Napisane przez: pirath | 15 października 2013

Boucheron – Jaipur Homme EdT, czyli trzeci z muszkieterów…


Zakochałem się, zaprawdę powiadam Wam, że wpadłem po uszy i nie mogę przestać o nim myśleć… pewnie gdybym gotował, zupa wyszłaby przesolona, koszule po prasowaniu miałyby wypalone żelazkiem dziury – a łączna wartość „ciągu” motylków pomieszkujących aktualnie w moich czterech żołądkach, zdolna byłaby poderwać z ziemi Jumbo, z amerykańską wycieczką na pokładzie… 😉
o marce Boucheron słyszałem już od dawna – jedna znajoma nawet mi ją rekomendowała, ale próbki zdobyłem dopiero niedawno…  jedyne czego żałuję, to że nastąpiło to tak późno – bo Jaipur to zaginiony trzeci muszkieter – fantastyczna i bardzo słabo znana alternatywa dla YSL Opium i CK Obsession

Boucheron - Jaipur Homme EdT

Jeśli ktoś kocha subtelnie orientalne, acz mięsiste kompozycje przyprawowo kwiatowe, będzie Jaipur’em zachwycony… czuć w nim starą dobrą szkołę perfumiarstwa – gdy zapachy wybrzmiewały pełną piersią, bujnie i pachniały przez cały dzień… napisałem dzień?… te perfumy wytrzymały ze mną ponad dobę, w tym długą kąpiel i musiałem sobie zrobić nieplanowaną przerwę w oblatywaniu nowości – gdyż wciąż pachnący Jaipur, po prostu mnie rozpraszał… to wyraziste, przepięknie i ze smakiem skrojone perfumy – ocierające się o bliskowschodni przepych, ale wciąż Europejskie i nieco oldskulowe… oto zapach idealny na jesień i zimę – ciepły, aromatyczny, korzenny i cudownie otulający perfekcyjnie wyważonym, ociekającym obfitością bukietem…

cynamon i anyżek

Już od otwarcia mój nos rozpieszczał upojny, słodziutki, lekko anyżkowy cynamon, który momentalnie poprawił mi nastrój… nieco później poczułem też jeden z najpiękniejszych kwiatów goździka, jaki kiedykolwiek ujrzałem w perfumach… i to dosłownie, gdyż woń Boucheronowego goździka jest tak sugestywna i naturalna, że kwiat ten – dosłownie objawił mi się pod nosem… nigdy wcześniej, w jakichkolwiek innych perfumach nie czułem tak wyrazistego i zarazem wdzięcznego kwiatu goździka – idącego ramię w ramię z przepięknym, głębokim i ciepłym cynamonemJaipur jest przy tym upojnie słodki, jakby ambrowy i choć jest w brzmieniu okazały – absolutnie nie przytłacza swym bogactwem, balansującym na krawędzi przesycenia orientalnym rozmachem…

Boucheron - Jaipur EdT

Po przejmującym akordzie otwarcia i płomiennego, przyprawowo kwiatowego serca – bukiet robi się delikatnie paczulowo tonkowy i lekko balsamiczny, zapewne za sprawą hojnie dodanego benzoesu i w stadium tym zdecydowanie łagodnieje… nie czuję tu wyraźnej róży ani jaśminu – choć zapach jest w pewnym stopniu kwiatowy, ale nie da się tego stwierdzić, jeśli się tego nie przeczyta (zdeklarowane samce mogą odetchnąć z ulgą)… od tej kompozycji bije niesamowite, szlachetne ciepło, wprawia w rozluźniający błogostan i jest fantastycznym rozpraszaczem jesiennej melancholii… psiknięty parę razy w szalik, natychmiast przemienia słotną, wietrzną aurę – w piękny, słoneczny obraz, złotej polskiej jesieni

reasumując: wyborne, poprowadzone z rozmachem i ujmujące swym ciepłem przytulisko, stanowiące idealne połączenie subtelnego orientu, z europejską klasą z przed paru dekad… uwodzicielski, słodki, cudownie otulający fantastycznym połączeniem cynamonu, tonki i kwiatu goździka… z czasem redukuje się do subtelnie słodkawego, tonkowo benzoeasowego ogonka, który wlecze się za nosicielem jak dyskretny, miękki cień… do tego tytanicznie trwały, przeżył całą dobę i długą kąpiel w wannie – i choć donośny, gwałtownych omdleń w moim otoczeniu nie stwierdziłem… gorąco polecam, gdyż nosi się te perfumy wprost wybornie…

przypomina mi: Boucheron jest tym trzecim, zawieruszonym i równie szlachetnym muszkieterem – który dołączył właśnie do Yvesa (Opium aka Portos) i Calvina (Obsession aka Atos)… oraz delikatnego Must Cartiera (w roli Aramisa, przez przemożną konotację z delikatnym anyżkiem)…

1998

Annick Menardo (że pozwolę sobie wymienić jedyne jej wybrane dzieła: Azzaro Visit, D2 Potion, Armani Attitude, Givenchy Xeryus Rouge, Boss Bottled, JPG Kokorico, Lacoste Style in Play, Le Labo Patchouli 24, Lolita Lempicka Au Masculine, YSL Body Kouros)Boucheron - Jaipur Homme

Głowa: lima, bergamotka, kardamon, cytryna,
Serce: goździk (roślina), cynamon, jaśmin, róża,
Baza: fasolka tonka, paczula, benzoes, cedr,

Advertisements

Responses

  1. No popatrz, a ja przechodziłem obok tego pachnidła obojętnie nawet nie próbując go poznać. Wczytuję się teraz w opis wersji pour homme i widzę, że tam zagościł znany mi z Diora irys. Pojawia się tam również vetiver i drzewo sandałowe. Nie sądzisz Kolego, że może być również wart grzechu zdrady i pokuszenia? 😉

  2. nieśmiało dopytuję, o który konkretnie pour Homme koledze się rozchodzi… 🙂

  3. Nie ułatwiasz mi życia i ciągle kusisz czymś ciekawym, czasami chciałbym cofnąć się do czasów gdy miałem tylko 2 flakony było zdecydowanie łatwiej. Musze się mocno powstrzymywać bo jak tak dalej będzie z łatwością dobije do 50 flakonów. Ostatnio chodzi za mną flaszka która raczej będzie moim nowym signature scent jeśli sie zdecyduje a raczej tak będzie .

  4. Naturalnie mam na myśli Boucheron pour homme. 🙂

  5. Annick Menardo uwielbiam za Bulgari Black jak ty Piracie wielbisz JCE, ale jej Jaipur Homme do mnie wcale nie przemawia. głównie czuję w nim heliotrop (który wolę w bardziej kobiecym wydaniu, np. Lou Lou) i sztuczny cynamon. całość przypomina mi bardziej kulturalny, sfrancużony, acz nadal paskudny, Joop Homme.
    za to cytrusowo-szyprowy Boucheron Homme to poezja. zimna metaliczna werbena, róża, paczula, wetiwer i mech. najlepiej w EDP. o dziwo nowe poreformulacyjne butelki pachną lepiej niż te starsze.

  6. Tom – he he jakoś tak wyszło niechcący…;) a co do flakonów, to nie mam w zasadzie kiedy ich zużywać (ponad 60 się już uzbierało, nie licząc odlewek), ale wciąż namiętnie kolekcjonuję… jutro przyjdzie Lempicka Midnight Masculine 2012 a za parę dni Beckham Homme, CK Dark Obsession i kolejna flaszka czarnego Adidasa, bo starą po 5 latach w końcu wysuszyłem… 🙂 a można zapytać jaki zapach masz na myśli pisząc o SS?

    Kantysto – aaaa 😉 też mam próbkę, więc już niebawem się wypowiem… 🙂

    michau2312 – a nie sądzisz, że ten heliotrop to właśnie goździk? oj kusicie z tym Boucheronem PH (zmodyfikuję swój grafik i wcisnę go wyżej)…
    ekhm Joopa Homme? owszem to ta trwałość, choć wykopem Boucheronowi do Joopa i tak daleko… 😉

  7. kwiat goździka odbieram jako coś kwaśno-rdzawego, np. stare damskie Opium, SMN Garofano albo LV Garofano. heliotrop mi kojarzy się z landrynkami, watą cukrową, czymś przytulnym i cukierniczo słodkim.

  8. Piracie, w tej sytuacji czekam cierpliwie na Twoją recenzję. Jestem ciekawy jak zatańczy tam irys i pozostałe nuty, i czy wspomniany przeze mnie Dior pour Homme będzie w Twoim odczuciu na drugim biegunie, czy też wręcz przeciwnie, blisko nut Boucheron pour Homme.

  9. Sporo tego. Uwaga to zapach dla pań ale jak dla mnie jest poza klasyfikacją . Gdy go pierwszy raz poczułem musiałem go przetestować. Test tylko bardziej mnie nakręcił to Hermesowski Elixir des Merveilles cudo nad cudami badzo w stylistyce Pi które też cenie

  10. Ja się już dawno pozbyłem tego Jaipura i nie bez przyjemności, bo strasznie mnie męczył. Sam zapach spoko, ale najwyraźniej Roqforty są uczulone na ten zapach 🙂

  11. Ech, Jaipur… zbieram się za jego przetestowanie od ponad 12 (sic!) lat, a ciągle nam nie po drodze jakoś. Nuty bardzo „moje”, poza cynamonem, z którym ostatnimi czasy nie bardzo mi po drodze. Ciekaw jestem różnic pomiędzy edt a edp. Pozdrawiam!

  12. michau2312 – muszę wyznać, że heliotrop układa mi się zupełnie inaczej i pewnie stąd nasze skrajnie odmienne zapatrywania na tę nutę… 🙂

    Kantysto – obiecuję, że już niebawem, muszę tylko domknąć parę innych recek i obrobić się z pierdylionem maili, na które wypada odpisać… 🙂

    Tom – z ciekawości muszę sprawdzić cóż Cię tak zachwyciło… 😉

    Roq – Roquorty są widzę generalnie uczulone na ciężkie wonie… 🙂

    gryx’ie – to poczekaj jeszcze trzynaście i obchodź podwójny jubileusz, min. XXV lecia… 😀 wedle nut mają taki sam skład i pewnie zasadnicza różnica tkwi w stopniu koncentracji… o mamo… nie wyobrażam sobie jeszcze bujniejszego Boucherona niż ten… 🙂

  13. Mało jest recenzji Boucherona u nas w sieci. Zawsze mnie ciekawiły te piękne flakoniki. Z niecierpliwością czekam na pozostałe reviewy 🙂

  14. Mówie Ci warto. Duży psik na nadgarstek trzymał cały dzień było go nawet lekko czuć po kąpieli. Resztki osiadłe na rękawie kurtki trzymały mocno przez 3 kolejne dni stawiając „opór” Givenchy Gentleman ,YSL Jazz i A men , czyli jest lepiej niż dobrze. Sabbath pisała o nim ze to ulep ale jak dla mnie nie jest duszącym słodziakiem ,jest słodko słony i zdecydowanie wart uwagi

  15. Mniam mniam, Piratku…
    Obsession łykałem pełną piersią zanim poznałem Opium, który to podbił me serce doszczętniej.. i do dziś jest jednym z moich ukochanych zapachów. Do tego jeszcze dochodzi nie mniej wielbiony Must od Cartiera… No powiem Tobie że gdybym miał gotówkę to byłbym skłonny zakupić po tej recenzji flakon w ciemno. 😛
    Mam nadzieję że ten benzoes pachnnie tak jak lubię (nie tak wapniście jak ze słoiczka Klaudii ) upojnie,słodkawo, typowo balsamicznie z akcentem cynamonowo- waniliowo-ambrowym. wręcz sexownie i niesamowicie ciepło 🙂

  16. Niezupełnie. Lubię Body Kouros, Salvadora Dali PH i jeszcze parę by się znalazło 🙂

  17. Ty się śmiej, ale znając mój rozbuchany ostatnimi czasy nihilizm, wcale bym się nie zdziwił, że obudzę się któregoś ranka i sam do siebie wyartykułuję „a w sumie to po jaką cholerę to wszystko?!” 😉

  18. dandysku – to prawda, zapach jest bardzo słabo znany i niewiele można o nim poczytać w sieci… szkoda, bo to naprawdę bardzo przyzwoita marka, robiąca bardzo przyzwoite i trwałe perfumy… może ludzi odstrasza stylistyka flakonów?

    Tom – wonie słodkie często pachną bardzo długo, a z tym porównaniem do Givenchy Pi to mnie zaintrygowałeś… 😉

    narde – też uwielbiam Must i ciągle sadzę się na flakonik… a co do Obsession, to lisek już był w kurniku, już witał się z gąską, tzn. z flakonem – gdy okazało się że ostatni posiadany samplerek poszedł na Encountera Fresh… ale niebawem dostanę nową dostawę samplerków, więc w końcu genialne Obsession doczeka się zasłużonej recenzji… 😀

    Roq – ale to co wymieniłeś, to wciąż nie ten kaliber… 😉

    gryx’ie – dla wyższej idei i wewnętrznego samospełnienia… 😉

  19. Mam pytanie czy testowałeś tą wersję widoczną na zdjęciu czy już nową ze złoto-niebieskim korkiem. Pozdrawiam serdecznie.

  20. Witam,
    testowałem dokładnie wersję EdT, czyli wersję z niebieskim korkiem – zaś wersja perfumowana jest z bardziej złoconym korkiem, ale nie mam do niej dostępu… 🙂
    również pozdrawiam

  21. Aktualnie EDT i EDP mają takie same niebiesko-złote korki. Interesowałaby mnie właśnie wersja EDT tylko mam pewne wątpliwośći czy oby nowy korek nie jest zwiastunem reformulacji i zwiazanym z tym spadkiem trwałości:(

  22. nie widziałem nigdzie testera wersji EdP, choć bez korka może rzeczywiście ciężko byłoby je odróżnić, ale w przypadku recenzowania zapachów występujących w dwóch wersjach koncentracji, zawsze umieszczam w nagłówku dopisek EdT lub EdP i pilnuję aby zdjęcia przedstawiały dokładnie tę wersję zapachu, którą opisuję – no chyba że wpis powstał w oparciu o próbkę i trudno ustalić obecny wygląd flakonu z którego pochodzi… 😉
    p.s. jeśli widzisz tester w nowej wersji, to najlepiej sprawdź jego osiągi na własnej skórze, bo nowy flakon nie zawsze oznacza reformulację…

  23. Uwielbiam zapachy orientalne, zakupiłem więc do swojej kolekcji i ten, spodobał mi się jak kilkukrotnie próbowałem go w perfumerii, ale po 2 latach (a raczej zimach) używania go w większej ilości uważam, że niestety coś jest z tym zapachem nie tak, brakuje jakiejś harmonii, wszystkie nuty są jakby na wysokich tonach, brakuje finezji chociażby takiej jak Boucheron Pour Homme. Używam, ale rzadko dla przypomnienia sobie kompozycji.

    Mój ranking męskich zapachów pozostaje niezmienny:
    1) Guerlain Habit Rouge EDT
    2) ś.p. Shiseido Basala – nie mogę pojąć jak można było zaprzestać jego produkcji
    3) CdG Tokyo, Avignon
    4) YSL Opium EDP

    • a próbowałeś zmniejszyć ilość psików? niektóre zapachy mają to do siebie, że gdy przesadzisz z aplikacją, pachną w sposób przerysowany – choć nie wykluczone, że akurat Twoja skóra podbija i wzmacnia określone nuty, kosztem innych i na to obawiam się nic nie poradzisz. A próbowałeś YSL Opium EDT i CK Obsession Men?

      • Hehehe, trafileś – tak Opium zawsze mam na półce, ale ostatnio zdecydowanie wolę EDP niż EDP (coś znowu zmienili w formulacji?), jestem wielkim fanem Guerlaina Habit Rouge, i Habit Rouge Legere (ale ze względu na projekcję to zapach na wieczór, albo w czasie wolnym:-)), nie mogę odżałować nieprodukowanej Basali Shiseido – podobno Lutens odtworzył ją w którym z własnych zapachów, ale nie wiem którym 😦
        CK Obsession Men jakoś mi nie podchodzi, ale podejrzewam, ze to kwestia marki. CK One to był mój pierwszy zapach z wyższej półki, który dostałem jak byłem nastolatkiem wtedy to był przebój… 🙂

        • Dla mnie CK Obsession for Men to najtrwalszy z Calvin Kleinów i jeden z lepszych zapachów w ofercie tej marki od jej powstania. Co do Opium, to też wyżej cenię wersję EdT (jest bardziej wyrazistsza, bogatsza w detale i lepiej projektuje), ale z tego co mi wiadomo męskie Opium EdP zostało kilka lat temu wycofane i nic nie słyszałem jakoby miało wrócić. No chyba że gdzieś znalazłeś na półkach jakieś niedobitki, pozdrawiam 🙂


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

%d blogerów lubi to: