Napisane przez: pirath | 14 lipca 2013

Calvin Klein – Euphoria Men – czyli, letnia euforia…


Pamiętam jak swego czasu zachwyciła mnie linia Premier Figuier marki L’artisan Parfumeur, traktująca o fidze… niby temat wspólny, ale poszczególne ujęcia jakże od siebie różne… saga figowa na każdą porę roku, gdzie klasyczny Premier Figuier bawił nos na wiosnę, a wersja Extreme zabawiała nos jesienią, a przynajmniej tak te zapachy do mnie przemówiły… generalnie wersje Intense i Extreme (czasem Black, Dark, Essence) to nie tyleż odrębne kompozycje, co rozwinięcie wątku, wariacje – mające lepiej, dobitniej, pełniej i intensywniej wyeksponować wybrany temat przewodni pierwowzoru… pomijając wspomnianą sagę o figowcach, mamy (z bardziej znanych) Diora Eau Savage + Extreme i Diora Homme + Intense, Paco Rabanne One Milion + Intense, Cartier Declaration i Must + Essence, Guerlain Vetiver + Extreme, Homme + Intense oraz L’Instant + Extreme, Armani Attitude + Extreme i dziesiątki innych… teoretycznie zbliżony efekt daje zmiana stopnia koncentracji z EdT na EdP (YSL Opium, Hermes Terre i Voyage, D2 Potion) i w rezultacie otrzymujemy potencjalnie bujniejszy, bardziej esencjonalny bukiet, ale w mojej ocenie (popartej autopsją), wersje perfumowane – choć teoretycznie mocniejsze, wcale nie dają większego „kopa” kompozycji…
a przynajmniej nie takiego, jakiego daje zwykłe EdT w wersji Intense/Extreme – gdzie poczyniono nacisk na zwiększenie oddziaływania/podbicie konkretnych nut i niuansów, a nie całego bukietu…

CK Euhoria Men

Dokładnie taka sama sytuacja ma miejsce w przypadku męskiej wersji duetu Euphoria, ze stajni Calvina Kleina… przyznam, że osobiście preferuję bardziej esencjonalną, obdarzoną większą głębią wersję Intense z 2008 roku, choć latem jej bujna artykulacja staje się swego rodzaju wadą… i tu właśnie pojawia się pierwowzór z 2006 roku, czyli klasyczna męska Euphoria… lżejsza, bardziej dyskretna i stonowana, znacznie stosowniejsza i doskonale spełniająca się jako towarzysz na cieplejsze pory roku… nic nie dusi, nic nie przytłacza ciężarem, ot po prostu wzorcowo skrojony casualowiec na lato… nim zapach ukaże swą zbieżność z wersją Intense, trzeba chwilę poczekać… startuje nieśpiesznie, raczej wytrawnie i przyprawowo, skupiając całą uwagę nosiciela na imbirze, pieprzu i ziołach – gdy Intense od pierwszych sekund raczy nas wylewną słodyczą skąpanych w żywicach i ambrze, aromatycznych ziół, paczuli i ciepłych drewien… wprawdzie obie kompozycje startują z różnych pasów startowych, ale z jednego lotniska i już po kilkunastu minutach lotu, zmierzają do celu po jednym kursie…

CALVIN KLEIN - Euphoria Men

Euphoria Men jest pod tym względem znacznie mniej wylewna, by nie powiedzieć powściągliwa… owszem emanuje tą samą, słodkawą, żywiczno owocową nutą, stanowiącą trzon Intense, ale czyni to dyskretniej, lżej i na 30% mocy… fala dyskretnej, ciepłej słodyczy budowanej na kanwie ziół, paczuli i ambry dociera do nosa niewielkimi falami, gdy fale generowane przez Intense, to okazałe, spienione bałwany – rozbijające się z impetem od ściany do ściany pomieszczenia… pomimo skrajnie odmiennego stopnia oddziaływania na organizmy żywe, pierworodna Euphoria pachnie zaskakująco zgodnie i w tej samej tonacji co wersja skoncentrowana, choć kilka oktaw niżej… nie jest to też kolejny, banalny owocowy świeżak – ten zapach na prawdę potrafi zaintrygować i rzucić urok swym trudnym do zdefiniowania, prostym acz wyrafinowanym, hipnotyzującym i subtelnym bukietem – co tym pozytywniej wyróżnia go na tle dorobku marki i konkurencji…

calvin klein euphoria men

Jak wspomniałem otwarcie w niczym nie przypomina wersji Intense, jest raczej imbirowo, ziołowo drzewne, chłodne i powściągliwe, nieco wytrawne i generalnie nie powala… interesująco robi się dopiero kilkanaście, kilkadziesiąt minut od aplikacji – gdy z głębi zaczyna wyzierać odrobina dopełniającej całość paczuli i otulająca słodycz ambryEuphoria Men to delikatny, przyjemny, u schyłku rzeczywiście lekko zamszowy, całkiem poprawnie trzymający zadany fason, niezobowiązujący zapach na luźniejsze okazje – z rodzaju, krzywdy nie zrobi, ale i nie zawadzi… tradycyjną piętą achillesową, jak u większości Calvinów jest jego umiarkowana trwałość – choć wielokrotnie przytaczany dziś przykład Intense, niejednokrotnie zaskoczył mnie swą tytaniczną wręcz trwałością, z łatwością przekraczając próg 12 godzin, dobrze wyczuwalnej bytności…

reasumując: przyjemny, dyskretny, zaserwowany z wdziękiem i finezyjną powściągliwością zapach na luźniejsze okazje i cieplejsze pory roku… choć początkowo sam do siebie niepodobny, po kilkudziesięciu minutach emanuje tym samym – tyle, że znacznie subtelniejszym przyprawowo drzewnym, delikatnym i lekko słodkim ciepłem esencjonalnego bukietu wersji Intense

przypomina mi: przede wszystkim jest to delikatniejsza odmiana Calvin Klein Intense Men, ale czuć w nim dyskretną, swoistą stylistykę innych zapachów Calvina Kleina – Dark Obsession i Eternitycalvin klein euphoria men edt

Głowa: imbir, pieprz,
Serce: czarna bazylia, szałwia, cedr,
Baza: ambra, paczula, brazylijska sekwoja, zamsz,

Advertisements

Responses

  1. Spodobało mi się bardzo udane porównanie – „‚w tej samej tonacji co wersja skoncentrowana, choć kilka oktaw niżej…” Jako muzyk w pełni zgodzę się z tym opisem, ale dodałbym jeszcze do tego jakiś znak przykluczowy który powoduje że w całościowym brzmieniu da się usłyszeć,tfuu poczuć tę wyraźną różnicę szczególnie w początkowych taktach. No i te zmiany tempa… 😉

    Z moich obserwacji wynika że w np. L’instant od Guerlain w wersji Extreme choc EdP różni się nie tylko stopniem koncentracji co pewnymi zmianami w ułożeniu akordów lub może bardziej poprawniej, w kolejności wybrzmień nut w akordach.
    Z Opium PH bo pewnie ten version miałeś na mysli mamy natomiast taką sytuację że poza wzmocnieniem w wersji EdP całościowej koncentracji dochodzą zabiegi polegające na użyciu tych samych nut ale mające inne zródło pochodzenia przez co inność charakteru jak głównie i definitywnie czarna porzeczka… Oraz wycięcie innych( coś a’la aldechydy) zostawiając charakterystyczne punkty wspólne, by poźniej jeszcze podkrleślić nowymi nutami (balsam tolu , labdanum…), które nie wystepują w wersji lżejszej.

  2. a ja przyziemnie i pragmatycznie upatruję różnic w brzmieniu EdT i EdP zwykłą fizyką cząstek (chyba tak to się nazywa, albo coś z termodynamiki)… coś co jest bardziej stężone, relatywnie potrzebuje więcej energii by unieść się, ulecieć i pachnieć… stąd lekkie zapachy kiepsko spisują się zimą, a cięższe latem meczą… zwiększona/zmniejszona ciepłota i temperatura otoczenia sprzyja zwiększeniu/zmniejszeniu projekcji, a przecież temperatura naszej skóry raczej wciąż trzyma się określonej wartości… ot cały sekret… 🙂

  3. Bardzo podoba mi się wersja Intens ale na mnie jest bardzo ulotna raptem 2 godziny, dla mnie to zdecydowanie za mało ale sam zapach jest na plus.

    • dziwne, bo na mnie to jeden z najtrwalszych zapachów Kleina EVER!… ponad 12 godzin to standard…

  4. Na papierku wydał mi się bardzo fajny, ale dziś na skórze z próbki jakoś źle mi się kojarzy. To jednak też nie to. Ciągle szukam swoich nowych perfum.

    • wobec tego sprawdź jeszcze wersję Intense, IMO dużo ciekawsza, bo bardziej wyrazista… i jak widzisz papierek zniekształca, wypacza i przekłamuje brzmienie perfum, więc dopiero test skórny pozwala wyrobić sobie wymierną opinię o danym zapachu… 🙂

  5. Zazdroszcze Ci troche i też mnie zdziwiła trwałość tych perfum bo Obsession i Shock pachną na mnie dość
    długo ,Contradiction też miał dobre parametry w tej kwestji a Euphoria jednak zawiodła mimo iż była to wersja Intens. Trudno

    • no czasem i tak bywa… przez złożoność i fanaberie naszych skór, nie ma pewniaków…


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: