Napisane przez: pirath | 24 Lipiec 2013

Royal Crown – Habanos, czyli podążając (z cygarem w zębach) śladami Fidela…


Nie lubię i unikam jak ognia sugerowania się oficjalnymi opisami, przygotowanymi przez producentów perfum… zazwyczaj są to górnolotne frazesy, akty strzeliste i propaganda godna samego Goebbelsa, tfu Castro – ale w tym przypadku nie potrafię… zarówno nazwa jak i bukiet jest zbyt sugestywny, by dało się zignorować lub obejść wstępniak… Habanos (to również marka kubańskich cygar) to esencja najprawdziwszej Kuby, pachnąca tytoniem, z którego powstają najlepsze na świecie cygara oraz wylewna, ambrowo waniliowa słodycz – symbolizującą tamtejsze plantacje trzciny cukrowej i temperament samych Kubańczyków… no i przede wszystkim, młode Kubanki – skręcające cygara po wewnętrznej stronie swych gorących ud (jakże bym chciał wierzyć, iż tak to naprawdę wygląda)…

Początek mojej znajomości z Royal Crown nie wypadł najlepiej, głównie za sprawą Musc Ubar, którego fizjologiczny i wybujały bukiet oraz nazbyt pretensjonalny w zestawieniu z brzmieniem flakon – niezbyt zachęcał do bliższego zapoznania się z marką… jednak ten zapach diametralnie to zmienił, porywając mnie niczym 11 godzinne przemówienie Fidela, uprzednio zrywając ze stóp sandały (z przydziału)… Habanos to masywna, esencjonalna i diabelnie sugestywnie zaaranżowana opowieść o tytoniu… aromatyczny, mięsisty, jeszcze nie do końca wysuszony tytoń, zaserwowany w pełnym spektrum (wytrawny tytoń i aromatyczna tabaka) – poraża swym intensywnym, głębokim, niesamowicie samczym obliczem… otwarcie to dorodne, aromatyczne liście tytoniu, których sterty piętrzą się w koszach, ustawionych pod ścianą niewielkiej manufaktury ulokowanej na przedmieściach Havany… przez otwarte na oścież, odrapane z farby drzwi wpada gorące, wilgotne powietrze, zgiełk i głośna muzyka zatłoczonej ulicy… co rusz, przy akompaniamencie pisków i klekotania, przejeżdża zdezelowany autobus – zostawiając za sobą kłęby czarnego dymu… ledwie pamiętający czasy szczupłego Elvisa pojazd przejechał, na ulicę znów wybiegły dzieci grające na bosaka w piłkę – a pokrzykiwania obnośnych sprzedawców wszystkiego, na powrót wypełniły przesycone lepką wilgocią powietrze…

kolekcja Royal Crownzapach jest tak świeży, że zdjęć flakonu nie ma nawet na oficjalnej stronie producenta – więc dzięki uprzejmości perfumerii Quality, zamieszczam zdjęcia z ich prywatnego archiwum…

Jest potwornie gorąco i duszno… pomimo iż pod sufitem obraca się prekolumbijski wentylator – ciała skręcających cygara lśnią od potu, a znoszone ubrania lepią się do ich pleców… zręczne, wyćwiczone latami praktyki i zabarwione tytoniowym sokiem palce – skręcają dorodne liście w ciasne cylindry… przyjemny dla ucha szelest liści co rusz zagłusza klakson, śmiech dzieci, rozmowy i śpiew pracujących… każdy ze stłoczonych na tej niewielkiej przestrzeni ludzi odpowiada za swoją część pracy… najmłodsi segregują i układają w równe sztaple liście, inni zajmują się ich wstępnym ułożeniem, dbając by na wsad poszły te najbardziej zniszczone – gdy na wierzchnią warstwę przeznacza się te najdorodniejsze, pozbawione skaz, dziur i przebarwień… bardziej doświadczeni rzemieślnicy docinają i układają je stosownie i sprawnymi ruchami zamieniają w zwarte, starannie zrolowane cygara… kolejny zalepia i docina końcówki, inny przylepia etykietę i podaje następnemu, który układa cygara w skrzyneczkach z wypalonym emblematem Cohiba Habanos… a już za niedługo ta skrzyneczka wyląduje w gabinecie jakiegoś konesera za cenę, przewyższającą roczny przychód wszystkich pracujących przy ich produkcji…

cygara Habanos Cohiba

Zapomnijcie o tytoniu z Tobacco Vanille Toma Forda, Santosie Cartiera, Lutensowym Chergui i Back to Black Kiliana… wszystkie te kompozycje, choć piękne – to kapitalistyczno imperialistyczne pasożyty, jankeska stonka chcąca zniszczyć plony i idee komunizmu!… eee to znaczy, po prostu nie są godne obcowania z absolutnym, iście królewskim majestatem Habanosa, jak równy z równym… trzeba naprawdę grubej linii, aby odseparować Habanosa od reszty tytoniowo tabakowego światka… jak przystało na Royal Crown, bukiet i ekspozycja tych perfum jest po prostu monumentalna, choć w dojrzałym stadium już nie strąca samolotów w locie, jak to potrafi Tom Ford… głębia doznań wręcz powala, a wierność i przejmująca dosadność tytoniu, w której pławi się nos oszałamia… nut uzupełniających jest tu stosunkowo niewiele, ale te które są – pachną z tak płomiennym uczuciem, wybrzmiewają z taką charyzmą, iż przyćmiewają porywające, wielogodzinne wystąpienia samego Fidela – perorującego w duchu rewolucji, nad rekordowymi w tym roku zbiorami trzciny cukrowej z kwintala…

Habanos

Stylistycznie Habanos z 2013 roku najbardziej przypomina mi Tobacco Vanille Forda, choć to jeszcze nie to… pod względem dojrzałości ujęcia tematyki tytoniu (tabaki) Fordzik to przy Royal Crown sztubak z ledwie zapuszczonym, anemicznym wąsikiem – gdy ogorzałą twarz Habanosa zdobi sumiaste wąsisko i długa, choć świetnie utrzymana broda… choć równie dobrze może to być jegomość ze statecznym brzuszyskiem, odziany w świetnie skrojony garnitur – i niekoniecznie w meloniku i z plikiem banknotów w brustaszy… oba są tytoniowe, oba dopełnia cudowna wręcz słodycz, upojna, głęboka i ciepła niczym okalające Kubę morze karaibskie – z tym, że nie jest to miodowa, dominująca, chwilami ostra słodycz jak u Forda – lecz miękka, niezbyt rzucająca się w oczy, tabakowo ambrowa jesionka… jednak pod względem donośności i trwałości bukietu – koszulkę lidera wciąż nosi Tomek… jest też Habanos stylistycznie zawieszony pomiędzy wytwornością, klasą i wyrafinowaniem – wybitnie niszowych i męskich kompozycji Frapina… pomimo iż palenie papierosów powoduje raka płuc i choroby serca, jest niemodne i finansuje pensje zapracowanym panom z Wiejskiej – dla koneserów cygar i miłośników klimatów tytoniowych Habanos to pozycja po prostu obowiązkowa…

reasumując: wytwornie z klasą, wprost wybornie zaserwowany tytoń, dopełniony subtelnie sparowanym akcentem słodyczy… niby podobny do Forda, ale choć dyskretniejszy – jednak obdarzony większą, bardziej majestatyczną głębią… poważna kompozycja, dla poważnych ludzi o poważnych i dojrzałych preferencjach zapachowych… prawdziwa gratka dla miłośników w sumie niezbyt wylewnie, ale naturalnie zaaranżowanego tytoniu… trwałość dobra, projekcja umiarkowana, choć dobrze wyczuwalna i tym razem flakon oraz nazwa marki, wybitnie konweniuje z zwartością…

przypomina mi: poważniejszą, dojrzalszą, mniej krzykliwą odsłonę Tobacco Vanille Toma FordaRoyal Crown Habanos

Głowa: tabaka, limonka,
Serce: galbanum, tabaka, róża (absolut),
Baza: tabaka (absolut), wanilia (absolut), sandałowiec z Mysore, szara ambra,


Responses

  1. Coś czuję że ta kompozycja mogla by mnie przytłoczyć . Wielbicielem tytoniu nie jestem w żadnym wypadku ale doceniam bardzo zapach od Forda. Szlachetny i wyrafinowany jak na Toma przystało, jednak nie moja wibracja.
    Za to mam wielką chęć poznać Dhanal Oudh Nashwah który wydaje się mieć szanse złamać moje tytoniowe przekonania.

  2. niekoniecznie, Habanos jest wprawdzie jeszcze poważniejszy, głębszy i dostojniejszy od Forda – ale ma dyskretniejszą, mniej dominującą i umiarkowanie wylewną naturę, przez co sprawia wrażenie mniej krzykliwego… owszem to nie jest zapach codziennego użytku (no chyba że jesteś Winstonem Churchillem), ale ma swój urok i diabelnie dobrze się go nosi…😉 o tak, Nashwah jest śliczny…

  3. Niedobrze. Kolejna po My Oud ciekawa kompozycja tej marki. Naprawdę niedobrze.😉

  4. oj niedobrze, zwłaszcza gdy luknąć na cenę…🙂

  5. Autorze, jak wciśniesz do butonierki plik banknotów, to wyślę Ci telegram z gratulacjami.
    Kieszonka piersiowa to brustasza!😉

    Po takich skojarzeniach z cygarem naszła mnie straszna ochota na wypróbowanie zapachu. Przewąchałem już Tabac Royal i nieszczęsne Musc Ubar. O ile pierwsze było przyjemne, ale nie zachwycało, o tyle drugie przywołało najgorsze skojarzenia.🙂

    • hehe, dzięki za zwrócenie mojej uwagi na błąd rzeczowy, rzeczywiście mowa o brustaszy, ale jakoś tak się utarło że ludzie mówią na nią butonierka🙂 Już poprawiam i dzięki za czujność🙂
      A co do perfum, to coś mi się wydaje, że Habanosem będziesz zachwycony🙂


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d bloggers like this: