko cynamonowe,każda z tych kompozycjo opiera się na 70 proc aldechydach odświeżających tych samych co do odświeżaczy toalet z domieszką 30 procent ziół,owoców i przypraw dla lekkiej zmiany brzmienia.Tak samo pachną moje ręce po dziesiątkach już używanych płynów do mycia naczyń od ludwików,purów itp wyrafinowanych detergentów.No i chyba nigdy się nie przekonam, w upał zamorduję otoczenie np Oud Al Abiyad trudno niech się męczą,ja będę zadowolony 😉

  4. Nigdy nie interesowały mnie letnie wersje zapachów i jeszcze ukryte w niebieskim szkle – mam jakas awersje i od razu przypomina mi sie Cool Water, ktorego zniesc nie moge i pasjami nie znosze:)

  5. Piotrze – ja zaś latem myślę tylko o tym jak przetrwać upały i nie zmęczyć przy tym ciała ani umysłu… w moim odczuciu zapachy na lato mają być jak najbardziej transparentne, nienachalne i mają nie zakłócać mi przebiegu pocenia się… 😉 nie wyobrażam sobie noszenia czegoś co zanadto przykuwałoby moją uwagę, męczyło i ciążyło… przykładowo, gdy boli mnie głowa, albo źle się czuję męczą mnie każde perfumy i wówczas wolałbym nie pachnieć niczym… taki odruch obronny… w upały mam podobnie, nie lubię gdy cokolwiek, nawet zapach własnych perfum daje wyraźnie o sobie znać – więc latem umyślnie sięgam po świeżaki, chcąc po prostu odpocząć i zachować niezmącony spokój…

    Agatko – doskonale Cię rozumiem, choć Cool Water Game nie brzmi aż tak napastliwie… mnie też krzykliwie niebieskie kolorki odstraszają, szczególnie iż zazwyczaj zwiastują coś wodno ozonowego i równie syntetycznego co barwa flakonu/cieczy… 🙂

  6. a co z masaki matsushima m 0 C, pojawi sie recenzja ?

  7. Nie moje klimaty 🙂

  8. niewykluczone, choć jak wchodzę do Sephory to panie uciekają, włączając antynapad – więc ze zdobyciem próbki może być kłopot… 🙂

  9. Jak widać, piraci do dziś budzą postrach.. 😀

  10. a co jedna sephore masz w miescie ? prezciez w sephorze mozesz dostac jedna probke zapachu jak poprosisz, z reguly nie odmawiaja

  11. tak tylko jedną, pozostałe 17 zamknięto… 😉 a co do próbek, to na samą myśl o wykręconej w bólu minie pani konsultantki, poproszoną po raz któryś o samą próbkę (bez zakupu flakonu) i dyskretnego niczym klaun na urodzinach czterolatka ochroniarza – to odechciewa mi się tam nawet chodzić… zresztą co się jej dziwić, sam nie lubię „zawracaczy dupy”…

  12. Zniechęciłeś mnie do zakupu… :/

    • polecam, ale uprzedzam, że to wersja na lato i zimą nie będzie pachnieć tak dobrze… 🙂

  13. Witam, jeżeli bardzo podoba mi się wersja klasyczna jakichś perfum (Emporio Armani), to kupując wersje letnią (Emporio Armani White) mam gwarancje satysfakcji? Niestety nie mogę ich przetestować przed zakupem, ponieważ jest to trudno dostępna edycja limitowana. Pozdrawiam.

    • Witam,
      trudno powiedzieć, bo skoro nazwano to inaczej, to nie bez przyczyny… i coś mi się zdaje że dlatego iż wersja White pachnie wyraźnie inaczej niż pierwowzór, do którego może, ale nie musi stylistycznie nawiązywać… nie polecam zakupu w ciemno, bo możesz się bardzo rozczarować… również pozdrawiam… 🙂

  14. Witam.
    Polska to piękny kraj. W wielu krajach UE ekspedientka wita klienta z pudełkiem kawy w rękach i namawia do próbowania perfum. To jest chore, że trzeba latać na kanary, aby powąchać i ocenić sobie wodę przed zakupem.
    Co do składników używanych w kosmetykach to kiedyś na wakacjach zapytałem o to profesora farmacji, który zajmuje się tym tematem. On powiedział, że bloker ziaja jest robiony z tych samych składników( nie jak myślałem gorszych) co jego kilka krotnie droższy zachodni odpowiednik. Tylko bloker ziaja jest wzbogacony składnikami łagodzącym. To samo tyczy się perfum.
    Pozdrawiam. Zdrowych Wesołych.

    • tak kawa w perfumeriach to irytujące zjawisko, szczególnie że jest zakazana jako instrument zaburzający percepcję i umożliwiający nakłonienie do zakupu – co w moim odczuciu jest wysoce nieetyczne, gdyż zakup perfum nie powinien być zrealizowany za wszelką cenę, poprzez wmówienie klientowi, że po powąchaniu kawy, jej ekstraktu percepcja klienta została „magicznie odświeżona”…

      profesor ma rację w wielu produktach z różnych półek można znaleźć dokładnie te same składniki co w innych, a różnicę w cenie robi, marka, marża za „półkę” i marketing nawiązujący do twierdzenia, że droższe jest lepsze… owszem cena może i nie musi mieć przełożenia na jakość, ale nie wolno też zapominać, że „diabeł często tkwi w szczegółach”, a „prawie” jak wiemy robi istotną różnicę… 🙂
      również pozdrawiam i najlepszego… 🙂


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: