Napisane przez: pirath | 10 lipca 2013

Davidoff Champion, czyli krul siłki jest tylko jeden!… (ort. zamierzony)


Do zaprzyjaźnionej perfumerii wpada luzaczek w szeleszczącym czarnym dresie, czarnej polówce z postawionym na sztorc kołnierzykiem i wydziaranym na smagniętym solarą bicepsie – tribalem… pokręcił się nerwowo, przygryzł dolną wargę, lustrując w skupieniu stojące się na półce testery… jedna z dziewczyn zapytała czy może mu w czymś pomóc – na co koksik, lukając czy aby nikt go nie obczaja, rzucił półszeptem:
– macie może zapach znoszonego dresu?
– czego przepraszam? – dopytała zaskoczona sprzedawczyni, próbując ukryć rozbawienie wynikające z egzotyki kontekstu zapytania…
– nooo ten, no zapach starych znoszonych dresów, taki no… bardzo dresiarski…
– może o ten panu chodzi? – powiedziała, sięgając rutynowo po tester kultowego Adidasa Active Bodies
– taaaak! – pokręcił z aprobatą głową, po chwili wąchania blotera…

Wprawdzie to nie to pokolenie – dodała, opowiadająca mi tę historię sprzedawczyni – ale widać, że Czarny Adaś wciąż działa bez pudła… wprawdzie dziś nie będzie o jakże zasłużonej czarnej eminencji polskiej sceny dresiarsko olfaktorycznej – ale dzisiejszy bohater, choć niewiele ma wspólnego ze znoszonym dresem – ma spore szanse zastąpić, szczęśliwie nieco już zapomnianego Adasia

Nadal mam wysoce ambiwalentny stosunek do tego Davidoffa, choć sądziłem że będzie gorzej… z jednej strony zniesmacza mnie przejaskrawioną dosadnością otwarcia – choć posiada też pozytywne strony, jak całkiem strawny w późniejszej fazie bukiet, nienaganną projekcję i wysoką trwałość… Champion to zapach nieco bezczelny, głośny, zadziorny, z tupetem i tendencją do terroryzowania – głównie za sprawą donośnej projekcji, za sprawą której nader skutecznie dominuje otoczenie i nad którą wyjątkowo łatwo można stracić panowanie, zupełnie jak w przypadku Terre… niestety jest też początkowo przerysowany i sztuczny, wiejąc na kilometr tandetą, ostentacyjnego plastikowego hantelka – nie pozostawiającego wiele miejsca na analizę intencji i bezpardonowo uderzającego w instynkty drzemiące w niemal każdym samcu…

champion 01

ego i dominacja!…

Champion, to agresywne cytrusy na dopingu – czyli pakujemy!… jego nieco wybujała projekcja, doskonale sprawdzi się w jego bazowym przeznaczeniu (typuję w absolutnej zgodzie z oficjalną treścią kampanii) – zapachu tuszującego hektolitry potu, które toczą żądne adrenaliny i kipiące testosteronem osobniki płci męskiej, podczas wizyty na siłowni lub uprawiania sportów… tu Davidoff sprawdzi się wyśmienicie, z łatwością maskując przykrą woń przepoconego, znoszonego dresu – ale jako dodatek zwieńczający codzienną lub poważniejszą toaletę, nieodmiennie kojarzy mi się z PiKejem odzianym w swoje odświętne, niebieskie dresy… osobiście nie użyłbym Championa do garnituru, ani na proszoną kolację – ale przykład wspomnianego Terre i Platynowego Egoisty dowodzi, że nie takie, pozornie niezbyt konweniujące wonie, „garnitury” dobierają sobie do krawata i aktówki…

champion

Stylistycznie Champion przypomina mi trochę pierwszą fazę Platynowego Egoisty i pod względem stopnia ekspresji akordu cytrusowego również Colol Water Davidoffa… zapach skomponował w 2010 roku Aurelien Guichard – gość, który specjalizuje się w tworzeniu nieco kiczowatych, pseudo samczych woni, bujnych i sowicie wspartych cytrusami (Sean John Unforgivable, Versace Eros, Trussardi Uomo 2011) – przyjemnych, ale zrobionych ewidentnie pod publikę… pardon, za tę być może krzywdzącą ocenę – ale wysnułem ją w oparciu o dotąd poznaną twórczość tego pana i na ten moment zadka mi nie urwało… i sorki, że tak pastwię się nad tym cytrusowym otwarciem – ale mieliście kiedyś wrażenie, że cytryna ma na dupce ślady po zastrzykach ze sterydami?… 😉

davidoff champion

O ile wybujałe, intensywnie cytrusowe otwarcie może nieco peszyć swą bezpardonową, barbarzyńską dosadnością (mnie peszy tym napompowanym ujęciem cytrusów tak bardzo, że zastanawiałem się jakim narzędziem odbiorę sobie życie – na wypadek gdyby hipotetycznie przyprawowy akord serca był równie rozbuchany) – to im dłużej zapach gości na skórze, tym staje się bardziej znośny i cywilizowany, a wspomniane cytrusy znacznie wytraciły swą moc… nieco wytrawne i paprociowe, ziołowo drzewne bazo-serce – z wyczuwalnie zaakcentowaną szałwią, po około godzinie zaczyna emanować całkiem szykownym, by nie powiedzieć eleganckim bukietem… doskonale wyczuwalna nuta mchu dodaje zapachowi głębi i powagi, potęgowaną przez stateczną nutę cedru, któremu rumieńców dodają wciąż szwendające się w tle cytrusy… całość sprawia solidne, wyraziste wrażenie zapachu nieco oldskulowego, ale w 100% męskiego… paradoksalnie jakby odrzucić w całej linii kampanię medialną, przepakować Championa w stylizowany na retro flakon i dać mu nieco sfrancużoną nazwę z frazami „Eau„, „Cologne” i „Boise” w nazwie – spokojnie mógłby uchodzić za wyrafinowaną wodę kolońską, za kilkaset złotych… ale zakładam, że wówczas nie sprzedawałby się tak dobrze… 😉

reasumując: idealny na siłownię, z czasem całkiem elegancki, wyrazisty, donośny i trwały zapach… bardzo męski, ale raczej na mniej oficjalne okazje…

przypomina mi: stylistycznie to klimaty zbliżone do Chanel Platinium Egoiste, Trussardi Uomo 2011, Cool Water Davidoffa a także YSL Live Jazzdavidoff champion men edt

Głowa: bergamotka, cytryna,
Serce: galbanum, szałwia muszkatołowa,
Baza: mech dębowy, cedr,

Reklamy

Responses

  1. Nie jest dostępny tutaj gdzie jestem, a szkoda, bo niuchnąłbym go, aby zaspokoić ciekawość…
    Pobawię się jednak w małą dedukcję na marginesie. Recenzja na podstawie sampla od Roqa przy okazji wspomnianego w poprzednim poście spotkania, czy za jego namową? 😉

  2. ani to, ani to… wprawdzie za każdym razem RoQ przekonuje mnie o rzekomej zajefajności tych perfum – ale test zafundowałem sobie zupełnie spontanicznie, wygrzebując próbkę ze sterty innych, podczas ich segregowania… 😉

  3. Porzucam więc swe „holmesowskie” zapędy. 😉 Pozostaje mi podziękować Ci za jak zwykle świetną recenzję! Choć z opisu wynika, że to raczej nie mój typ zapachu, jak zwykle Twój barwny opis prosi mnie o organoleptyczno-empiryczne zapoznanie się z zawartością tego kiczowato wyglądającego flakonu. 🙂

  4. dziękuję Ci za miłe słowa, po których spłynąłem rumieńcem, niczym studentka filozofii zagadnięta romantycznie przez znajomego dresika – te lala, prujesz się, czy mam ci najpierw postawić drinka?… 😀

    a zapach mimo wszystko polecam poznać i choć może to być trudne – proponuję zamknąć oczy i nie patrzeć na flakon… sądzę, że ten kiczowaty, plastikowy hantel robi tym perfumom większą krzywdę niż wynika to z ich początkowo przerysowanego bukietu… 😉

  5. Ta dykteryjka z prologu „na faktach autentycznych”, czy też sobie waść jaja robisz? 😀

  6. w 100% autentyk! 😉 ale prawda, że urocze?

  7. To ‚pewnie’ kolejny Davidoff powtarzający pewne oklepane już dawno brzmienia. Nie oczekuje niczego wciągającego, chyba że jednak czymś zaskoczy…:)

  8. Interesujące opakowanie, choć na granicy tandety 🙂

  9. „krul” zamierzony ,ale „rządne” chyba nie 😉

  10. narde – owszem nie powala oryginalnością ani wirtuozerią, ale jest przynajmniej 100% męski… takie zapachy też są potrzebne, bo fajne i luzackie i idąc na jakąś fajną niunią ze zgrabną dupką opiętą obcisłymi rurkami nie dostaniesz zawału, gdy nagle się odwróci i zobaczysz hipstera z imponująco zaczesanym falochronem i wypielęgnowanym wąsem… 😀

    Perfumy – ja bym powiedział, że ta granica tandety została już dawno przekroczona… 🙂

    Fanie bloga – dzięki!, choć w sumie jest to swoista językowa pułapka (obie formy są poprawne) i teraz wiem, dlaczego soft do wyłapywania tego rodzaju wpadek milczał jak zaklęty… archaiczny „rządny”, choć od dawna nie używany potocznie, wciąż występuje jako wyjątek – choć w tym kontekście chodziło oczywiście o „żądny”… jeszcze raz dzięki za czujność i już poprawiam… 🙂

  11. Cześć Pirathcie! Nie znamy się, ale pisaliśmy na jednym forum zapachowym, choć w różnym czasie. Jestem Marcin, to mój pierwszy wpis na Twoim blogu, miło mi!
    Co do Championa – dostałem w prezencie późną jesienią zeszłego roku całe 90 ml. Zauroczył mnie od początku, zwłaszcza swoją ziołową nutą serca, która na mojej skórze trwa do końca, przez całą bazę. Używam go mniej więcej do teraz, aczkolwiek ostatnio coraz rzadziej… Dlaczego? Otóż dziwna (albo może nie dziwna?) sprawa – ten zapach niesamowicie się rozwija w zimnie, a w lato „trąci” mi syntetykiem… Nie wiem dlaczego, mam opory do zakładania go teraz, latem… Nie jest ciężki, ale nie nazwałbym go też typowym świeżakiem. Osobiście zaklasyfikowałbym go jako woody-fougere, ale co ja tam się znam 🙂

  12. Witaj Marcinie, jam też Marcin… 🙂 Champion to mocny i wyrazisty zapach a takie dobrze się czują zimą, gdy ich przesadzona projekcja i wybujała projekcja z wady zamienia się w zaletę… po bliższym poznaniu zapach zaskoczył mnie swoim dojrzałym, męskim i bardzo dojrzałym bukietem, dlatego uważam, że największą krzywdę zrobiono mu tym odpustowym flakonem… i paradoksalnie Twoje typowanie jest jak najbardziej trafne, mi też Champion w dojrzałym stadium skojarzył się z paprocią (fougère)… 🙂
    pozdrawiam serdecznie…

  13. Witam Pana. Szukam jakiegoś zapachu na lato. Czytając recenzję tego pachnidła i widząc promocyjną cenę w jednej z drogerii zastanawiam się nad jego zakupem. Chodzi mi o zapach letni na każdą okazję i stąd moje pytanie czy uważa Pan że byłby to odpowiedni zapach? Napisał Pan że jest trochę oldschoolowy a mam 26 lat i nie chciałbym pachnieć staro. Przez myśl przeszedł mi też hugo boss energise i który według Pana lepiej byłoby wybrać? Fakt iż nie miałem okazji wachać tych zapachów Ale już kilkukrotnie posiłkowałem się pańskimi recenzjami i wyszło mi to na dobre. Ewentualnie jakie inne zapachy na lato i nie drogie tak do 100 zł mógłby Pan polecić dostępne w drogerii R. lub N. Bo Tylko takie są u mnie w miejscowości. Z góry dziękuję za pomoc. świetny blog.

    • Witam serdecznie i dziękuję za miłe słowa. Tyle że jak już nie raz pisałem, cena to nie jest kryterium stosowne, ani adekwatne lub w jakikolwiek sposób miarodajne co do doboru perfum w kwestii repertuaru. Proszę mnie zrozumieć, to tak jakby przyszedł Pan do komisu samochodowego, mając za kryterium wyporu przyszłego samochodu, jedynie swój budżet, np 20 tysięcy złotych. Ale co to ma być SUV, rodzinne kombi, coś sportowego, bus? Nie znając Pana preferencji zapachowych, oczekiwań i samemu kompletnie nie orientując się w cenach ani ofercie powyższych przybytków – pomimo najszczerszych chęci, obawiam się, że nie potrafię Panu bardziej pomóc, niż strzelając na oślep. Champion to dość wyrazisty i uniwersalny zapach, nośny, ale świeży i dynamiczny, więc na pewno nada się na okazje bardziej niezobowiązujące i rekreację, ale latem jego narowistość i nośność może męczyć i przeszkadzać. Zalecam coś delikatniejszego, bo latem zapachy zyskują na ekspresji i nośności, więc tu zwróciłbym raczej uwagę na Davidoff Horizon, Bentleya Infinite, Hugo Bossa Orange/Red/iced, a nawet wspomniany Energise. Niestety ostateczny wybór to już kwestia Pana gustów i dostępnego budżetu, ale wpierw zalecam testy skórne, by określić który z powyższych będzie na Panu pachniał długo i dobrze projektował. Czasem lepiej poczekać i dopłacić, ale nabyć zapach który nie będzie kompromisem, a da Panu sobą frajdę na 100%.

      p.s. z oferty R. na pewno kojarzę dwa zapachy. Proszę poszukać CK IN2U, bo to kapitalny świeżak na lato oraz Beckhama Homme, jest taniutki ale to genialne pachnidło, pozdrawiam 😉

      p.s.2 no i obowiązkowo Malizia Uomo Vetiver, bo jest tania, pachnie kozacko i niebanalnie, ale tu uwaga, proszę szukać wersji we flakonie 50ml, bo nie wiedzieć czemu ta o pojemności 100 ml pachnie w moim odczuciu wyraźnie gorzej…

      • Dziękuję za pomoc. Ale będąc dziś w R . zobaczyłem I powąchałem Lanvin Oxygene i zakupiłem. Wydaje mi się że to najlepszy wybór i to za śmieszne pieniądze. zapach będzie odpowiedni i na codzień i do garnituru i nie jest tak oklepany jak świeżaki z cytrusami. Idealnie trafia w moje gusta. Czytałem że czuć w nim chemię,według mnie to nie prawda, miałem okazję też poczuć Azzaro Chrome i to tam naprawdę czuć chemię i osobiście nie chciałbym tym pachnieć w upał. Jeszcze raz dziękuję za pomoc. Pozdrawiam.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: