Napisane przez: pirath | 3 lipca 2013

Celine – Celine Pour Homme, czyli pikantno drzewny puryzm…


Choć nazwa tych perfum sugeruje związek z pewną znaną, obdarzoną anielskim głosem anorektyczką – zaznaczam, że marka Celine, z samą Celiną nie ma nic wspólnego… zresztą nie ma co się dziwić, gdyż samo Celine choć na świecie znane i cenione, nad Wisłą jest równie rozpoznawalne i popularne co Pagani Zonda w Ugandzie… tym niemniej zapach autorstwa Annick Menardo z 2001 roku, choć z pozoru monotonny i niezbyt powalający oryginalnością bukietu – po kilku dniach oblatywania, okazał się całkiem niezły…

Jak przystało na pour homme, zapachowi nadano wybitnie męski, choć minimalistyczny i powściągliwy charakter… z początku jego pikantne, wytrawne i drzewne oblicze irytowało mnie monotonią bukietu – ale jeśli ktoś ceni proste, surowe, konsekwentne i drzewne wonie – będzie przebiegiem Celine wysoce ukontentowany… to bardzo prosta, ale i bardzo wyrazista kompozycja oparta na aromatycznym, pikantnym muszkacie, dużej ilości drewna (z przewagą cedru), odrobinie piżma i vetvery… z początku bardziej zielony niż cytrusowy i wytrawny… następnie wibrująco pieprzny, ale w każdym stadium rozwoju ascetycznie drzewny… minimalistyczny, suchy i surowy, a jednocześnie dzięki dodatkowi muszkatu i odrobinki geranium, obdarzony głębią i potężną charyzmą – której zabrakło między innymi kompozycjom Ducati, Mercedesa, Iceberga i Cartiera

Celine Dion pour Homme

Celine to ostry, minimalistyczny puryzm, ale bynajmniej nie pozbawiono go jaj… niby prosty, monotonny i zupełnie pozbawiony cenionej, nadających męskim kompozycjom muskułów słodyczy (zwalistej tonki lub kwiatu pomarańczy) – ale za sprawą samego muszkatu i wyraźnie zaakcentowanych, choć suchych drewien, skutecznie zwraca na siebie uwagę, czyniąc to (odnoszę wrażenie) zręczniej i bardziej elegancko niż kultowe, ultra męskie killery… ten zapach ma coś w sobie i z Azzaro Visit i Bang! Jacobsa i choć klasycznego pieprzu w nim nie uświadczymy, ma ich tupet… począwszy od serca, aż po schyłek bazy jest świdrująco ostry, przejmujący i dystansuje wszystko w swym otoczeniu… uprzedzam, to nie jest zapach do którego aż chce się przytulić – Celine Pour Homme to raczej oziębłe, oschłe naznaczenie swojej obecności, jakby warknięcie (najlepiej po niemiecku) – jestem!… gdyby był facetem, byłby wyalienowanym, nadpobudliwym milczkiem, który wpierw nokautuje gościa prawym sierpowym – aby po chwili, trzymany przez paru bramkarzy dowiedzieć się, że facet który objął na powitanie jego dziewczynę, to jej rodzony brat…

Najbardziej obawiałem się schyłku… czy przeistoczy się w bezpłciowy, beznamiętny, ledwie snujący się na skórze cień palącej potęgi, emanującej z serca kompozycji?… otóż nie i choć finisz jest z gatunku dyskretnych i blisko skórnych – mile mnie zaskoczył lekko ziemistą, jakby omszałą nutą vetivery, posypaną odrobiną pylistego cedru i piżma, która zaskakująco wdzięcznie kwituje pikantne harce tego drzewniaka… a więc da się zrobić niemal ascetycznego drzewniaka z jajami i wcale nie potrzeba do tego tony aromatycznych przypraw, ali zwalistej słodyczy… punkt dla Celine, za momentami przejmująco wyrazisty, rasowo męski zapach dla faceta, który nie musi udowadniać gadaniem, a tym bardziej portfelem, że nim jest… gorąco polecam, zwłaszcza miłośnikom drewna w najprostszej formie…

ekhm… Celine zmierzył mnie zimnym jak lód łypnięciem swych stalowych źrenic… chyba wyczuł, że lampię się na tyłek jego dziewczyny, więc pora kończyć flaszkę i do domu… reszty nie trzeba, pa!…

reasumując: konkretne, minimalistyczne, zaserwowane na ostro i po męsku drewno dla zdecydowanych, i konkretnych mężczyzn… zapach chłodny, wyrazisty i przejmujący swym ascetycznym, nieco drapieżnym brzmieniem… to nie jest zapach dla grzecznych chłopców preferujących psikanie się unisexowymi owockami tropikalnymi, ani miłośników zwalistych, hiszpańskich galeonów o stu armatach… trwałość znośna, projekcja dobra, raczej na dzień…

przypomina mi: drewno i pieprz, którego pikantny, wyrazisty posmak da się wyczuć w Bang! Jacobca, Azzaro Visit, Intimately Beckham Men i Signature Kenetha ColeaCeline PH EdT

Głowa: gałka muszkatołowa, cynamon, mandarynka,
Serce: orzech laskowy, geranium,
Baza: drzewo sandałowe, piżmo, cedr, korzeń wetywerii,

Reklamy

Responses

  1. Jakiekowiek drewienka mile widziane,choć taka kompozycja dystansuje nie dbając chyba o kolejny kontakt.. Obym sie mylił, bo jakby towarzysze mandarynka i orzech dali o sobie znać to mógłby ten kolo przybrać na uczuciach.
    Myśle że zapachy Cartiera mają nienarzucającą charyzme i głębie. Może nawet zbyt wtrafinowaną byc dostrzec to przy pierwszej lepszej okazji 😉

  2. Cartiera?, przeczytaj proszę jeszcze raz tytuł… 🙂
    a co do mandarynki i orzeszka, to rzeczywiście milczące takie jakoś są…

  3. Tak sobie czytam i chyba coś się zgubiłem…

  4. Nabyłem wersję EDP tego dziwadła. Zapach faktycznie dość bezkompromisowy, a także skomplikowany – co chwilę ujawnia nowe oblicze. Otwarcie to świeży, zielony miks Moschino Uomo z Moschino Forever. Później dochodzi coś na kształt nuty morskiej, suchy pieprz rodem z Azzaro Visit oraz drewno (prawdopodobnie cedr). Następnie wyczuwam lekki aromat skórki pomarańczowej/mandarynki, a baza to przede wszystkim kwiatki. Wszystko to tworzy dość abstrakcyjną woń, trudną do jednoznacznej klasyfikacji. Niektórzy piszą na Fragrantice, że Celine przypomina im zapach supermarketu, butiku, nowej odzieży. Coś w tym jest.

    • mimo wszystko i zwłaszcza na tle panującej na perfumeryjnych półkach sztampy i marazmu – uważam te perfumy za bardzo ciekawe i wiele sobą wnoszące… niestety marka mało znana i niezbyt prestiżowa (jeśli coś się nie nazywa Boss, itp., to się nie liczy), a dla większości osób ich bukiet jest zbyt wymagający i trudny… 🙂


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: