Napisane przez: pirath | 8 lipca 2013

Rasasi – Dhanal Oudh Nashwah EdP, czyli tytoniowo miodowe objawienie…


Ostatnio mam niesamowitego farta do olfaktorycznych objawień – kompozycji ciekawych, wybitnych lub po prostu nietuzinkowych… wpierw L’Artisan Perfumeur Caligna i nowy CK Dark Obsession, następnie Ice*Men Muglera i Syed Junaid Alam Nazeeh – a parę dni temu Floris Santal i od wczoraj kolejny… wprawdzie tylko część z wymienionych to w istocie nowości, ale nigdy wcześniej perfumeryjne poletko nie obrodziło mi tak obficie… w efekcie i tak długa lista AMH zyskała kilka pozycji, a starannie zaplanowane plany zakupowe diabli wzięli… wprawdzie Sabbath wspominała, że Dhanal Oudh Nashwah to cudowne perfumy – ale zrozumiałem to dopiero, gdy sam je powąchałem…

Dhanal Oudh Nashwah choć zniewala swym szlachetnym bukietem – ale o zmoro, znów przypomina mi inną genialną kompozycję, za której doskonały zamiennik może zresztą uchodzić, ale o tym później… to orient, ale zaserwowany w stylu nobliwego klubu dla gentlemanów, w którym bywalcy rozsiadają się na przepastnych skórzanych kanapach i pykają fajki nabijane wysokiej klasy, aromatyzowanym tytoniem… o dziwo nie uświadczymy tu z wdziękiem przemyconej woni koniaku, ani innego szlachetnego alkoholu, który jeszcze bardziej podkreśliłby stateczną, klubową atmosferę – ale i tak jest wystarczająco wytwornie i komfortowo…

Tytoń i miódZaczyna się imponującym, lekko kadzidlanym, dymnym i lekko pylistym otwarciem – nieznacznie tylko naznaczonym obecnością nieśmiertelnika, przywodzącym na myśli nie Sables Annick Goutal, a dojrzałą fazę Memoir Amouage… a więc dość mrocznie i zaskakująco, jakby wedle Hitchcockowej dewizy, iż film powinien zaczynać się od trzęsienia ziemi, a następnie napięcie ma wzrastać… lekko kadzidlane, maźnięte nieśmiertelnikiem i dyskretnie ujętymi przyprawami otwarcie, przypomina raczej dojrzały bukiet kadzidlano ziołowego niszowca wagi ciężkiej niż otwarcie – ale plus dla Rasasi za inwencję, bo uzyskane tą drogą wrażenie upajającego rozmachu jest doprawdy niesamowite, a to dopiero początek…

Wraz z opadnięciem pylistych dymów wyrafinowanego otwarcia, z głębi kompozycji zaczyna dobijać się niesamowicie esencjonalna słodycz miodu… przejmująca, gęsta, dosłownie ociekająca słodyczą, która miesza się z nieśmiertelnikiem, przyprawami i odrobiną oudu – dając w rezultacie woń przypominającą aromatyzowany tytoń fajkowy… czy już wiecie do jakiego zapachu piję?… tak Dhanal Oudh Nashwah chwilami bardzo mocno przypomina mi Tobacco Vanille Toma Forda… jest tak samo dobitny, wyrazisty, esencjonalny i sugestywny… potęgę kompozycji Toma Forda budują najwyższej jakości składniki, jest bardziej przejmujący, pełniejszy, prezentuje maksymalną koncentrację nut z których go utkano, ale Dhanalowi naprawdę niewiele doń brakuje…

gentleman with a pipe

Wrażenie podobieństwa obu kompozycji potęguje się jeszcze bardziej z chwilą, gdy Rasasi wchodzi w fazę bazy, gdzie pojawiają się nuty skóry i ambry… wyobraźcie sobie jak niesamowite, po prostu przejmujące wrażenie przepychu tworzy połączenie głębokiej, acz nie cukierkowej słodyczy miodu, niemal tytoniowego, delikatnie liźniętego oudem nieśmiertelnika i głębia majestatu bijąca od solidnie wyprawionej skóry…  to niesamowite połączenie nut sprawia iż podobieństwo do kultowego Tobacco Vanille Toma Forda, staje się bardziej niż powierzchowne… o ile do projekcji nie można mieć jakichkolwiek zastrzeżeń, to pod względem trwałości zapach znacznie ustępuje Tytoniowej Wanilii, którą osobiście uważam za jeden z najtrwalszych zapachów EVER!… w praktyce oznacza to jednak około 8 godzinną, dobrze wyczuwalną bytność – czyli w sumie lepiej niż dobrze…

reasumując: pięknie prezentujący się, niesamowicie wyrafinowany, szlachetny, otulający bukiet, który towarzyszy nam w niezmiennej formie od akordu serca aż po schyłek bazy, w połączeniu z naprawdę przyzwoitymi parametrami jakościowymi i bardzo konkurencyjną ceną – czyni z Dhanal Oudh Nashwah godną uwagi alternatywę dla kompozycji Forda… szczególnie jeśli nie uśmiecha nam się wizja wydania (realnej) średniej krajowej na ćwierć litra perfum…

przypomina mi: w pierwszej fazie Memoir Amouage, a następnie Tobacco Vanille Toma Forda oraz Cartier SantosRasasi - Dhanal Oudh Nashwah

Głowa: miód, gałka muszkatołowa, oud,
Serce: olejek z immortelle, olejek z jałowca kolczastego, oud,
Baza: cedr, skóra, ambra, oud,

Reklamy

Responses

  1. O, zapach, wobec którego (jak na razie) trwam w niemym zachwycie. Nie wiem, jak ubrać go w słowa, co już samo w sobie jest niezwykłe. 😉
    Wydawało się, że już zdążyłam go nieźle poznać, ale teraz… Dotąd jakoś nie zauważam w nim podobieństwa do Tobacco Vanlle ale teraz czuję się zmotywowana, żeby poszukać jeszcze raz. Zmykam więc pod prysznic, żeby sprawdzić jak najszybciej. 😀

  2. No i znów muszę zapisać, eh ty Piracie jeden..;)
    Czekają mnie w końcu konkretne zakupy w pewnej orientalnej perfumerii za dużo perełek się uzbierało.
    Rasasi rośnie w moich oczach,blaa nosie…ostatnio nawet Dhan nosił się wyśmienicie .

  3. wiedźmo – nie twierdzę, że są identyczne, ale zdecydowanie grają podobnie i w tej samej tonacji, stad Nashwah okrutnie kojarzy się z moim ulubionym Tomem… oba są piękne, wytworne, dostojne i przepięknie pląsają na skórze, pieszcząc nozdrza słodkawo skórzano tytoniową symfonią…

    narde – tylko nie daj wyciąć sobie nerki, by sfinansować zakupy… to poświecenie zarezerwowane wyłącznie dla fanów iGadżetów… 😉

  4. Spokojnie Pirath raczej prędzej sprzedam jeden z posiadanych już iSprzętoow niż dam się rozdłubać 😉

  5. he he zapomniałem, że w domu wisielca nie mówi się o sznurku – sorki… 🙂

  6. Podoba mi się Light my fire, ale jeszcze nie dość by pałać chęcią wydania przeszło dwóch nowych górali (przyznać się kto wie o co mi chodzi, dinozaury 🙂 ). Czy tutaj znajdę równie, a może i bardziej sugestywnie ujęty wątek słodkiego i aromatycznego tytoniu fajkowego? Jeśli tak , jeśli klimat jest choćby zbliżony to chyba mogę brać w ciemno 🙂

    • Pomyłka, niecałe dwa górale 😛

      • góral góralowi nie równy, znajomy ma taki za ponad 30 tysięcy 🙂

    • tak, to zdecydowanie to ujęcie tytoniu… p.s. na górala można wydać więcej niż na samochód 🙂

      • A swoją drogą ciekawe byłyby (a może takowe istnieją) perfum o zapachu palącego się tytoniu fajkowego. Jeśli palisz/ kiedyś paliłeś to mam na myśli dym unoszący się z ustnika swobodnie po mocniejszym pyknięciu, gdy uzyska się optymalną temperaturę tytoniu i główki fajki. Zapach zimnego tytoniu wzbogaca się o pikantność oraz intensyfikuje wyostrzając się kosztem utraty odrobiny słodyczy. Być może możnaby uzyskać to dodaniem nuty pieprzu i odrobiny oudu.

        • heh nie paliłem fajki, ale znam ludzi, którzy takowe pykają i pomimo obowiązującego w wielu lokalach zakazu (jeszcze przed ustawą) mieli pozwolenie na palenie jej w miejscach gdzie było to zabronione – właśnie ze względu na cudowną woń jaką roztaczają, jeśli właściciel fajki używa markowego tytoniu. Sam bardzo lubię ten zapach, bo te tytonie ślicznie pachną śliwkami, wanilia, wiśniami, itp, ale perfum stricte pachnących w ten sposób jest jak na lekarstwo. Chyba najbliżej tego jest Tom Ford Tobacco Vanille.

  7. Zatem zamawiam w ciemno 🙂
    W razie czego będę miał pretensje najwyżej do własnej skóry i niecierpliwości 😉

    • Jestem pod wrażeniem szybkości obsługi w sklepie na y 🙂
      Całkiem spory zestaw próbek będzie w sam raz na weekend. A tymczasem główny pasażer przesyłki już gości na moim nadgarstku. Póki co tylko pierwsze wrażenia. Rasasi wydaje mi się bardziej wiarygodnym tytoniowcem od Light my fire. Kilian jest przepiękny, ale raczej w stronę Amphora full aroma podczas gdy tytoń z otwarcia Rasasi pachnie bardziej rasowo i mniej chemicznie. Normalnie jeszcze nigdy tak nie mogłem się doczekać nuty bazy jak dziś 🙂 jakbym czekał na gwiazdkę by rozpakować prezenty 😛
      to be continued…. 😀

      • P.S. tak pachnie dobry tytoń z Dominikany 🙂 osobiscie nie przepadam za kubańskim.
        Przepraszam, już uciekam i nie spamuje 🙂

        • spoko, nie spamujesz 🙂

      • no to czekam na Twoje wrażenia z oblatywania tego setu 🙂

    • coś czuję, że będziesz zadowolony

  8. Czy to najlepszy zapach od Rasasi (czy też najbardziej ulubiony)?

    • Szczerze? jedno i drugie 🙂


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: