Napisane przez: pirath | 13 lipca 2013

LM Parfums – O des Soupirs, czyli nakremowana lampucera…


O mamo, co za koszmar… zapewne każdy z Was zna, lub posiada w rodzinie starszej daty damę, której wieczorna toaleta poza nakręceniem włosów na wałki lub nałożeniu czepca – polega na nałożeniu na siebie tony kremów, balsamów nawilżających i maseczek mających w „cudowny i zbawienny sposób” przechytrzyć matkę naturę… jej skóra aż błyszczy, a niewchłonięty nadmiar kremu zostawia obleśne, tłuste ślady na wszystkim czego się dotknie… a że dama rocznika jest słusznego, to i kremy wonią swą przypominają specyfiki z czasów głębokiego PRL – gdzie Pollena brała „bazę” i w zależności od zapotrzebowania, robiła z niej kwiatowy krem dla cery tłustej, tudzież dosypywali doń tonę piasku i powstawała pasta BHP

Rzekomo jest to unisex, ale nie wyobrażam sobie, że to kremowo kwiatowe Quasimodo, miałby na siebie założyć mężczyzna – no chyba, że aktualnie bierze udział w konkursie Drag Queen w Las Vegas i chodzi o fizyczne podobieństwo do Violetty Villas… duszące, marudne, piżmowo kwiatowo pudrowe, mdląco kremowe, niemiłosiernie zamulające brzmienie tych perfum sprawia mi niewymowną katorgę… ostatnio tak źle czułem się nosząc Equistriusa od Parfum d’Empire, którego zniewieściały, upiornie kwiatowo pudrowy, skrajnie upierdliwy bukiet – omal nie doprowadził mnie do pchnięcia się nożem do otwierania listów… pojęcia nie mam za co autor tych perfum (prawdopodobnie dręczony w dzieciństwie przez jakąś zgorzkniałą zakonnicę) tak nienawidzi kobiet – ale cel swój osiągnął… kobiety pachnącej O des Soupirs z 2011 roku nikt nie ruszy, nawet elektrycznym pastuchem…

old-lady-with-tongue

Finezja, jaką roztacza wokół nosiciela bukiet tych perfum, przypomina połączenie zjełczałego kremu o początkowo siermiężnym, kwiatowym odorze – ze środkiem do balsamowania zwłok, tudzież zapachem poczekalni w centrum geriatrii… co dziwne, jeśli oddalić znacznie nos od skóry, woń którą wychwyciły moje receptory przypomina klasyczny krem Nivea… lubię zapach kremu Nivea/Penaten, ale te perfumy są jak pułapka na owady… wabi względnie przyjemnymi, dalekosiężnymi mackami – a gdy tylko ofiara zbliży się do skóry, pada rażona liliowo piżmowym obuchem… O des Soupirs to bardzo kwiatowe i esencjonalne perfumy, ciężkie i zawiesiste – emanujące dojrzałą, wręcz przejrzałą wonią ogrodowych kwiatów… jest tu i róża, doprawiona z łatwością wyczuwalną nutą głogu (efekt tła Fahrenheita), niczym odlany z ołowiu kwiat pomarańczy, upojna, bardzo rześka piwonia, wspomniana lilia i tona lekko pudrowego piżma – a więc zdecydowanie waga ultra ciężka…

O des Soupirs

Napisałem wcześniej kobiety?… o pardon, miałem na myśli matronę, lampucerę, stare pudło* – datowaną za pomocą węgla na jakieś ~70 lat – no chyba, że ktoś preferuje nekrofilię, albo liczy na pokaźny spadek w zachowku… owszem biorę poprawkę, że jestem facetem, mam włosy na klacie, ramionach i imponujące chaszcze na nogach, zaś delikatniejsza skóra niewieścia może korzystniej wpłynąć na brzmienie tych perfum – ale i tak czuję się z tym zapachu jeszcze bardziej aseksualnie i staro niż zwykle… dochodzi 21.00, więc pora zalać wrzątkiem termofor, zdemontować sztuczną szczękę i zapakować się z kotem oraz robótką do łóżka – gdzie zasnę jak co dzień, ukołysany przez ryczący na cały regulator telewizor, zaprogramowany na jedyną słuszną stację…

*niewłaściwe skreślić

reasumując: na gaz, broń albo paralizator trzeba mieć zezwolenie – a na flaszkę tych perfum nie, więc jeśli Wasza babcia chce się poczuć bezpieczniej w drodze do kościółka, to sprawcie jej flakon tych perfum… ciężka, przytłaczająca silnie kremowo kwiatowo piżmowa woń tych perfum odstrasza też złe duchy, zabija owady, leczy artretyzm – a koleżanki z kółka różańcowego z zazdrością przyznają, że pięknie wypadłyście z nimi w trumnie… trwałość nie powala, ale projekcja całkiem dobra… sądzę, że dojrzałym miłośniczkom wyrazistych, acz krótkodystansowych kompozycji kwiatowych zapach ten może się podobać i nie wątpię, że będą nim pachnieć o niebo atrakcyjniej niż facet…

przypomina mi: starej daty elegantkę (by nie powiedzieć zdrowo przeterminowaną), preferującą ciężkie wonie kwiatowe i stosującą ogromne ilości kremów, które namiętnie wciera w swe sflaczałe ciało…lm_parfums_o_des_soupirs_

Głowa: hiacynt, głóg, róża,
Serce: kwiat afrykańskiej pomarańczy, piwonia, lilia wodna,
Baza: piżmo, heliotrop, formalina?,

Reklamy

Responses

  1. Się ubawiłem ! 😀 osiągnąłeś szczyt Piracie 😉 jedna z najzabawniejszych recenzji !

  2. dzięki Maniuś, wyżycie się w odwecie na tych perfumach, sprawiło mi niewymowną przyjemność… 😉

  3. ty chamie! 😀

    Bezbłędny jak zawsze 😉

  4. cała przyjemność po mojej stronie 😉
    p.s. zapomniałaś dodać czegoś o podłej, szowinistycznej świni… 🙂

  5. Miałam napisać coś poważnego ale pewnie i tak wyśmiejesz, więc daruję sobie strzępienie języka.
    Zapytam tylko: czy Ty, Piratku, nie jesteś przypadkiem geriatrofobem? 😉
    Bo przecież przyjdzie kiedyś taki dzień, kiedy i Ty będziesz zakonserwowanym w ulubionym sweterku starym pudłem, sflaczałym w co najmniej podwójnym znaczeniu. 😛 Warto o tym pamiętać, kiedy znów przyjdzie Ci do głowy pojeżdżać po starszych osobach.
    I nie, nie zamierzam wrzucić na luz ani przystopować.
    Nawet sedno Twojego wywodu zrozumiałam świetnie, wiem też, że na siłę skojarzenia wiele poradzić nie można. Jestem jednak zdania, że można to samo napisać inaczej, trochę innymi słowami. Także w charakterystycznym dla Ciebie, złośliwym i humorystycznym stylu.
    Tym razem jednak przesadziłeś.
    Sorry.

    (Hmmm.. komć i tak wyszedł dłuższy, niż początkowo planowałam. Ekhem. 😉 )

  6. nie, nie jestem geriatrofobem, no chyba że w tym samym sensie co gimbazofobem, burakofobem i gupikofilem… choć można być całkiem rozgarniętym i kulturalnym przedstawicielem „gimbazy” jak i zidiociałym, zacietrzewionym, tkwiącym w zabobonie, aspołecznym tetrykiem – nie ma reguły, a niestety na globalną cenzurkę grupy pracuje cała średnia statystyczna… starość nie radość, młodość nie wieczność i jestem tego świadomy – ale pewnych skrzywień, nawyków, dziwactw, a nawet złośliwości nie sposób zrzucić na karb wieku i szczelnie zasłonić bezkrytycznym szacunkiem dla siwego włosa… znasz mnie na tyle, by wiedzieć że szyderstwo i złośliwość to mój ulubiony oręż, nie uznaję tematów tabu, z powodzeniem jeżdżę nawet po własnej osobie i szczerze powiedziawszy wiedźmo, sądziłem że podejdziesz do tematu z nieco większym dystansem i co więcej, dołożysz swoje trzy grosze… 😉
    widzisz, nie tylko Ty poczułaś się zawiedziona… 😉

  7. Istnieje spora różnica między dystansem wobec kogoś (konkretnej osoby czy grupy społecznej), może nawet ekkim naśmiewaniem się {podkreślam: lekkim!] a brakiem elementarnego szacunku. Wynikającego jednak nie, jak to nazwałeś, „bezkrytycznością wobec siwego włosa” – bo każdy, kto lepiej mnie zna wie, że od nie jestem daleka – ale ze zwykłej uprzejmości i tolerancji dla osób, którym ich własne ciała a często i umysły odmawiają posłuszeństwa.
    I może zbyt pochopnie, ale przestraszyłam się agresji w Twojej wypowiedzi, przeplatanej chwilami tekstem co najmniej wyjątkowo nieuprzejmym: „kobiety pachnącej O des Soupirs z 2011 roku nikt nie ruszy, nawet elektrycznym pastuchem”? Zapachu nie znam, więc się nie wypowiadam, rozumiem też, że chciałeś podkreślić jego wybitną nieapetyczność. Niemniej jednak trochę mnie to zniesmaczyło.
    Ogólnie uważam, że zdrowy dystans do wielu spraw nie musi być równoznaczny z hejtem.

    Napisałabym, że jest mi przykro, że Cię zawiodłam ale.. prawda jest taka, że niczego podobnego nie odczuwam. 😀 A już na pewno nie w tej kwestii.
    Wierzę jednak, że jest to i tak jedna sprawa. W wielu innych się zgadzamy.

  8. hejt, jakie to obecnie modne słowo, ale nie uważam że napisanie czegoś wprost, dobitnie i bez ogródek (a nie których rzeczy po prostu nie da się zawoalować łagodniejszym tonem – nie rozmijając się przy okazji z zamierzonym wydźwiękiem wypowiedzi) było tożsame z hejtem… wybacz, ale nie napisałem „staruchy do gazu”, ale napisałem wprost i wydaje mi się, dostatecznie wyraziście, czytelnie i precyzyjnie jakich wrażeń dostarczyć może przygoda z tym zapachem i chyba właśnie o czytelność i precyzję przekazu, a nie zachowanie poprawności politycznej wypowiedzi chodzi w opisywaniu czegokolwiek, zwłaszcza perfum… czyż opisywanie perfum to nie między innymi przelewanie na papier własnych, subiektywnych nie zawsze pozytywnych odczuć?… a że i odbiór zapachu maluje się drastycznie, to i forma komentarza musi z nim konweniować, tak przynajmniej uważam…

    doceniam natomiast, że zwróciłaś uwagę (na usprawiedliwiający aspekt podkreślający wyjątkową nieapetyczność woni i nieodpartą siłę pewnych skojarzeń) i choćby z tego powodu nie uważam, że przesadziłem, obraziłem kogoś personalnie (nie taki był zamysł) – skupiając się na przywarach grupy, ani tym bardziej nazywając pewne rzeczy po imieniu, skoro tak je odbieram…

    i owszem w wielu innych kwestiach pozostajemy zgodni i oczywiście dziękuję Ci za jak zawsze rzeczową polemikę, w której nigdy nie zawodzisz… 🙂

  9. Te Twoje recenzje mają działanie terapeutyczne, jak mnie wszyscy dookoła zdenerwują i jestem w fazie wybuchu niczym ten wulkan na Islandii co się nazywa Heuwambxuw…;-) czy jakoś tam, czytam kilka wpisów i jest zdecydowanie lepiej.

  10. Wygląda na to, że mimo stosunkowo niedawno przekroczonej trzydziestki, bardzo blisko mi do, jak to uroczo ująłeś, matrony, lampucery, czy starego pudła, bo dla mnie O des Soupirs to raczej miły i w sumie dość nijaki zapach kremu Nivea – a do prawdziwych, pudrowych bomb to mu daleko.

    A propo starszych pań – nawet te wykremowane i pokryte grubą warstwą pudru pachną często o wiele bardziej interesująco niż młode kobiety,udające się na sobotni podryw w miasto. Wiem, co mówię, bo na moim osiedlu mijam obie grupy bardzo często.

  11. Yo fuj…na pewno się nie tykam przekolorowanej matrony , zdecydowanie pozostane przy słodziutkich i naturalnie barwnych lolitkach. Więc jakbyś miał jakąś to podeślij do dobrego wujka…;)

    „…(prawdopodobnie dręczony w dzieciństwie przez jakąś zgorzkniałą zakonnicę.)… ” – genialne, padłem 😀

  12. rex’ie miło mi to czytać… 🙂 mi po tym zapachu nawet Waleriana nie pomogła, musiałem walnąć solidnego drina i spsikać się obficie M7 by to paskudztwo zabić… niestety niewiele pomogło, więc poszedłem się wykąpać, wymoczyć solidnie i dopiero po wyjściu z wanny dobiłem się 10 chmurami Opium YSL i zasnąłem…

    lady Vader – miło mi przeczytać, że na niewieścim ciele zapach ten wypada, zgodnie z założeniami, czyli dużo lepiej… oczywiście to kwestia gustu, właściwości skóry i indywidualnych upodobań… nawiązując jeszcze do woni starszych pań (absolutnie nie twierdzę, że jest to regułą), ale wspominając czasy gdy jeszcze intensywnie korzystałem ze środków komunikacji publicznej – nie raz zdarzyło mi się po prostu wysiąść/uciec z autobusu w reakcji na odór niektórych starszych dam, nie stroniących od zawiesistych perfum, za to wyraźnie unikających wody i mydła… a więc zdania są co najmniej podzielone… 😉

    narde – panicznie i zachowawczo unikam słodziutkich i barwnych lolitek, Tobie też nie polecam… zabawa zabawą, ale pojawia się problem jest gdy zechcesz tylko, czy może aż porozmawiać… 🙂
    dręczenie i zły dotyk odciskają piętno i bolą przez całe życie… szczęśliwie mnie to ominęło, ale znam ludzi którzy mają z tym spory problem, pomimo iż ksiądz dobrodziej już od dawna w innej parafii, a zakonnica na zasłużonej emeryturze – gdzie wymadla sobie drogę do nieba…

  13. Ty unikasz a mi nie polecasz,hahaa 😀
    Nie wiem o jakim problemie myślałeś ale najwidoczniej masz jakieś doświadczenia w tej kwestii.
    Wyznaję zasadę że nic na siłę a dobry kontakt wpływa regenerującą i ładująco akumulatory szczęścia.
    Wiesz, pozytywna wymiana naturalnej energi tej pierwotnie spontanicznej i bezpośredniej, a i jest jeszcze dobry dotyk.. Wiadomo, w większości kwestia osobistych ‚upodobań’.
    Ale to chyba nie jest miejsce na takie pogaduchy… 😉

  14. ehhh mam doświadczenia, ale to rzeczywiście nie czas i miejsce na tego rodzaju wywnętrznianie się… 🙂


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: