Napisane przez: pirath | 8 października 2013

The Different Company – Sel de Vetiver EdP, czyli młodsze odbicie swego starszego ojca…


Choć nie jest to regułą, zazwyczaj synowie swych ojców są mniej lub bardziej do nich podobni… i wcale nie musi być to podobieństwo typu „skóra żywcem zdjęta” – bo i tak patrząc na obu, częstokroć z domniemanego ojcostwa, nie sposób się wykpić… a wąchając Sel de Vetiver, nie potrafię oprzeć się wrażeniu, że jego matka (z całym szacunkiem dla Celine Ellena) miała ongiś przelotny romans z Vetiverem od Guerlain… zapachy nie są identyczne, ale są na tyle zbliżone do siebie stylistycznie, iż idąc dalej za analogią ojców i synów – nie sposób nie dopatrzyć się pewnych wspólnych, łączących je detali… młody Sel ma ojca podbródek, nos i wykrój oczu…
i choć do ojca postury jeszcze mu daleko, to uśmiech i ruchy też mają te same…

The Different Company - Sel de Vetiver

Uwielbiam vetiverę i idącą za nią mniej lub bardziej wytrawną rześkość, finezję i elegancję, którą nadaje jej obecność w perfumach… dziś trafiła mi się vetivera w wersji EdP, ale i tak postanowiłem porównać ją w teście nadgarstkowym, z niedoścignionym Vetiverem od Guerlain, którego podejrzewam o ojcostwo, a przynajmniej o dawcę… inspiracji… oczywiście biorę poprawkę, że w przypadku monotematycznych monolitów, opartych na konkretnej nucie dominującej – nie sposób uciec od porównań, konotacji i podobieństw do innych, wcześniejszych kompozycji… ale pomimo licznych ujęć i obliczy tego fantastycznie elastycznego składnika, uciec myślami od Guerlain nie mogę… szczególnie cenię sobie ziemistą vetiverę z Lalique Encre Noire, jej zwiewną odsłonę z Prady Infusion de Vetiver i przaśność w Malizii Uomo Vetiver – choć najbardziej właśnie kocham jej oblicze w Guerlain Vetiver, zwłaszcza za jej szykowną, doskonale klasyczną i przejmującą spektakularność… oczywiście dzieł vetiverowych miałem przyjemność zasmakować nieco więcej, bo na uwagę zasługują też grejpfrutowe Red Vetiver Montale, małostkowe Grey Vetiver od Toma Forda, mistyczne Chaman’s Party od Honore Des Pres, zjawiskowe Sycomore od Chanel i rozbrajające swym wyrafinowaniem Guerlain Homme L’eau Boisee – choć żaden z nich, w mym prywatnym rankingu z Vetiverem od Guerlain, równać się nie może… basta!

vetiver

Sel de Vetiver to vetivera zielona, soczysta, rześka i odrobinkę surowa – targana chłodną bryzą, dolatującą od położonego niedaleko, kamienistego wybrzeża oceanu… skrzydeł i mocy dodaje jej wpleciony w jej źdźbła, irys (stawiam na kłącze) i odrobina równie rześkich cytrusów… gdy wąchałem te perfumy po raz pierwszy, stwierdziłem łudzące podobieństwo do Guerlain Vetiver i choć rzeczywiście są do siebie trochę podobne, zwłaszcza w akordzie serca – to młodzik jest zdecydowanie lżejszy, mniej korzenno przyprawowy i ciepły od swego dojrzałego taty… nie zmienia to faktu, że vetivera od TDC to jedna z najwdzięczniejszych, najpiękniejszych, najbardziej neutralnych, wyrazistych i czytelnych vetiver – jakie miałem przyjemność zaznać w perfumach… chwilami potrafi zagrać równie płomiennie i dosadnie jak w Malizia Uomo i Guerlain Vetiver, choć jest zauważalnie od nich gładsza, bardziej miękka i dyskretniejsza… tamte kompozycje są bardziej chropowate i rasowo samcze – zaś ta ma w sobie pierwiastek zwiewnej, niemal eterycznej delikatności (częste w unisexach)… bukiet podsycony został odrobiną ledwie zauważalnych kwiatów i kropelką olejków wyciśniętych z cytrusowych skórek… dzięki temu jest wyrazisty, jasny i wibrujący i może właśnie przez to wciąż odnoszę wrażenie podobieństwa do Guerlain, które uwielbiam pasjami…

Co więcej, w fazie dojrzałej zapach do złudzenia układa się na mnie jak GV… pomimo iż Sel de Vetiver przebiega wyraźnie delikatniej i mniej w nim zasadniczo męskich pierwiastków – chwilami są do siebie tak podobne, że byłbym skłonny się pomylić, zwłaszcza wąchając go na kimś innym…. Guerlain jest cięższy, słodszy, bardziej przyprawowy, ciepły i ździebko animalny – gdy TDC idzie lekko w kwiaty, a zawarte w bukiecie przyprawy prezentują się mniej okazale i przez to zapach podąża w stronę niezobowiązującej, lekko purystycznej świeżości…

sea stones

Sel de Vetiver jest bardziej minimalistycznym, prostszym i mniej wylewnym odbiciem przepysznego serca Guerlain… wyobraźcie sobie dojrzałego, postawnego mężczyznę w wieku około lat czterdziestu… solidny zarost na twarzy, gdzieniegdzie siwy włos i starannie uprasowana koszula… obok niego stoi jego młodsza, około 20 letnia kopia, w osobie jego syna… jest niewątpliwie do ojca podobny – choć jest od niego troszkę niższy, a jego rysy wciąż są bardziej chłopięce niż męskie… gdyby Guerlain’owemu Vetiverowi zrobić zdjęcie za młodu, to prezentowałby się tak, jak postrzegam bukiet Sel de Vetiver… jakby troszkę niedojrzały, pozbawiony masywności wybrzmiewającym w jego sercu przypraw i odrobinki samczego cywetu – ale już pachnący w tej samej tonacji… niesamowite pachnidło – piękne, wdzięczne, czyste i niezobowiązująco neutralne…  wprost idealne na koncelebrację upałów – podczas których po przykrytych koszulą plecach Guerlaina spływają krople potu, a Sel w swym przewiewnym podkoszulku, wciąż wygląda i czuje się świeżo…

reasumując: przepięknie, z wdziękiem i finezją sklecona – młodsza, lżejsza i równie pieczołowicie wymuskana odsłona genialnego Guerlain Vetiver… choć nie tak ciepły i przyprawowy jak vetiverowy weteran – pachnie równie pięknie i ścigając się w Guerlain w gorące, letnie popołudnie, dobiegnie do mety zdecydowanie mniej spocony… szczególnie polecam na ciepłe pory roku i raczej nie będzie trzeba go re-aplikować, aby przez niemal cały dzień czuć się dopieszczanym jego wysmakowanym bukietem…

przypomina mi: stylistycznie najbardziej mi przypomina Guerlain Vetiver, choć miłośnicy Malizji Uomo Vetiver też nie będą zawiedzeni…The Different Company - Sel de Vetiver EdP

2006

Celine Ellena

Głowa: grejpfrut, kardamon, bergamotka,
Serce: tahitańska wetyweria, geranium bourbon, yang-ylang,
Baza: irys, wetyweria bourbon, sól morska,

Advertisements

Responses

  1. W końcu doczekałem się opinii na temat próbki ode mnie 😉 ja podobieństwa z Guerlainem nie widze ani nie czuje. Ale wiem że na upały to moja Najukochańsza woda która w pełnym słońcu gra najpiękniej. Tak grać na mnie potrafi jeszcze Nazeeh od Pani Justyny ale to inna bajka…

  2. Andrzeju – akurat wpis powstał w Oparciu o EdP a nie Twoje EdT (jak mniemam), ale oczywiście masz pełne prawo postrzegać ten zapach inaczej…

  3. Jak ty fajnie ująłeś tą rodzinną analogię. Vetiveria nie jest mi nutą jakoś szczególnie bliską choć doceniam i lubię jej ‚smak’ gdziekolwiek się pojawia. Ta tutaj zachęca swoją czystością, pozbawiona skojarzeń typowo męskich.

  4. a mnie przeciwnie vetiverowce, szczególnie te monolityczno monotematyczne, poruszają do żywego 😉
    a jak czuję Encre Noir, to aż ciarki mnie przechodzą 🙂

  5. Wczoraj w bazie Casbah odnalazłem vetiverie która przypomina odcieniem tą z Encre 🙂

  6. to pewnie zasługa kadzidła i pieprzu 😉

  7. Owszem pieprz i kadzidło dają o sobie znać ale niekoniecznie są sprawcami takiej iluzji 😉

  8. ja tam wolę pozostać w iluzji… 🙂

  9. 🙂


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: