Napisane przez: pirath | 6 września 2013

Lalique – Hommage a L’Homme, czyli najbardziej wyrafinowany z wyrafinowanych…


Nareszcie… po ponad roku usilnych starań, podrzucania perfumeriom listów samobójczych, telefonów z groźbami zdetonowania bomby i innych, desperackich prób wymuszeń – w końcu dorwałem próbkę Hommege… markę Lalique od zawsze darzę szczególną estymą, gdyż tworzą perfumy niebanalne, wykwintne, po prostu wybitne… w Encre Noire, Equus, White, Eau de Lalique, Lion, czy najnowszym Hommage nie uświadczy się komercyjnego zacięcia, ślepego podążania za modą… niemal niszowa koncepcja sygnowania przez Lalique perfum o własnym, niepowtarzalnym charakterze – sprawiła, że osobiście zaliczam tę niezbyt popularną markę, do panteonu najwybitniejszych brandów mainstreamu (obok Diora, Guerlain, Chanel, Cartiera, Prady i Hermesa)…

Patrząc na reklamę, widzimy mężczyznę przedstawionego w dyskretnej, nieco poważnej stylizacji, a jak jest w istocie?… Hommage rzeczywiście wyraża stabilizację i stateczność – to mężczyzna dojrzały, subtelny, taktowny i szykowny… mężczyzna pachnący Hommege już się wyszalał, wydoroślał i założył rodzinę… jego podarte jeansy, tenisówki i powyciągane koszulki ustąpiły miejsca koszulom, marynarkom, wypastowanym butom i skórzanej aktówce na dokumenty… praca, dom, czwartkowa joga i długie wieczorne spacery z żoną/psem – wyznaczają jego starannie uporządkowany tydzień… nie, nie jest zgorzkniałym nudziarzem, po prostu teraz ma poważną pracę i inne priorytety…

lalique Hommage

Pomimo iż jest to bardzo spokojny zapach – jest przy tym diabelnie oryginalny i elegancki… powiem więcej, to wysmakowana, absolutnie nieskomplikowana, finezyjna elegancja… oto zapach wyrazisty, ale nie przeładowany detalami – wybrzmiewający dość jednostajnym, wyważonym, lekko zielonkawym bukietem… zapewne ta początkowo trudna do jednoznacznego zdefiniowania, ujmująca fiołkowa aura odpowiada za niebanalny, wymuskany charakter tej kompozycji… oto połączenie wyrafinowanej, nieco eklektycznej głębi kwiatu, dojrzałości cytrusa i przyprawowego ciepła, żywcem wyjętego z klasycznego męskiego casualowca – z delikatną, lekką, niesamowicie zwiewną fakturą wyrafinowanego świeżaka… zapach niesamowicie wszechstronny, taktowny, elegancki i zarazem ujmująco niezobowiązujący – po prostu ideał…

Ale dość ozdobnych ogólników, skupmy się na brzmieniu Hommage z 2011 roku… pierwsze skrzypce zdecydowanie odgrywa tu fiołek, wyrazisty, soczysty i bujny – w połączeniu z ciepłem szafranu – sprawia wrażenie lekko paprociowego, zwiewnego orientu… wykwintne, delikatne, nieco herbaciane za sprawą tanga bergamoty i szafranu otwarcie, jest wyraziste i zarazem szlachetnie wysmakowane… ale jak na ironię, zapach nie wywołuje skojarzeń z kompozycją kwiatową, to raczej lekki, przyprawowy casualowiec, niż rasowo fiołkowa rabata… pomimo pewnych, subtelnych zmian w repertuarze tworzących poszczególne akordy nut – kompozycja wzorcowo zachowuje swój nadrzędny charakter, choć muszę przyznać, iż chwilami życzyłbym sobie nieco mniej wyeksponowanej nuty fiołka

flakony Hommageszczerze żałuję, że Lalique, ostatecznie nie zdecydowało się na flakon w formie tego ze środka…

Tak naprawdę klimat i cały bukiet tych perfum, tworzą trzy kluczowe nuty z akordu otwarcia… szafran, bergamotka i fiołek… nuty te przetaczają się, nieznacznie jedynie ewoluując przez niemal wszystkie akordy kompozycji… dopiero po kilku godzinach, wspomniany akord wiodący stopniowo przygasa – szafran zostaje zastąpiony ciepłym drewnem i piżmem, a żywotność bergamotki odgrywa żywiczne labdanum… zapach robi się nieznacznie zamszowy, przytulny i intrygująco pociągający… szumnie zapowiadany w wykazie nut agar, pełni tu funkcję raczej PR-ową niż funkcjonalnie użytkową… szczęśliwie i bez błogosławieństwa oraz namaszczenia ze strony najmodniejszej z nut – zapachowi udało się osiągnąć wyżyny olfaktorycznej wirtuozerii…

reasumując: wybornie i ze smakiem zaaranżowana kompozycja… nieobowiązująca, intrygująca wyrafinowanym i nietuzinkowym bukietem… oto dyskretny, szykowny casualowiec, poprowadzony z niesamowitym wdziękiem i finezją jaką dało połączenie szlachetności szafranu, niemal oleistej barwy bergamoty i finezyjnej, zielonkawej, niewinnej zwiewności fiołka… nienaganna projekcja w połączeniu z wysoką trwałością, czyni z Hommage wybornego towarzysza na każdą porę dnia i roku… gorąco polecam, szczególnie tym którzy cenią sobie wyrafinowaną, dyskretną elegancję i jak ognia unikają wiodących bestsellerów…

przypomina mi: zderzenie hipotetycznie fiołkowego Diora Homme, z delikatną słodyczą CK One Shock… przez wzgląd na fiołka, najbliżej Hommage do Gucci Pour Homme II, ale miłośnicy finezji Burberry London, Cartier d’un Soir oraz nieco bardziej niszowych, dyskretnie herbacianych i delikatnych L’Artisan Parfumeur Tea for Two i Serge Lutens Five O`Clock Au Gingembre – będą bukietem tym perfum mile zaskoczeni…lalique homage edt

Głowa: szafran, bergamotka, liść fiołka,
Serce: fasolka tonka, fiołek, pieprz,
Baza: piżmo, labdanum, agar,

Advertisements

Responses

  1. Szczerze mówiąc, dwa razy do niego podchodziłem i po tych próbach zakwalifikowałem go do Działu Zapachów Nijakich”.
    A naprawdę się starałem…

  2. nie prawda, byłeś w zwykłej czapeczce z daszkiem i nieogolony, wstydź się!… a całą uwagę i tak skupiłeś na ściemnianiu konsultantki, która już w 15 sekundzie od zadania pytania w czym może pomóc, rozmyślała czym i jak odebrać sobie życie… 😀

  3. A ja myślałem Piracie że Ty ten zapach znasz od zawsze.Chociaż sam sobie odpowiem – przy tak dużej liczbie próbek które do Ciebie docierają to w sumie nic dziwnego.Znam ,używam,lubię.W perfumerii niestety nie cieszy się powodzeniem.Znajomy ochroniarz ze znajomej perfumerii opowiadał jak prawie wszyscy co powąchali Hommage odwracali głowę zniechęceni.Mało kto go kupuje.Do tego zapachu potrzeba odpowiedniej pory,okazji i co najważniejsze wyrobienia gustu perfumeryjnego,to nie jest prosty zapach.Pierwszy raz mnie zniechęcił.Drugi zachwycił.Teraz uważam go za bardzo ciekawy zapach podróżniczo przygodowy niestety odrobinę za ciężki na ciepłe dni.A powstał przez typowe ostatnio dla Lalique zestawienie składników labdanum,fiołek,pieprz,bergamotka,agar na dużym dodatku iso e-super i to daje ten niepowtarzalny efekt nieco inny niż wszystko to co znajdziemy w perfumeriach.Ja tylko jeszcze czekam na Twoją recenzję Salvador Dali Por Homme bo to jednak nadal moje ulubione perfumy mimo że dzięki inspiracji Twoimi recenzjami poznałem wiele innych, o których bym sam nawet nie pomyślał.

  4. Flakon ze środka jak najbardziej można zanabyć, jeśli kto tylko ma wolne jakieś 1200 euro 😉

  5. he he Piotrze, ależ ja go znam od zawsze… 😉 tyle, że bloter i test nadgarstkowy to trochę za mało do szarpnięcia się na recenzję, bo do tego trzeba próbki, której jak wiemy w Douglasie nie uświadczę… 🙂

    to, że się nie sprzedaje też mnie nie dziwi… M7 też w pierwszym odruchu odrzucał a teraz ludzie w brodę sobie plują i opłakują, że go nie ma… bo do takich perfum trzeba dojrzeć i trzeba się z nimi oswoić… wcale mnie nie dziwi, że ludzie tak reagują, no ale gdyby pani konsultantka zamiast wciskać coś łatwego do kupienia od ręki zainwestowała w klienta troszkę czasu, dała mu próbkę i powiedziała tak jak do mnie rzekła kiedyś moja Douglasowa mentorka (niestety już tam nie pracująca – przy prezentacji czegoś nieco bardziej wzniosłego) – daj mu szansę, prześpij się, dziś nie byłoby tego bloga… 🙂

    Gryx – za jedyne 1200 euro? Janie! niech Jan tu przyniesie nasz fortepian… leży na nim koszyczek na drobne i bilon, (które lądują tam gdy nad ranem wracam z rautów i okazyjnych libacji z okazji otwarcia nowej Bezdomki) i wypłaci Lalique jałmużnę… aha i niech Jan zapakuje i da im resztę keksu na drogę… 😀

    p.s. ale dobrze wiedzieć, że istnieje edycja kolekcjonerska – choć troszeczkę przeszarżowali z przechyłem przerostu formy nad treścią… 🙂

  6. Ja tylko pozdrawiam i idę się ogolić 😉

  7. Znam i cenie sobie to bardzo poprawne i szlachetne pachnidło. Posiadem też odleweczkę tego jedynego ze stajni Lalique w mojej kolekcji.Chętnie bym używał gdyby nie to samo skojarzenie z unormowanym facetem, który jakoś nie bardzo do mnie przystaje. Czasem zarzucę jednak bo jest taki kompletny i ten fiołek wyzwala ‚mnie’ w ciepłe dni. 😉

  8. A ja stane troche w obronie tych „niewiernych” 🙂
    Pierwsze bloterkowe testy zachwyciły mnie tym zapachem, myslalem ze wreszcie znalazłem coś dla siebie. Zamowiłem flache i … wielki Zonk 🙂 O ile pierwsze 2 godz sa całkiem przyjemne (wyczuwam aromat sliwowicy;) ) to pozniej robi sie strasznie. Palony plastik doprawiony zwęglona śliwka. Boleśnie przekonałem się że wszystko trzeba kilkukrotnie testować na własnej skorze 🙂

  9. narde – masz dwie ręce i nogi? no to jesteś dostatecznie unormowany, by nosić Hommage… ten zapach naprawdę nie stawia przed użytkownikiem jakichś niebotycznych wymagań i to chyba cenię w nim najbardziej… 🙂

    Marks – ponieważ blotery przekłamują rzeczywiste brzmienie perfum, dlatego nie traktuję ich na tyle miarodajnie by w oparciu o test bloterowy podjąć jakąkolwiek decyzję o zakupie… 😉

  10. Tak na szczęście mam 🙂
    Jednak tego typa tak właśnie tak odbieram charakterologicznie i mimo wszystko jednak czuję się trochę niespójnie nosząc go. Więc wrzucam co jakiś czas kiedy naprawdę czuję potrzebę…

  11. ta niespójność to zapewne fiołek, nie każdemu leży jego specyficzna natura, czasem męczy i irytuje swym zielonkawym wszędobylstwem – ale tę nutę trzeba po prostu lubić, szczególnie że w Hommage fiołek momentami aż się przelewa… 🙂

  12. O dziwo fiołek tutaj wielbię..;)
    To jak myślę bardziej połączenie jego niewinnego choć rozbrykanego z piżmem, czystkiem plus dodatek tonki owiniętej być może odrobiną paczulowej matowości tworzą tą stabilną powagę. Oraz całościowy flow całej kompozycji, pewna jej niezdefiniowana klasycznosć. Herbalny akcent kojarzę z nieistniejącym już przyjaznym Chopardowskim Carsanem..

  13. a mi się ta herbatka w Hommage strasznie podoba… raz że znów mały punkcik optujący za Gucci PH II – dwa, że to spory przechył w stronę niszy…

  14. A ja dostrzegłem teraz dwa podobieństwa Hommage Homme do Faqat Lil Rijal –Rasasi.I jeszcze jedno: Belowed Man-Amouage do Oudh Al Abiyad -Rasasi.Ten ostatni to o wiele tańszy zamiennik Amouage,polecam bo piękny i również trwały.

  15. Drogi Pirathcie. Za każdym razem gdy kupię coś idąc tropem twoich podpowiedzi jestem mile zaskoczony…, a raczej utwierdzony w zgodzie z Tobą. Jednak to, że dzięki Twemu blogu posiadam od 15 minut Lalique Hommage to naprawdę wymaga podziękowania. Jest OBŁĘDNY – mam ochotę poobgryzać nadgarstki. Dla tej chwili warto było ciągle coś kupować, odsprzedawać ze stratą i czekać na ten właściwy zapach. DZIĘKUJĘ. ps. Lolite (noires) na razie odpuściłem ale pamiętam… !

  16. Drogi Kamilu, bardzo mi miło czytać, że moje wypociny jednak czasem komuś pomogą i dziękuję Ci za dobre słowo… 🙂 jeśli podoba Ci się Hommage, to Prada Intense też powinna Ci się spodobać… (tyle nawiasem kuszenia)… 🙂 pozdrawiam

  17. Cześć !

    Jak widać, w przypadku tego zapachu jedziemy na jednym wózku, który nazywa się „entuzjazm”. Przynajmniej tyle, bo w przypadku detali, jak zwykle nieco różnimy się (ha,ha,ha). Ale czy aż tak bardzo? Pod poniższym adresem zapraszam do lektury recenzji, na 26 stronie magazynu;

    Tymczasem serdecznie pozdrawiam –
    Cookie

  18. he he Cookie, jak zawsze miło mi Cię powitać w moich skromnych progach 😉
    również pozdrawiam Cię serdecznie i dziękuję za link, na pewno zapoznam się z Twoim wpisem… 🙂

  19. Piracie, jedno zapytanie odnośnie akapitu „Ale dość ozdobnych ogólników, skupmy się na brzmieniu Hommage z 2011 roku… „. Czy podkreślając rok premiery, czyli 2011 chciałeś powiedzieć, że od tamtego czasu ktoś namieszał w tym dziele? Pytam ponieważ w znanych i sprawdzonych internetowych sklepach można dostrzec dwie odmienne szaty graficzne flakonu. Jeden z nich taki jak w Twojej recenzji, a drugi z czarnym korkiem i jasno ciemnym tłem w punkcie centralnym na którym widnieje nazwa. Czyżby to drugie to zreformulowany twór? Pozdrawiam

  20. hmmm sprawdziłem w sieci i wychodzi na to (taką mam teorię), że problem tkwi w stopniu naświetlenia i ekspozycji bieli na zdjęciach… jeśli błysk flesza idzie centralnie na srebrny korek i blaszkę w sercu flakonu, butelka wygląda na srebrzystą, zaś gdy zdjęcie jest bez doświetlenia i w półmroku, flakon wygląda na ciemniejszy, a jego korek na czarny… o ile mi wiadomo nie ma tych perfum w wersji EdP (jeszcze), więc to raczej kwestia samych fotografii…

  21. Dziękuję Piracie za „rozjaśnienie” ;). W mailu podrzucę Ci coś, co może rzuci nowe światło na badaną kwestię. Pozdrawiam.

  22. obawiam się, że żadna wiadomość do mnie nie dotarła (mail)

  23. „szczerze żałuję, że Lalique, ostatecznie nie zdecydowało się na flakon w formie tego ze środka…” Zdecydowało się ale w wersji kolekcjonerskiej on tak wygląda i z tego co pamiętam kosztuje ileś tam tysięcy euro…

    • jak najbardziej Lalique zdecydowało się na tę wersję, ale jest dostępna wyłącznie na zamówienie (to jednolita bryła kryształu) i kosztuje takie pieniądze, że lepiej nie wspominać, ale dla chętnych z odpowiednio głębokim debetem, jest jak najbardziej osiągalna…

  24. Ten zapach jest ze mna od dnia premmiery – jest to moj zapach na codzien. wg mnie jest jednym z najlepszych mainstreamowych zapachow na codzien. Ma sobra projekcje i swietna trwalosc. do tego bardzo podoba sie kobietom (pracyje praktycznie z samymi kobietami, i zapach ten byl wielokrotnie przez nie komplementowany)

    p.s. -dla mnie przez pierwsze kilkanascie sekund hommage pachnie jak swiezo otwarta paczka papierosow

    • owszem, to jeden z najbardziej wykwintnie skrojonych casualowców jakie znam… zresztą po Lalique nie spodziewałbym się masówki i pójścia na łatwiznę… a co do fajek, to owszem, coś jest na rzeczy, bo szafran i fiołek dają czasem wrażenie, że czuje się lekko wilgotny tytoń… 🙂


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: