Napisane przez: pirath | 16 września 2013

Prada – Amber Pour Homme Intense EdP, czyli zapach purpury…


Klasyczna Prada Amber (Pour Homme) jest zapachem tak niepozornym, szykownym i wysmakowanym, że można jej używać zarówno za dnia, jak i wieczorem, choć ze wskazaniem na chłodniejsze pory roku…. jeśli doliczyć do tego nienaganną projekcję i tytaniczną wręcz trwałość – otrzymujemy niezbyt natarczywy zapach idealny… Amber Intense (Wojtku, jeszcze raz ślicznie Ci dziękuję za próbkę) jest daleko bardziej okazałym, bujniejszym i złożonym rozwinięciem swego wykwintnego protoplasty i w pełni zasługuje na miano Intense… w sumie to całkiem nowa kompozycja, ze zgrabnie przemyconym refrenem, znanym z pierwowzoru…

Otwarcie to soczysta bergamotka i mięsiste, żywe, bardzo żwawe, aż purpurowe geranium, przedstawione sugestywnie i z iście bollywoodzkim rozmachem… płynne, niemal niezauważalne przejście do akordu serca objawia się przez dyskretne pojawienie się kwiatu pomarańczy, bobu tonka i pięknie przedstawionego szafranu… jest ciepło, nieco kwieciście, dość głośno i bardzo wyraziście – aż niepodobnie, do z reguły stonowanych i dyskretnych klimatów Prady… i właśnie w tym szafranowo kwiecistym sercu, po raz pierwszy pojawia się znajome, luksusowe mydełko – próbujące przebić się przez soczyste, okazałe kwiatostany upojnego geranium, które niemal całkowicie dominuje serce kompozycji…

Prada Pour Homme Intense

Władcze, soczyste geranium przez cały akord serca i sporą część akordu bazowego siłuje się i miota, walcząc z upojnym, choć nie tak ostentacyjnym, subtelnie mydlanym motywem, znanym z Pour Homme… zupełnie jakby chciało odwlec w czasie nieuniknione, pobyć na scenie jeszcze troszkę, po napawać się rolą solisty i gwiazdy wieczoru… geranium walczy długo i zaciekle, dopiero w dojrzałej fazie schyłku kompozycji wreszcie daje za wygraną i kończy swój solowy występ – ustępując pola, jakże uwielbianej przeze mnie narastającej mieszance dyskretnych mydlin i słodkiej, jowialnej ambry, doprawionej sporą ilością ucywilizowanej, pięknie z owymi mydlinami korespondującej i wciąż swoistej paczuli… mamy tu prawdziwy koncert fantastycznie wybrzmiewającego tematu Pour Homme, wzbogacony o jaskrawą nutę geranium i szlachetne ciepło szafranu i paczuli

purple geranium

O ile początkowe kilkadziesiąt minut Intense przebiega wręcz imponująco żwawo i wyraziste (przypominając mi klimatem Platynowego Egoistę Chanel i różane Ungaro III), przejście kompozycji do akordu bazowego, zupełnie zmienia tempo kompozycji – przeradzając ją w dojrzałą, spokojną, sielankową, nieśpieszną suitę… coraz częściej objawia się w całej okazałości ciepła, spokojna tonacja klasycznego Pour Homme, pachnąca jak ciepłe późne letnie popołudnie, spędzane w ogrodzie z książką i w hamaku… gdy ciepłe, miękkie promienie słońca pieszczotliwie głaszczą skórę i przepełniają ciało leniwą błogością… dochodzące co jakiś czas do nozdrzy ostatnie podrygi geranium, brzmią jak leniwe brzęczenie pszczół, które z trudem unoszą się wraz ze zgromadzonym na odwłokach pyłkiem i ociężale przenoszą pomiędzy licznymi kwiatostanami geranium… i do tego ta rozpieszczająca nos nuta ujmującego ciepła szafranu, paczuli i miękkiego, cichego drewna – zalewane błogością balsamicznej ambry, wdzierającej się coraz głębiej w kompozycję, niczym fale przypływu… zupełny schyłek kompozycji to jednak nie słodkawe mydliny, lecz równie przyjemnie zaaranżowana, delikatnie waniliowa paczula

Prada Amber Pour Homme Intense

Prada Intense Pour Homme posiada wybitnie wieczorowy charakter, a przez pryzmat okazałego, brzmiącego elegancko bukietu i wzniośle zaakcentowanego akcentu kwiatowego, jest to Intense z prawdziwego zdarzenia – a nie tylko nieznacznie podrasowana przez zwiększenie koncentracji, ździebko gęściejsza powtórka z rozrywki, okraszona tandetnie ujętą nutą jakiejś gorzały… ten zapach żyje, w przeciwieństwie do protoplasty, nieustannie ewoluuje – jest jeszcze wykwintniejszą i daleko bardziej złożoną wersją klasycznego Pour Homme… rozwinięciem, poprowadzonym z klasą, charakterystyczną dla Prady finezją i pełnym szacunkiem dla pierwowzoru… to nie Intense, to Prada… 🙂

Co zaś się tyczy geranium, choć w istocie jest kwiatkiem – nadaje kompozycji wybitnie męskiego, wzniosłego i ożywczego charakteru… jeśli wcześniej klasyczne Pour Homme wydawało się komuś niezbyt męskie, to pojawienie się wersji Intense rozwiało wszelkie wątpliwości, że ten zapach nosi w gaciach kawał mięcha, a nie zrolowaną skarpetę… ponadto Amber jest nieco słodsze, gdy tu tej słodyczy i mydlin jest wyraźnie mniej – wyparła ją bujna świeżość kwiatu i przepiękna, dyskretna acz niesamowicie sugestywna paczula w finiszu… całość dzieła zwieńcza szykowne, minimalistyczne w formie, bardzo eleganckie opakowanie – kształtem swym nawiązujące do zgrzebnego flakonu Pour Homme… to dopiero wyrafinowana elegancja, którą jak widać da się uzyskać bez pompatycznej nazwy, oczojebnego flakonu, pseudo rojalistycznych ciągot i tandetnych kryształków w roli podkreślacza elitarności dla dzianych nuworyszy…

reasumując: paradoksalnie to nie jest gęściejsze Pour Homme, to zupełnie inna kompozycja, obdarzona co prawda prześlizgującym się pod nosem co jakiś czas wątkiem przewodnim Pour Homme, ale znacznie bardziej rozbudowanym, bogatszym i nieco poważniejszym bukietem – wzbogaconym o chwilami przejmujące wyrazistością ujęcie geranium, ciepło szlachetnego szafranu i subtelną paczulę….

przypomina mi: stylistycznie, zwłaszcza w początkowej fazie zapach przypomina mi rozmach charyzmatycznego Platynowego Egoisty od Chanel oraz równie bujnie i płomienne oblicze różanego Ungaro IIIPrada Amber Pour Homme Intense EdP

2011

skład: paczula, ambra, wanilia, bergamotka, mirra, labdanum, fasolka tonka, geranium, kwiat pomarańczy, wetyweria, piżmo, skóra, drzewo sandałowe, szafran,

Advertisements

Responses

  1. Skuszony niebanalnym flakonem, podchodziłem do tej Prady ze strachem, ale bez namysłu kupiłem flachę, kiedy stwierdziłem, że nie wali Javoxem i tanim mydłem, jak jej pierwowzór.
    Naprawdę dobra, wieczorowa kompozycja. No i flakon też niczego sobie.
    Warto to mieć… 🙂

  2. Uwielbiam Pradę i uwielbiam ten zapach. Mam cały duży flakon. Czerń butelki jest powalająca w towarzystwie srebrnej tabliczki.

  3. Jako pierwszą poznałem Intense. Zachęcony (a nie zniechęcony przeczytaną kiedyś opinią RoQ’a o detergentowym charakterze protoplasty ;)) zakupiłem wersję podstawową. Podobają mi się obie i z upodobaniem używam.

    Może to siła sugestii: mając na sobie podstawową wersję (Prada Amber) czasami ta „pierdnie” mi Intensem. Mam odwrotnie niż Ty, gdyż Intense nie potrafi „pierdnąć” wersją podstawową. A może powonienie mam zorane przez fajki? 🙂

  4. Ja również uważam polot Intense na znacznie niższym poziomi niż pierwowzór… i to znacznie…

  5. Nie masz pojęcia 1kemoT, jak mnie to cieszy, że ona nie pierdzi wersją podstawową.
    To dlatego ją kupiłem. Inaczej bym skonał od tego detergentu 🙂

  6. Roq – naprawdę zadziwiasz mnie 🙂 Roquort miłośnikiem Prady? ba, Roquort wypowiadający nazwę Psada bez splunięcia i rzucaniem szczyptą soli przez lewe ramię?… im deeply shock… 😉

    Lucasai – wiem, że uwielbiasz, ja też bardzo sobie cenię tę markę, klasę i finezję ich perfum i ich ponadczasową, wysmakowaną elegancję… mam trzy zapachy Prady, ale mimo wszystko dokupię tylko Luna Rosa – gdyż pomimo iż Intense jest bardziej złożone, osobiście bardziej preferuję klasyczne Amber…

    1kemoT’cie – nie masz zrytego fajami nosa, po prostu ten sam zapach na różnej skórze układa się nieco inaczej… mi Intense pięknie popierduje klasykiem i choć w sumie uważam ten zapach nie za rozwinięcie, lecz zupełnie nową kompozycję, gdyż różnic jest pomiędzy nimi znacznie więcej niż pozornych podobieństw…

    RoQ – a właśnie że pierdzi, tylko top modelki, Jessica Alba, brytyjska królowa i niektórzy ultra przystojni i wydepilowani modele nie pierdzą… 🙂

  7. Kiedyś zalewałem się damską balsamiczną Amber.. Pierwsza męska jakoś mi nie leżała …ale tym razem jestem zachęcony do dalszych kroków w celu poznania Intense.

  8. dansie Amber też jest śliczne, akurat moja mama używa… 😉

  9. Poznałem go dzięki Poli a już niedługo zaprzyjaźni się z resztą moich flaszek

    • świetny wybór, to wspaniałe i tak niepozorne pachnidło… 🙂

  10. Nie przepadam za Prada Amber pour homme, bo jest zbyt mdły i migrenowy jak dla mnie, ale wersja intense podoba mi się bardzo. To prześliczne pachnidło.

    • u mnie jest akurat na odwrót, nie znalazłem w Intense nic co by mnie porwało, ani usprawiedliwiało użycie tegoż Intense w nawie, pozdrawiam 🙂

  11. Miałem okazję przetestować ten zapach. Nikt tutaj nie wspomniał ale mi ten zapach bardzo, ale to bardzo przypomina Gucci Envy, może się nie znam, może coś tam ale tak mam i w razie czego mam godnego następcę, może nie w 100% ale jest i to póki nie będzie czegoś „bardziej” powinno wystarczyć.

    • osobiście nie odnajduję tu jakiegokolwiek podobieństwa do Envy, a co do zamiennika dla Envy, to polecam mało znane Floris Santal, pozdr


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: