Napisane przez: pirath | 11 września 2013

Maison Francis Kurkdjian – Amyris Homme, czyli zabójczo „fajny” zapach…


Ale komerchą zajechało…” (cytat ze skeczu Rap Zakonny, kabaretu Limo) pasuje do tych perfum jak ulał… wąchając Amyrisa po raz pierwszy, drugi i piąty, doszedłem do wniosku, że mistrz Kurkdjian porwał się na stworzenie niszowej, nieco bardziej wyrafinowanej interpretacji jednego z najlepiej sprzedających się klasyków mainstreamu – kultowego Bossa Bottled, aka szarego Bossa, draśniętego nieznacznie Armanim Code… powstał zapach przyjemny, lekki i łatwy w użytkowaniu zapach (niczym idiotoodporny japoński kompakt, z pełną automatyką do hurtowego cykania słitfoci podczas wycieczki do Rzymu) – milusi i słitaśny jak małe kotki, króliczki, szczeniaczki i puchate kaczusie, że po prostu każdy go pokocha…

ekhm, przepraszam czy to wciąż nisza?…

O ile Aqua Vitae jest zadziwiającym, wielowymiarowym popisem kunsztu i wirtuozerii mistrza FrancisaAmyris jest produktem o zadziwiająco przyziemnych aspiracjach, jak na możliwości warsztatu swego twórcy… śmiało można by zapakować go we flakon z logiem jakiegoś mainstreamowego rekina i gwarantuję, że sprzedawałby się jak 6 x 2L Coca-Coli po 9,99 w wiodącym dyskoncie… no niby jest stylistycznie podobny do ostatniego wielkiego dzieła mistrza – Aqua Vitae, ma też w sobie coś ze zwiewnej stylistyki waniliowego eo01 Biehl’a, ale pasuje do wymuskanego portfolio Kurkdjiana jak przysłowiowy kwiatek do kożucha… owszem, powiecie że Le Male (również autorstwa FK) też jest słitaśnym, przyjemnym i niezbyt górnolotnym hiciorem, tyle że nim Le Male stał się powszechnie znanym i namiętnie podrabianym bestsellerem – był też objawieniem, przełomem, czymś nowym i porywającym swą nieskomplikowaną odmiennością, której zachowawczy Amyris po prostu nie ma…

Boss Bottled jako Paul Walkergdybym miał przypisać bukiet Bossa Bottled do wyglądu jakiegoś mężczyzny, byłby to Paul Walker… blond włosy przystojniak, z niebieskimi oczami jakich po ziemi chodzą tysiące – ale sporo pań chciałoby mieć taką „ikonę” u swego boku…

Zapach startuje i rozwija się niczym podręcznikowa recepta na murowany, olfaktoryczny sukces… mamy więc odrobinę cytrusów, szczyptę dyskretnych ziół i sporą dawkę delikatnej, milusiej słodyczy – pieszczącej nozdrza z finezją jakiegoś kawiarnianego lwa salonowego (Rochas Men, Boss Bottled)… no jak w mordkę jeżyka strzelił – Ken pindrzący się na randkę z Barbie… uroczy zapach o aparycji amanta filmowego, z wielgachnymi maślanymi ślipiami – ale niestety obdarzony temperamentem i nowatorstwem dryfującej kłody drewna… podczas wywierania naprawdę miłego pierwszego wrażenia Amyris krzywdy nie zrobi, nikogo nie zrazi – ale i animuszu większego nie doda i dość łatwo można o nim zapomnieć… szczególnie, że uwalniane stopniowo w późniejszych akordach „kawiarniane” nuty niespecjalnie odbiegają klimatem od stadium startowego… subtelne czekoladowe cappucino, dosłodzone z umiarem tonką brzmi naprawdę wdzięcznie, lekko i finezyjnie – dzięki czemu kompozycji przez wiele godzin udaje się zachować ten swój niezmienne ujmujący charakter słitaśnego, mega uniwersalnego casualowca… zieeew…

Amyris Homme jako Ricardo Magryinooto Ricardo Magryino, ubiegłoroczny Mister International z Brazylii… szukałem jakiegoś błękitnookiego blondaska, o maślanych oczkach, najlepiej z jakiejś opery mydlanej – ale Ricardo musi wystarczyć do zobrazowania jak mogłaby wyglądać klasyczna kruszarka do niewieścich serc, Amyris Homme

Urody, wdzięku i chwytliwej natury nie sposób tym perfumom odmówić, pachną przyjemnie, niezobowiązująco i delikatnie (dosłownie ikona mainstreamu) – ale przy tym są zabójczo wręcz nijakie, sztampowe i nienagannie zachowawcze… jeśli więc ktoś szuka zapachu ładniutkiego, zabójczo poprawnego i wzbudzającego wśród większości pań same ehy i ohy, będzie Amyrisem zachwycony – ale jeśli szuka czegoś, co w jakikolwiek sposób wyróżni go wśród rzeszy pachnących podobnie mężczyzn, tu Amyris ewidentnie się temu nie przysłuży… wszystko co można powiedzieć o jego zgrabnym i bezsprzecznie urodziwym bukiecie, można śmiało sprowadzić do jednego słowa – fajny… wprawdzie mnie Amyris nie porwał, by nie powiedzieć że zniesmaczył całkowitym brakiem inwencji twórczej – ale nie da się zaprzeczyć, że pachnie przyjemnie, zgrabnie i spójnie, a do tego cechuje go nienaganna projekcja i dobra trwałość… jak na niszę, jest to zapach zdolny zadowolić niesamowicie szeroki zakres potencjalnych nabywców – więc czy to wciąż jeszcze nisza, czy już nienaganny mainstream?…

reasumując: diabelnie przyjemny, niewinny jak harcerzyk, delikatny i uroczy, uwodzicielsko słodkawy casualowiec – o nieco klasycznym rodowodzie… jeśli ktoś zorganizowałby zapachowe wybory Mistera dla casualowców – Amyris prawdopodobnie zdeklasowałby nawet przystojniaka od Bossa (zwłaszcza jakby dodał swym zapładniającym głosem, że kocha dzieci i pragnie pokoju na świecie) – z tym, że miła dla oka/nosa aparycja, to jeszcze nie wszystko… osnuty na cytrusach i delikatnie objawionych przyprawach, kameralnie słodki, spolegliwy – ale niemiłosiernie wręcz komercyjny i zarazem bezpłciowy, co w przypadku tego nazwiska szczególnie mnie ubodło… ekhm agar? chyba tylko umownie, dla jeszcze lepszego wstrzelenia się (o ile to w ogóle możliwe) w łaski nabywców…

przypomina mi: Boss Bottled, Armani Code Ultimate, Rochas Men, Aqua Vitae, EO01, Rochas Men i pierdylion innych, mniej lub bardziej wyrafinowanych słodziaków…Amyris Homme by Maison Francis Kurkdjian

2012, Francis Kurkdjian

Głowa: rozmaryn, mandarynka,
Serce: amyris, kokos, kawa, irys, mleczna czekolada,
Baza: fasolka tonka, agar,

Reklamy

Responses

  1. hmm… po nutach wydaje się pozytywnie, jeszcze jakby ten agar wyszedł…

  2. agar jest tu pewnie dla lepszego PR, choć irysa też nie zwietrzyłem, a lubię 🙂


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: