Napisane przez: pirath | 21 lipca 2013

nowości i suchary, czyli co w pirath’cim mailu i przeglądarce piszczy…


Żeby nie było, że same suchary i odgrzewane kotlety Wam serwuję – zaznaczam, że pod względem „bycia na bieżąco” jestem na etapie rozwiązania zespołu ABBA, armia czerwona wciąż szturmuje Berlin, papieżem jest Benedykt XVI, a łazik Couriosity właśnie wylądował na Marsie… trochę próbuję usprawiedliwić fakt, że śledzenie wiadomości i wyłapywanie w locie nowinek ze świata i perfumeryjnego podwórka nie jest moją ścisłą domeną… ale takie są efekty nie posiadania telewizora i nie czytania gazet, zwłaszcza kolorowych – dzięki czemu nie wiem (i całkiem mi z tym dobrze) kogo w tym sezonie widziano w Sopocie u boku Maćka Zakościelnego… mimo wszystko uważam, że wieściami z frontu (choć dla większości z Was zleżałymi) zawsze warto się podzielić, bo a nóż ktoś dowie się czegoś nowego i przydatnego… 😉

Dostałem w tym tygodniu mailing od Douglasa, z którego wynika, że teraz do każdego zamówienia za min. 260 zł dokładają 10 ekskluzywnych próbek gratis!!!*… ale to jeszcze nic, bo do 21 lipca koszt wysyłki to zaledwie 6,75, a nie dotychczasowe 13,50!… toż to prawdziwa rewolucja, bo zazwyczaj z bólem dodawali 2 -3 próbki, a tu aż 10! (podpowie mi ktoś, które to te ekskluzywne?)… ciekawe czy chociaż dorzucają męskie do zakupu męskich perfum, czy metodą na chybił trafił – jak w moim przypadku, gdy do zakupu perfum proponowano mi próbki zapachów damskich i serum pod oczy, bo innych nie mają?… pomyślicie miły gest, więc dlaczego szydzę?… uważam, że przespali swoją szansę, gdy jeszcze można było coś na rozdawnictwie próbek ugrać… przy ichniejszych cenach, dodawanie garści próbek to nie promocja zasługująca na stosowny mailing i fanfary – tylko standard, obowiązujący na zachodzie od lat… darmowe próbki, w tym robienie ich na życzenie, to również oczywista oczywistość u bezpośredniej konkurencji DouglasaSephory i to nawet w przypadku gdy klient niczego nie kupił…

douglas 10 próbek*po zapoznaniu się ze szczegółami na 10 ekskluzywnych (srsly?) próbek, tylko pięć to perfumy, zaś pozostałe to lakier do paznokci, 2 x serum, maseczka i emulsja – więc już pędzę zrobić shopping!…

W praktyce wygląda to tak, że do perfumerii sieciowej statystyczny Polak idzie powąchać, zaś zakupu dokona w necie, bo taniej i ma gdzieś te próbki… zresztą co się ludziom dziwić… perfumy jako produkt luksusowy, zarezerwowany dla nielicznych to przeszłość… wraz z ekspansją mainstreamu pod strzechy – markowe perfumy, ani kosmetyki nie są już wykładnią elitarności zarezerwowanej dla śmietanki, lecz sięga po nie cały przekrój społeczeństwa… a, że sytuację gospodarczą i siłę nabywczą wynagrodzeń mamy taką a nie inną, a ceny w perfumeriach sieciowych jakie są każdy wie (tu kłania się krzywa Laffera) – moim zdaniem, by ożywić koniunkturę wystarczyłoby obniżyć ceny z poziomu absurdalnego do akceptowalnego i sprzedaż ruszyłaby z kopyta… choć obawiam się, że i na ten ruch może być za późno, gdyż obiegowa opinia głosi, że w sieciówkach jest sromotnie drogo i przyciągnąć rozmiłowanego w niskich cenach polaka może być trudno…

douglas koszt wysyłki

Problem z próbkami w Douglasach występuje odkąd pamiętam… nie ma, zabrakło, mamy mało i dodajemy tylko klientkom do dokonanych zakupów… czyżby luksusowa, wiodąca sieć perfumerii nie potrafiła zadbać o odpowiednie zaplecze sampli od swoich dostawców?… w końcu nie każdy nabywca chce próbki, nie każdy ich oczekuje – no ale jeśli ktoś bardzo o nie prosi, to wypada mu ją sprezentować (cóż za PR), albo zrobić we własnym zakresie… powiecie owszem, ale mentalność polaków jest taka, że dasz palec to upie….lą całą rękę… ok, nie dają każdemu, tylko wybranym klientom którzy dokonali zakupu i zasłużyli na swój przydział – no ale sam parę razy przy zakupie nie dostałem nic, albo proponowali mi damskie…

Sorry, ale nie uwierzę, że mają taki przemiał, iż zapasy próbek schodzą im na pniu – a więc albo nieracjonalnie nimi gospodarują (rozdawnictwo znajomym, albo handelek na boku?) lub dostają ich za mało, tudzież wcale – gdyż osoby decyzyjne przy podpisywaniu umów z dostawcą nie zadbały o zapis gwarantujący dostarczanie odpowiedniej ilości próbek i testerów… puste, albo zepsute testery coraz częściej straszą na półkach, podobnie jak starocie eksponowane na półkach z nowościami… szkoda i jest mi przykro, bo mimo wszystko cenię tę sieć i darzę szczególnym sentymentem ze względu na sporą rozpiętość oferty i kompetentne konsultantki, które pracowały w jednej z lokalnych filii (a na które miałem przyjemność i szczęście trafić), dzięki którym rozkwitła moja miłość do perfum…

swiezomierz

Na koniec chciałbym donieść, że dosłownie wczoraj natknąłem się na „świeżomierz” ulokowany w sklepie sklepu dolce.pl… miły i praktyczny gest względem kupujących i odwiedzających witrynę… świeżomierz to nic innego jak wyszukiwarka dat produkcji kosmetyków i perfum, pozwalająca szybko i wygodnie zweryfikować datę produkcji interesującego nas produktu, oraz poprawność numeru partii podawanego przez sprzedawców w niektórych aukcjach, albo widocznych na real foto oferowanego produktu… do tej pory używałem checkcosmetics.net, jednak i on nie dysponuje pełną bazą produktów, więc rodzima wyszukiwarka stanowi jego pewne uzupełnienie…

Reklamy

Responses

  1. No to mnie zaskoczyłeś z tą Sephorą, bo i tam kiedyś o próbki pytałem i bylo wiadomo jak… Aż to sprawdzę i spróbuje ponownie, po latach. A z doświadczenia wiem ( bo miałem znajomego pracującego na bramce) że wszelacy pracownicy Douglas’a masowo >kradną< próbki dla siebie, swoich znajomych lub w celu opchnięcia ich na alledrogo. Nawet sami sobie odlewki robią na służbie. Normalnie Exclussive jak się patrzy kiedy klient już zdecydowany zostawić min 260 zyli.. za dany produkt dostaje próbki czegoś przypadkowego co nijak się ma do całościowego sensu i jego wcześniejszego podejścia… Patologiczna polityka konsumpcji.

  2. Dlatego nie kupuję w Douglasach. Nawet jeśli mają ciut taniej, niż w Sephorze – idę do Sephory. Nie będę wspierała sieci, które nie robią próbek perfum..
    Z resztą 10 próbek to ja dostaję w Sephorze bez promocji. Często miniatury, a zdarza się, ze i pełne produkty. Próbek bez zakupu Douglas rzeczywiście nie robi. W Sephorze odmówiono mi raz (i ta konkretna Sephora rychło przestała istnieć), ale wówczas zażyczyłam sobie rozmowy z managerem i zapytałam, jak wyobraża sobie dokonanie zakupu bez przetestowanie produktu.

  3. Mam wrażenie, że polityka próbkowa polskich filii dwóch największych perfumerii stacjonarnych jest trochę jakby socjalistyczna; z tym, że socjalistyczna w praktyce. 😉 Tzn. dostaniesz, jak się uśmiechniesz, przymilisz i dasz w łapę, to jest: wcześniej coś kupisz. Oczywiście trochę to wyolbrzymiam, bo ogólnie chodzi o miłą rozmowę i nawiązanie jakiejś więzi z osobą sprzedającą (ale to też jest trochę patologiczne: daję tylko tym, których lubię). I faktycznie rzecz dotyczy bardziej Douglasa niż Sephory ale sprawdziłam moją teorię w kilu sklepach obu sieci.
    Z grubsza chodzi o to, że kiedy sympatycznie sobie rozmawiasz z konsultantką, wyrażasz zrozumienie (wszystko jedno, wobec czego) i robisz to w sposób odpowiednio szczery możesz liczyć na wór próbek nawet przy zakupie za mniej, niż pół stówy.

    Przykład z ostatnich miesięcy: w jednej z wrocławskich Sephor dostałam próbki dwóch kremów do twarzy, dwóch podkładów pod makijaż i nowości perfumowej damskiej – a to wszystko przy zakupie dwóch ichnich perfumetek (tych podłużnych, wystawianych razem z firmową serią pielęgnacyjną do ciała), w sumie za trzydzieści zł. Przy okazji ucięłam ze sprzedawczynią dyskusję na temat kremów nawilżających. Ta, jak na polskie warunki, hojność opłaciła im się, ponieważ jakieś dwa tygodnie później wybrałam się do innej filii, by kupić jeden z kremów oraz podkładów. A że panicznie bojąca się podróbek koleżanka poprosiła, bym za nią założyła i kupiła flakonik Samsary, wydałam wówczas trochę ponad pół tysiąca, co już stanowi bardziej konkretną kwotę. Jednak wtedy trochę się spieszyłam i było to po mnie widać. Dlatego kiedy zostałam podliczona a sprzedawczyni nie dołączyła żadnych gratisów, grzecznie upomniałam się o próbkę. Dostałam sampla Encounter Calvina Kleina, i tylko ją. Niby perfumy, czyli próbka „bardziej cenna”, ale na bogów!, męska. Kompletnie niezwiązana z tematyką moich zakupów. Czyli kobieta najpewniej chwyciła pierwsze, co jej wpadło w ręce i rzuciła, żeby klientka nie narzekała.

    Choć i tak jest lepiej niż jeszcze pięć lat temu. Dziś można przynajmniej (w miarę) swobodnie przechadzać się po sklepie w codziennych ciuchach i bez makijażu. 😉 [„A mógł zabić”… :D]

  4. narde, Sabb, wiedźmo – widzę, że nasze spostrzeżenia ogólnie zaskakująco się pokrywają… co do próbek to zauważyłem, że w Douglasach tylko w sumie próbki kremów i mazideł robią… aby tyle dobrze, bo trudno skusić się na kremik za tysiaka gdy nie wiadomo czy nie uczula, a wiadomo zwrotów na rozpoczęty przyjąć nie mogą… nie wiem czy problem z próbkami dotyczy całej sieci (via europa) czy tylko naszego poletka, ale coś mi się wydaje, że to tzw. efekt niemieckiej firmy zarządzanej po polsku… w efekcie oszczędności szuka się tam gdzie nie powinno dochodzić do cięć (szkolenia i pracownicy), a fakt, że ostatnio poleciał cały polski zarząd Douglasa wskazuje, że audytorzy raczej nie byli zadowoleni ani z wyników i kondycji finansowej, ani z wizerunku marki… absurdalnie nietrafione zakupy, pękające w szwach magazyny na skutek złej gospodarki zakupowej i źle skonstruowanych umów nakazujących kupowanie całych pakietów produktów, nawet jeśli część w ogóle się nie sprzedaje, brak możliwości zwrotów i wymiany na coś co rotuje lepiej i nietrafione zakupy… pewnie to tylko wierzchołek góry lodowej, ale już to wystarczy by sieć spędzić w kłopoty… do tego kiepsko opłacany i w przeważającej większości niestety niekompetentny personel, któremu po prostu się nie chce (i wcale się nie dziwię) oraz kosmiczne ceny… oczywiście wiele tu zależy od ludzi, tak jak wspomniała wiedźma – czasem dobry kontakt z konsultantką owocuje całym naręczem próbek i choć nie przeczę, że panie są bardzo miłe i taktowne – jednak rzadko kiedy trafiam na taką, z którą mogę współdzielić pasję i wymienić się spostrzeżeniami i porozmawiać swobodnie… zazwyczaj panie umykają, gdy pojawia się bardziej złożone zapytanie i to przerażenie w połączeniu ze zdziwieniem gdy wymówię w sposób prawidłowy nazwę perfum albo ich producenta… w obecnych czasach handel jest trudny, trzeba pewnej elastyczności i otwartości (zwłaszcza na nowości i zmiany) a wielkim molochom chyba najtrudniej przestawić się na coś nowego, bo nim to nabierze mocy ustawowej, nim biurokratyczne trybiki zaskoczą, nim pierdylion maili przejdzie przez całą hierarchię służbową – zazwyczaj jest już za późno na zmiany… wiedźmo (a mógł zabić)… 😀 choć to akurat pasuje jak ulał do ochrony z Sephory… nie wiem jak ich szkolą, ale w tych swoich uniformach przypominają raczej brunatne koszule z SA, również metodyką pracy.. pewnie większość to emerytowani mundurowi, subtelni i nie rzucający się w oczy jak tirówka na poboczu… lampią się nachalnie, łypią zza rogu, odprowadzają wzrokiem do samego wyjścia i generalnie sprawiają, że aż nie chce się wchodzić, gdyż od progu człowiek czuje się jak złodziej… 😉

  5. Nie ma takiego… Dziękuje, Dobranoc 😉

  6. 1. Czytam na fragrantice: Zapach jednak mi się nie spodobał, dlatego na drugi dzień go oddałem… Fantastycznie! Niemożliwie, niezrozumiale, ale jednak fantastycznie. Nie mam pojęcia, czy jest tak na całym świecie, ale wiem jedno: nie jest tak w Polsce.
    2. Ochrona potrafi popsuć zakupy także w Rossmanie (na szczęście tam wyboru nie ma niemal żadnego [swoją drogą, nigdy nie widziałem w tej sieci testerów droższych zapachów]).
    3. Na koniec pozostaje mi pochwalić dwa sklepy Superpharmu, które czasami zdarza mi się nawiedzać we Wrocławiu. Widziałem tam już „klientów”, którzy nieomal oblewali się perfumami, i nie słyszeli słowa komentarza.
    P.S. Dlaczego słowo „Polak” jest z małej litery?
    Pozdrawiam;)

  7. narde – ?
    dajlit – ad.1. możliwe, sam oddałem do perfumerii psiknięty flakon i zwrot został bez problemu uznany… zapewne flakon trafi na półkę w pierwszej kolejności jako następny tester, albo się przeceni, da Coli i kukurydzy i przyjdą nawet szkoły… 🙂 no ale ja wówczas zostawiałem w Douglasie kilka tysięcy miesięcznie, więc i podejście kierowniczki było zgoła inne…
    ad.2. Rossman to raczej drogeria niż perfumeria, więc mają nieco inny target docelowy, który raczej nie skusi się na drogie, ekskluzywne perfumy…
    ad.3. zjawisko które opisujesz jest niestety częste, nie omija nawet najbardziej ekskluzywnych perfumerii i określam je mało kolokwialnie jako szczyt buractwa…
    a.d.4. jałć, rzeczywiście podła gafa mi się wkradła (tak to już jest gdy za korektę robi kot, a muza pracuje na umowę o dzieło), dzięki – już poprawiam… 😉

  8. W kontekście żartu w kierunku sieci Douglas drogi Piracie .W ujęciu dość modnego w pewnych kręgach internautów YT, ze słynnej osiemnastki. finalny tekst ojca. Nie żebym się fascynował ale jakoś samo mi się nasunęło. Bo cóż tu dodać 😉

  9. hmmm filmik wprawdzie pamiętam, choć nie skojarzyłem… 😉


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: